Psychodeliki - uzależnienie.

Homocykliczne substancje psychoaktywne, oddziałujące agonistycznie na układ serotoninowy w mózgu.
Więcej informacji: Fenyloetyloaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 135 Strona 14 z 14
Rejestracja: 2018
  • 819 / 110 / 0


And all the children are insane(...)make him understand.
Rejestracja: 2015
  • 976 / 138 / 6


TL;DR: od powiększonego tekstu

Uzależnienie od psychodelików to bardzo szerokie pojęcie, ponieważ uzależnienie możemy podzielić na:
- fizyczne
- psychiczne
- społeczne
a psychodeliki możemy podzielić na:
- "klasyczne psychodeliki" (agoniści 5-HT2A)
- dysocjanty
- delirianty
- empatogeny (ale nie wszystkie)
- kannabinoidy (ale tylko agoniści CB1) - mają mechanizm działania podobny do dysocjantów (blokują Ca2+) i klasycznych psychodelików (upregulują receptory serotoninowe)

Uzależnienie fizyczne:
Praktycznie nie jest możliwe.
Są wyjątki, np. niektóre dysocjanty (ketamina, prawdopodobnie 2-oxo-pce) agonizują receptory opioidowe.
Użytkownicy syntetycznych kannabinoidów raportowali też o zespole odstawieniowym przy kończeniu ciągu.
Znam też człowieka który stosował 5-meo-mipt w ciągu. Doszedł do dawek kilkaset miligramów dziennie. W takim przypadku odstawienie mogłoby spowodować takie objawy jak odstawienie antydepresantów, bo ten psychodelik działa jako SRI.
Jednakże przypominam że żadna substancja nie uzależnia fizycznie jeżeli nie jest używana w ciągu.

Uzależnienie psychiczne:
Gdy substancja wpływa bezpośrednio na układ nagrody, uzależnić się od niej psychicznie jest łatwo. Dobrze znane przykłady to beta-ketony i opioidy.
Z naszej listy silne uzależnienie psychiczne mogą wywoływać: kannabinoidy i empatogeny.
Kannabinoidy mocno mieszają w układzie nagrody, podczas ich działania wszystko co pomyślimy wydaje się genialne, jedzenie i seks są przyjemniejsze itp.
Jednak marihuana jest mniej uzależniająca niż syntetyczne kannabinoidy, nie wywołuje kompulsywnej potrzeby dopalania.
Empatogeny działają jako releasery dopaminy i serotoniny. Stan ten zapisuje się w mózgu jako uczucie przyjemności powiązane z zażyciem substancji psychoaktywnej. Zwiększenie poziomu dopaminy powoduje zwiększenie ekspresji ΔFosB, genu odpowiedzialnego za uzależnienie. Potem wspominamy z nostalgią stany na empatogenach, właśnie "dzięki" utworzeniu się szlaku pamięciowego w mózgu.
Jednak empatogeny działające psychodelicznie (MDMA, benzofurany) również nie wywołują kompulsywnej potrzeby dorzucania, inaczej niż np. beta-ketony (których psychodelikami bym nie nazwał).
Niektóre dysocjanty, np. difenidyna, również zwiększają ilość dopaminy w synapsach, ale dzięki antagonizmowi NMDA ekspresja ΔFosB jest ograniczona, więc nie uzależniają na takiej samej zasadzie jak np. MDPV. Mogą za to uzależnić behawioralnie, o tym poniżej.

Uzależnienie behawioralne:
Może być od wszystkiego co wywołuje przyjemność: seksu, kupowania ubrań, jeżdżenia na nartach, słuchania muzyki czy programowania.
Można więc stwierdzić że jeżeli zażywanie psychodelików, nawet tych niewpływających na receptory dopaminowe/opiodowe, wywołuje w nas przyjemność (a wywołuje), to można się od tego uzależnić.
Najbardziej uzależniać będą czynności wywołujące nagły wzrost poziomu dopaminy. Czyli seks.

Należy zauważyć że substancje które pomagają oszukiwać samego siebie, będą wywoływać groźniejsze skutki.
Przykłady:
- alkohol - depresant, GABAergik - jego skutki widzimy często na ulicach i pod sklepami, w miastach i na wsiach. Dlaczego? Bo depresanty powodują że nie myślimy, mamy wyjebane. Uzależnionemu jest źle, myśli o problemach w rodzinie, długach do spłacenia (niekoniecznie na skutek nałogu), tym co odwalił na nieświadomce, albo jak bardzo jest uzależniony. I perspektywa nieprzyjmowania się jest w takim przypadku bardzo kusząca. A co zrobić żeby się nie przejmować? Iść po flaszkę / benzo / opio.
Mały Książę zapytał pijaka: Dlaczego pijesz?
Żeby zapomnieć - odpowiedział pijak.
Zapomnieć o czym? - spytał ponownie Książę.
Zapomnieć o tym, że się wstydzę - odpowiedział pijak.
A czego się wstydzisz? - zapytał znowu Mały Książę.
. . . że piję! - odparł pijak.
- stymulanty - wywołują złudne poczucie mocy, więc też kuszą ludzi którzy czują się słabi. Jednak wywołują zejście na którym człowiek czuje się jeszcze słabszy. Co się wtedy dzieje wiadomo.

- antydepresanty SRI/DRI - jak wyżej, ale nie wywołują nagłego zejścia

- dysocjanty - oddzielają od rzeczywistości, przenoszą w świat wewnętrzny, albo kompletnie inną rzeczywistość (lub jej złudzenie). Niektóre substancje (DXM, MXE, difenidyna, ketamina) mogą dodatkowo zniekształcać obraz ego, tak że użytkownik dąży do powtarzania tego stanu aby czuć się lepiej samemu ze sobą. Oddzielenie od rzeczywistości to skuteczny wabik na ludzi wrażliwych, którzy czują się pokrzywdzeni przez rzeczywistość, np. nastolatki biorące DXM. Jednak nie wyobrażam sobie stereotypowego ćpuna na dworcu albo pijaczka pod sklepem biorącego dyso zamiast depresantów. Za bardzo te substancje są introspektywne, żeby dało się na nich oszukiwać siebie. Mój kolega alkoholik po wzięciu dużej ilości MXE dostał silnej potrzeby zmiany, i przestał pić i ćpać. (Szkoda że tylko na tydzień.)
Są też dysocjanty takie jak 2-oxo-pce, które w moim przypadku nigdy nie poprawiają poczucia własnej wartości, więc zbyt mocno do nich mnie nie ciągnie, ale i tak są ciekawe

- klasyczne psychodeliki - tutaj "stoczenie się na dno" kompletnie nie jest możliwe, bo te substancje psychoaktywne zwiększają wrażliwość. Jak w naszym życiu będzie gówno to po wzięciu sajko gówno będzie jeszcze większe.

Można zauważyć wspólne cechy empatogenów, dysocjantów i klasycznych psychodelików: wywołują one niemożliwe (albo bardzo trudne) do uzyskania na trzeźwo stany, takie jak: synestezja; całkowita, nie do opisania słowami jedność z Kosmosem; widzenie czasu jako dodatkowego wymiaru; widzenie własnych myśli jako obrazów; wizualizacja procesów zachodzących w świecie; zwiedzanie innych światów; i wiele innych...
W skrócie: ciekawe rzeczy.
Te stany mogą być ciekawsze od rzeczywistości.
Dlatego mogą kusić osoby które nigdy nie zdecydowałyby się na branie innych grup substancji, uznając że ich działanie jest płytkie (np. stymulanty i depresanty).
I teraz tak: jeżeli ktoś lubi od rzeczywistości uciekać, to będzie chciał często brać psychodeliki. Na takiej samej zasadzie jak nastolatek który nie chce wracać do rodziców ("rzeczywistości") będzie do późna siedział u kolegów.
Czy to groźne? Jeżeli będzie brał substancje które niszczą organizm to go sobie zniszczy. A np. lizergamidy są praktycznie nieszkodliwe. Co innego ketamina.
Ale gdy na skutek zażywania substancji jego jakość życia ulegnie pogorszeniu, nie popłynie dalej w nałóg, bo działanie introspektywne to uniemożliwi (nie dotyczy kannabinoidów i niektórych dysocjantów).

Czy w takim razie jestem uzależniony od psychodelików i dysocjantów?
W takim sensie jak uzależniają opioidy i beta-ketony na pewno nie, bo wiem kiedy przestać, i nie zaniedbuję przez to obowiązków.
Wydaje mi się że zwiedzanie innych stanów świadomości jest moim hobby, tak jak nawykiem podróżnika jest zwiedzanie innych krajów.
Dlatego stawianie psychodelików obok narkotyków takich jak stymulanty i depresanty uważam za spore nadużycie.

Ładni chłopcy, brzydkie zabawy - o kinie, które nie potrafi zerwać ze swoimi narkotykowymi nawykami

W tym tygodniu Timothée Chalamet rozsypuje krystaliczną metamfetaminę w charakterze przynęty na filmowe nagrody. W przyszłym Clint Eastwood będzie przemycał koks w ramach odważnego komentarza do bieżących problemów społecznych. Kiedy kino skończy z nadużywaniem narkotyków?

Narkotyki z Chin w Lublinie. Przemycała je 28-latka

Blisko tysiąc tabletek – zawierających substancje psychoaktywne, w tym efedrynę – zabezpieczyli policjanci. Do Lublina sprowadziła je 28-letnia Chinka.
Rejestracja: 2018
  • 139 / 24 / 0


Gdy pierwszy raz się udzieliłem w tym temacie, napisałem ze, psychodeliki potrafią uzależniać i to bardzo mocno. Jednocześnie potwierdzam, ze same badania tego nie potwierdzają. Ale jak wypomniałem przy rozwinięciu się tematu, takim dobrze medialnie znanym przykładem jest Jim Morrison.

[mention]hydroksy[/mention], mój bardzo dobry przyjaciel, też naprawdę mocno uzależnił się od LSD. Raz załatwił sobie kartonik i tak pokochał ten stan, ze nie mam pojęcia jakim cudem, ale załatwił czystą krystaliczną postać, ze przekonałem się ze to prawda, ze w ciemności powstają lekkie wyładowania elektryczne, gdy się lekko wstrząsa kryształy LSD.

Jego życie bardzo się zmieniło, liczył się tak naprawdę tylko ten czas, gdy oświecał umysł. Czuł w tym tak ogromne dostrojenie się umysłu, ze dosłownie nazwał to superpozycją neuronową w której bez trudu zrozumiał teorie względności. Nie wiem czy to prawda bo ja jej nie rozumie...

Zycie bardzo się u niego zmieniało, oddalił się od wszystkich i zapuścił włosy i brodę, z czasem wyjechał za granice i ślad o nim zaginą.

Więc jedno, nic nie liczyło się innego od oświecania umysłu. To nie miało pozytywnego charakteru. W myśl ogólnej zasady, uzależnienie negatywnie wpływa na życie. On porzucił studia, dziewczynę, pracę którą miał w weekend, bo kluczyło to z oświecaniem się i psychodelizowaniem się. Wszyscy co powiedzieli mu, ze bardzo się zmienia, byli traktowani jak wrogowie. Kiedyś mu powiedziałem, ze w zyciu trzeba być i głęboką wodą i płytką, a ty nie masz dystansu do tripowania, bo to był jedyny akceptowalny temat gdy nikt nie przeszkadzał, to stał się agresywny, rzucał obelgami i zaprzeczał ze LSD dla niego to cos złego. Gdy dał mi z pięści w twarz, choć czasem się widzieliśmy, to jedynie gdy się mijaliśmy. Nie był szalony i potem przeprosił. No ale uzależnił się tak strasznie, ze dosłownie znikł w tym świcie.

Na co dzień wywierał tylko dobre wrażenie, kto nie wiedział o tym wszystkim, nie odczuł by problemu w niczym. Tylko nieliczni wiedzieli o tym i każdy kto stwierdził problem zostawał skreślany z grona przyjaciół, wieloletnich wspólnych wspaniałych lat. Dla mnie to smutne bardzo.
Rejestracja: 2010
  • 211 / 4 / 0


"Czuł w tym tak ogromne dostrojenie się umysłu, ze dosłownie nazwał to superpozycją neuronową w której bez trudu zrozumiał teorie względności."
słyszałem o kilku takich osobach, dla mnie to odklejenie podobne do ciągu po fecie, oczywiście psychiczne bo fizycznie osobnik pewnie jest zdrowy
Rejestracja: 2018
  • 874 / 159 / 2


Ja też znam kilka takich osób, chociażby z pewnego hermetycznego środowiska, którzy tak "skończyli". Chociaż "skoczyli" to złe słowo, bo z drugiej strony, jeżeli są szczęśliwi i nie krzywdzą przy tym innych (a czy krzywdzą siebie to już ich sprawa) to niech sobie żyją. Tylko właśnie dla większości społeczeństwa, które pragnie stabilizacji i równowagi w życiu to może być smutne. Dla mnie kiedyś to było nawet fascynujące. Teraz jest to smutne, tak samo jak są smutne historie heroinistów. Kwestia zmiany priorytetów w życiu, nie wiem.

Bradzo dużo osób przechodzi z psychodelików na inne substancje i to nie są jednostkowe przypadki jak Jim Morrison (podobno przedawkował od helupy, a nie od LSD), tylko po prostu świat osób biorących psychodeliki jest dużo mniejszy niż tych, którzy biorą ketony, opioidy, czy palą trawę, albo piją alkohol. Dlatego też statystyki są mniejsze i trochę przekłamują rzeczywistość. Bo wiele osób się nie przyzna, że kiedyś było oświeconymi psychonautmi, a teraz gonią gdzieś kroplę z folii, albo zażerają się opioidami w tabletkach, tak żeby nikt o tym nie wiedział.
Posty: 135 Strona 14 z 14
Wróć do „Fenyloetyloaminy”
Na czacie siedzi 50 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości