Kiedyś miałem znacznie grubsze akcje po jaraniu, pamiętam jak po wypalniu większej ilości słyszałem swoje myśli jak obce zapętlajace się słowa jakby ktoś szeptał mi do ucha, z kolei mniejsze (1-2 buchy) wywoływały u mnie mega depresje połączoną z psychozą (uczucie dziwności całego świata).
Co ciekawe, po wytrzeźwieniu wszystkie te rozkminy mijają i zdaję sobie sprawę z ich bezsensowności, w zasadzie za każdym razem jak wiem że będę palił obiecuję sobie "żadnych chujowych rozkmin", ale zaraz po buchach moja osobowość całkowicie się zmienia tak jakby kontrolę przejmowała inna osoba.
Chłopie, skoro nigdy nie miałeś lęków i schiz po marihuanie to nie wiesz o co chodzi, na niektórych ludzi ona tak po prostu działa, i nie ma znaczenia czy sobie je wkręcisz czy nie.
Ja dla przykładu nigdy nie miałem krzywych jazd po żadym psylo, nawet po DMT, z kolei znam ludzi którzy mają odwrotnie, dobrze tolerują zioło a psychodeliki masakrują im głowę i wywołują BT. Więc to jest kwestia predyspozycji a nie wkrętek.
Moi znajomi jarali sztukę solo i było si a ja po jednym buchu z lampy byłem zduty i miałem lipe. Oni z kolei po kwasie chowają się do wora na paranoi a ja mam się świetnie. I w sumie to mi pomogło. Odkąd podjadam psychodeliki nie ma mowy o krzywych fazach na brokule.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
10 października 2013morela pisze: Generalnie w ankiecie nie widziałem tej odpowiedzi, więc stwierdziłem, że się dopiszę - ja i znakomita większość moich znajomych mamy uczucie jakbyśmy "narobili w nachy". Kiedyś myślałem, że tylko ja tak mam, ale przynajmniej w połowie sytuacji kiedy "szponcę" i usiądę na czymś nierównym, to mam uczucie jakbym dokonał defekacji bez zdejmowania spodni i wtedy robi się trochę dziwnie. Pierwsze parę razy ciężko to było ogarnąć, szczególnie jak siedzę na jakimś melanżu, pełno ludzi i pojawia się pytanie "Czy ja to rzeczywiście zrobiłem?". Na szczęście już od dawna nie stanowi to problemu, bo już wiem co się dzieje - czyli nic.
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III
Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
