Dawka minimalna po ketonach zależy oczywiście od Twojego stanu naspidowania, jeśli nie pijesz alko to te 2 tabsy (czyli 50mg) czea zjeść by się wyłączyć. Pamiętaj że wolno się ładuje i działanie nasenne pojawia się dopiero po 1,5 h od zjedzenia, ale jakieś 50 min po wraca już apetyt więc najedz się nim zmorzy sen, bo zasypiając z pustym żołądkiem i tak się wybudzisz z gastro po tym leku.
Zjedz wtedy kiedy keton się kończy i jesteś w trakcie zjazdu i poszedłbyś już spać , a nie chce się ani jeść ani spać :) Spróbuj jednak jednorazowo pół tabletki na trzeźwo (optymalna dawka nasenna dla osób hmmm... "bez problemów i tolerancji" ), żebyś wyczuł ten profil działania.
Mimo iż na drugi dzień czułem się nienajlepiej to muszę przyznać że pomogła mi zasnąć i się najeść przed snem. Ale i tak najlepsze na takie zjazdy jest wzięcie jej w niskiej dawce np. 1 tabletka i do tego trochę klona. A wcześniej trochę alko, ale tyle żeby się wyciszyć, zmniejszyć niepokój a nie najebać.
Aha i jak po 2 tabsach dalej będziesz się kręcił w łóżku to możesz dorzucić jeszcze z pół tabletki śmiało, wtedy powinieneś zasnąć
Jako iż po promazynie nie mogłam spać w nocy, jak już zasypiałam miałam bardzo dramatyczne koszmary, potrafiłam przesypiać 17 godzin dziennie i nadal być zmęczona, psychiatra postanowił przepisać mi ostatni lek jaki został mi poza benzo - lewopromazyne.
Przez pierwszy tydzień męczyłam się z przecinaniem tabletek na pół. Nie czułam zbytnio zmian, jedynie większą zamułe co wieczór i brak koszmarów. jako iż nadal miałam problem z zaśnięciem weszłam na dawkę 25 mg.
Stałam się spokojniejsza, i łatwiej mi się zasypiało, to na pewno. Nie jest to lek który "zwalił mnie z nóg", ale w przeciągu pół godziny byłam w stanie zasnąć, gdzie po innych lekach potrafiłam leżeć po parę godzin. Byłam zamulona, jednak byłam w stanie wstać rano z łóżka i się ogarnąć, gdzie zwykle leżałam większość czasu ze zmęczenia.
Niestety pojawiły się po 1,5 miesiąca dosyć duże wady. Moje libido nie istnieje, moje poczucie przyjemności jest przygaszone, i mam w głowie bagno. Ciężej jest zapamiętywać rzeczy, nauka jest utrudniona, jednak nie tak bardzo jak np na promazynie. O wiele słabiej czuje emocje, pozytywy: mniej się stresuje, negatywy: nie odczuwam już takich uczuć do osoby którą kocham. Mimo że jest mi przykro, to nie mogę płakać, złość i smutek objawiają się derealizacja. Moje poczucie empatii spada.
Ale jestem w stanie funkcjonować w ciągu dnia, kiedy potrzebuje wstać to wstaje, nie muszę się zmuszać i mam motywację. Parę rzeczy w głowie mi się poukładało, nie czuje się już tak zależna od innych. Człowiek ma siłę, i jest w stanie normalnie funkcjonować
Marihuana negatywnie wpływa na płodność kobiet? Nowe badania kanadyjskich naukowców
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów
Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.
Depenalizacja 3 gramów marihuany i rynek regulowany. Treść Dezyderatu nr 176
20 listopada 2025 roku Komisja do Spraw Petycji uchwaliła Dezyderat nr 176, skierowany do Prezesa Rady Ministrów. Dokument, oparty na petycji obywatelskiej, wzywa rząd do przeprowadzenia systemowej analizy depenalizacji posiadania do 3 gramów marihuany na własny użytek. W treści pisma pojawia się również pytanie o możliwość utworzenia rynku regulowanego. Do dnia 7 stycznia 2026 roku Kancelaria Premiera nie opublikowała odpowiedzi.
Alkohol ma zniknąć z pola widzenia? Jest petycja do resortu zdrowia
Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) złożyła w Ministerstwie Zdrowia petycję, w której proponuje wprowadzenie jednolitych zasad tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu. To rozwiązanie nie polega na zakazie sprzedaży ani na ograniczaniu konkretnych kanałów dystrybucji. Chodzi o to, by alkohol nie był eksponowany wprost w przestrzeni zakupowej.