Biorę od tygodnia, w pierwszy dzień zapodałem 150mg jaki dawkę uderzeniową ale byłem senny i lekko pijany wiec zszedłem do 50mg i tak biorę cały tydzień.
Na pewno na plus libido, chce się tak długo i często aż jajka nie będą puste, a w samym stosunku nie ma żadnych objawów znieczulających, wręcz przeciwnie, można jeszcze łatwiej osiągnąć orgazm. I to by było na tyle jeśli chodzi o plusy, więcej nie czuje u siebie bupropion napędzał troszkę bardziej ale faktycznie ból głowy prawie codziennie, po pirybedyl nic nie boli, ale za to czuje zamulenie i lekką senność. Nie jest to otępienie jak po trazodonie, ale taki chill jak na lekkim haju ze nie chce się za wiele fizycznie nic robić, chociaż delikatne dopaminowe działanie „co by tu nie porobić” trochę czuć jednak mniej wyraźnie niż po bupropionie. Jeszcze zauważyłem po tym pirobedylu ze trochę łatwiej się wkurzam, ale na bupropion było tak samo. Po prostu człowiek jest ciut bardziej impulsywny, a dużo bardziej żywiołowy niż po zobojetniajacych SSRI
Jestem ciekawy jakby można do pirobedylu podkręcić energię której brakuje? Mam moklobemid i myśle połączyć z tym, ale tez chyba spróbuje pirobedylu + bupropion który przecież bardziej działa na noradrenalinę niż DA.
Myśle jeszcze pogadać z psychiatrą za miesiąc o selegilinie i metylofenidacie, bo zdecydowanie gdzieś tam potrzebuje działania dopamine/noradrenaliny tylko muszę trafić żeby nie było sajdow i działało idealnie. SSRI totalnie nie dla mnie, brak libido jeszcze bardziej mnie wkurza, a obojętność, anhedonia to nie jest to czego szukam. Nie mam lęków tylko chce się bardziej zaktywizować bez zbędnych sajdow.
Może ten moklobemid (jeszcze nie próbowałem) + pirybedyl będą dobre. Albo metylofenidad solo? Hmm albo selegilina+moklobemid.
Ktoś doświadczony z DA który by wybrał wariant na aktywizacje, motywacje i większe chęci do życia społecznego?
Po niecałej godzinie zacząłem odczuwać niewielki niepokój oraz nieprzyjemny ucisk na żołądku który nasilał się.
Postanowiłem zapalić trochę zieleni która zawsze pomagała na wszelkie problemy gastryczne in plus.
I tutaj zrobiło się już nieciekawie. Spaliłem pół bata i praktycznie nic nie czułem, ale ze pale bardzo rzadko to postanowiłem odłożyć żeby czasem nie zaszkodziło.
Minęły z 2 minuty i jak mnie nagle dopadł czop z jeszcze większym uściskiem na żołądku to nie wiedziałem co ze sobą zrobić, czy będą bełty czy biegunka. Okazało się to drugie i trwało może z 10minut podczas których modliłem się na klopie, kiedy to przejdzie bo ruszyć się nie dało. Na szczęście po 10 minutach faza lekko zelżała na tyle ze przygarbiony pobiegłem się położyć na kanapie.
Od tego momentu gdyby nie dalszy ucisk na żołądek to było nawet całkiem ciekawie. Zrobiło się błogo i euforycznie a w ciele jakby ciarki podczas orgazmu czekały tylko kiedy mnie zaatakować.
Włączyłem sobie jakiegos pornhuba i przypływ ochoty zrobił się tak kosmiczny jak po jakimś PT-141. Czułem ze trzeba coś z tym zrobić jak najszybciej bo eksploduje od samej chcicy która mnie nakręca.
Dobrze ze namówiłem kobietę i poszła ze mną do łóżeczka nawet napalona widząc mnie w takiej euforii.
Samo zbliżenie to jakiś kosmos, czułem jakbym nie uprawiał seksu kilkanaście tygodni a penetracja to jeden wielki orgazm który faktycznie skończył się orgazmem po chyba 2 minutach, ale był nieziemsko silny i długi.
Totalny odlot. Dobrze tylko za kobieta była dominująca bo z powodu dolegliwości gastrycznych średnio mi się chciało ruszać.
Po wszystkim udało mi się zasnąć.
Obudziłem się po kilku godzinach zlany zimnym potem i szybko podbiegłem rzygac dalej.
Tak jeszcze z 3x w ciągu nocy.
Dolegliwości bardzo nieprzyjemne, byłem blady jak ściana, brakowało mi krążenia bo stopy zimne i ledwo mogłem utrzymać szklankę z wodą.
Dzisiaj zjazd dość subtelny. Jestem po prostu osłabiony i nadal ciężko na żołądku ale już bez wymiotów i takiego chamskiego ściskania. Będę żył i niewiem czy polecać. Orgazm chyba jeden z najsilniejszych w życiu jak i sama faza tez bardzo ciekawa, przyjemna coś podobnie jak na koksie, ale już skutki uboczne dużo gorsze.
Jest fajnie ale rozwazam dodanie 5mg Selegiliny do tego zestawu , psychiatra wyrazil zgode ale jescze sie zastanawiam czy to aby nie bedzie za duzo.
Pozdro
Moglbym brac amisulpiryd ale prolaktyna idzie w gore no i OCD sie nasila, czy ten lek nie nasili OCD??? Potrzebuje czegos co nie nasila nerwicy i powoduje wyluzowanie oczywiscie nie nadmierne. Albo moze jakas oprymera albo suplement diety L-DOPA???
Muszę celować w coś, co podnosi dopaminę (przynajmniej tak mi się wydaje).
W Modulatorach GABA Pregabalin Guide z redakcją Matiego.
_____________________________________
Low Functioning Addicts' Lodge:
misspillz.blogspot.com
Psychol niechętnie wypisuje, bo jest poza wskazaniami czy może być według niego niebezpieczne?
W Modulatorach GABA Pregabalin Guide z redakcją Matiego.
_____________________________________
Low Functioning Addicts' Lodge:
misspillz.blogspot.com
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
