Chora miłość, zniszczone życie i śmierć przez amfetamine.

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 66 Strona 1 z 7
Rejestracja: 2018
  • 24 / / 0


Hej. Długo myślałam czy napisać tutaj swoją historię .. Nie umiem nawet złożyć słów i niewiem od czego zacząć.. Może od początku.. Moje dzieciństwo było nienajlepsze tzn. Ojciec i matka alkocholicy, w domu bród, smród, imprezy, znajomi, ogólnie melina. W wieku 7 lat zostałam ( ja i moje dwie starsze siostry) odebrana przez babcie i dziadka do rodziny zastępczej gdzie wcale nie było lepiej. Byłam zawsze tą czarną owca od małego i babcia z dziadkiem można powiedzieć ze mnie akceptowali bo musieli. Moja matka całą ciążę ze mną piła i to dużo możliwe że ćpała przez co urodziłam sie za wcześnie z niedotlenieniem i cechami wcześniaka. Nie byłam taka jak moje siostry. Miałam problemy od podstawówki z uczeniem sie, zapamietywaniem. Babcia z dziadkiem robili mi awantury , czasem podnieśli rękę wzywając od debili, idiotek że jestem tępa że skończę jak matka itd.. Będąc w gimnazjum było jeszcze gorzej, nowe towarzystwo, bunty, próbowanie alkocholu...w wieku 15 lat koleżanki dały mi do spróbowania kodeinę, przedawkowalam skończyło sie paru dniową wizytą w szpitalu. Babcia mnie wtedy przeprosiła twierdząc że to jej wina i że musimy sie jakoś zacząć dogadywać a nie żebym uciekała prochy. Później zaczeło sie technikum.. Zaczełam wagarować z koleżankami przez co nie przeszłam do nastepnej klasy. Babcia z dziadkiem jak sie dowiedzieli wyrzucili mnie z domu. Poszłam mieszkać do drugiego dziadka od strony matki. Po jakimś czasie ona pojawiła sie w tym mieszkaniu. Przyszła odwiedzić ojca i przypadkowo wpadłyśmy na siebie. Nie widzialysmy sie ok. 10 lat chyba że gdzieś na ulicy. Miałam 17 lat. Poprosiła o rozmowe i spotkanie ja powiedzialam że nie i wyszłam. Poznałam chłopaka w szkole takiego z dobrego domu. Nie przeszkadzało mu z jakiej rodziny i jaka jestem. Myślałam długo o tym czy sie spotkać z matką zapytać dlaczego mi zniszczyła życie i oddała i zadzwoniłam.. Spotkałyśmy sie, przeprosiła a ja że mam za dobre serce chciałam utrzymywać z nią kontakt pomimo tego co się stało. Z tym chłopakiem z którym się spotykalam zaszłam w ciążę. Miałam 18 lat. Bardzo się ucieszyłam i powiedziałam sobie że będę najlepszą mamą i będę go kochac ( urodziłam synka) najmocniej na świecie. I tak też jest. Jest moim całym światem. Z ojcem dziecka nam nie wyszlo. Nie dogadawywalismy jeśli chodzi o wychowanie dziecka, był za bardzo ostry w stosunku do synka ale to za dużo by opisywać. W wieku 23 lat przypadkowo poznałam osobę która zmieniła mnie i moje życie. Był starszy miał 36 lat. Zaczęliśmy sie spotykać na spacery, rozmowy.. Okazało sie że jego dzieciństwo było bardzo podobne do mojego. Matka piła, babcia wychowywała, przemoc, ublizanie.. Mogliśmy rozmawiać godzinami jakbyśmy sie znali parę lat. Nigdy sie nie nudzilismy w swoim towarzystwie. Zauroczyłam sie w nim. Zaproponował byśmy spróbowali być razem. Oczywiście zgodzilam się. Po paru tygodniach kiedy przyszłam do niego zaproponował mi amfetamine. Powiedział ze on sobie raz na czas bierze na impreze czy żeby poszalec z dziewczyną.. Skusiłam się, wzięłam i sie zaczęło.. Miałam koleżanki które to brały na imprezach żeby sie lepiej bawić itd jednak on brał po to aby napisze wprost urozmaicić nasz seks. Po jakimś czasie zakochałam sie w nim i byłam w stanie zrobić dla.niego wszystko byle mnie nie zostawił. Spotykaliśmy się co tydzień na ostry calonocny seks po fecie. Na następny dzień rano szłam do domu by odespać, odpocząć bo czułam sie nie najlepiej, on mówił że też będzie odsypiac jednak po czasie powiedział że nie odsypiał tylko szedł do kolegów i brali dalej. Wpadał w ciągi kilku dniowe o czym mi nie mówił a ja wierzyłam we wszystko co mówił. Spotykaliśmy sie tak rok czasu. Przy którymś ciągu po około tyg czasu urwał sie z nim kontakt.. Wczesniej poklucilismy się więc myślałam że poprostu chce odpocząć myślałam ze to taka przerwa w związku. Po tyg zadzwonił jego przyjaciel i zapytal czy wiem co sie stało.. Powiedzialam ze nie a on że mój chłopak dostał jakiejś psychozy, furi i pobił swoja babcie (mieszkała z nim) i że on zniknął a babcia jest w szpitalu. Że szuka go policja.Nie moglam uwierzyć w to. Po 2 tyg zadzwonił mi domofon. Odebrałam. To był on. Powiedział że czeka tu i tu i żebym podeszła za pół godziny tylko żebym uważała na ogon.. Poszłam.. Ucieszylam się że go zobaczę ( wiem chore) zapytalam czy to prawda.. Powiedzial że tak. Że zrobił to bo ona sie znęcała nad nim i jego młodszą siostrą że znalazł jej pamiętnik i jak przeczytał co ona robila jego siostrze to niewie co sie stało ale że zrobił to co zrobił. Że żałuję i że wie ze to przez narkotyki mu sie w glowie popierdoliło. Że szukają go i sie ukrywa i że przyjechał tylko po to żeby sie ze mną zobaczyć i zaraz jedzie z powrotem. Nie moglismy sie kontaktować bo mogłam mieć tel na podsłuchu jako jego dziewczyna. Dzwonil jeśli już od przypadkowych osób i rozmawialiśmy tak żeby nikt sie nie zorientował że to on. Spędziliśmy całe popołudnie potem noc u jego znajomego bez narkotykow juz. Niechcialam zeby rano wyjeżdżał. Powiedział gdzie i zapytal czy do niego przyjade. Minoł tydzień i pojechałam do niego na weekend. Synek spędzał i tak weekend u babci z tata. Spędziliśmy dwa cudowne dni. Na czysto. Wróciliśmy razem do naszego miejsca.zamieszkania mimo że wiedział ze go szukają. Zamieszkał u kolegi bo miał drugie wolne mieszkanie. Spotykaliśmy sie co wieczór piliśmy alkochol, było fajnie. Pomagałam mu ze wszystkim. Nie pracował więc jeśli chodzi o jedzenie itd wszystko kupowałam ja. Pracowalam na pol etatu w hotelu , alimenty, zasilki i jakos dawalam rade. Wynajmowalam i nadal wynajmuje z synkiem mieszkanie mam dofinansowanie od miasta do wynajmu. Czasem pomieszkiwal u mnie. Jednak po jakimś czasie znow się zaczęło.. A to tylko dzisiaj i tylko razem.. Nie wystarczało mu już tylko cpanie ze mna
.. Zapytal czy moze byśmy spróbowali w wiekszym gronie.. Chodzilo np o trójkąt z innym facetem. Po prochach zgodzilam sie. Bałam się znów że mnie zostawi. Nieraz nacpany mowil ze nie umiem sie wyluzowac że powinnam sie cieszyć że mogę go zdradzic przy nim, że wole sama zrobic skok w bok, ze inne dziewczyny by to dla niego zrobily itd ale ja niechcialam mimo tego ze bylam nacpana z nikim innym tego robic. Jego kochalam i z nim bylo mi najlepiej. Udawalam ze chce i spotkalismy sie pare razy z innym facetem. Udawalam ze było fajnie itd a zawsze na nastepny dzień miałam do siebie obrzydzenie , wyrzuty sumienia załamanie. Plakanie w łóżku przez pare dni i oczywiscie kłótnia jak juz wytrzezwielismy że jestem taka siaka i owaka i wyzwiska.. Potem przeprosiny, wybaczylam i znow.. Sprzeciwilam sie raz powiedziałam że nie i koniec i stało się.. Chciałam wyjść od niego i zanim doszłam do drzwi zrobilo mi sie ciemno przed oczami i ocknelam sie na łóżku. Bił mnie w nocy , zmuszał do cpania, przyznal sie ze juz 5 dzien leci i ze niebedzie sie pierdolic ze mna. I ze wie ze i tak chce go zdradzić i że zaraz mi tu załatwi taki seks ze mi sie odechce na zawsze i zebym sie przygotowała że przez tydzien z tad nie wyjde tylko bede robic to co on chce jak w burdelu. A on bedzie patrzec. Mialam wtedy okres i musialam nawet zapytac czy moge isc do lazienki sie umyc i zmienic tampona, nie pozwolil, musialam pytac o to czy moge sie napic wody. Kazal mi zrobic kreski i wciagnac powiedziałam ze nie. Wbił mi nóż w rękę. Wyciągnęłam ze strachu odrazu. Obrażał mnie wyzywal, gadał sam do siebie. Wkoncu nagle niespodziewanie zasnol. Po 5 dniach poprostu odcielo go i zasnął. Ubralam sie pi cichu i w samej kurtce to byl plaszczyk bez sakrpetek majtek stanika itd tylko plaszczyk i buty a to byla zima (moje urodziny) wybieglam z mieszkania. Zakrawiona, spuchnieta, posiniaczona, pocieta. Pobiegłam do mojej mamy zeby sie " ogarnąć" bo wszyscy patrzyli na mnie , niektorzy pytali co sie stalo i czy pomoc mi mowilam ze nie. U mamy sie wykapalam , dala mi koszulke czysta, spodnie, skarpetki, leki na uspokojenie. Zabandazowala rękę.Nie powiedzialam co sie stalo. Odprowadzila mnie do domu. Poszłam spać. Po 5 godz sms od niego kupił karte i jakis stary telefon dostał od kolegi i napisal" boze co sie stało co ja narobilem gdzie Jestes boze odezwij sie przepraszam niewiem co sie stalo" dzwonil odebralam powiedzialam ze ma sie do mnie nie zblizac i ze mu pokaze co sie stalo i wysłałam zdjecia jak wyglądam. Przepraszam, latanie za mna,śledzenie, wystawanie pod oknami itd.. Po miesiacu jakoś wybaczylam. Wmawialam sobie ze juz napewno tak wiecej nie zrobi. Noewyobrazalam sobie życia bez niego. Wiem chore. Ktoregos dnia jak przyszedl do mnie zapukała policja, zakuli go i wzieli na przesłuchanie. Okazało się że babcia odwołała wszystko i że nic mu nie zrobią. Uratowała mu tyłek poprostu zeby nie poszedł siedzieć. Ale tak jak myslelismy namierza go przezemnie i tak sie stalo , dp tego mieli mmsy ze zdjeciami jak mnie pobił. Zapytali czy zeznam to i podpisze to niebedzie mnie nekac i zostanie zatrzymany. Powiedziałam że nie i wyszłam. Potem przestalismy cpac znow. Zaczol sie alkochol w niebezpiecznych ilosciach. Niechcialam sie stoczyc i zeby on sie stoczyl i zdecydowałam sie zaszyc. Chchcialam mu pomóc i poqiedzialam że jak tylko ma silną wolę i chcę i zrobi to dla mnie to że zapłacę jemu również za wszywke. Zaszylismy sie. Nie pilismy, nie cpalismy. On wrócił do swojego starego mieszkania, zapisał sie na siłownię. Miał bardzo dobry kontakt z moim synkiem. Mój syn pytal czy może mówić do niego tato.. Gdy byl pod wplywem nie widywal sie z nim oczywiscie. Nie wpuszczalam. Zapomnialam o zdradzie na poczatku znajomości. Przyznal sie. Ostatnie pol roku znow pozwalalismy sobie za czesto. Ja potrzebowalam wiecej , on mowil ze jak go kocham to zebym z nim wzięła że już niebedziemy itd glupoty pierdolenie.. Gdy go zostawilam po tych ok 4 latach .. Dokladnie dwa miesiące temu powiedzialam ze koniec.. Zaczelo sie sledzenie , wypisywanie, wydzwanianie, wyszlam do sklepu wieczorem i z psem jak synek spal i po 2 min mialam.smsa gdzie idziesz , ze jak nie odbierzesz to Cie wypatrosze itd. Pewnego wieczoru uspalam synka, wyszlam z psem i gdy wracalam pod drzwiami czekal on. Patrzyl ale nie odezwal sie nic. Ominęłam go i zaczelam otwierac drzwi zeby wejsc do domu. Gdy otwieralam drzwi wsadzil noge na przedpokoj i powiedzial ze poki.nie pogadamy to nie da.mi spokoju. Ze.mnie kocha bleble itd. Powiedzialam ze nie mamy o czym i zeby wyszedl bo dziecko spi i niechce awantur. Moj synek ma obecnie 8 lat. Skonczylo sie tak ze mnie znow pobil, zgwałcił, upokorzyl, zniszczyl psychicznie. Ze przezemnie jest narkomanem. Bylam cicho zeby tylko sie synek nie obudzil bo sie balam o niego,.i naszczescie sie nie obudzil. Zabral mi tel usunol wszystkie kontakty przeszukal caly bo myslal ze znajdzie tam jakiegos niby chlopa z ktorym sie spotykam. Rano wyszedl ja sie wykapalam naszczescie nie mialam jakis duzych siniakow zrobilam makijaz synek nie zauwazyl. Podczas tego jak mnie gwalcil i upokarzal robil zdjecia i nagrywal filmy na tel. Potem szantazowal ze jak nie przyjde wysle do moich znajomych rodziny itd. Bylo mi wsYstko jedno. Nie dałam sie zaszantazowac. Potem... feta zeszla oczywiscie przeprosiny ze on niewie co mu odjebalo itd. Nie odpisywalam. Po 2 tyg spotkalismy sie powiedzialam ze mu wybaczam. Tak wybaczam.. Podziekowal i odszedl. Wtedy widzielismy sie ostatni raz. Powiedzial zw wyjezdza. A tak naprawde poszedl do domu i popelnil samobojstwo. Pomieszal fete psychotropy ogromna ilosc z alkoholem. Po 2 tyg przypuszczalam ze jest cos nie tak niedawalo mi to spokoju. Zadzwonilam na policje i pogotowie. Kazali mi przyjsc ba miejsce bo przypomnialam sobie ze mam klucze od jego domu ale balam sie sama wejsc.. Nie dalo sie kluczami otworzyc bo byl klucz w drzwiach od wewnetrznej strony. Wywarzyli drzwi i nic nie musieli mowic. Poczulam tylko smród i ucieklam z klatki. Okazało sie ze ciało jest w znacznym rozkladzie ze samobojstwo bo puste blistry i narjotyki i alkochol i ze lezy tam około 2 tyg.. Dali mi leki na uspokojenie i wiecie co? Swiat mi sie zawalil. Kochalam i kocham go tak ze wybaczylam mu to i liczyłam i tak że to ostatni raz i ze sie zmienil. Gdy nie cpal mielismy naprawde super chwile i wspomnienia. Byl zupelnie inny bez prochow: zazdrosny do przesady, opiekunczy, troskliwy,dobry.
Wystarczala kreska by zmienil soe w potwora.

Tesknie za nim. Wiem ze to nalog i narkotyki go zniszczyly. Co najgorsze. Ja zostalam sama bez niego.. Z depresja, uzaleznieniem, biore codziennie zeby nie tesknic nie miec uczuc. Nie moge sie pogodzic z jego smiercia mimo ze zrobil mi tyle krzywdy. Nie bylam na pogrzebie nawet bo bylam tak zalamana ze 2 tyg przeplakalam w lozku. Zapisalam sie do psychiatry. To jest noja ostatnia deska ratunku. Znajomi i rodzina mowia ze zasluzyl za to co mi zrobil, ze on mnie niszczyl i teraz zaczne na nowo lepsze zycie ze nigdy by mi nie dal spokoju albo wkoncu zabił.
Musialam troche z siebie wyrzucić. Niewiem po co. Jestem narkomanka mam 27 lat. Mam 8 letniego synka i grube przejscia za soba. Watpie ze bedzie kiedys dobrze w moim zyciu.
Trzymajcie sie czesc.
Rejestracja: 2016
  • 2721 / 593 / 0


Jego nałóg, ale i Twój toksyczny nałóg, czyli miłość do niego. Porwałaś się na takiego szmatławca i jeszcze nie możesz go przestać wielbić nawet, pomimo, że Cię prawie zabił. To niezły pojeb, psychopata, a w dodatku nie ma żadnych atutów, bo tak wnioskuję z historii. Kurde, pół świata tego kwiata, nawet największa miłość w końcu zardzewieje, zwłaszcza, że poznałaś go już jako dorosła osoba. Jeśli mogę coś doradzić: myśl logicznie. Może masz od niego ciepło i troskę, ale w znikomym stopniu, pewnie możesz mieć 10 bardziej troskliwych i takich, którzy zapewnią byt, a nie - Ty stawiasz mu dragi, a on po nich odpierdala, a Ty uwielbiasz go, kochasz, ponad życie... zobaczysz, jeśli pójdziesz po rozum do głowy to kopniesz go jak największego śmiecia, bo kim jest człowiek, który pomieszkuje u kobiety, żyje na jej koszt i ją upokarza i bije? Wstyd się przyznać, ale miałam sytuację prawie tożsamą, wybaczałam dopoty, dopóki nie poszłam po rozum do głowy, teraz wstydzę się za niego, jego też się wstydzę, że byłam z takim gównem, niech mu ziemia lekką będzie jak mu z bejsbola kiedyś przywalę...

Dramat w szpitalu psychiatrycznym. Pacjenci trafiają na OIOM z przedawkowania

Adam jest pacjentem szpitala psychiatrycznego w Lubiążu. – Możesz tu ćpać co chcesz. Musisz mieć tylko pieniądze – mówi.

Szybkie wymazanie wyroku za posiadanie marihuany

Prokurator stanowa w powiecie Cook Kim Foxx ogłosiła we wtorek partnerstwo z firmą technologiczną Code for America, której program będzie wykorzystywany po wejściu w życie legalizacji marihuany w Illinois.
Rejestracja: 2018
  • 24 / / 0


Dziękuję za odpowiedz.
Myślałam że nikomu sie nie będzie chciało nawet czytać. Albo bedzie Ty naiwna idiotko itd itp .. Wiem ze bylam naiwna.. Ale to była właśnie chora miłość.
To i tak jest 1/4 z tego z przeżyłam.. Nie ufam teraz nikomu, nie mam znajomych bo oczywiscie skutecznie mnie od nich odciol, jestem poprostu samotna. Cpam sama, wieczory spedzam sama. Dobrze ze mam synka to musze wstac ogarnąć sie i zająć się nim. Ale najgorsze jest to że nie mogę przestać brać bo psychicznie mnie wtedy rozpier.. To wszystko co przezylam .. Lapie mnie depresja nie moge opanowac płaczu , ukrywam to przed synkiem bo niechce zeby mnie widzial jak placze.. Byłam kiedyś normalna fajna dziewczyna.. Wszystko bym dała żeby znów być taka ale wiadomo że tak nie będzie. Wiem ze jestem uzalezniona i jeszcze po takich przejsciach, upokorzeniach, cierpiniach.. Niewiem czy stane na nogi. Jakby nie synek to bym tez chciala juz skonczyc ze soba bo to nie jest zycie. To jest meczarnia kazdego dnia..
Rejestracja: 2016
  • 2721 / 593 / 0


Wszystko minie z czasem, jak na razie troszkę przesadzasz, a jak pójdziesz po rozum do głowy to pewnie i ta "depresja" szybko minie. Powodzenia! Pozdro.
Rejestracja: 2017
  • 282 / 59 / 0


A ja polecam udać się do dobrego psychoterapeuty. Samej ciężko Ci będzie sobie z tym wszystkim poradzić. Powodzenia.
Rejestracja: 2018
  • 24 / / 0


Zastanawiałam się nad psychoterapia, na piątek mam termin do psychiatry. Chce coś zrobić ze sobą żeby wrócić do normalnego życia. Mam nadzieję że mi chociaż trochę pomoże.
Rejestracja: 2008
  • 396 / 28 / 0


Pamiętaj że masz syna. On potrzebuje miłości. Ty sobie poradzisz tylko nie możesz zostać z tym sama. Przyjaciel, terapeuta bądź bliska osoba której ufasz. Trzeba wyrzucać "ten syf" z głowy bo to pomaga. Pozdrawiam i głowa do góry. Piona ✋
Rejestracja: 2007
  • 1256 / 178 / 0


Po tym, co przeczytałem, też mam wrażenie, że nie obejdzie się bez terapeuty (choć normalnie podchodzę do nich z rezerwą). Naprawdę, poszukaj fachowej pomocy, nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak się sama z tego wyciągniesz! Potrzebujesz pomocy psychologa i specjalisty od uzależnień.

Była na tym forum jeszcze niedawno dziewczyna wychowująca samotnie małe dziecko, ćpała opiaty. Umarła w dzień matki. Pomimo że życie miała w porównaniu z Twoim raczej bananowe, więc zmartwień i demonów zdecydowanie mniej. Jeszcze raz - poszukaj pomocy i pisz czasem co u Ciebie.

A nowych znajomych możesz poznać na naszym czacie ;)
Rejestracja: 2018
  • 24 / / 0


Dzieki wszystkim za odpowiedzi:) naprawde to dla mnie ważne że ktoś odpisał.. Bardzo chętnie będę sie odzywać w końcu może będę miała do kogo..
Na czata jeszcze nie wychodziłam, ale sprobuje czemu nie :)

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2935 / 164 / 0


13 listopada 2018Narkomanka27krk pisze:
Dobrze ze mam synka
No nie wiem czy dobrze. Masz na kim powielić wzorzeć, który dostałaś po własnej matce alkoholiczce.
13 listopada 2018Narkomanka27krk pisze:
ukrywam to przed synkiem bo niechce zeby mnie widzial jak placze
Nawet jak nie widzi to i tak czuje, że coś grubo nie gra i jeśli czegoś z tym nie zrobisz, nie ogarniesz się i nie wyjdziesz wreszcie z tego zaklętego kręgu patologii, to mu to przeryje psychę do końca życia, tak jak twoje dzieciństwo przeryło tobie.

Idź do psychoterapeuty, sam psychiatra nic tu nie da.
Posty: 66 Strona 1 z 7
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości