Opowieści a działanie benzydaminy

Deliriant. Nazwy generyczne: Tantum Rosa, Tantum Verde, Difflam
Więcej informacji: Benzydamina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 80 Strona 7 z 8

Czy przed pierwszym razem z benzydaminą czytałeś, słuchałeś o niej, i jak to się przełożyło na trip.

35%
Czytałem o efektach i trip był taki jak w opisach.
104
40%
Czytałem o efektach, ale trip był inny niż w opisach.
119
11%
Nie czytałem o efektach, ale trip był taki jak w opisach [węże, myszy...]
32
13%
Nie czytałem o efektach i trip był inny niż w opisach [brak wężów, myszy...]
39

Liczba głosów: 294

Rejestracja: 2012
  • 56 / / 0


Czytamy, że ktoś widział robale- ok, to wytwór JEGO wyobraźni. My możemy mieć inne, choć, przyznaję, czytanie artykułów i wpisów na ten temat przed zażyciem, może mieć wpływ na przebieg tripa, jeśli w czasie jego trwania zaczniemy sobie przypominać, jak ktoś opisał swoje doznania... Ja natomiast miałam wizje, które nie powtarzają się w żadnym opisie, jakie znalazłam w necie.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 510 / 2 / 0


Przy pierwszej próbie niewiele czytałem o benzie i nie widziałem żadnych robali, owadów, węży, ani nic z tych rzeczy. Potem przeczytałem, że często się takie rzeczy widzi, przypomniałem sobie o tym na tripie i cały czas już potem pojawiało się to gówno.

Organizatorzy imprez opisują najdziwniejsze sposoby szmuglowania na nie narkotyków

Jeśli jest jakaś zasada, która nagminnie łamana jest we wszystkich klubach, barach i na festiwalach muzycznych, z pewnością będzie nią ta dotycząca narkotyków i zakazu i ich wnoszenia...
Rejestracja: 2012
  • 56 / / 0


Ach, autosugestia ssie :D To takie pójście na łatwizne- zamiast samemu kreować w podświadomosci jakieś obrazy, zapożyczamy sobie te cudze, znalezione w opowieściach na forum :D
Rejestracja: 2013
  • 16 / / 0


Eee chyba czytanie tripów o benzie średnio wpływa na haloony których możemy doświadczyć. Walnąłem 4 saszety i było to o czym pomyślałem a wcale nie chciałem wtedy o tych rzeczach myśleć. A realność halucynacja była taka że musiałem się pytać towarzyszy czy to naprawdę istnieję także wszystko zależy od psychiki :)

Re:

Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 31 / / 0


forest pisze:
Ktos pisal na forum, ze pojawia sie to, czego sie boimy.

Wiekszosc z nas boi sie myszy i pajakow, stad te gowna przed oczami.
Niestety true. Przynajmniej w moim przypadku. Jako, że panicznie boję się pająków, to na opuszkach moich palców i drzwiach z takim drewnianym czymś, pojawiały się stada małych pajączków, strasznie mnie to schizowało, ale szybko próbowałam się ogarnąć, żeby się zbytnio nie wkręcić, więc jeśli chodzi o pająki to nie było tak źle. Gorzej z ludźmi (brałam benzo na mieście, trip po knajpach itd. /Pierwszy raz z benzo), którzy cały czas mnie obgadywali, to było nie do wytrzymania! Słyszałam wszystko co o mnie mówili, miałam wrażenie, że wszyscy się ze mnie śmieją i rzucają jakimiś chamskimi docinkami. Z reguły nie przejmuję się tym co mówią o mnie ludzie, ale po benzie miało to dla mnie okropne znaczenie (może nie tyle co znaczenie, ale strasznie mnie to dołowało)...
Przed wzięciem benzy naczytałam się różnych tripów i opowieści ludzi, 3/4 z tego co przeczytałam się zgadzało. Nie spodziewałam się tylko uczucia depersonalizacji :retarded: tak potężnego. Było świetnie, tylko moment w którym weszła mi największa bomba, szłam przez miasto i nie wiedziałam kompletnie co się dzieje, akurat rozmawiałam w tedy z kimś przez telefon i nagle przestałam, tak jakby część mnie została przy telefonie, a reszta gdzieś odpłynęła. Szybko się rozłączyłam i znalazłam jakieś wygodne miejsce do posiedzenia. Moją największą schizą prócz obgadywania ludzi, byli policjanci, którzy tamtego wieczora paradowali (był jakiś mecz czy coś i wszędzie ich pełno, a dowiedziałam się o tym dopiero po fakcie oczywiście) co 5 minut obok nas (była też moja koleżanka, również na benzo). Raz nawet udało mi się dojrzeć czającego się policjanta za murem, który wychylał twarz w naszą stronę i był uczepiony tej ściany jak jakiś spiderman.
Nie chce mi się zbytnio opisywać całej fazy, ale z pewnością mogę stwierdzić, że była to jedna z najlepszych faz w moim życiu. Nieporównywalna do niczego. Poza moim okropnym chodem (gibałam się na boki i ciągle kończyłam nieświadomie oparta na czyimś ramieniu) i okropną suchością w buzi, to było cudownie.

Jeszcze przed wzięciem benzy doskonale zdawałam sobie sprawę, że wszystko działa na mnie ciut mocniej niż na moich znajomych i dłużej też schodzi. Koleżance zeszło już na drugi dzień, podczas gdy mnie trzymało dwie noce pod rząd. Nie zmrużyłam oka nawet na minutę, to było okropne. Zupełnie inaczej niż mam po DXM, po którym chce mi się spać, ale nie mogę. Po benzie mi się nawet nie chce spać, mimo że mój organizm jest wykończony. Poza tym... okropny ból żołądka, brak apetytu przez kilka dni i w sumie tyle.
Na pewno wezmę kolejny raz, ale pewnie dopiero za jakieś dwa tygodnie (brałam jakoś tydzień temu). Tak, to kolejny raz pewnie wezmę dopiero na wiosnę, albo wakacje. W 100% odczułam jakie to świństwo ma działanie na mój organizm i nie zamierzam tego brać często. Odnoszę wrażenie, że codzienne wpieprzanie DXM jest o wiele mniej szkodliwe;o
Podsumowując, wszystko co przeczytałam o benzie się raczej sprawdziło, z tym że strasznie długo mnie to trzymało i nie chciało cholerstwo zejść. Miałam nawet schizy, że już nigdy nie zasnę;c
Rejestracja: 2014
  • 4 / / 0


^benza odkopuje lęki z dzieciństwa.
Z tym uczuciem, że słyszysz jak inni o tobie rozmawiają jest dziwnie. Na co dzień też mam na to wyjebane, ale jeszcze parę lat temu tak nie było. Nie pokonałam tego lęku, bo przyćmiły mi go inne. Lęk przed pająkami zwalczyłam w 100%, więc biegające stadko po moim materacu nie zrobiło na mnie zbytniego wrażenia.
So, wszystko zależy od człowieka.
Rejestracja: 2010
  • 4181 / 554 / 11


Faza po cipaczu to istne delirium alkoholowe. Od listopada tego nie ruszyłem. Chyba jestem już zbyt przeorany psychicznie na to. No i zdrowie też nie to samo.
Rejestracja: 2013
  • 12 / / 0


Ja widywałam na fazie zarówno pająki, jak i węże, ale nie był to raczej wkręt spowodowany tym, co wcześniej przeczytałam na necie. Węże widziałam po tym jak przypomniałam sobie, że kiedyś będąc w tym lesie, który akurat eksplorowałam na fazie, naprawdę spotkałam żmiję. Wystraszyłam się, że i tym razem się na jakąś natknę i np. na nią nadepnę przez nieuwagę. W tym samym momencie wszędzie wokół w trawie pojawiły się ogromne, kolorowe węże. :-) A co do pająków: mój chłopak ma tarantulę, więc nic dziwnego, że czasem zobaczę ją gdzieś, gdzie jej być nie powinno (np. pływającą w toalecie). O dziwo, boję się jej o wiele bardziej niż w realu. ;-)
Ogólnie rzecz biorąc benzydamina jest jakby inhibitorem lęków tkwiących gdzieś głęboko w nas. Im bardziej się człowiek przestraszy, tym potężniejszych halucynacji dozna. Poza tym, działa tak, jakby materializowała nasze myśli - wszystko o czym pomyślimy, nagle się pojawia, więc nic dziwnego, że gdy na fazie przypomnimy sobie wcześniej przeczytany czyjś trip raport, to widzimy to o czym przeczytaliśmy.
Rejestracja: 2012
  • 91 / 1 / 0


po 3 saszetkach widzialem biale plamy i dziwne szybkie ruchy kątami oczu. nie było to w żaden sposób przyjemne ni to ciekawe więc odpuściłem dalsze próby
Rejestracja: 2013
  • 405 / 23 / 26


Próbowałem benzydaminy kilka razy w dawkach od 1 do 6 saszetek. Często pojawiały się pająki, robaki, węże i wiele koszmarów z dzieciństwa. W większości przypadków uważam jednak, że była to siła autosugestii, po przeczytaniu wielu trip report'ów. Aczkolwiek zazwyczaj brałem ze znajomymi i nigdy nie było to straszne, wręcz czasami śmieszne.
Więc uważam, że wszystko zależy od nastawienia, gdzie tripowanie ze znajomymi prawie zawsze jest o wiele lepsze. Szczególnie przy benzie, gdzie łatwo popaść w bad tripa.
Posty: 80 Strona 7 z 8
Wróć do „Benzydamina”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości