Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 9032 • Strona 812 z 904
  • 2814 / 367 / 0
dex też to proponowałem aby podała domięśniowo lub podskórnie
  • 3120 / 1072 / 0
ja jeszcze dobre parę miesięcy temu, przed wejściem na program metadonowy, zachwalałem działanie morfiny podanej dożylnie, bo pozwoliła mi ona znów odczuć opiatową fazę bez frustracji. doustne środki nie dawały już za wiele w praktycznie żadnej dawce, na takim poziomie jakim miałem wtedy tolerancję, co dopiero teraz sobie uświadamiam, jeszcze nie było tragedią.

po nauczeniu się przeróbki setek i dwusetek oraz robieniu zastrzyków i całej procedury co było dla mnie nowością i czułem sporą ekscytację przed każdym zastrzykiem z morfiny, bo wiedziałem, że w ciągu kilku sekund poczuję pełne spektrum efektów błogiej, morfinowej fazy i odlecę bez denerwowania się, czy zadziała, czy nie. właśnie pierwszy opiat, którym przeszedłem "inicjację", to była morfina, przerabiana z setek. z każdym zastrzykiem czuć było charakterystyczny dla morfiny wjazd, rozchodzące się fale ciepła, suchość w ustach, specyficzne mrowienie i natychmiastowe działanie. byłem też zadowolony, że mogłem zredukować dawki i nadal przy każdym strzale czuć działanie. byłem w stanie odczuć wstrzyknięte 50 mg morfiny, a po 100 mg, czyli pełnej setce już odczuwałem pełne spektrum działania narkotyku, a nawet przysypiałem, gdy przestałem się skupiać na konkretnej czynności. i to mnie dziwiło, bo słabsze, doustne opioidy w ledwo co mnie ruszały. po podaniu 100 mg była to idealnie wyważona faza do funkcjonowania i pracy. to był dla mnie przełom i od tamtego czasu podaję dożylnie co tylko się da, a nawet i to czego się nie da (metadon 0,1%, syrop). i zawsze działanie jest silniejsze, z reguły krótsze. w każdym bądź razie morfinę zapamiętałem jako bardzo przyjemną w działaniu i paradoksalnie aktywną w niskich dawkach.

trzy miesiące temu wszedłem na program metadonowy i przeszedłem proces nasączania. ustalono mi dawkę 50 ml (0,1%) i na samym początku miałem dobre przeczucia, że może mi to pomoże. z początku wierzyłem bardzo w tę terapię i jej skuteczność, właściwie nadal wierzę, ale źle mnie potraktowano, czego nie będę tu opisywał. bydgoski program to po prostu cyrk. z początku te 50 ml zabijało mi nie tylko głód i ciśnienie, ale cały dzień po wypiciu czułem lekkie działanie narkotyczne. miłe wyciszenie i poprawa nastroju, a nawet i oko się zamykało przy nic nierobieniu. po dobraniu luminalu i Dipherganu odczuwałem zwyczajną fazę. od czerwca piję codziennie te 50 ml, na które później rozwinęła się tolerancja, przyjazne efekty zaniknęły, a po pewnym czasie chodziłem odebrać ten syrop, aby po prostu nie mieć skręta, ciśnienie czułem jakbym nic nie pił. na początku, biorąc pod uwagę testy dobierałem tylko więcej metadonu, często podawałem go dożylnie, aby wzmocnić działanie. najczęściej 0.1%, rzadziej ten stężony 0.5%. później już i to ledwo kopało i mając mnóstwo kontaktów i numerów zacząłem brać heroinę w postaci brązu, podawałem od razu dożylnie, na początku wystarczało pół ćwiartki brane co jakiś czas, potem coraz częściej, aż w końcu później codziennie i z połowy zrobiła się cała, z całej dwie, a teraz nawet i trzy ćwiary. przez jakiś czas metadon ułatwiał mi branie heroiny, bo nie musiałem się w ogóle obawiać o skręta. ale że byłem w normalnym ciągu i zacząłem wpadać na wszystkich testach, to mnie wydalili bez niczego, nawet skierowania.


zboczyłem trochę z tematu, ale chciałem naświetlić sytuację. jakieś dwa tygodnie temu załatwiłem dwa blistry MST Continus 200 mg, aby przejść na coś lżejszego i z apteki. jednak byłem zaskoczony, gdy po raczej poprawnej przeróbce i podaniu tabletki czułem jedynie lekkie wejście z mrowieniem oraz mgiełkę działania morfiny. nie spodziewałem się tak "delikatnego" działania po całej dwusetce, myślałem, że, źle przerobiłem, ale reszta tabletek też tak działała. pod koniec pierwszego blistra zacząłem je dzielić, aby częściej robić strzały, bo i tak fazy brak. tłumaczyłem to tolerancją i ogólnym dużym użyciem silniejszych środków, stąd słabszy niedomaga. jednak po kilku dniach, gdy odebrałem drugi blister i przerobiłem pierwszą tabletkę i po drugiej filtracji nałożyłem igłę i podałem. to samo co zawsze po całej dwusetce - lekkie wejście i mgiełka działania. tabletki jednak kosztują, więc założyłem, że będę je oszczędzał, ale skoro słownie dwieście miligramów morfiny działa tak licho, to pomyślałem, że 400 mg da radę, no bo przecież musi. przerobiłem i zapodałem po czym znów wejście, mrowienia i zero nasilenia efektów. sprawdzam, czy trafiłem, trafiłem bąbla brak. czekam i czekam sprawdzam źrenice i też zero zmiany, jedynie lekkie uczucie mgiełki opiatowej. decyduję się na przeróbkę trzeciej tabletki, łącznie 600 mg morfiny dożylnej. przerabiam, filtruję nakładam igłę, zaciskam pasek i daję trochę dalej od tamtych nakłuć. wchodzę, zaciągam, jestem. powoli podaję i tym razem brak żadnego efektu podania, mrowienia, czy jak to tam zwą, żadnego uczucia ciepła, histaminy - dosłownie jakbym wstrzyknął wodę. minęło jeszcze trochę czasu i bez zmian, źrenice reagują na światło i są powiększone. to jakaś anomalia, przecież po takiej dawce powinienem paść już przy drugim strzale i zapaść w narkotyczny sen. podanie sobie w takim odstępie czasu 3x 200 mg to jak świadome przedawkowanie. więcej nie brałem w żaden sposób i przehandlowałem. jestem zszokowany tym i dlatego się podzielić chciałem tym na forum w tym wątku, może ktoś na coś wpadnie. ja myślałem, że to z powodu tolerancji mocno podwyższonej codziennym piciem metadonu, ale to niemożliwe skoro heroina działa odczuwalnie po podaniu i czuć to wyraźnie, szczególnie przy "bonusowej", trzeciej ćwiarze, z każdym zastrzykiem czuć wzmocnienie działania. druga możliwość jest taka, że to od częstego dawania metadonu w te główne, duże żyły na zgięciu łokcia. teraz się zastanawiam, czy cukier z tego syropu mi nie osadził się gdzieś w żyle i jej nie zapchał, że morfina nie mogła wtedy przejść. to też brzmi głupio i raczej nie jest przyczyną, bo brąz pukany wchodzi normalnie.

ale byłem tak zdenerwowany, że ciężko to opisać. pomijam już stratę pieniędzy, ale szkoda mi, że nie poczułem nic z tego, co kiedyś po dożylnej morfinie, która jeszcze nie tak dawno powodowała błogostan po 100 mg.

naprawdę jestem ciekaw jaka jest przyczyna takiego osłabionego działania morfiny. za przydługi post przepraszam, ale poszła porządna ćwiara i jest wena. :korposzczur: :hel:
w razie potrzeby proszę kontaktować się ze mną przy pomocy PM-ek, przy poruszaniu tematów "drażliwych" proszę o używanie PrivNote lub o kontakt mailowy.

skrzynkaprzodownik@protonmail.com

with regards, przodownik
  • 2814 / 367 / 0
25 lipca 2021przodownik pisze:
ja jeszcze dobre parę miesięcy temu, przed wejściem na program metadonowy, zachwalałem działanie morfiny podanej dożylnie, bo pozwoliła mi ona znów odczuć opiatową fazę bez frustracji. doustne środki nie dawały już za wiele w praktycznie żadnej dawce, na takim poziomie jakim miałem wtedy tolerancję, co dopiero teraz sobie uświadamiam, jeszcze nie było tragedią.

po nauczeniu się przeróbki setek i dwusetek oraz robieniu zastrzyków i całej procedury co było dla mnie nowością i czułem sporą ekscytację przed każdym zastrzykiem z morfiny, bo wiedziałem, że w ciągu kilku sekund poczuję pełne spektrum efektów błogiej, morfinowej fazy i odlecę bez denerwowania się, czy zadziała, czy nie. właśnie pierwszy opiat, którym przeszedłem "inicjację", to była morfina, przerabiana z setek. z każdym zastrzykiem czuć było charakterystyczny dla morfiny wjazd, rozchodzące się fale ciepła, suchość w ustach, specyficzne mrowienie i natychmiastowe działanie. byłem też zadowolony, że mogłem zredukować dawki i nadal przy każdym strzale czuć działanie. byłem w stanie odczuć wstrzyknięte 50 mg morfiny, a po 100 mg, czyli pełnej setce już odczuwałem pełne spektrum działania narkotyku, a nawet przysypiałem, gdy przestałem się skupiać na konkretnej czynności. i to mnie dziwiło, bo słabsze, doustne opioidy w ledwo co mnie ruszały. po podaniu 100 mg była to idealnie wyważona faza do funkcjonowania i pracy. to był dla mnie przełom i od tamtego czasu podaję dożylnie co tylko się da, a nawet i to czego się nie da (metadon 0,1%, syrop). i zawsze działanie jest silniejsze, z reguły krótsze. w każdym bądź razie morfinę zapamiętałem jako bardzo przyjemną w działaniu i paradoksalnie aktywną w niskich dawkach.

trzy miesiące temu wszedłem na program metadonowy i przeszedłem proces nasączania. ustalono mi dawkę 50 ml (0,1%) i na samym początku miałem dobre przeczucia, że może mi to pomoże. z początku wierzyłem bardzo w tę terapię i jej skuteczność, właściwie nadal wierzę, ale źle mnie potraktowano, czego nie będę tu opisywał. bydgoski program to po prostu cyrk. z początku te 50 ml zabijało mi nie tylko głód i ciśnienie, ale cały dzień po wypiciu czułem lekkie działanie narkotyczne. miłe wyciszenie i poprawa nastroju, a nawet i oko się zamykało przy nic nierobieniu. po dobraniu luminalu i Dipherganu odczuwałem zwyczajną fazę. od czerwca piję codziennie te 50 ml, na które później rozwinęła się tolerancja, przyjazne efekty zaniknęły, a po pewnym czasie chodziłem odebrać ten syrop, aby po prostu nie mieć skręta, ciśnienie czułem jakbym nic nie pił. na początku, biorąc pod uwagę testy dobierałem tylko więcej metadonu, często podawałem go dożylnie, aby wzmocnić działanie. najczęściej 0.1%, rzadziej ten stężony 0.5%. później już i to ledwo kopało i mając mnóstwo kontaktów i numerów zacząłem brać heroinę w postaci brązu, podawałem od razu dożylnie, na początku wystarczało pół ćwiartki brane co jakiś czas, potem coraz częściej, aż w końcu później codziennie i z połowy zrobiła się cała, z całej dwie, a teraz nawet i trzy ćwiary. przez jakiś czas metadon ułatwiał mi branie heroiny, bo nie musiałem się w ogóle obawiać o skręta. ale że byłem w normalnym ciągu i zacząłem wpadać na wszystkich testach, to mnie wydalili bez niczego, nawet skierowania.


zboczyłem trochę z tematu, ale chciałem naświetlić sytuację. jakieś dwa tygodnie temu załatwiłem dwa blistry MST Continus 200 mg, aby przejść na coś lżejszego i z apteki. jednak byłem zaskoczony, gdy po raczej poprawnej przeróbce i podaniu tabletki czułem jedynie lekkie wejście z mrowieniem oraz mgiełkę działania morfiny. nie spodziewałem się tak "delikatnego" działania po całej dwusetce, myślałem, że, źle przerobiłem, ale reszta tabletek też tak działała. pod koniec pierwszego blistra zacząłem je dzielić, aby częściej robić strzały, bo i tak fazy brak. tłumaczyłem to tolerancją i ogólnym dużym użyciem silniejszych środków, stąd słabszy niedomaga. jednak po kilku dniach, gdy odebrałem drugi blister i przerobiłem pierwszą tabletkę i po drugiej filtracji nałożyłem igłę i podałem. to samo co zawsze po całej dwusetce - lekkie wejście i mgiełka działania. tabletki jednak kosztują, więc założyłem, że będę je oszczędzał, ale skoro słownie dwieście miligramów morfiny działa tak licho, to pomyślałem, że 400 mg da radę, no bo przecież musi. przerobiłem i zapodałem po czym znów wejście, mrowienia i zero nasilenia efektów. sprawdzam, czy trafiłem, trafiłem bąbla brak. czekam i czekam sprawdzam źrenice i też zero zmiany, jedynie lekkie uczucie mgiełki opiatowej. decyduję się na przeróbkę trzeciej tabletki, łącznie 600 mg morfiny dożylnej. przerabiam, filtruję nakładam igłę, zaciskam pasek i daję trochę dalej od tamtych nakłuć. wchodzę, zaciągam, jestem. powoli podaję i tym razem brak żadnego efektu podania, mrowienia, czy jak to tam zwą, żadnego uczucia ciepła, histaminy - dosłownie jakbym wstrzyknął wodę. minęło jeszcze trochę czasu i bez zmian, źrenice reagują na światło i są powiększone. to jakaś anomalia, przecież po takiej dawce powinienem paść już przy drugim strzale i zapaść w narkotyczny sen. podanie sobie w takim odstępie czasu 3x 200 mg to jak świadome przedawkowanie. więcej nie brałem w żaden sposób i przehandlowałem. jestem zszokowany tym i dlatego się podzielić chciałem tym na forum w tym wątku, może ktoś na coś wpadnie. ja myślałem, że to z powodu tolerancji mocno podwyższonej codziennym piciem metadonu, ale to niemożliwe skoro heroina działa odczuwalnie po podaniu i czuć to wyraźnie, szczególnie przy "bonusowej", trzeciej ćwiarze, z każdym zastrzykiem czuć wzmocnienie działania. druga możliwość jest taka, że to od częstego dawania metadonu w te główne, duże żyły na zgięciu łokcia. teraz się zastanawiam, czy cukier z tego syropu mi nie osadził się gdzieś w żyle i jej nie zapchał, że morfina nie mogła wtedy przejść. to też brzmi głupio i raczej nie jest przyczyną, bo brąz pukany wchodzi normalnie.

ale byłem tak zdenerwowany, że ciężko to opisać. pomijam już stratę pieniędzy, ale szkoda mi, że nie poczułem nic z tego, co kiedyś po dożylnej morfinie, która jeszcze nie tak dawno powodowała błogostan po 100 mg.

naprawdę jestem ciekaw jaka jest przyczyna takiego osłabionego działania morfiny. za przydługi post przepraszam, ale poszła porządna ćwiara i jest wena. :korposzczur: :hel:
Miałem to samo co ty .. ale od początku nie brałem nigdy ani metadonu a tym bardziej heroiny której nigdy nie ruszę. Ale jeśli chodzi o morfinę to miałem ampółki te na nie wiele wystarczały zacząłem przerabiać mst 200mg i pamietam 1 kilka strzałów kosmos ..! Ale z czasem trwania tego ten fajny stan po strzale trwał coraz krócej i krócej aż do mementu gdzie było tylko czuć wejście i odrobinę swedzenia i ciepła przez 10 sekund dosłownie ! I przy morfinie zauważyłem że jak sie zrobi jeden zastrzyk po drugim z mst 200mg to efekt ten sam ale raz zrobiłem z 1,5tab mst 200mg czyli 300mg majki i powiem ze było mocnoej czuć. Czyli to kwestia tolerancji itp .
Źle zrobiłeś tak mi się wydaję bo zrobiłeś 3 zastrzyki po 200mg nawet jak w krótkim okresie czasu co innego by było jakbyś zrobił np jeden 300mg ja raz tak zrobiłem i zauważyłem różnicę .
  • 4603 / 2217 / 1
@przodownik
Nie będę się rozwodził na ten temat szeroko, bo to nie jest właściwy temat, ale całkowicie źle podchodzisz do programu metadonowego. Zrobiłeś sobie z niego darmowe ćpanie i masz pretensje, że nie jest tak, jak sobie wyimaginowałeś. Musisz zmienić podejście, bo w ten sposób niczego (poza ućpaniem) nie osiągniesz. Jedynie pogłębiasz swoje uzależnienie na takiej płaszczyźnie, z której wyjścia nie ma. Już jesteś daleko poza "medycznymi" ramami programu metadonowego, a alternatywy nie ma w tej chwili. Przemyśl swoje podejście i zacznij się leczyć, bo Twoja narkomania ma jakieś przyczyny. Jeżeli nie przeciwdziałasz przyczynom, będziesz MUSIAŁ ćpać dalej i więcej, a żaden program CI już nie pomoże. Piszę to poważnie i nie by Tobie dowalić, a żebyś przemyślał pewne sprawy. Jest jeszcze szansa na powrót z tej ścieżki, ale musisz to zrobić natychmiast, a nie pogłębiać zależność fizyczną, psychiczną i teraz instytucjonalną od narkotyków.
  • 3120 / 1072 / 0
powiem szczerze, że zapisując się na program metadonowy miałem właśnie takie założenia, miało to po prostu być ułatwieniem trwania w nałogu i darmowym dostępem do silnego narkotyku. wiem, że są beneficjenci takich programów, którzy naprawdę podchodzą do tego inaczej i ratuje im to życie, stosują się do zasad i reguł i wracają do życia. jednak ja zazwyczaj mam spaczone spojrzenie na wiele kwestii, które przez innych są rozpatrywane diametralnie inaczej w normalny sposób.

jednak masz zupełną rację i dzięki, że to mówisz. muszę kiedyś w końcu zrobić coś w sprawie nałogu, ale ja na tę chwilę nie widzę nawet światełka nadziei w życiu i pomaga mi to po prostu przytłumić nieprzyjazną rzeczywistość. widzę jednak coraz więcej problemów i staje się to coraz bardziej problematyczne, niewiele w tym już z tego co było z początku.
25 lipca 2021sclero2014 pisze:
Miałem to samo co ty .. ale od początku nie brałem nigdy ani metadonu a tym bardziej heroiny której nigdy nie ruszę. Ale jeśli chodzi o morfinę to miałem ampółki te na nie wiele wystarczały zacząłem przerabiać mst 200mg i pamietam 1 kilka strzałów kosmos ..! Ale z czasem trwania tego ten fajny stan po strzale trwał coraz krócej i krócej aż do mementu gdzie było tylko czuć wejście i odrobinę swedzenia i ciepła przez 10 sekund dosłownie ! I przy morfinie zauważyłem że jak sie zrobi jeden zastrzyk po drugim z mst 200mg to efekt ten sam ale raz zrobiłem z 1,5tab mst 200mg czyli 300mg majki i powiem ze było mocnoej czuć. Czyli to kwestia tolerancji itp .
Źle zrobiłeś tak mi się wydaję bo zrobiłeś 3 zastrzyki po 200mg nawet jak w krótkim okresie czasu co innego by było jakbyś zrobił np jeden 300mg ja raz tak zrobiłem i zauważyłem różnicę .
też właśnie myślę, że to kwestia ogromnej tolerancji. morfina jako słabszy środek nie działała z powodu codziennego używania dużo silniejszych opiatów (heroina, metadon). również masz rację z tym, że lepiej mogłem robić większe zastrzyki od razu z niższej dawki, niż pukać więcej, ale rozbijać zastrzyki na kilka dawek.
w razie potrzeby proszę kontaktować się ze mną przy pomocy PM-ek, przy poruszaniu tematów "drażliwych" proszę o używanie PrivNote lub o kontakt mailowy.

skrzynkaprzodownik@protonmail.com

with regards, przodownik
  • 2814 / 367 / 0
26 lipca 2021przodownik pisze:
powiem szczerze, że zapisując się na program metadonowy miałem właśnie takie założenia, miało to po prostu być ułatwieniem trwania w nałogu i darmowym dostępem do silnego narkotyku. wiem, że są beneficjenci takich programów, którzy naprawdę podchodzą do tego inaczej i ratuje im to życie, stosują się do zasad i reguł i wracają do życia. jednak ja zazwyczaj mam spaczone spojrzenie na wiele kwestii, które przez innych są rozpatrywane diametralnie inaczej w normalny sposób.

jednak masz zupełną rację i dzięki, że to mówisz. muszę kiedyś w końcu zrobić coś w sprawie nałogu, ale ja na tę chwilę nie widzę nawet światełka nadziei w życiu i pomaga mi to po prostu przytłumić nieprzyjazną rzeczywistość. widzę jednak coraz więcej problemów i staje się to coraz bardziej problematyczne, niewiele w tym już z tego co było z początku.
25 lipca 2021sclero2014 pisze:
Miałem to samo co ty .. ale od początku nie brałem nigdy ani metadonu a tym bardziej heroiny której nigdy nie ruszę. Ale jeśli chodzi o morfinę to miałem ampółki te na nie wiele wystarczały zacząłem przerabiać mst 200mg i pamietam 1 kilka strzałów kosmos ..! Ale z czasem trwania tego ten fajny stan po strzale trwał coraz krócej i krócej aż do mementu gdzie było tylko czuć wejście i odrobinę swedzenia i ciepła przez 10 sekund dosłownie ! I przy morfinie zauważyłem że jak sie zrobi jeden zastrzyk po drugim z mst 200mg to efekt ten sam ale raz zrobiłem z 1,5tab mst 200mg czyli 300mg majki i powiem ze było mocnoej czuć. Czyli to kwestia tolerancji itp .
Źle zrobiłeś tak mi się wydaję bo zrobiłeś 3 zastrzyki po 200mg nawet jak w krótkim okresie czasu co innego by było jakbyś zrobił np jeden 300mg ja raz tak zrobiłem i zauważyłem różnicę .
też właśnie myślę, że to kwestia ogromnej tolerancji. morfina jako słabszy środek nie działała z powodu codziennego używania dużo silniejszych opiatów (heroina, metadon). również masz rację z tym, że lepiej mogłem robić większe zastrzyki od razu z niższej dawki, niż pukać więcej, ale rozbijać zastrzyki na kilka dawek.
No widzisz to teraz już wiadomo czemu morfina tak nie działa skoro jeszcze bierzesz metadon i heroine to morfina jest słabsza i się nie przebija poprostu tak mi się wydaję..
  • 45 / 2 / 0
I gdzie tu logika?
Uwaga! Użytkownik SugarLady jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3455 / 564 / 2
Przewodnik w końcu się odezwał jeeeeeezu heroina i morfina nie spodziewałem się tego po tobie przewodnik. Gruuuuuuubo popłynąłeś. Zrób sobie Antka z 20 tabletek Antidolu 15 ekstrakcją a później jak zejdzie na nastepny dzień zapodaj normalnie morfy z dwusetki. Powinno odmulić kodą.
Uwaga! Użytkownik Mefistofeles1945 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3120 / 1072 / 0
no tak niestety się zadziało i spowodowało to otoczenie oraz nabyte kontakty spod programu leczenia metadonem, który ma z reguły czemuś takiemu zapobiegać, a tu z morfiny i niżej przeszedłem na brązową heroinę, którą zażywam już parę miesięcy. w przypadku mojej kosmicznej tolerancji nie ma sensu w ogóle ruszać zabawki, którą jest kodeina.

w chwili obecnej nie posiadam też już zakupionej niedawno MST Continus, ale po detoksie planuję wrócić właśnie do farmaceutycznie czystej morfiny, która wcześniej cudownie na mnie działała i na której rozdziewiczyłem swoje żyły. morfina działała naprawdę przyjemnie, ale obecnie opiatową fazę zapewnia mi tylko brąz, czyli zanieczyszczona, uliczna heroina. przed chwilą poszła właśnie ostatni na dzisiaj strzał - trzecia ćwiara, która wprowadziła miły, opiatowy letarg i umiliła wieczór. morfina na chwilę obecną była by zbyt słaba.
w razie potrzeby proszę kontaktować się ze mną przy pomocy PM-ek, przy poruszaniu tematów "drażliwych" proszę o używanie PrivNote lub o kontakt mailowy.

skrzynkaprzodownik@protonmail.com

with regards, przodownik
  • 149 / 5 / 0
04 lipca 2021ema112 pisze:
w sensie ze przy braniu majki?
cisnienie IMO.
W sensie że przy brania jakiegokolwiek opio.
ODPOWIEDZ
Posty: 9032 • Strona 812 z 904
Artykuły
Newsy
[img]
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych

Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.

[img]
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski

Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili międzynarodowy przemyt narkotyków i zabezpieczyli ponad 10 kg czystej kokainy ukrytej w specjalnych skrytkach pojazdu. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a osoby biorące udział w tym procederze, usłyszały zarzuty w prokuraturze i zostały tymczasowo aresztowane. Zatrzymanym mężczyznom może grozić kara do 20 lat więzienia.