MAL; Metyloalliloeskalina

Homocykliczne substancje psychoaktywne, oddziałujące agonistycznie na układ serotoninowy w mózgu.
Więcej informacji: Fenyloetyloaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 39 Strona 4 z 4
Rejestracja: 2014
  • 309 / 16 / 0


Dawka 60 +ok 5 (mg)
Wszamane około 7 rano. Lekki ucisk na żołądku (który był jedynym elementem bodyloadu do godziny 14 ) zaczął się po 35 minutach. Osobiście nie był dla mnie większy niż po 15 mg 2cp i do tej fenylki odnoszę się, bo jest to mój jedyny punkt porównania, a i zaznaczam, że jestem odporny dość na nią i na bl też. W ciągu 60 minut dojechałem samochodem do punktu docelowego i wysiadając już czułem wyraźne zmiany wizualne. Powietrze oddychało i falowało jak w bardzo gorącym środowisku, a moje myślenie było już bardzo klarowne, miałem wrażenie (jak i po wcześniejszych intoksykacjach, że znajduję się w ograniczonej kuli klarownej świadomości, nie było wrażenia nieskończoności tej kuli i wrażenia oświecenia, choć łączenie pewnych ogólnych faktów z mojego codziennego życia przychodziło mi łatwiej). Przepakowałem plecak z niczego nie podejrzewającym ziomkiem, powiadomiłem, że trochę boli mnie brzuch i że mogę iść wolniej i ruszyliśmy pod górę. Od wejścia na szlak czyli ok 8.20 już żałowałem, że w ogóle robię coś tak bezsensownego w tej chwili jak wchodzenie pod górę dość stromym podejściem, zamiast leżeć na polanie i rozkoszować się ulotnością chwili. W ciągu drugiej godziny ucisk narastał, ale do akceptowalnego poziomu i wizuale też. Zarządzałem przerwy co pół godziny by popatrzeć sobie na fakturę drzew czy skał, z których zbudowane są Góry Bardzkie. Nieopisaną przyjemność sprawiało mi oglądanie krajobrazów z jednej strony Kotliny Kłodzkiej z drugiej obniżenia Otmuchowa. Szlak zdawał się trudny nie ze względu na intoksykację lecz przez pogodę, bo było duszno i pociliśmy się okropnie we dwójkę. Peak trwał do około 14. Wtedy też wizuale i ucisk żołądka zaczął ustępować. Pozostało przyjemne dość klarowne afterglow, ale także wrażenie dość ciężkiej głowy, które utrzymywało się do wieczora. Mentalnym plusem był poprawiony wyraźnie humor i zwiększona empatia. Ten stan utrzymywał się wraz z lekkim fizycznym pobudzeniem do około 1 w nocy, kiedy już leżałem w namiocie i próbowałem zasnąć. Całkowicie nie skupiałem się na cevach (i teraz żałuję), nie było jakiejkolwiek synestezji, choć podczas peaku wyczuwałem automatycznie, że gdybym usiadł z bezruchu i zaczął poszukiwać głębszych doznań niż wizualne mogło by to wystąpić, ale może przy większej dawce i bardziej w nocnym s&s tj. z mniejszą ilością bodźców dochodzących. Kończąc temat uważam, że to ciekawa substancja. Narobiła mi jeszcze większej ochoty na spróbowanie meskaliny, jako że swoją przygodę zacząłem od czytania Huxleya, a nie prób z substancjami poszerzającymi świadomość. Spróbuję jej na pewno zwiększając dawki co 10mg i tym razem zaopatrzę się w jakieś krople miętowe czy imbirowe bo to może pomóc na ucisk.
Rejestracja: 2014
  • 2719 / 325 / 0


Dobre dobre i dzieki, lap lajka za to ;) ok to moje 50mg wystarczy mi na spokojnego tripa.

Organizatorzy imprez opisują najdziwniejsze sposoby szmuglowania na nie narkotyków

Jeśli jest jakaś zasada, która nagminnie łamana jest we wszystkich klubach, barach i na festiwalach muzycznych, z pewnością będzie nią ta dotycząca narkotyków i zakazu i ich wnoszenia...

Śląskie: Narkotyki w świątecznej bombce zawieszonej na lusterku. Kierowca audi zatrzymany

46-letni mieszkaniec Zabrza przewoził w swoim audi narkotyki. Dla niepoznaki schował je w świątecznej bombce zawieszonej na lusterku. Grozi mu kara do 3 lat więzienia.
Rejestracja: 2014
  • 309 / 16 / 0


Myślę, że się nie zawiedziesz. To powinna być dobra dawka. Powodzenia :)
Rejestracja: 2014
  • 309 / 16 / 0


Podejście drugie. 70mg. Zachód słońca z perspektywą oglądania gwiazd nocą. Wchłonięte ok 19.30 przez dwie pierwsze godziny nie wystąpił body load nawet w najmniejszej formie. Czuć było, że coś jest na rzeczy ale wraz z odcinaniem źródeł światła gasły nadzieje na wizuale. Empatia o której wspominałem ostatnio rosła wraz z euforią z każdą minutą do poziomu ogromnego. Dłuższą część doświadczenia czułem się jak po dawce 150-170mg 5-MAPB. Znajomy pierwszy raz poczęstowany (40mg) wykazywał wszelkie cechy psychodelicznego splątania myśli z jednoczesną świadomością wszystkiego co go otaczało, rozmawialiśmy tak jak zawsze. Drugi znajomy (40mg) spodziewał się fajerwerków i narzekał na początku na "delikatne niedziałanie" jednakże gdy złapał się na mętliku myśli, jednocześnie bardzo wesołym, bo tak nam upływał czas stwierdził, że jednak czuje i to jest to :) także nie narzekał na jakikolwiek BL. Dalsze godziny po północy minęły na pochłanianiu dźwięków muzyki w domu w lekkim półmroku i wtedy miałem wrażenie minimalnych wizuali. Nie było to placebo. Jednak siła światła była bardzo nikła. Właściwy afterglow utrzymuje się do teraz. Czuję pobudzenie psychiczne z lekką euforią i zdaję sobie sprawę, że gdybym po przyjściu do domu puścił od razu muzę nie pisałbym tych słów. Moje konkluzje:
- podejrzewam inhibicję MAO/wyrzut serotoniny
- możliwe, że substancja degraduje w roztworze (rozpuszczony gram w 50ml spi trzy tygodnie temu, kiedy brałem pierwszy raz) co wskazywałoby na brak BL u trzech osób
- brak skupiania się na bodźcach świetlnych przesunął cały trip na typowo psychiczny tor
- 3 tygodniowa tolerancja chyba odpada, od 22lipca tylko 5-MAPB dwa tygodnie temu.
Następny raz powtórzę na bank w dzień, by rozwiać część moich problemów w dawce 80mg

Teraz wracam do muzy :D
Rejestracja: 2014
  • 309 / 16 / 0


Podejście 3. Około 13.45 przyjąłem 80 mg w roztworze. Wsiadłem w pociąg jadący do kolegi i jak poprzednio już w ciągu pierwszej 1.5h czułem typowe objawy przyjęcia fenetylaminy na mnie (lekkie skakanie obrazu, widoczne rozświetlenie pod powiekami). Dodatkowym efektem były kilkusekundowe wizuale w formie pływania obrazu, ale tylko w momencie skupienia się na nich. Tyle by było ze sfery wizualnej. Mentalnie natomiast czuć było jak poprzednio bardzo wzmożoną euforię i empatię ale i pośród zajebiście klarownych myśli (co było najlepszym elementem doświadczenia) zdarzały mi się delikatne momenty mindfucku zwłaszcza gdy wsłuchiwałem się w muzę i chodziłem po nieznanej mi do końca dzielni. Ten stan trwał do około 18.30. Wtedy to poczułem nagłe urwanie doświadczenia i pozostała już tylko stymulacja. Ten moment został wyznaczony przez lekką biegunkę. Brzuch burczał mi około pół godziny (jak po 2cp), po defekacji wszystko minęło i zdecydowałem się zabakać, bo poprzednio nie chciałem głównie ze względu na zbyt dużą liczbę osób nie kumających psychodelicznych podróżników. Ja też nie spodziewałem się jak może zdziałać to połączenie, bo zielsko z 2cp działało na mnie różnorako. Następnie już praktycznie do 1 nad ranem paliłem mj i grubo po 23 napiłem się odrobiny wina (250-300ml). W ciągu imprezy za to pochłonąłem ok 4 litrów wody. Cały trip odbył się na totalnym niewyspaniu bo 4 nocki spałem po ok 3 godziny/noc i nad ranem w dniu zajścia wróciłem z dalszej trasy. Pewnie to nie wpływa na tripa (a może i wpływa), ale miałem też mały ciąg 5-MAPB w ciągu dwóch tygodni 3 razy co 4 dni, a ostatni dwa dni przed MAL. Zrobię teraz miesięczną przerwę od dragów i następnym razem będę celował w 90 lub 100mg MAL.
Rejestracja: 2014
  • 309 / 16 / 0


Muszę całkowicie zmienić zdanie na temat tej fenetylaminy. Próba 90 mg. Wejście po 30 minutach. Lekki ból żołądka i mindfuck z euforią zauważalny od razu. Dwie godziny opętania zaczęły się po dopaleniu lufy konkretnej sativy. Rozmowy z szatanem, bogiem, demonami i aniołami wszystko w jednym miejscu o tym samym czasie. Nocny spacer po starym niemieckim cmentarzu i próba włamania do starego kościoła w ruinie. Przyjaciel poczęstowany taką samą dawką oniemiał z wrażenia, to jedno z jego pierwszych doświadczeń psychodelicznych. Jak już nas wypizgało wróciliśmy do domu i do 4 rano cały czas obserwowaliśmy piękne, acz nienachalne wizuale. Morfowanie powierzchni mebli, ścian oraz przy zamkniętych oczach wizje przychodzące na zawołanie. Te kilka godzin wyciszenia i rozmów do rana o ważnych tematach nadało stan jak z Drzwi Percepcji. Obaj byliśmy jedną wielką percepcją. Widać jak wiele s&s wnosi do odbioru. Pierwszy raz po MAL'u czułem się prawie identycznie jak po cepku powiedzmy 11-13mg (to moja dawka gdzie ledwo coś czułem fajnego) tylko mentalnie było o wiele lepiej. Idealna klarowność myśli. Tolerka zerowa od dwóch miesięcy bez sajko prawie, dwa tub trzy tyg temu 50mg DPT.
Rejestracja: 2014
  • 290 / 2 / 0


Hm, leży mi już pół roku MAL nietknięty poza próbą uczuleniową i coś ciemnieje i zaczyna lekko błyszczeć. To znaczy, że już będę musiał zacząć doliczać np 5% do dawki, czy wyjebać w chuj, bo coś się zjebało?
Rejestracja: 2014
  • 309 / 16 / 0


Mi roztwór zaczął ciemnieć już kilka dni po rozpuszczeniu. Gram przerabiałem od lipca, częstowałem sześć osób i jeszcze mi 80mg zostało. Nie wydaje mi się byś musiał dorzucać te 5%. Próby ze 100 mg nie opisałem słabe s&s i coś mi jednak nie pasowało.
Rejestracja: 2014
  • 290 / 2 / 0


Ok, dzięki. A dorzucić tam jakiś odsysacz wilgoci obok woreczka (a jest woreczek w woreczku w woreczku), czy to normalne i olać? Bo może jeszcze poleżeć kolejne pół roku zanim się znajdzie S&S.
Posty: 39 Strona 4 z 4
Wróć do „Fenyloetyloaminy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości