Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala
zastanawiam sie nad sprobowaniem LSD na sylwka. Doswiadczenia: alk,mj,XTC,grzybki,klej,eter,dopalacze(niestety). Nim zaczne pytac, przedstawie pokrotce swoja sytuacje...
mj palilem czesto, srednio co dwa dni. Od czasow dopalaczy ciezko bylo uzyskac normalna marianne. I tak sie zaczelo, dopalacze zastapily mj. Ogolnie jestem typem raczej samotnika (a moze tylko mi sie wydaje), niestety, jestem tez typem ktory duzo mysli... Egzystencja, sens zycia i te sprawy. Wydaje mi sie ze dopalacze wyzwolily u mnie pewien kiepski proces... bo w tych samym czasie mialem sporo kompleksow. Kilka sytuacji powodowalo u mnie wstyd, z kilku decyzji mojego zycia nie bylem zadowolony. Wszystko sie potegowalo po paleniu dopalaczy. Wczesniej niby nie bylem typem depresanta, czesto zapominam o utrapieniach, przypominaja mi sie dopiero gdy wlasnie jestem sam, najczesciej po bani... ale wracajac do tematu. Troszke pozniej zjadlem ze znajomymi grzybki. Bylo ich kolo 25 na lebka, czyli lekko . Wczesniej juz bralem pare razy, najwiecej kolo 35 i choc jestem pewien, ze nie przezylem pelnej mocy psylocybiny, to te odczucia nakierowaly mnie na pewne zrozumienie psychodelikow, a na pewno na szacunek. Znowu wracajac do tematu - na bani grzybowej, podczas ktorej bylo sporo mj, doznalem pewnej paranoi z ktora borykam sie praktycznie do dzis (za kazdym razem mj poteguje te doznania). Przegladajac wiki, najbardziej pasowal opis urojenia ksobne (http://pl.wikipedia.org/wiki/Urojenia_ksobne). Odnosilem i czasem dalej odnosze wrazenie, ze ogrom przypadkow wokol mnie naokolo sie zbiega w sposob nieprawdopodobny, a wiele symboli, obrazow, sytuacji czy zwyklych zdan ma drugie, ukryte znaczenie. A mianowicie wydaje mi sie ze kazdy czlowiek wie o kazdej sekundzie mojego zycia, i wszyscy tkwia w spisku przeciw mnie, naigrywaja sie ze mnie, z moich wad i mojej ulomnosci ze nie moge byc tacy jak oni. Od tamtej pory ograniczylem znacznie wszelkie formy odurzania sie, teraz juz mija pare miesiecy i juz jest lepiej, tzn dalej miewam te pieprzone urojenia, ale raz, ze zdaje sa rzadsze i plytsze a dwa ze zamiast sie im opierac stwierdzam ze je olewam i nie bede sobie niszczyl zycia zaburzeniami psychiki. Czasem pomaga, czasem nie, ale na pewno jest znacznie lepiej niz kiedys, powoli wracam do rzeczywistosci.
I teraz sedno sprawy. Czuje poprawe w swoim zyciu, nie tylko w sferze psychiki, ale fizycznie i duchowo rowniez. alkohol i mj nie sprawia mi juz przyjemnosci jak kiedys, sam fakt odurzenia mnie nie przekonuje. Ze 'sprawdzonych' uzywek pozostaje XTC ktore zawsze dziala na mnie kojaco :), ale coraz bardziej mnie intryguje LSD. Wiec moje pytania: czy uwazacie, ze stajac sie silniejszym, a wydaje mi sie ze tak jest, bede w stanie wytrzymac sile LSD? Czy zdajac sobie sprawe ze swoich paranoi i powoli umiejac sobie z nimi radzic, czy to mi sie wroci i pograzy jeszcze bardziej, czy moze doznam w koncu wyzwolenia? O s&s raczej sie nie martwie, bo towarzystwo bedzie bardzo zgrane, bezpieczenstwo i komfort psychiczny (obowiazki czy kontrola, cokolwiek) raczej 100 %-towy, totalne odludzie :). Wiem, zawsze zostaje opcja zeby poprostu tego nie jadl i po sprawie, jednak pojawila mi sie mysl, ze to co psychodelik zepsul, inny psychodelik moze naprawic. Jestem gotow na przemiane, nie brne dalej we wlasnym bagnie, jak juz to z niego powoli wychodze. Czy taki stan mojego umyslu moze dopuscic do pozytywnego przezycia tripa?
matrix77 pisze:o co psychodelik zepsul, inny psychodelik moze naprawic
x = x
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Są narkotyki, których zażycie prowadzi do przestępstwa częściej, niż innych. Wyniki badania
Nowe badanie opublikowane w „Journal of Psychopharmacology” pokazuje wpływ substancji psychoaktywnych na zachowania przestępcze. Okazuje się, że zażywanie niektórych środków wiąże się z niższym ryzykiem zatrzymań, zaś inne wykazują silne związki z różnymi kategoriami przestępstw.
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?
Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
