2. Bongo - również potrafiło usmażyć niemiłosiernie, ale zależnie od tego ile sobie dozowałem - jednak większa kontrola niż wiadro
3. Joint - z racji tego, że buchów jest wiele to również potrafiło mnie dogiąć
4. Lufka - mój ulubiony sposób podania - można spalić ile się chce, a po wszystkim jeszcze opalić szkło + fajnie gryzie w gardło
5. Wszelkie formy jedzeniowe - mnie akurat to długo trzyma, ale faza zawsze jest raczej spokojna i określiłbym ją jako taką "do leżenia i oglądania" - rzadko kiedy czułem się przytłoczony, za to zawsze zrelaksowany
2. Bongo - bonio to chyba moja taka ulubiona forma konsumpcji, razem z jointem myślę, że prawie na równi. Bongo też strasznie trzaska, ale podobnie jak po wiadrze, czasem jest taki temat, że aż się idzie porzygać bo tak człowiek kaszle. Muszę sobie kupić nowe, jakieś małe bo mi brakuje palenia z bonga. Ale bongo ma to do siebie, przynajmniej u mnie - że się średnio sprawdza, żeby gdzieś po nim iść np. Nie zapaliłabym z bonga przed pójściem na jakąś wycieczkę ze znajomymi. Mnie na tyle mocno grzeje bongo, że ja się wtedy nadaję do siedzenia i rozmowy, i do palenia szlugów jak coś. Dopiero stopniowo jak mi przechodzi to pozostałe funkcje wracają :D
3. Jointy - kocham jointy, często palę jointy, jointy to był mój pierwszy sposób konsumpcji. Wygodny, tylko trzeba się nauczyć kręcić. Lubię ten rytuał palenia jointa/lolka, że mogę sobie siedzieć przed kompem i palić sobie po trochu, a jak potrzebuję skuć beret to palę całego jak szluga, tylko że wolniej. Tylko mnie Mascoty ostatnio wkurwiają bo już drugi raz kupiłam bletki z filterkami które mają jakieś przestrzelone bletki które się nie chcą kleić.
4. Edibles - uwielbiam jedzenie z ziołem. Sama potrafię zrobić olej. Raz zrobiłam na tym kurczaka ze szpinakiem i serem fetą i się porobiłam na cały dzień. A w Holandii pan sprzedawca nam mówił, żeby zjeść pół ciasteczka, ale migotka wie lepiej więc zjadła całe. Coś mi się po 3h nie ładowało, mój ówczesny luby już leżał jak pianka w łóżku bo go rozłożyła ta połówka na części pierwsze, a ja stwierdziłam że jem drugie ciastko bo coś to chuja daje. Gdzieś nie wiem, za godzinę,może trochę więcej - ja już zirytowana bo luby się śmieje do tapety w telefonie i je szynkę z opakowania, mówię mu, że idę do Lidla(pieszo 10 minut z naszego mieszkania). Skończyło się tak, że obydwa ciastka wjechały mi jak płaciłam za zakupy. Walczyłam, żeby nie obrzygać miłej Pani kasjerki która do mnie mówiła po holendersku dopóki nie poprosiłam o angielski. Kolana jak z waty, pot na czole, ciężko w brzuchu. Ale bomba po jedzeniu specyfików jest super, ja lubię, a sytuacji z Holandii nie żałuję, pomimo, że po mnie stary musiał wyjść do połowy drogi bo ledwo szłam
5. Lufka - lufka jak lufka. Jak nie mam bletek, albo mam mało tematu i mało kasy, albo chcę zapalić niedużą ilość to korzystam. Nie jestem fanką, ale też nie jest to mój ulubiony sposób. Kiedyś jak nie miałam kasy i ciągle paliłam przez te lufki, opalałam je itd, to w końcu mi raz w mordzie pękła
6. Blant - mam na myśli tego zrobionego całkowicie z konopii. Mieszane uczucia, mało razy miałam okazję skosztować
Paradoksalnie lepie się biegało - mięśnie pracują idealnie.
Waporyzacja to wdychanie pary (zakładając, że robi się to prawidłowo) więc ulga dla dróg oddechowych w porównaniu do palenia. Samo działanie już tylko z zioła, a nie zioła plus smoliste.
Joint - fajny jak spacerujesz gdzieś w naturze, albo leżysz sobie goes na plaży czy coś
Waporyzacja - taki joint ale trochę lepiej jakoś wchodzi
Bongo - jak siedzisz w domku I grasz w gierki, szybko, wydzuelasz Tyler ziola ile chcesz. No joints tez mozna dzielic jakos ale jednak dluzej sie to pali.
Wszelkie ciastka itd - dla mnie najgorsze bo nigdy nie wiem ile zjeść bo kazde jest inne. Zazwyczaj jadłam u kogoś i czułam się źle, ale jak jem w swoich 4 ścianach to jest super bo mogę robić co chcę. Iść spać lub tańczyć.
Jednak najlepszy styl dla mnie to mj połączone z kwiatami hibiskusa i trawą cytrynową.
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
Marihuana "podbija" US Open. Tenisistka nie wytrzymała: "Nie mogę oddychać"
Ruszył US Open, a więc ostatni turniej wielkoszlemowy w tym sezonie. Jak co roku w Nowym Jorku, powraca temat różnych zapachów, które pojawiają się nad kortami położonymi obok Corona Park. Niemiecka tenisistka Tamara Korpatsch mówi wprost, że czuła marihuanę. - Nie mogę oddychać i nie mogę zaczerpnąć powietrza - tłumaczyła Korpatsch.
Narkotyki ukryte w papierze? Naukowcy wzięli pod lupę listy płynące do więzień!
Naukowcy z Politechniki Krakowskiej pracują nad innowacyjną metodą wykrywania substancji psychoaktywnych, która może znacząco usprawnić działania służb i laboratoriów. Ich celem jest stworzenie prostego, szybkiego i niedrogiego testu opartego na zjawisku fluorescencji, czyli emisji światła przez odpowiednio przygotowane związki chemiczne.
