Ile czasu człowiek jest w stanie maksymalnie nie spać?

Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 91 Strona 5 z 10
Rejestracja: 2014
  • 5 / 1 / 0


Na trzeźwo - niecałe 5 dób, litry energetyków jedynie, najbardziej zmęczony byłem w 3 dniu i nocy, później już przeszło, a pojawiło się kompletne ogłupienie, jakby po dużej ilości alkoholu, to było jeszcze jak miałem 14-15 lat. Odsypiałem jakieś 12h jeżeli dobrze pamiętam.
W ciągu ~9x24h, na piko, dorzutki 4-5 razy dziennie. Ostatnie 24-48h już nie za bardzo wiedziałem co się dzieje, były halucynacje (tj. słyszałem i widziałem rzeczy, których nie było, żadne miłe kolorki), gigantyczne wkurzenie na wszystko, stan jakby po dawce alkoholu niewiele mniejszej od tej, która powoduje zgon. Pierwsze 3-4 dni spoko, 5 doba była jedyną w której czułem zmęczenie. Co ciekawe cały czas byłem też na benzo (alprazolam), przy czym brałem jedynie przeciwlękowo i przeciwskrętowo, więc raczej nie miało szans przez meth się przebić. Odsypiałem >24h, nie wiem dokładnie ile bo ostatnie kilka godzin zniknęło z pamięci :o
Rejestracja: 2009
  • 1772 / 221 / 0


Na trzeźwo: do 5-6 dni/nocy.
Pod wpływem czegoś co, by miało się przyczynić do braku snu: do 3 dni/nocy

Czyli całkiem na odwrót od reszty :mrgreen: Wynika to też z tego, że np. pod wpływem stymulantów po pewnym czasie już przestaje dociągać, bo w głowie pojawia mi się alert iż powinienem bardziej zwracał uwagę na odpoczynek + po prostu po pewnym okresie mam dość (nawet jeśli mam zwałe)

Lewico, dlaczego się boisz marihuany?

Jaś Kapela przypomina Lewicy o polityce narkotykowej, bo chyba zapomniała.

Zatrzymani podczas narkotykowej transakcji

Policjanci ze stołecznego wydziału do walki z przestępczością narkotykową zatrzymali w trakcie transakcji mężczyzn podejrzanych o udział w obrocie znacznymi ilościami amfetaminy i marihuany.
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 1010 / 196 / 2


Ja to słabiutko, 4 doby na jakimś stymulancie (już słyszałem głosy i byłem mocno odrealniony), a na trzeźwo 2 doby.

Więcej się tego nie podejmuję, bo po prostu uwielbiam spać i jest to dla mnie priorytet, żeby się dobrze wysypiać.
Rejestracja: 2016
  • 2760 / 611 / 0


2 tygodnie ukrywałam przed rodziną ostrą psychozę, wiedziałam, że coś się dzieje, ale byłam przekonana, że ma to związek z medytacjami Zen, [ł]oświecenie. Podczas obiadu parówki stawały się Freudowskimi penisami, myśli rodziców wymieniały się, wcielałam się w role, byłam mechanizmem o setkach personifikacji, zdysocjowana od ciała, przechodziłam gehennę, to były mroki duszy pojebańca, popaprańca w wersji ultra. Lektury traktowały o mnie, rodzina z wrogością komentowała zza ściany moje zachowanie. W nocy miałam iluminacje, zegar do mnie mówił, a ja przekonana, że dopiero co skończyłam 3 lata i mama zaraz przyjdzie i utuli mnie do snu, nie umiałam zasnąć, pobudzenie i podniecenie było potężne. Szukała mnie policja, mówiono o mnie w telewizji, musiałam się ukrywać, hehehe, cóż za zrządzenie losu.

8 dób bez snu podczas pierwszego epizodu paranoidalnego, ostatni poranek miałam omamy czuciowe, mianowicie ból i niemożliwość ułożenia się w żadnej wygodnej pozycji, planowałam całonocne modły w celu odkupienia grzechów, nawrócenie na religię katolicką i odkupienie grzechów. Brak snu, żadnych wspomagaczy. (co ciekawe podczas psychologicznego eksperymentu gdzie ochotnikowi podawano amfetaminę - gość wymiękł już po 3 dobach ostro halucynując). kkrychę kojarzycie? Podobno zarwał 14 nocek!

W niedzielę wieczorem wpadłam w histerię, krzyczałam w niebogłosy, że cała rodzina umrze przeze mnie. Odgrywałam scenę śmierci własnego ojca, byłam przekonana, że jestem swoim zmarłym ojcem i zaraz padnę na zawał jak on dobre 10 lat wstecz.
Szybki telefon do rodzinnego, luknięcie na mapę, punkt: psychiatryk, patrzyłam oniemiała na mapę i nie wiedziałam co się dzieje i o co chodzi. No ale jedzim, tylko gdzie? Pewnie na samolot... buddyzm zaprogramował mnie na terroryzm, cóż za perfidia, uczą współczucia a tak naprawdę tworzą rasę sobie podległych terrorystów. Czy oby na pewno jedziemy na lotnisko? A może do mieszkania na 7-mym piętrze, wszak stamtąd mam skoczyć, skoczyć na łeb... czy ja wypadłam na łeb z okna podczas pamiętnego upalenia silnym ekstraktem szałwii?

Starter w psychiatryku na tyle słaby, że nie zasnęłam, ach, co za katorgi przechodziłam, odsłonienie myśli, ostre halucynacje, bałam się nawet ruszyć, nie wiedziałam gdzie jestem, kim jestem lub czym, ciągłe urojenia chorób, zmian w mózgu. Gdzie ja byłam? Na pościelach napis "psych"... tak, sala dla psychologów, przez okienko w drzwiach sali przemykały diabelskie postacie z rogami etc. W łazience napisy namazane czerwoną farbą na drzwiach, jezu, pewnie zabiłam tam kogoś stąd krew. Przeniosłam się w czasie, byłam przekonana, że mam nową matkę, zaczęłam jej szukać po oddziale. Zdefragmentowane 'ja' na dziesiątki osób, kreatur, stworzeń. Urojenie jakoby jestem ofiarą ostrego upadku na łeb z 7-mego piętra. Zmiany w wyniku upadku? Nieodwracalne.

Następnego dnia już spałam, po 30mg olanzapiny, przed zaśnięciem ostra akatyzja, której również nie zgłosiłam bo ciągle leżałam niczym nieżywa, struchlała w lęku. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było sięgnięcie po gazetę, niemożliwym okazało się przeczytanie i zrozumienie nagłówka, przeczytanie i pojęcie czegokolwiek, sięgnęłam po ołówek, namalowałam kutasa, takie U z kreseczką, po czym cisnęłam gazetą gdzieś na ziemię. O dziwo mowa nie była mocno zaburzona, a i lekarze długo nie byli w stanie oszacować rozmiaru damage'u, choć schowanie się pod kołdrę podczas pierwszego obchodu musiało być wymowne, przewidywali, że po miesiącu będzie remisja.... ta, łącznie z depresją popsychotyczną dochodziłam do siebie okręgły rok, ledwo dziekanki starczyło. Oj, było zdecydowanie za ciężko.

Teraz jestem cienki Bolek, nie przekraczam 48h bez snu.
Rejestracja: 2012
  • 520 / 58 / 0


Nieprzespana noc i sen dopiero następnej nocy w moim przypadku kończy się utratą świadomości i lękami nocnymi, dlatego nie próbuję nie spać dłużej niż jedną noc.
Rejestracja: 2017
  • 5379 / 748 / 0


A teraz powazniej- powyzej pewnej ilosci godzin bez snu Wasz/nasz mozg zapada w mikrodrzemki.
Tak wiem- 99proc "ja nie spalam/em i chuj"
Niestety tego nie przeskoczymy.
Rejestracja: 2014
  • 7366 / 870 / 0


Kiedyś widziałem program o jakimś żeglarzu, co to jakimś katamaranem opływał samotnie świat. Opracował właśnie taki system "mini drzemek" - np 10-15 minut kilka razy na dobę. Nie wiem, jak długo dał radę, ale chyba do końca podróży. Oczywiście pod koniec był już wyczerpany, miał halucynacje, ale ostatecznie przepłynął w ten sposób świat.

P.S. To mogła być kobieta - nie pamiętam : )
Rejestracja: 2017
  • 5379 / 748 / 0


Mikrodrrzemki moga trwac sekundy.
Rejestracja: 2017
  • 228 / 110 / 0


Ja nie spalem 10 dni i nocy przysnalem pod prysznixem i nabilem sobie guza jak walnalem w sciane a potem juz w pokoju zajebalem szczura i jakos chwile pozniej zasnalem i przez 2 dni spalem i sikalem a 3 dnia znowu cpalem to co mi zostalo a to bylo w zime i znow odgarnialem podworko ale juz nie widzialem tych wszystkixh ludzi i rzeczy no i nie slyszalem nic.

Wgl nie chcialem konczyc na 10 ale samo sie zasnelo i zepsulo wsztstko
Rejestracja: 2018
  • 182 / 22 / 0


Pełen podziw dla Waszych organizmów, ja chyba maksymalnie jakoś 3-4 dni, 5 wątpię, ale już po trzeciej dobie bez snu jestem taki nieogarnięty, zaczynają się delikatne haluny przede wszystkim w nocy, światła się zaczynają trochę ciągnąć, niekiedy uczucie "rozmów", "głosów". Morda wysuszona itd. 7 dni czy 10 to dla mnie szok, choć wiem, że są sportowcy co po kilka dni mają wysiłek fizyczny, bez snu i to jeszcze bez towaru.
Posty: 91 Strona 5 z 10
Wróć do „Substancje psychoaktywne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości