dobre są też szachy, ale w nie grywałem tylko w miejscach "internowania" w ramach artykułu 23 par 1, o "ochronie zdrowia psychicznego" (oddział zamknięty, pod przymusem). zazwyczaj udawało się znaleźć partnera do rozgrywki. fajne są też aplikacje na Android, które można za darmo ściągnąć - dawno temu, jeszcze w liceum, miałem takie szachy ściągnięte - bez reklam i z kolegą w liceum, na okienkach za "katechezy" lub "wychowanie fizyczne", sobie graliśmy - takie coś do dziś musi istnieć, wystarczy poszukać.
czytanie książek - o tym wspomnę krótko - punkt oczywisty. polecam zamawiać książki anglojęzyczne, aby dodatkowo szlifować język i go nie zapomnieć (dlatego też, wszystkie te nowsze gry na PC-ta, które mają dubbing, mają od razu takowy zmieniony na angielski bez napisać.
właśnie gry są pożyteczne w tej dziedzinie, jeśli chodzi o niefarmakologiczne metody (do tychże przejdę niżej) - nie musi to być gra typowo logiczna (Portal 2, dla przykładu, który też uwielbiam, jako produkt Valve'a) - nawet taki DOOM Eternal, albo "The Dark Ages" (nowy - maj 25r.), rozgrywany w rozsądnym przedziale czasowym, zdrowej pozycji, etc., może przyczynić się do większej produkcji dopaminy, noradrenaliny, a przede wszystkim (za pośrednictwem endogennej choliny, której jest de facto nie wiele i większość "dobitki" mamy z diety) - neuroprzekaźnika acetylocholiny, która odpowiada właśnie za funkcje poznawcze i egzekutywne, zapamiętywanie i naukę oraz koncentrację i skupienie uwagi.
kora przedczołowa, to za długi temat i jeśli są tam uchybienia wynikające z konkretnych przyczyn (fMRI) I wywiadu neurologa oraz psychiatry, to już byś stał na nogach.
w/w część mózgu odpowiada (poza dwoma innymi - w mniejszym stopniu), w dużej mierze, za układ nagrody, czyli kluczową rzecz w głowie lekomana/narkomana, bowiem to on odpowiada głównie za poziom uwalnianej dopaminy, adaptuje się on rychło do egzogennie wtłaczanych substancji i tak modyfikuje priorytety i osobowość, że nie sprawiają przyjemności rzeczy "drobne", bez narkotyku występuje ahedonia, a jedyną rzeczą, która poprawić może paskudny humor (lub zaleczyć gila - opioidy, BZD, baclofen/gabapentyna), zostaje narkotyk i głód nań. ja, to widzę to po sobie cały ten proces degradacji mózgowej, ale to nie o raportach temat, (np. jedynie to - kiedyś, na myśl o jednej z lepszych na rynku karty graficznej, czy konsoli retro, bym skakał z radości, a dziś wzruszam ramionami i, owszem daje to jakąś frajdę, ćwicząc głowę, ale tylko myśl "o lancy pełnej morfiny - okraszonej razem 20-tką metylofenidatu podpite prometazyną" daje mi ciarki na plecach). tutaj kluczowymi neuroprzekaźnikiem pozostaje dopamina (do której później dojdę).
ale mówię - wyżej, to są znaczące uproszczenia, które mogą być błędnie zinterpretowane, a to przez mój styl wypowiedzi (syntetyczna, nienacechowana emocjonalnie - Zespół Aspergera), choć myślę, że w miarę klarownie to przedstawiłem. przejdę teraz to sfer poznawczo-kognitywnych.
hipokamp z kolei odpowiada z pamięć (w znaczącej większości) za pośrednictwem acetylocholiny - neuroprzekaźnika (ACH, skrótowo - produkowanego z dostępnej w danej chwili choliny, czyli prekursora ACH). neurotransmitter ten, równie ważny jak dopamina, noradrenalina, można nieco podregulować "farmakologicznie", albo też suplementacyjnie (skutek jest niewystrzałowy...).wyżej wymieniałem "sposoby bezlekowe" na drobne zaburzenia związane z kognicją, czy hipokampem. znaczące uszkodzenie, jeśli doznane w tym obszarze mózgu (hipocampus), gdzie się znajdują [są, w pewnym sensie, jakby podzielone na dwa], ma katastrofalny skutek - utrata pamięci sprzed traumy czaszkowej, a także niemożność rejestracji i "zapisu trwałego" wspomnień nowych - z danej chwili oraz gubienie się w dobrze znanych, sprzed traumy, terenach. przyczyną nie musi być wypadek, uderzenie czymś "tępokrawędzisto-podobnym" w głowę, a także (bo - demencje i Zespół Aizherimera można raczej tutaj, czy u większości, wyłączyć) przykładowo: zapalenie mózgowia, neurodegeneracja na skutek toksyn (narkotyki - stres oksydacyjny, napady (nie dylko "grand MAL"), duży poziom kortyzolu, którego stały nadmiar robi spore spustoszenie - jest on kolokwialnie nazywany "hormonem stresu" i dla przejrzystości tak to zostawię, bo już Concerta schodzi i muszę iść po kolejną, aby skończyć. (nie udało się zachować 36 mg - muszę choćby i te 54, aby coś z tej niedzieli produktywnego zrobić, bowiem wczoraj po 5 szt. "Alzy 18", wystprzątałem cały stryszek [tam jest serwerownia przodownika ulokowania i stacja gier w/w]).
ja nikogo nie namawiam, do regulacji swojego własnego mózgu poniższą farmakoterapią, ALE NADMIENIĘ, iż konsultowałem to z psychiatrą i neurologiem i, mimo stanowistka w/w specjalistów, iż młody mózg tylu "leków dla dziadków z demencją, to nie potrzebuje", ale mam ADHD, ZA, I Mild Cognitive Impairment (który dawno minął, bo byłbym półdebilebilem, a za takiego raczej się nie uważam - bo na poniższym "stacku", głowa pracuje zaje**ście). także powyższe zaznaczam jako taki "disclaimer", aby przejść do mojego stacku - łącznie z pomocą w depresji i obniżonym poziomie NA i DA).
piracetam, cytykolina, winpocetyna - podstawowe, bazowe środki, które są tymi "obojętnymi" dla mózgu i organów, a odwalają większość "prokognitywnej roboty". (cytykolina ("DOZ-u, 27.99 - najtańsza, polecam) jest lekiem akurat bez recepty, a sporo pomaga w dostarczaniu większych ilości choliny do mózgu, który inny lek:
donepezil - rewersalny inhibitor acetylocholinosterazy), może potem wyłapać i przerobić w ów acetylocholinę . to też czułem, gdy chwilowo, w internacji (art. 23a, ust. o zdr. psychicznym) na oddz. zamkniętym SP byłem od niego odcięty na (niska dawka - 5 mg/d, oraz wówczas krótki okres brania) parę tygodni, to już odczuwałem, jak jest bez kombo: cytykolina +donepezil, nie mówiąc o środkach w/w.
ponadto mój zestaw przeciwlękowo-antydepresyjny, to (antydepresanty, które jedyne to mi pomagają, jednak w dawkach wysokich):
tianeptyna (SSRE) - pomaga wycisnąć z mózgu jeszcze coś tej serotoniny, a co istotniejsze dobrze podłącza się pod rec. opioidowy MOR (z taką samą siłą jak morfina, w dawkach nieco wyższych - bez tolerancji, produkuje efekt "opiato-podobny"). ze względu na tekst w nawiasie szczerze odradzam zabaw z tym lekiem i jeśli już zaorydonowano, to trzymać się ulotkowego 3x1 (bądź zaleceń lekarza). bowiem ja przyjmuję 6 sztuk na dobę, co daje nam 75 mg/d - wtem czuję redukcję głodów narkotykowych i zażywam niżej opioidów, a także faktyczną poprawę nastroju - nie sztuczne zobojętnienie, jak dawniej, przy SSRI/SNRI. aktywizacja? proszę..., a taki niszowe leki jak Tianesal, które piszę się alkoholikom oraz (płynne przejście do nast.).:
opipramol (Pamolan 50) - trójcykliczny lek przeciwdepresyjny do pomocy w kryzysie i zażywania raczej w kryzysie, pisany starym ludziom - przez starych lekarzy. mój "doktorek-długopis-magik" tutaj akurat w gorszym okresie sam go zaproponował. zaraz będę z niego schodzić, bo tam stosujemy od czasu do czasu (kuracja do 3 miesięcy - z leku powinno się co jakiś czas zejść). zażywam w dawkach 3x1, a w gorszych chwilach 4x1 (1-1-2 lub 2-1-1) i naprawdę, mimo nie do końca poznanego mechanizmu działania obu leków, są one naprawdę łagodne (świetne działanie synergistyczne).
(!) dodatkowo wspomnę, iż tianeptyna działa na głód (craving, ang) alkoholowy, opiatowy, jak i na trankwilizery/leki kojące. jest także NEUROPROTEKCYJNA, co jest fenomenem b. korzystnym przy takich problemach. natomiast opipramol w połączeniu z baklofenem (dawki 50 - 50 -50 opipramolu oraz 20 - 10 - 0) według niektórych opracowań na "PubMed", redukują "drug-cravings" (głody, choć moim zdaniem to bardziej słowo określa "pragnienie, silną ochotę", a głód to może być na kanapki z szynką i serem, jednak kontekst mówi za siebie). na tytoń, stymulanty przeważnie, ale też i na inne narkotyki. wdrożyłem, czekam na efekt. (!)
ostatni akapit dotyczy Concerty 18/36, która jest dla mnie świetnym substytutem środków pobudzających poch. farmaceutycznego (metylofenidat o natychmiastowym uwalnianiu, który można w wiadomy sposób nadużywać - to samo dekstroamfetamina (niedawno wprowadzona, którą 3-4 razy mi wypisano), też w/w preparat (z poza nawiasu) pomaga mi b., jeśli chodzi o trzymanie się z dala od "zastrzyków pobudzających/małych speedballi"). naprawdę świetnie zrobiony lek (formulacja OROS, która umożliwia 12 godzinne uwalnianie leku - i to nie "bullshit", a empiryczne doznanie przodownika). gdzie np. metylofenidat w postaci Medikinet CR lub Symkinet MR - w ogóle nie spełnia swojej roli i puszcza po chwili. do tego jest drogi, a Concertę 18 mg mam na ryczałt, co dwa tygodnie, płacąc 3,20 zł. jest to jedyny refundowany lek zaw. w/w substancję.
(oczywiście nie namawiam, jako kompetentny, wręcz odradzam zaczynanie od tak ciężkich dział przy próbie regeneracji mózgu od narkomanii, piszę jednak swoje doświadczenie, które wyciągnęło mnie z bagna [rzym nie od razu zbudowano i nie wstydzę się paru tabletek, które pomagają mi funkcjonować]. może ktoś wyniesie z tego jakieś wnioski - bo nie tylko o chemii tu pisałem.)
niemniej - pozdrawiam wszystkich, którzy to odkopali po moim poście!
skrzynkaprzodownik@protonmail.com
with regards, przodownik
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu
Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
