Empatogeny w związku

Wielocykliczne pochodne amfetaminy, m.in. MDMA, metylon i 6-APB.
Więcej informacji: Empatogeny w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 24 Strona 1 z 3
Rejestracja: 2008
Użytkownik nieaktywny
  • 1477 / 17 / 0


Chciałem napisać jak bardzo mocno empatogeny wzmacniają uczucia i związek

Podczas działania wiadomo jak cudownie spędza się czas z ukochaną osobą,jak sie dobrze rozmawia noi jak jest wspaniale seksualnie szczególnie pod względem mentalnym

podczas peaku nie tylko mozna się fajnie bawić a także porozmawiać na wiele trudnych osobistych spraw

nie ma tutaj działania było pieknie i powrót do rzeczywistości ,tylko empatogeny stale wzmacniają więz :-)
Rejestracja: 2009
  • 190 / 5 / 0


Na dwoje babka wróżyła tak naprawdę. Po jak wzięłam MDMA będąc w związku zobaczyłam, że MDMA ma miliard miliardów większy potencjał niż mogła bym się spodziewać. Od tamtego czasu nie biorę krysztąłu będąc singielką, bo partnerskie tripy są mega i niebiosa niebios.
Z jednej strony empatogeny pomagają się przed drugą osobą otworzyć, ułatwiają porozumienie i zbliżają do jedności w związku i dają zajebisty feel.
Ale z drugiej- wyrzut serotoniny może sprawić wraz z naćpaniem, że człowiek deklaruje emocje czy zamierzenia które mijają razem z fazką. (czyli-"kocham Cię, kocham, dobra już zeszło, w sumie nie, ale wieczór ekstra!")
Więc tak czy owak- empatogeny dla mnie podobnie jak psychodeliki pozwalają zobaczyć różne rzeczy, ale to czy ktoś weźmie jakies wnioski na przyszłość-zależy od niego.

Z drugiej strony empatogeny są wielkimi wyzwalaczami tłumionych emocji. To może osłabić a nawet zniszczyć związek. Pewnego razu planowałam z osobą którą kochałam super trip, miało być fajnie, miło i miluśko.
Ja sama w sobie jestem znana z łagodnego charakteru. Że głosu nie podnoszę, że prędzej się zasmucę niż zdenerwuję.

Jak weszliśmy do wanny pełnej ciepłej wody- wchodziło mi LSD z MDMA. Woda wydawała się miękka, dobra, jak łono matki, naprzeciwko widziałam twarz kochanka.
Poczułam jak w mojej głowie pęka tama trzymająca to, co upychałam jak najgłębiej, wszelkie kwestie które mi nie grały w związku, to że czułam, że nie mogę polegać na swoim partnerze, to że mnie traktuje w egoistyczny sposób, i rani mnie bo jest zen dupkiem którego mocno skrzywdzili rodzice, przez co się boi bliskości, i nie umie spojrzeć dalej, niż koniec własnego nosa itd, itp. Wcześniej w imię "miłości"i tego że cholernie mi zależało miałam klapki na oczach. Nic tak nie mydli oczu jak miłość ;D

Siedząc naga w wannie naprzeciwko swojej ówczesnej miłości patrzyłam jak powietrze ekstatycznie fraktalowieje, a fraktalowe fale interferują dając nowe barwne fale i przemieniłam się w Kali, Erynie, wszystkich jeźdźców apokalipsy i wszelkie boginie zagłady razem wzięte, uświadomiłam sobie swoją siłę i to, że serio nie jestem dobrze traktowana. (Wcześniej czułam że w tej relacji coś mi srogo nie gra, ale mamiona zen-pierdoleniem uznawałam, że to pewnie defekty mojego charakteru i spaczony umysł. Ostatecznie okazało się że kłopotem był niedojrzały partner który duchową zajawką maskował swoje braki emocjonalne)
Z całą siłą trafił mnie ból zranionej kobiety. I to że bogini się tak nie traktuje, a w głowie miałam mieszaninę destrukcji, furii, miłości, totalnej, i... Zaczęłam się drzeć, mocno, logicznie wykładając swoje racje, z siłą huraganu, lecąc na fali destrukcji. Że czuję, że nie mam oparcia, że czuję, że jestem w tej relacji sama, że ucieka i że nie daje, tylko bierze. Że nie umie dawać... Nagle w tamtym TU-I-TTERAZ powiedziałam mu WSZYSTKO. Zatrzymałam się widząc w jego oczach szczery lęk. No ale... Trzeba było ciągać tygrysa za wąsy, bo łagodny?
Totalne uwolnienie emocjonalne. Pozbyłam się dwóch kłopotów za jednym zamachem, że tak powiem. I raz jeszcze zaskoczyła mnie potęga empatogenów.

Zwiazek potem jeszcze próbowałam składać do kupy mając nadzieję że coś z tego będzie ale intuicja, której się tak ostro wypieram dobrze mi doradzała. Chłoptaś, nie mężczyzna. Zły materiał na partnera. Trzeba było siebie słuchać, trzeba było w siebie wierzyć. I trzeba nadal ;)

Więc, tak podsumowując- dragi, jak to narzędzia, pozwalają tworzyć łączność, ale też budować zapory. Jak się człowiek do drugiego zrazi na tripie, to potem nie ma lekko ;d

Jak to jest, gdy palisz Salvię dla dobra nauki?

Autor artykułu był jednym z 12 ochotników w pierwszym w historii badaniu nad salwinoryną A, w którym użyto obrazowania pracy mózgu metodą rezonansu magnetycznego (MRI). Przeczytajcie jak wyglądało to z jego perspektywy!

Samolot pełen kokainy roztrzaskał się o ziemię. Wartość? Nawet 500 milionów złotych

Historia jak z serialu "Narcos", a jednak prawdziwa. W głębokiej meksykańskiej dżungli rozbił się prywatny samolot. Na jego pokładzie było 1,3 tony kokainy, czyli równowartość nawet 500 milionów złotych.
Rejestracja: 2008
Użytkownik nieaktywny
  • 1477 / 17 / 0


Empatogeny pokazują moc tylko gdy są brane z bliską osobą :-) w klubie czy na posiadówie pokazują 20 % mocy działania i już lepszy jest alko

opisując jakieś nowe empatogeny 5-ABDI itd ,testując w klubie czy w innych okolicznościach opisy nie są wiele warte :-)
Rejestracja: 2014
  • 6 / / 0


A ja muszę przyznać, że mnie z małżonką MDMA pomogło. Za pierwszym razem miało to być urozmaicenie igraszek, ale w praktyce okazało się, że w trakcie seksu rozmawialiśmy tyle, że lepiej było wyjść na balkon i gadać przy fajce. Cała noc przegadana, paczka szlugów wyjarana, ale co najważniejsze - wyjaśniliśmy sobie wszystko, dosłownie, nawet sprawy o których druga strona się nie pomyślała...
Polecam wszelkim parom empatogeny.
Rejestracja: 2012
  • 333 / 1 / 0


Empatogeny pozwalają przełamać się osobą nieśmiałym. Znane mi są przypadki par które miłość wyznały sobie właśnie w ten sposób. Rzeczywiście pod wpływem można się zagalopować odrobinę i w ferworze empatii wyznać nie istniejące uczucie. Sam przyznaję, że mój obecny związek dzięki empatogenom ogromnie zyskał. Absolutnie szczere rozmowy z ukochaną dają związkowi bardzo wiele, dobrze jest się w pełni otworzyć na drugą osobę, ale mało kto potrafi to zrobić i tu właśnie miejsce dla jakiegoś miłego empatogena. Osobiście polecam tu 5mapb, choć trochę obawiam się benzofuranów to 5m jest tak piękne, że warto ryzykować. Tak samo można zbudować niesamowitą przyjaźń
Rejestracja: 2013
  • 372 / 7 / 0


ojj tak zdecydowanie polecam empatogeny wszystkim w związku... W moim przypadku wyjaśniliśmy sobie mnóstwo spraw, zostały przełamane tematy które baliśmy się poderwać, opowiadanie o przeszłości itp itd... Najlepiej też rozmawia się o seksie wg mnie hehe :) można naprawdę ulepszyć swój związek i zbliżyć się do siebie jeszcze bardziej. Empatogeny to chyba jedyna grupa substancji z których coś wyniosłem sesnownego do życia - inne dawały mi tylko działanie typowo rekreacyjne :rolleyes:
Rejestracja: 2010
  • 308 / 4 / 0


Hahaha temat o wartości śmieciowej :-D Prawie każdy narkotyk sie fajnie bierze z ukochaną osobą w moim wypadku dysocjanty, opioidy(oo to było coś), psychodeliki i ampatogeny również, ale jak zauważył Fabryka jest to miecz obusieczny czasem można sie zagalopować i powiedzieć kocham cie troche zbyt wczesnie niż by sie chciało :blush: co nie znaczy że już bedąc w zwiazku można sobie "odswieżyć" pewne uczucia o których sie zapomniało :hug: W mojej opini każde psychoaktywne przeżycie w jakiś sposób zbliża ludzi :old:
Rejestracja: 2013
  • 358 / / 0


Z tą grupą jeszcze nie miałem do czynienia a mam zamiar poczynić,co będzie najlepsze z nich brane z drugą połówką?Tak bez pierdolingu,żeby było konkretnie.
Rejestracja: 2012
  • 333 / 1 / 0


Białe 5mapb z legalnych nie do pobicia moim skromnym zdaniem.
Rejestracja: 2007
  • 189 / / 0


Tak dokladnie..jest tak jak wiekszosc wyzej pisze... Faza albo laczy albo dzieli w jakis tam swoj sposob dwoje bliskich sobie ludzi..w moim wypadku w chwilach na prawde ciezkich w zwiazku akurat to bardzo pomoglo..bo powiem szczerze zaczelo sie poruszac takie tematy ktorych na zywo bym nie byl w stanie poruszyc z racji charakteru i sposobie bycia i patrzenia na swiat jak i moze kwestie "honoru"..wlasnie szczera rozmowa wyjasnienie te i "litry" uczuc i emocji wylewajace sie na bombie potrafia zdzialac cuda do tego dobra muzyka w tle dzialajaca kojaco dla zmyslow w tle w moim wypadku vocal trance i na prawde idzie odplynac..i wcale nie nie bylo tak ze faza zeszla i wszystko z rozmowy poszlo w nie pamiec..wlasnie wrecz przeciwnie zostalo utrwalone jeszcze bardziej w przyszlosci ..ale mysle ze do takich "posiedzien" trzeba tez dojrzec emocjonalnie i na swoj sposob umiec sie wyciszyc wewnetrzenie i wskoczyc na ten wyzszy stopien duchowosci na tripie jak ja to mowie.. :)
Znam tez przypadki gdy parka zaczynala sie ze soba spotykac etap bajerki ble ble ble potem cos razem zarzucili wlasnie na domowym posiedzeniu i...czar prysl.Doslownie..poprostu oddalili sie od siebie i dalej nic wiecej z tego nie bylo...
Przypomnialy mi sie czasy gdy jeszcze dobre prawdziwe extazy krolowalo na rynku..mialem kolege z ktorym jezdzilem na balety i ktory jak zjadl dobre pixy i mial wlasnie czysta "extazowa" faze wrecz z automatu sie zauraczal w dziewczynie jakies nawet przypadkowej z ktora wszedl w jakis tam dluzszy dialog na imprezie...do dzis sie z tego smiejemy...:) no ale wlasnie w koncu nazwa nie od parady..ecstasy... ;-)
Posty: 24 Strona 1 z 3
Wróć do „Empatogeny wielocykliczne”
Na czacie siedzi 69 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość