Ekstrakcja opium z suchych makowin.

Dyskusja na temat różnych odmian maku i ich działaniu psychoaktywnym.
Więcej informacji: Mak lekarski w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Opioidy

Posty: 90 Strona 5 z 9
Rejestracja: 2011
  • 881 / 14 / 0


Zrób tak:
ugotuj makiwar w mozliwie małej ilości wody z dodatkiem 5-maks10 ml octu.
Odparuj do prawie 100% wysuszenia-maź musi byc kleista i gesta ale nie moze byc w niej wody. NA końcu procesu odparowywać bardzo powoli bo łatwo przegrzać gdy jest mało wody i z morfiny nici!
I teraz ja robie tak-zalewam co co zostało w garnku acetonem i szlifuje maź łyżką tak żeby aceton wszystko wypłukał-potem 1-2cm waty na dno strzykawki 10-20ml i filtruje przez to aceton-potem powtórz proces jeszcze raz. Powinnienyś łacznie użyć maks 20-30ml acetony zależ yile tam tego masz.

Przefiltrowany aceton wyciskam ze strzykawki do chochli, którą żeby odparowac aceton wkąłdam chochle do garnka z niedużą ilościa wody i podgrzewam garnek-to zabezpiecza przed przegrzaniem i jest bezpieczniejsze od odparowywania acetonu bezpośrednio nad źródłem ognia.

Gdy cały aceton wyparuje powinnien na choli zostać żółtawy nalot. Zalewamy ten nalot bezetem albo kwasem octowym 100%(nie żałować, spokojnie z 1-2ml) czekamy około 30min aż zrobi robote-po tym czasie powinnien też odparować(sprawdzamy na węch), jeśli nie to chochle spowrotem do garnka z gorącą wodą na chwile. Jak już odparuje, zalewamy syf mała ilościa wody, podgrzewamy do rozpuszczenia się syfu(ja dawałem trochę kwasku też), filtr-naciągamy-pukamy-coś tam działa, ale brown to to nei jest i w produkcie końcowym mamy trochę olejków co nie jest za zdrowe...
Rejestracja: 2009
  • 496 / 4 / 0


Najprawdopodobniej dzisiaj z BlueV będziemy gotować. Twoja metoda Better jest bardzo podobna do metody filipa.z.konopi z pierwszego postu. Właśnie najtrudniejszy etap tego procesu to moim zdaniem odparowanie wody z makiwary, nie przypalając morfinowej mazi. Rozumiem, że gdy się przypali, morfina ucieknie?
Niestety - nie mamy bezetu ani kwasu octowego, więc jesteśmy zmuszeni zrobić bez tego - no ale też powinno coś poklepać. Wyjdzie coś w stylu opium. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy, mianowicie gdy wlewasz aceton do garnka z mazią, to co dokładnie robisz? Zeskrobujesz maź i płuczesz w acetonie? No bo zobacz:
filip.z.konopii pisze:
Płuczemu te waty w acetonie namaczajac je i wyciskajac i tak w kołko uwazajc przy tym żeby smoła nie wpłynęła do acetonu(jeżeli zadbalismy oto zeby smołą nie była zbyt płynna to nie wpłynie nic).
Aceton zrobi się pomarańczowo żólty(smoła nadal pozostaje w watach i tak ma być bo jej nie chcemy, wycagamy z niej tylko potrzebne składniki )
I teraz nie wiem, nie chcę niczego spierdolić, bo to już naprawdę ostatni strzał w sezonie będzie.
Aha, dodam, że mamy łatwiej ponieważ dysponujemy kuchenką elektryczną :)
Pozdro.
Ostatnio zmieniony 21 sierpnia 2012 przez thomer, łącznie zmieniany 1 raz.

"Straszenie narkotykami nie przynosi efektów". Co przynosi, opowiada Piotr Tubylewicz z SIN

Społeczna Inicjatywa Narkopolityki (SIN) zajmuje się edukacją. SIN wychodzi z założenia, że lepiej uczyć, jak nie zrobić sobie krzywdy, niż zakładać, że ludzie przestaną ćpać od pogrożenia palcem.

Narkotyki znalazł we własnym garażu, pozostawił je tam …syn gospodarza

Mieszkaniec Dzierzgonia powiadomił policję, że we własnym garażu znalazł środki odurzające. Najczęściej w garażu przebywał syn gospodarza, który został zatrzymany.
Rejestracja: 2011
  • 881 / 14 / 0


Poprostu gdy jest nalany aceton do garnka to mechanicznie rozsmarowuje we wszystkie strony tą maź żeby aceton wyciągną z niej jak najwięcej(żeby doszedł we wszystkie miejca a nie tylko z zewnątrz morfine ściągnął). Potem robie filtracje przez ta strzykawkę. Moim zdaniem taki sposób jest dużo skuteczniejszy od watek i finalnie otryzmujemy aceton nie zanieczyszczony ciałami stałymi. Natomiast i tak rozpuszca się trochę olejków w tym acetonie i potem po jego odparownaiu w 100stopniach(w łaźni parowej) zostaje oleista maź na dole chochli. Można ja jeszcze torskze odparować bezpośrednio zpaalniczką, ale trzeba bardzo uważąc na przegrzanie i nie przesadzić(podczas grzania zpalniczką kręcić chochlą na około żeby ten olej krążył po całej chochli, wtedy szybciej odparuje przy mniejszej temp.)

I teraz cos na zniechęcenie... Ja wczoraj zrobiłem tak z makiwary z całymi moimi makami(mysle że koło 50-80makówek) z których acytylowane opium dziąłało az miło i mimo że proces przebiegł bardzo pomyślnie i zacytylowąłme na koniec kwasem octowym to produkt końcowy był rozczarowywujący... Znaczy działał cos tam, ale do dobrego opium z nawet 10-15 sporych makówek to nei ma co porównywać... + jeszcze nieprzyjemny aromat w nosie(tej przepalonej makiwary) i spore uczulenie w miejscu wtrzyknięcia... Generalnie naprawde bez rewelacji ta ruska bezkatoniniówka, ale czeog sie spodziewać po czymś co ma w nazwie "ruska"... :rolleyes:

Ale próbujcie moze wam lepiej pójdzie! Po za tym ja już mam sporawą tolerkę i jednak jak się walnie dobry brąz to już potem takie cuda nia kiju ni dają teog samego... Chociaż musze przyznać że wejście tej substancji było bardzo ok! Ładnie zacytylowane, zero duszności, błogość taka że aż nogi mi drętwiały... %-D Nietety miałem wrażenie że potem działanie nie było tak silne jak sugerowało to wejscie...
Rejestracja: 2009
  • 496 / 4 / 0


Witam. Okay, wczoraj z BlueV zrobiliśmy tak:
1. Około 150 suchych maków pokruszyliśmy (nie na pył, po prostu dajmy na to jedna makówka podzielona na ćwiartki, łodygi to wiadomo, poobcinane nożyczkami co dwa, trzy centymetry.
2. Wsypaliśmy to do gara, zalaliśmy wodą, gotowaliśmy 40 min. po czym odcedziliśmy do drugiego garnka ciecz o kolorze coca-coli, a maki jeszcze raz zalaliśmy wodą i gotowaliśmy około 30 min.. Kolejne odcedzanie - wyszedł jakiś litr baaardzo ciemnego płynu.
3. Odparowanie wody. Chyba najtrudniejszy etap. Gdy wody było już bardzo mało i zaczęła wychodzić maź, przyklejała się we wszystkie strony garnka, na całym jego dnie.
4. Poczekaliśmy z pięć minut, niech garnek odetchnie i my też (przerwa na szluga etc.), po czym łyżką stołową zaczęliśmy zbierać smołę.
5. Smołę na waciki (takie kosmetyczne), wyszło z całego garnka jakieś 6-7 tych wacików
6. Do małej miseczki wlaliśmy Acetonu kupionego w nOmi (firmy Dragon...), na tyle, żeby starczyło na zanurzenie wacików. Każdy z wacików płukałem w tym acetonie jakieś 5 razy, żeby było jak najmniej strat. Niestety trochę materiału wypłynęło do żółto-brązowego acetonu, ale przefiltrowaliśmy to i raczej żadnych ciał stałych tam nie było.
7. Odparowanie acetonu. Na elektrycznej kuchence prosta sprawa, włączyliśmy na najmniejszy ogień i raz dwa acetonu nie było. Na dnie rondelka pozostał ciemny, czarny! nalot (nie tak jak towarzysze wcześniej pisali, że powinien być żółty).
Baliśmy się tego puknąć, no ale chuj, ja zgłosiłem się na ochotnika. Zaciągając przez filtr, płyn był w kolorze koka-koli, naprawdę. Ale puknąłem, porobiło - ale baaardzo słabo. Zdrapałem jeszcze z dna tego rondelka tyle ile się dało i zrobiłem jeszcze 3 iniekcje. Niby z każdą byłem trochę bardziej ujebany, ale naprawdę bez rewelacji. Ziomka porobiło też bez fajerwerków.

Komentujcie, oceniajcie, czy coś źle zrobiłem, jakieś wskazówki...
Ogólnie, to myślę, że przyczyną słabego towaru mogła być słoma. Otóż słoma ta zanim ją zerwaliśmy, długo była w ziemi (co najmniej 2 tygodnie), więc może deszcze oczyściły ją z morfiny? Lub coś w ten deseń? Druga sprawa. Aceton... Myślę, że to był naprawdę chujowy aceton, nie było podanego nawet procentażu.
Ogólnie na dniach mamy proces powtórzyć, ale już dodając bezetu. Może wtedy kurwa kopnie jak powinno...
Dobra, to wszystko, jak coś sobie przypomnę to dopiszę, baj baj.
Rejestracja: 2009
Użytkownik nieaktywny
  • 694 / 3 / 0


wydaje mi się że zbyt długo gotowane i brak łaźni parowych, przyczynił się do osłabienia materiału
Rejestracja: 2009
  • 496 / 4 / 0


No mi się też tak wydaje, chyba się jednak lekko przypaliło... :/ Zanieczyszczone gówno, ale to jedno (dwu) razowy eksperyment. Za rok to będzie acetylowane opium i chuj.
Ostatnio zmieniony 24 sierpnia 2012 przez thomer, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2011
  • 603 / 12 / 0


Acetylowane będzie za pare dni. Mi się nie podobają te maki... Teoretycznie tornada i 8 plag egipskich nie było, ale deszcze ostatnio ostro grały w Gdańsku. Ja to pukałem z 8x i żyję. Ok - znam swój organizm i odpowiedzialność jak nikt inny, więc proszę oszczędzić uwag w stylu "Ty jeszcze żyjesz?!". Kwestię acetylacji odstawmy na plan drugi. Zanieczyszczenia były mocno widoczne. Do drugiej próby podszedłem troszkę inaczej - delikatnie zmodyfikowałem oraz przedłużyłem proces - nie będę go opisywał, ponieważ jest on długi a efekt końcowy jest może troszkę lepszy niż z poprzedniego. Co ciekawe - a może nie :P Za którymś strzałem, nagle zrobiło mi się zimno. Thomer też coś o tym wspominał po pierwszym, czy drugim strzale. Niestety ja dostałem również drgawek, za co obwiniałem na początku brak benzo i uznałem to po prostu za grand mala (w trakcie przygotowywanie 'ala odpału wyżarłem trochę Tramalu, dość dużo, bo ok 0,8g bez tolerancji (zszedłem z ciągu i jestem czysty od T od ok. 2,5 miesiąca. Niestety - organizm bronił się przed syfem, dreszcze, gorączka, poty etc. ; )
...a któregoś razu baliśmy się pukać midazolam z Dormicum, bo "coś z nim było nie tak".. Hipokryzja.
Buziaki,
Blue.
Rejestracja: 2008
  • 825 / 17 / 0


@BlueV, złapałeś pirogena. To dość typowe przy tego typu wynalazkach. Ale też nic strasznego, jeśli jesteś w swojej chacie. Trzeba wziąć terapeutyczną dawkę leku NLZP (polopiryny czy coś), ubrać się grubo nawet w kurtkę i do wyra. Po dwóch godzinach musi przejść.
Rejestracja: 2009
  • 496 / 4 / 0


No i ja także złapałem pirogena. Tak zanieczyszczony materiał przecież to był... Zimno się zrobiło, gorączka, ale że byłem na tramadolu, dodałem do tego dwie polopiryny, poleżałem w łóżku (pomiędzy jawą a snem :)) i przeszło pod wieczór, czułem jeszcze działanie Tramalu i ciepłotę ciała w końcu :)
Ostatnio zmieniony 24 sierpnia 2012 przez thomer, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2011
  • 603 / 12 / 0


mniemanolog pisze:
@BlueV, złapałeś pirogena. To dość typowe przy tego typu wynalazkach. Ale też nic strasznego, jeśli jesteś w swojej chacie. Trzeba wziąć terapeutyczną dawkę leku NLZP (polopiryny czy coś), ubrać się grubo nawet w kurtkę i do wyra. Po dwóch godzinach musi przejść.
Ja wypiłem prochy na przeziębienie, tak jak napisałeś położyłem się, ciekło ze mnie jak ze szmaty ; ) Również podejrzewałem, że to pirogen, tak też powiedziałem Thomerowi, że to żaden grand mal, tylko słaba, ale jednak reakcja pirogenna. No cóż - czego się spodziewać po takim towarze. Faza testów na szczęście już za nami. Pukałem dużo rzeczy, ale to mnie naprawdę zagieło. Następnym razem będzie lepiej. Dzięki za wskazówki, utwierdziło mnie to w słusznych przekonaniach i rozwiało wątpliwości.
Tak się zastanawiam, czy przy wygotowywaniu zupy, gdy zostaje już mała ilość wody nie umieścić naczynia w łaźni wodnej,
Pozdrawiam,
Blue.
Posty: 90 Strona 5 z 9
Wróć do „Mak”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości