Dysocjanty a towarzystwo

Substancje psychoaktywne, których działanie polega na osłabieniu transmisji bodźców zewnętrznych do mózgu.
Więcej informacji: Dysocjanty w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 6 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2016
  • 31 / / 0


Cześć. Mam pytanie odnośnie cytatu z WIKI: "Efekty działania dysocjantów są opisywane jako depersonalizacja, analgezja, odrealnienie oraz uczucie śnienia na jawie."

Skoro efektem brania dysocjantów może być depersonalizacja, to po co ludzie biorą dysocjanty? "Najlepszymi przykładami dysocjantów są fencyklidyna, ketamina i dekstrometorfan.". Jak DXM może być polecany do kontaktów z innymi ludźmi, skoro jego efektem może być depersonalizacja?

hydroksy pisał: "Dysocjanty też są niezłe, zwłaszcza te wpływające na serotoninę. Wyłączają mi samokrytykę bardziej niż GABAergiki, nie powodując przy tym lekkomyślności. Więc do towarzystwa jak znalazł."

To jak to w końcu jest z tymi dysocjantami? Jak coś powodującego depersonalizację i dysocjację może być dobre do towarzystwa?
Rejestracja: 2017
Użytkownik nieaktywny
  • 987 / 38 / 0


Wszystko zależy od dawki :) DXM przekłada się na tzw. plateau, które drastycznie się od siebie różnią (zapraszam do lektury, bo sporo jest o tym na forum). Tak więc wysoka dawka np 900mg nie nadaje się do towarzystwa i wyjścia w plener, bo człowiek się dysocjuje, depersonalizuje i tak dalej. Jednak takie powiedzmy 300mg jest dawką, która pozwala jeszcze normalnie funkcjonować w towarzystwie. Ogólnie podsumowując wszystko zależy od dawki. Poczytaj sobie właśnie o tych Plateau i tam znajdziesz odpowiedź. Ja sam nie jestem fanem brania dysocjantów z innymi ludźmi poza domem, wolę to robić sam, w domowym zaciszu ze słuchawkami na uszach. Ale kilka razy zdarzyło mi się na niskich dawkach wybrać się z kimś w plener i nawet fajnie było :)

Narkotyki w paczkomacie

...czyli kilka słów o przemycie z wykorzystaniem poczty.

W Polsce od picia alkoholu umiera rocznie jedno miasteczko - 12 tys. osób

Rocznie w Polsce od alkoholu umiera małe miasteczko - 12 tys. osób, a ograniczenie punktów sprzedaży na poziomie samorządowym okazało się porażką.
Rejestracja: 2016
  • 688 / 105 / 0


13 lipca 2017tutanota1 pisze:
To jak to w końcu jest z tymi dysocjantami? Jak coś powodującego depersonalizację i dysocjację może być dobre do towarzystwa?
Wyżej Dextem wyjaśnił, odwołując się do dawkowania. Jest jeszcze inny powód: afterglow. O ile na etapie właściwego pizdingu komunikacja ze światem zewnętrznym może być mocno utrudniona, o tyle po peaku fazy większość dysocjantów powoduje zajebisty afterglow: poprawa samopoczucia z uczuciem oczyszczenia psychicznego, "odświeżenie" percepcji i wzrost motywacji, często idące w parze ze wzmożoną potrzebą kontaktów międzyludzkich.

Rozwinę na moim przykładzie. Jestem z natury samotnikiem, generalnie za ludźmi nie przepadam i większość globalnej populacji najchętniej bym anihilował bez mrugnięcia okiem. Na co dzień często bywam oschły i zdystansowany, z unikaniem kontaktów fizycznych włącznie, nawet w relacjach z moją własną dziewczyną. A raczej "bywałem", bo odkąd często i regularnie używam dysocjantów, stałem się dużo bardziej skłonny np. tulić się do niej. Ot tak, na spontanie i zupełnie bez konkretnego powodu. Mam również wrażenie, że łatwiej przychodzi mi zwierzać się z doświadczanych emocji oraz zajmujących mnie aktualnie problemów i przemyśleń.

To wciąż "otwarcie się" w bardzo bliskim i wąskim gronie, ale i tak duży krok naprzód w stosunku do stanu sprzed wjebania się w dyso.
Rejestracja: 2013
  • 445 / 25 / 1


13 lipca 2017tutanota1 pisze:
depersonalizacja - towarzystwo?
Normalnie depersonalizacja i derealizacja negatywnie odbijają się na interakcjach z innymi ludźmi, bo stanowi przygnębiający problem. Dotknięta tym osoba odsuwa się od społeczeństwa. Na szczęście pod wpływem DXM czy innych dyso* te efekty są tymczasowe, z czego zdajemy sobie sprawę i możemy to wykorzystać, bo znikają "bariery" społeczne, co pozwala na szczerość i przekazywanie uczuć bez masek, a to wzmacnia więzi. Dodatkowo dzięki 'DD' zaczynamy zwracać większą uwagę na niektóre sygnały mowy ciała, które dla innych wydają się oczywiste, a my z różnych powodów ich nie zauważamy. Na przykład ja zauważyłem, że moja koleżanka lekko przechyla głowę w lewo, gdy się denerwuje i złości, co skrzętnie wykorzystałem. Na trzeźwo w życiu nie zwróciłbym uwagi na taki detal. :) Inne kobiety natomiast zauważały to z łatwością. Ja skupiałem się na czym innym (if u know...), co tylko potwierdza jakimi analfabetami mowy ciała są mężczyźni. Dzięki DD porzuciłem filtr/instynkt samca, co poprawiło percepcję.

*potwierdzone także przy ketaminie



PS. Daj znać czy zrozumiałeś sens mojej wypowiedzi. Jeśli nie, to daj znać, wyjaśnię ją na nowo, na trzeźwo :P
Rejestracja: 2016
  • 31 / / 0


Dzięki za odpowiedzi. A jakie dysocjanty byłyby najlepsze, jeśli chodzi o działanie w celach towarzyskich, kontaktów społecznych, poznawania nowych osób? Jak działają ze stresem w kontaktach międzyludzkich i pewnością siebie? Czy można mieszać z alkoholem (agonista receptorów GABA)? Bo dysocjanty to antagonisty NMDA.
Rejestracja: 2016
  • 688 / 105 / 0


Nie testowałem pierdyliarda dysocjantów, żeby tworzyć nie wiadomo jak obszerne listy - za to te, które wpadły w moje łapy testowałem dość rozlegle pod kątem dawkowania i miksów.

Osobiście mógłbym polecić fluoroketaminę i deschloroketaminę z badanych przeze mnie (no i klasyczną ketaminę - co prawda nie miałem okazji zarzucać, ale znana jest z tego, że dobrze sprawdza się na imprezach). Ta druga działa bardziej sedatywnie, pierwsza daje więcej rushu i mniej wbija w fotel. Zacząłbym od około-progowych dawek i na nich poprzestał w celach towarzyskich. Doradziłbym na 1szy raz badania samotnie, w domu - niby truizm, ale warto uszanować podstawy BHP przy pierwszym kontakcie z daną grupą substancji. Nigdy z góry nie możesz wiedzieć, czy nie trafił Ci się jakiś wyjątkowo mocny izomer, ani czy przypadkiem Twój organizm nie jest wyjątkowo wrażliwy na dysocjanty.

Mieszania z alko i innymi antagonistami GABA nie polecam, chyba że małe ilości do miksu i pod warunkiem, że już nabierzesz doświadczenia z dyso solo. Powody są zgrabnie opisane na psychwiki:
Depressants (1,4-Butanediol, 2M2B, alcohol, benzodiazepines, barbiturates, GHB/GBL, methaqualone, opioids) - This combination potentiates the muscle relaxation, sedation and amnesia caused by one another and can lead to unexpected loss of consciousness at high doses.

There is also an increased risk of vomiting during unconsciousness and death from the resulting suffocation. If this occurs, users should attempt to fall asleep in the recovery position or have a friend move them into it.
IMO do miksów z dyso dużo lepsza jest mj i psychodeliczne tryptaminy/lizergamidy. Ale tu też ostrożnie mimo wszystko, dyso wzmacniają działanie wielu substancji i synergia może przerosnąć nawet bardzo doświadczonych amatorów ww. środków. Coś o tym mogę napisać, wielokrotnie dorzucałem dyso na psychodeliku i prawie za każdym razem zaliczałem level ++++ wg skali Schulgina. Dawki dyso zawsze zachowawcze w takich konfiguracjach (połowa normalnej ilości solo), całość tripu obowiązkowo w domu, z maksymalnie komfortowymi warunkami.

PS. Nie zaczynaj przypadkiem od pochodnych fencyklidyny i samej fencyklidyny (PCP), ;)
PSS. Jak nie masz dojścia do ww. arylek, to od biedy (?) możesz sięgnąć po popularnego kaszlaka (DXM). Co do dawek i BHP doradzać nie będę, za mało mam doświadczeń z deksem i dawno już nie testowałem (paręnaście lat temu ostatnio). Ale ktoś na hajpie opisywał wyjście do klubu na małej dawce, ponoć doznania pod względem kontaktów towarzyskich niewiele ustępowały popularnym empatogenom.

Pozdro i udanych lotów.
Posty: 6 Strona 1 z 1
Wróć do „Dysocjanty”
Na czacie siedzi 75 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości