Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 133 • Strona 11 z 14
  • 2372 / 57 / 0
Lóżko mam tak, że patrzę sobie na okno wczoraj, no i tak oev fajny, że cały pokój zmienia się w obraz (ale obraz 3d, z zajebistymi kolorami) a'la Salvador Dali do tego postelami malowany. %-D Oczywiście jakieś pnącza, nei wiadomo co, hehe.

dex RulleZ!
pozdro! :heart:
Tylko hipisi mieli gnostyczny, poznawczy ideał, natomiast dopalacze kupują głównie młodzieńcy w kapturach, którzy robią to, bo jak mówią - dobrze ryje banie
  • 451 / 2 / 0
Streszczenia z tripów? Mam tylko jedno z dawien dawna:
wiek: 17 lat
ilość: jedna paka, nie wiem ile to mg (zapite 2 harnasiami)
dodam, że to bym mój pierwszy raz z DXM i w ogóle innym dragiem niż ziele/kość.
Streszczenie mojego tripa, to przebłyski, że miałem zajebistą głupawkę przez kilka minut i sikając przerwóciłem się na plecy, obszczałem się cały (bynajmniej już nie ze śmiechu), potem pamiętam tylko, że rzygalem jak kot, a kumpela trzymała moją głowę na swoich kolanach, bo tak się trzęsłem, że napierdalałem głową o beton, aż się rozjebała. Więcej nie wziąłem DXM i jakoś kurwa nie planuję ;]
Uwaga! Użytkownik boberator nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 78 / / 0
Nie wiem czy za mało czy co, 15 acodinów przyjmowanych w kilkuminutowych przerwach po 5. I efekt gówniany jak i moje spojrzenie na dalsze próby z tym lekiem. Ogólnie nieogarnięcie, jeden chwilowy badtrip i nic więcej. Po godzinie/dwóch dorzuciłem dużą ilością alkoholu i wreszcie zrobiło się przyjemnie. Na zakończenie wziąłem jeszcze 2 aco i 1 gripex :-D chyba dlatego że byłem już tak pijany. WTEDY coś się ruszyło, tak mnie dziwnie zamuliło że ani to rozkmina ani brak sił. Po prostu czułem się dobrze, jakbym nie miał ciała i bez żadnych priorytetów egzystował. Tak czy inaczej więcej po DXM nie sięgam, strata czasu.
Uwaga! Użytkownik extremevir nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 456 / 14 / 0
pierwszy trip po 2 letniej przerwie, 50 trip limit przekroczony dawno temu, już zapomniałem ze dcm możne wypierdolić tak bardzo w kosmos, słuchałem na tripie mechanical animals Marylin manson i w tripie bylem omegą, czyli androgenicznym super-rockstarem z okładki, dzień po czuje przypływ Energi i takiej "schizofrenicznej" aktywności + osłabienie koncentracji, przypomniało mi się tez dlaczego DXM tak uzależnia, możliwość takiego doświadczenia za 7 zl, ciężko sobie tego odmówić jednak nie zamierzam wracać przynajmniej do końca roku albo w niskich dawkach z kodeiną, dorzucenie kodeiny na końcu właściwego tripa było by orgazmiczne, dodam tez ze zapalenie papierosa (djarum black ^ ^ ) nie wywołało u mnie żadnej zlej reakcji i o ile 2 lata temu branie DXM kończyło się strasznymi mdłościami to teraz to 450 mg weszło bardzo spoko, czułem poterzna kwaśność w zaladku ale na rzyga mi się nie zbierało wiec pozytywna odmiana :)
Uwaga! Użytkownik Czarli Czarnuch jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 8 / / 0
Wiek: 18
Dawka: 50 + 30 tabletek Acodinu

Dzialo sie to na woodstocku w tym roku mialem przyjemna miejscowke w lesie i w namiocie zarzucilem aco,
popilem paroma piwkami i dopalilem trawka. Potem wyszedlem ze znajomym do lidla i juz w kolejce do wejscia DXM zaczelo dzialac, kiedy weszlismy do srodka mialem wrazenie jakbysmy sie przemieszczali czulem wstrzasy. Po zakupach wrocilismy do namiotu bo na takiej bani nie chcialem stac w pelnym sloncu dopilem piwo usiadlem pod drzewem i zapalilem fajke wtedy faza weszla w pelni, slabo widzialem wszystko bylo rozmazane i inaczej postrzegalem kolory, dzwieki sie przeciagaly ale tez slabo slyszalem dzwieki w moim poblizu za to doskonale oddalone. Potem przymknalem oczy i nagle mi sie wydawalo ze wiruje w kosmosie i lece daleko do innych galaktyk a potem blysk swiatla i stanely przedemna wspolokatorki z namiotu i o czyms z nimi gadalem i wiedzialem ze mam z nimi przypal o wziecie aco, ale jak sie okazalo tej rozmowy nie bylo..... jeszcze. Gdyz poszedlem do namiotu spod drzewa i byl tylko jeden kolega i poinformowal mnie ze dziewczyn jeszcze nie bylo, pozniej gdy faza mi prawie zeszla a przynajmniej cokolwiek ogarnialem ta rozmowa wrocila ale tym razem w rzeczywistosci, potem dorzucilem jeszcze paczke i polozylem sie pod kocem kolo namiotu, ludzie z namiotu gadali ze soba i znowu mialem wrazenie ze przewiduje co powiedza i niesamowite bylo sluchanie muzyki znowu po zamkniecu przenioslem sie do kosmosu ale tym razem sluchalem muzyki i rozmowy znajomych cialem ale duchem slyszalem spiew duchow przodkow latajac w czasoprzestrzeni wyobrazalem sobie ze widze wazne wydarzenia historyczne ze odkrywalem prawde o poznaniu swiata. Pozniej faza zelzala i odebralem kilka telefonow i ugadalem sie z ludzmi i jak juz z nimi gadalem przestalem podrozowac.
Dzieki za uwage :D
Uwaga! Użytkownik Pjeczar nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 23 / / 0
22 lata
Ciąg - dawki 825mg/750mg/750mg / 3 wieczory.


Wczoraj w nocy zakończyłem ciąg 3 dniowy i szczerze mówiąc nie polecam.825mg/750mg/750mg. DXM brałem przez ostatnie 2 miesiące ze średnią przerwą 4-5 dni, w większości było to 3 plateu 2x 900mg, sporo 750mg i pojedyncze 450mg, ostatnio postanowiłem odejść od tego bo czułem już że głupieje a dziury w pamięci były uciążliwe a jak odejść to z hukiem. Zaplanowałem ciąg 2 dniowy, pierwszego dnia było całkiem spoko chociaż jak na 900mg to trip był bardzo ubogi bez porównania do pierwszego 900mg, tripy często opisuję na żywo na gg na telefonie kumplowi także wiem na następny dzień z archiwum mniej więcej jak to było. Drugiego dnia trip był już o wiele inny od tego co zwykle mam, nagłe ataki smutku, przypomniałem sobie znikąd o koleżance która złamała mi serce, przez 1.5h spamowałem kumplowi pytaniami gdzie ona jest, że ją kocham i "witaj w mojej depresji', całe szczęście w końcu udało mi się ogarnąć i resztę czasu spędziłem ciekawie jak zwykle (o wiele większe problemy z chodzeniem - przewróciłem się na łóżko wstając do kibla gdy zwykle przy tej dawce całkiem sprawnie tam docierałem ). Na następny dzień rano pojechałem do pracy gdzie przez godzinę jeszcze miałem banię jak po trawie, śmiałem się ze wszystkiego, z dxmową mordą starałem przeżyć - kierowniczka patrzała się na mnie dziwnie ale założyła że jestem na kacu/jeszcze pijany (kocham polskie społeczeństwo gdy ludzie przeważnie wszystko przypisują alkoholowi :D). Na następy dzień wiedziałem że mam jeszcze 2 paczki w domu więc postanowiłem odejść 3 dzień z hukiem, wieczorem jak zwykle załadowałem i czekałem. Efekty przyszły o wiele szybciej i agresywniej, gdy już leżałem a kumpel z gg poszedł pod prysznic zaczął się koszmar. Czułem straszne ciśnienie na mózgu, do tego uczucie jakby się gotował, zacząłem się bać, że dostanę po głowie nieodwracalnie. W momencie przyszło pragnienie zatrzymania całego tripu, otrzeźwienia, do kumpla pisałem "co ja sobie robię, po co, jak to zatrzymać" "po co to biore, to jest głupota, ryzykuje życie, po co mi to" w międzyczasie w mojej głowie odezwał się głos, czułem że to ja, moja dusza, cokolwiek mówi do mnie o tym jakie to nieodpowiedzialne, prowadząc ze mną dialog o moim życiu, co robiłem źle do tej pory, jakie mam plany na przyszłość skoro teraz niszczę sobie życie itp. że jestem egoistą bo nie myślę o innych jakby zareagowali gdyby mi coś się stało, że bym mamę tu zostawił samą. Wiele niestety z tej rozmowy mi umknęło, choć mam poczucie że była i jest dla mnie niebywale ważna. Na gadu po dłuższym czasie (myślę że po tym dialogu) napisałem do kumpla "Ja wiem już czego chce w życiu, muszę zejść tej fazy" Kumpel powiedział mi że się nie da i albo muszę zasnąć albo przetrzymać. "Wytrzymam, bardzo się odrealniłem, jestem jak nie stąd, nie pasuję. Czuję się puzzlem, kawałkiem wyobraźni, mam już nic nie brać, naprawię swoje życie." "powiem Ci że jest największy niemiar" - nie do końca tę linijkę pojmuję ale brzmi mądrze. "Poje*ało adama (czyli mnie, piszę o sobie)" "gdzie, co, jak, weź mnie stąd" Wszystko trwało około godziny co dla mnie w odczuciu było wiecznością" cały ten dialog i przeżycie sprawiło że dziś jestem o wiele lepszy dla ludzi, zwłaszcza dla mamy i wiem że branie czegokolwiek to nie jest coś co dotyczy tylko mnie, a wszystkich wokoło. Do tego zrozumiałem że w DXM jest coś mrocznego i nie mam zamiaru więcej tego łykać. Nie próbuję nikogo odstraszyć bo do tej pory byłem bardzo przychylny temu specyfikowi, ale wolę więcej z nim nie eksperymentować.
Pozdrawiam :)
  • 207 / 2 / 0
Pierwszy tydzień na studiach był bardzo ciężki. Ciągły stres, zamieszanie ilość informacji wprawiły mnie w przekonanie, że sobie tam nie poradzę. Choć postanowiłem nie ćpać i rozstałem się nawet z trawką, to po tym makabrycznym tygodniu nawet po powrocie do domu nie mogłem przestać się martwić. Dość powiedziałem. Dziś muszę się oderwać i odpocząć. Po zakupie 2 paczuszek słynnego już Acodinu udałem się do domu. %-D Około 22:00 zażyłem pierwszą dawkę (paczkę) a gdzieś 40 minut później drugą. Niedługo po 23 zaczęło wchodzić. Zapaliłem papierosa i położyłem się już tak jakby spać. :P Nie musiałem długo czekać, aż zaczną się dziać dziwne rzeczy. Za oknem albo wiał bardzo mocny wiatr, albo mi się wydawało. Nagle znalazłem się przy torach, i prawie przejechał mnie pociąg, który obok mnie bardzo szybko jechał. Pogoda w tym tripie była paskudna szaro i dosyć ciemno. Podobnie jak podczas silnej burzy. Nie wiedziałem za bardzo co się dzieje, bo dawno nie ćpałem tego. Później jakby uniosło mnie do góry. Widziałem już tylko szare zachmurzone niebo, które teraz było jeszcze bardziej paskudne. Słyszałem wciąż ten silny wiatr. Zaczęło mnie już to dręczyć. Nagle wszystko ucichło i zrobiło się ciemno tak jak powinno normalnie być. Trwało to tylko chwilę. Czułem tak jakby głowa przestawiała mi się idealnie tak bym patrzył do góry. Tam wśród ciemności widniało purpurowe światło. Widziałem je idealnie po środku, a wokół była ciemność. Po chwili światło zaczęło robić się jaśniejsze i coraz silniejsze, aż w końcu poczułem tak jakby we mnie uderzyło z ogromną siłą. Poczułem się strasznie zmęczony i zasnąłem. Nie wiem która to była godzina, ale obudziłem się na następny dzień (czyli dzisiaj) około 12 w południe. Strasznie bolała mnie głowa i nie miałem kompletnie na nic siły. Czułem się taki wypruty, że nie myślałem o niczym innym jak o odpoczynku, mimo że dopiero wstałem. Nie mogłem znaleźć żadnych tabletek przeciwbólowych w domu, więc postanowiłem się jeszcze zdrzemnąć z nadzieją, że będzie lepiej. Obudziłem się około 16:30 głowa już prawie nie boli, ale nadal jestem wyjebany jak bezpiecznik. To nie był najlepszy trip i w ogóle się nie zrelaksowałem. :(
Jestem Dzieckiem Bożym objętym specjalną troską. :)
  • 2 / / 0
dawka 525

doswiadczenie 1 raz

Zaczelo sie od tego ze nie moglem skupic wzroku na scianie bo widzialem na niej dziwne cienie. Bardzo mi sie one podobaly ale zbyt przeszkadzal mi tv wiec go wylaczylem i odrazu swiatlo co by 2x nie chodzic. Wlaczylem muzyke z laptopa na sluchawkach i polozylem sie na koju. Zaraz po zamknieciu oczu poczulem lekkie falowanie i wzory ktore calkowicie naturalnie komponowaly sie z rytmem muzyki. Chwile potem poczulem sie jak kilka godzin wczesniej w pracy, poptostu siedzialem przy ognisku z chlopakami z brygady podczas sniezycy. Patrzalem sie w snieg niemal zakrywajacy konstrukcje ogromnej 40tonowej suwnicy sluzacej do rozladunku statkow (pracuje w porcie). Czulem zar ogniska na mym ciele czulem ogarniajace cieplo. W momencie gdy muzyka zrobila sie spokojna widzialem te same suwnice lekko przesuwajace sie w dol, teraz zamiast sniegu widac bylo czyste niebo pokryte gwiazdami. Teraz juz bylem na wysokoci okolo 15m (polowa suwnicy) i poczulem trzezwy glos w moim umysle "czy ja sie unosze? nic nie czuje? czy to jest realne?" zaraz po tym widzialem juz same gwiazdy powoli zakrywane przez chmury. Poczulem nagle ukojenie, zaczalem opadac, poczulem ze mam cos pod plecami, wyluzowalem sie. Znalazlem sie na pieknej plazy w sloneczny dzien muzyka zaczela stawac sie gwaltowna, niebo zaszlo chmurami i zaczal sie sztorm. Czulem sie orzezwiony czulem sie swietnie jak nigdy dotad. Az nagle zaczely mi sie przypominac rozne losowe wydarzenia z mojego zycia do momentu az faza opadla. To byla najlepsza rzecz jaka moglem sobie wyobrazic!
  • 1 / / 0
post pisany w szczytowej fazie di eks em owej i po obejrzeniu Incepcji,wybaczcie chaos myślowy

w tym momencie tripuje . jak sam skurwysyn . specjalnie włączyłem muzyke żeby nie było słychać odgłosów tej pierdolonej klawiatury
jakże cinszko sie pisze będąc naćpanym jak sam skurwysyn/
zauważcie ,że to właśnie skurwysyn albo chuj są najczęściej naćpani .
PRZYKŁAD :

NAĆPAŁEM SIE JAK CHUJ
NAĆPAŁEM SIE JAK SKURWYSYN

jest też wersja dla forever alone skurwysyna ,czyli naćpałem się jak SAM skurwysyn

hahahha śmieszne , zabawne ale przejdźmy do rzeczy poważnych .
po prostu chciałem sobie napisać pierwszego posta na hypku pod wpływem Akodinu.
w sumie to kurwa sam nie wiem czemu
aha bo jestem na tym forum pare lat ( nie paczcie na date rejestracji bo co jakias czas zmieniałęm mail , konto itp itd)
czemu pierdolony hyperreal podkreśla mi wszystkie wyrazy /
nie , nie jestem gimnazjalistą który kręci sobie beke na forum ,że niby sie naćpiał i pisze
po prostu mam tripa i pisze /
słucham coveru the weeknd
ellie goulding high for this


a słysze co czeka na mnie sześć stóp pod ziemią
widze wszystko i rozumiem o czym śpiewa ellie , normalnie mam kurwa translatora w głowie . ta cipa śpiewa o dragach i weź tu nie ćpiej.

czemu jestem taki wulgarny chamski
normalnie szanuje kobiety a nie jak jestem naćpnięty
cały ten świat
naćpnięty to takie piękne słowo że jak skończyłem je pisać ( klawiatura stuka jak maszyna do pisania) to usłyszałem "last christmas" zes[połu wqham

następny trak to chyba próbuje dać linka bpo mi sie kojarzy :


http://www.youtube.com/watch?v=6fCD70FGgrk


takie pozytywne emocje że chuj :)

mam 22 lata szukam kobiety i sensu życia tak !

tak mówi do mnie ten kawaęk
wydaje mi sie że dragami należy sie bawić /
kiedyś kupie sobie zajebistą kamere i to wszystkonagram
wszystkie relacje
raporty
łączmy się
wszystko co robimy róbmy jakoś świAdomie
kurwa teraz mi sie przypomniało o tej pierdolonej incepcji. i o przeklianiu też .
właściwie to wątek jest taki ,że powitajcie w kręgu czytających forum ćpuna TAK KURWA OFICJALNIE sie przyznaje ,ale tylko po to żeby było z kim pogadać i sięjakos motywować w tą lub w tamtą stronę .różne rzeczy teraz mam w głowie ,ale chyba jedyne czego tak naprawde potrzebuje to pomocy ? czy po prostu rozmowy na poziomie /

generalnbie moje doświadczenie z drugs to 2 letni ciąg amph przeplatany innymi substancjami (alko , mj , hasz , jakieś koksy chuj wie co jeszcze)
w tym roku miałem skończyć w ogóle z drugs.

jakośmi nie idzie bo życie mi sie sypie
odjeżdżam jak pisze ten post i bede sie smia jak go zobacze rano.
JESTĘ ĆPUNĘ ale poradze soebie i z tym bo najważniejsze jest mieć świadomość .
Uwaga! Użytkownik jasanikdynevzdam nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 610 / 133 / 0
Pierwszy raz z DXM

Ilość : 450 mg (Acodin)
Doświadczenie : pierwszy raz
wiek/waga : 19/68
data: 12.08.12


Mimo że akcja wydarzyła się w tegoroczne wakacje, pamiętam to jak dzisiaj.
Była to 12 Sierpnia. ( Noc spadających gwiazd )
Ja głupi, nieświadomy jakie rzeczy wydarzą się, wybrałem się ze znajomymi około godziny 19 na pobliski kamieniołom obserwować gwiazdy. ( nigdy nie domyśliłbym się jak niebezpieczne może to być ).
Około godziny 20:00 wziąłem 20 tabletek. Piwko szlugi itp, luźno spędzam czas ze znajomymi.
Minęła godzina, nic nie czuję, biorę jeszcze 10.Ciąg dalszy chillowania ze znajomymi.
Zaczyna się ściemniać, godzina około 21:30.Kładę się na kocu - obserwuje gwiazdy.Rzeczywiście kilka spadających widziałem i to nie była moja wyobraźnia.Godzina przed
22:00. Poczułem że jest mi niesamowicie nie dobrze.Zacząłem oddychać ciężej. Nakryłem bluzę na twarz.Po krótkiej chwili podeszła dziewczyna zapytać się co mi jest,
zaczęły sie pierwsze śmiechy i komentarze(znajomi wiedzieli ze wziąłem).Godzina 22:20. Muszę się odlać.Chcę wstać z koca, ale nogi odmawiają posłuszeństwa.Podnosi
mnie kolega i zaprowadza w pobliskie krzaczki. Robię swoje i wracam.Wtedy podjąłem jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu : "Czas wracać do domu bo będzie
bardzo źle ! ". CUDEM dotarłem do domu ! Co prawda nie mam daleko, nie całe 10 min spacerkiem do mojego osiedla, szedłem sam wzdłuż ulicy,powoli rozmazywał mi się obraz przed oczami.Home, sweet home, rozbieram się i od razu kładę do łóżka.Czuję ze się ładuje,fala gorąca przechodzi od stóp do głowy.Nogi strasznie dziwnie napięte, wiercę się w łóżku.
Godzina jakoś kilkanaście minut po 23. Czuję, że jebło, gorąco strasznie, słabo przez chwilę, ja to nazywałem "fala" bo czułem jak uderza to we mnie, oczywiście narkotyk.Poczułem duży ból głowy w tym momencie Szczególnie na środku głowy.Na początku fajnie, podziwiam co sie dzieje z ciałem, ręce luźno latają w powietrzu, nogi napięte, szczęka tak samo zaciśnięta. Sporo po 23. Czas się odlać. Ja moje wyjścia nazywałem "krucjaty".
Wstaje, ale nogi nie chcą iść,Podpieram się o fotel stojący koło łózka, drzwi, szafę, wszystko co stoi w pobliżu.Nie wiem czy normalnie tak jest z tym chodzeniem,
możliwe że to tylko faza po obejrzeniu "Las Vegas Parano " który oglądałem jeszcze tego popołudnia.
Jednakże tak sobie to tłumaczyłem : "Piotrek, to tylko narkotyk, mózg masz normalny, ciało ci wysiadło". Wracam do łózka.
Zaczynają się halucynacje : szafki w pokoju przekształcały się w zupełnie inne meble, zupełnie jak w "Simsach" się czułem.Telewizor zamienił się w pianino na którym
grał znajomy.Dziwne twarze, drzwi zmieniały kształt. Każda myśl jaka pojawiała się w głowie, znajdowała się w takiej chmurce, ja tak sobie latała na czarnej
przestrzeni w mojej głowie. Odpalam Pink Floyd,wtedy zrozumiałem że ta muzyka faktycznie była robiona dla ćpunów(nie nazywam się ćpunem po 1 razie)(może nie
koniecznie po DXM). i odpływam machając rękami w powietrzu w stanie błogości.Godzina 1:00 Zaczął się bad trip. i to nie byle jaki.Na sam początek, myślę że
standardowa myśl: " a co jeżeli mi tak zostanie na zawsze"(bardzo nie przyjemnie się zrobiło) Godzina po 2:00. Wrażenie że straciłem wzrok.W pokoju mam taki
telewizor, z czerwoną lampką. Zaczęło się poszukiwanie tej lampki, jakiegokolwiek światła, żeby sprawdzić czy oślepłem czy nie. JEST - znalazłem,uspokoiłem się,
ciągle tłumacząc sobie ze to narkotyk i że w końcu mi przejdzie.(Z tym przechodzeniem byłem pod presja, bo o 10 miałem zawieźć gdzieś babcie ).
Nie pamiętam godziny, na pewno jakoś po 3:00. Widzę dziwne twarze w rogu sufitu.Wpatrujące się we mnie.Twarze wychodzące z ukazujących się nowych twarzy( tak jak
zapętlone) Nie ciekawie. Druga krucjata do kibla.Godzina pewnie jakoś 4:00 ( po 1:00 to już szybko leciało )Wracam. kładę się, mija nie długi kawałek czasu.Czuję że puszcza.Fala gorąca, podobny ból głowy jak przy ładowaniu ale w drugą stronę.Jest, czuje, ulżyło mi w głowie.Myślę sobie - pora spać,szybko ogarnąć się żeby zawieźć te babcie gdzieś tam.Mija chwila i znowu uderzyło mi do głowy. Byłem tak przerażony jak nigdy.Ogólnie to tak puszczało i ładowało się znowu około 7 razy.Wtedy znowu wkręcam sobie chore myśli : "Co jak mi tak zostanie, trafie do psychiatryka". Pierwsza myśl samobójcza.( Na szczęście nic się nie stało ).Od 4:30 do 6:00 cierpiałem strasznie, męczyłem się w łóżku, stan porównywalny do agonalnego.Po 6 mnie puściło, jednak nie mogłem zasnąć.Godzina 7:00 telefon do babci że się opiłem i nie dam rady jej zawieźć nigdzie.Rano wstaję oczywiście mega zmęczony po nieprzespanej nocy i eksperymencie z aco. Nigdy nie zapomnę jak wyglądała moja twarz jak rano spojrzałem w lustro.Oczy wielkie, wytrzeszczone, szczęka zaciśnięta, szyja napięta.Prysznic nic nie pomógł. Około godziny 16:00 wyszedłem do miasta spotkać się ze znajomymi.Ledwo się snułem na nogach.Wszyscy zauważyli ze jestem inny.Z lokalu wyszliśmy na świeże powietrze bo nie wytrzymywałem.Taki stan, ja go nazywałem stanem "niedojebania" towarzyszył mi jeszcze 3 dni.

Refleksje :
Zrozumiałem jaką moc mają narkotyki i nie można z nimi żartować.
Ciekawe doświadczenie, ale NIKOMU NIE POLECAM.
ODPOWIEDZ
Posty: 133 • Strona 11 z 14
Newsy
[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany

Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.

[img]
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu

Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.