Ayahuasca - Doświadczenia

Napój o działaniu psychodelicznym, zawierający DMT – sposoby przyrządzania, opisy rytuałów, rady i wątpliwości.
Więcej informacji: Ayahuaska w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Psychodeliki

Posty: 231 Strona 22 z 24
Rejestracja: 2009
  • 61 / / 0


AstralWalker,
W takim razie jaki jest ten prosty umykajacy sens w twoim mniemaniu?
Rejestracja: 2009
  • 17 / / 0


AstralWalker pisze:
Aczkolwiek jest ona na niższym poziomie. Wiem, że tylko w stanie głębokiej hipnozy poddajemy się nieświadomości, pisałem nawet:
w stanie głębokiej hipnozy jest to niemal niemożliwe
Podtrzymuję to co pisałem wcześniej - istotą hipnozy jest nieświadomość. Nawet jeśli przy płytkich stanach jest tylko "niedoświadomością".
Czy byłeś w głębokiej hipnozie, czy tylko tym czytałeś? Bo jeśli nie byłeś - głupio trochę się wypowiadać o czymś, czego nie doświadczyłeś. Jeśli byłeś - ok, ale moje przemyślenia są inne. Wprowadzałem w głęboki trans hipnotyczny i byłem wprowadzany w taki stan, po którym z otwartymi oczami widziałem, jak ludziom przedemną robią się przezroczyste ubrania, byłem małym dzieckiem na plaży itp. - wszystkie głębokie stany transu. I wszystko to było BARDZO świadome. Uważam, że u podstaw hipnozy leży zaufanie - z różnych powodów oddajemy innej osobie dostęp do swojej podświadomości. To jest też podatność na hipnozę - ufność. Człowiek otwarty, pewny siebie i ufny jest bardzo "podatny na hipnozę". Hipnoza, tak samo jak sny i doświadczenia psychodeliczne, mogą być świadome lub nie. Co więcej, znam wiele osób, u który stan czuwania jest pozbawiony świadomości. A znam takich, którzy dzięki pilnej i długotrwałej praktyce medytacji są świadomi każdej sekundy i każdego oddechu. Powiedziałbym, że poszerzona świadomość przenosi się na wszystkie stany - czuwania, spania, hipnozy, doświadczeń psychodelicznych. Jest takim "mięśniem", który można po prostu wyćwiczyć dzięki regularnej praktyce. Jednym ze sposobów oceny świadomości jest pamięć. Na przykład nauczyciel medytacji, przed przystąpieniem do lekcji, pyta Cię którego but najpierw zdjąłeś wchodząc do pokoju. Albo lekarz, po przebudzeniu z narkozy pyta Cię o Twoje imię i nazwisko lub inne szczegóły, aby ocenić czy już jesteś świadomy. Pamięć jest wyznacznikiem, choć nie jedynym.

Zastosowanie substancji psychoaktywnych w medycynie

Czasami działanie psychoaktywne jest skutkiem ubocznym substancji, a czasami właśnie ten wpływ jest pożądanym działaniem sprawiającym, że dana substancja jest lekiem.
Rejestracja: 2009
  • 379 / 8 / 0


Nie do końca się zgadzam. Również doświadczałem hipnozy, ale odkąd zacząłem się rozwijać, jeść różne psychodeliki- praktycznie się to nie udaje. Stany hipnotyczne polegają właśnie na nieświadomości, uśpieniu, regresji- a nie transgresji. Kiedyś nawet pytałem przyjaciela który jest trenerem rozwoju i szamanem hobbystycznie co powinienem zrobić, żeby łatwiej ulegać hipnozie- stwierdził, że zmniejszyć IQ:)
Zgadzam się, że zaufanie jest ważne przy hipnozie, jednak jest naturalna podatność, którą ciężko manipulować- a ćwicząc praktyki poszerzania świadomości, ciężko jest później ulegać hipnozie, gdzie trzeba się raczej od wszystkiego odciąć
Rejestracja: 2012
  • 5 / / 0


To banisteriopsi caapi i chackruna lub caliponga.-to jest orginalna yage. Mimosa tak nie uczy i jest nieprzewidywalna.
Rejestracja: 2011
  • 13 / / 0


Nie wiem skąd te rewelacje o hipnozie czerpiecie. Zahipnotyzować można absolutnie każdego człowieka o ile omienie się lewą połkule mózgu odpowiedzialną za logiczne myślenie(choćby tuż przed przebudzeniem kiedy umysł ludzki znajduje się w stanie hipnozy. Jeśli nie wierzycie a macie sny nad ranem to nastawcie się w spodziewanym czasie jakąs audycje która właczy się w fazie tuż przed przbudzeniem i kiedy śnicie. Zapewniam was, że wasz sen będzie zawierał składniki tej audycji którą póścisliście)
Kolejnym mitem jest, że nie da się zahipnotyzować osoby, jeśli nie wyraża na to zgody, to kolejny mit który obalają szybkie indukcje często stosowane na ulicach czy w marketach żeby ogłupić panią kasjerke.
Koljeny mit - do tego wynikający z totalnej ignorancji - to to, że osoby podatne na hipnoze są głubsze. Jest dokładnie odwrtonie. Osoby o zwiększonej podatności na hipnoze to osoby nieintrowertyczne i towarzyskie oraz o ponadprzeciętnych zdolnosciach do tworzenia obrazów w swym umyśle. Dlatego trudniej hipnotyzuje się dzieci oraz osoby upośledzone, gdyż ich umysł nie przetwarza komunikatów w sposób prawidłowy i to jest właściwie jedyna poważna bariera żeby kogoś zahipnotyzować. Jeśli ktoś jest mistrzem wywoływania konfuzji i sprawi, że osoba choć na kilka sekund się zrelaksuje(zacznie wchodzić w stan alpha) to zahipnotyzuje każdą osobę nie mających jakich upośledzeń w tworzeniu imaginacji i rozumieniu komunikatów.

Trzeba raz na zawsze obalić mit, że hipnoza to oddziaływanie na wole. Hipnoza to praca na imaginacjach i nasza wola nie ma żadnego wplywu czy kogoś zahipnotyzujemy czy też nie.

Jeśli chodzi o stany transregresyjne to hipnoza potrafi je tak samo przywołać jak środki psychodeliczne. Regresing do poprzednich wcieleń jest tego dobitnym dowodem. Jeśli wejdziemy wobszar archetypów to hipnoztyzowany będzie miał doświadczenia transgresyjne a czy dają one nam jakąś rzeczywistą wiedzę o rzeczywitości w to bym wątpił. Wiele badań wykazuje, że umysł ludzki wyrzuci takie poznanie jakie jest przyrodzone indywidualnemu umysłowi. Dlatego w kryminalistyce hipnoza nie sprawdziła się wystarczająco, bo osobą hipnoztyzowanym wydawało się, że opisują swoje prawdziwe wspomnienia, najczęsciej oni je sami wykreowali zgodnie z podświaodmymi elementami jakie mili zawarte w swym umyśle.
Rejestracja: 2010
  • 99 / 2 / 0


Czytam wasze posty o hipnozie i dorzucę od siebie kilka słów. Hipnozą jest stan psychiczny w którym jesteśmy w danej chwili i nie "zdajemy sobie sprawy" nie rozpoznajemy, że przeżywana przez nas chwila, nie pokrywa się z linią czasu i przestrzeni "rzeczywistości" w której istniejemy jako POSTRZEGAJĄCY. Hipnozą jest absolutnie wszystko co oferuje nasz umysł. Każda myśl (choćby najmniejsza - czyli mająca małą energię, czyli wydająca się mało interesująca- jest studnią w którą wpadamy na chwilę dłuższą, bądź krótszą. Hipnoza to nie tylko być zahipnotyzowanym na kozetce u hipnotyzera (tu akurat jest odwrotnie - "hipnotyzer" nawiguje, wyciąga naszą percepcję z obszaru hipnozy, który znamy jako nasze codzienne myśli, wyobrażenia i światopogląd). Najlepszym hipnotyzerem jest w obecnych czasach TV i system szkolnictwa. Poddajemy się hipnozie przebywając w kościele, czytając gazetę, słuchając "uczonych" ludzi, ulegając własnym uczuciom i przyjmując bezkrytycznie wersje rzeczywistości serwowaną nam przez wszystko co stworzyła tzw "nasza" cywilizacja. MY jako ludzka rasa, żyjemy w hipnozie, jakiej jest rozumiane przez nas pojęcie czasu, niewoli uczuć i pragnień a zwłaszcza odrębnego JA, które jest groteskowo obraźliwe, gniewalskie, ma pretensje do inny, siebie, i pragnie być doceniane, mądre, wyjątkowe i najważniejsze. Im mniej to JA wie o sobie, tym jest mądrzejsze, pewne siebie i bez wahania zabije drugie Ja (innego człowieka) by samo pozostać jako niezmienione i doskonałe w swoich oczach. Przed poznaniem "samego siebie" wszystko co robimy to skutek hipnozy. Napisałem to nie w celu przekonywania kogokolwiek ani pokazaniu że ktokolwiek z was się myli. Zapodaję link na YouTube... może będzie pomocny
http://www.youtube.com/watch?v=Avf0yPXPJII
Pozdrawiam wszystkich
Rejestracja: 2011
  • 13 / / 0


Im mniej to JA wie o sobie, tym jest mądrzejsze, pewne siebie i bez wahania zabije drugie Ja (innego człowieka) by samo pozostać jako niezmienione i doskonałe w swoich oczach.
Pojawiają się pytania:
- skąd ,,ja" niby wie, że poznało same siebie? Rozumiem, że nie wynika to tylko z subiektywnego przeświadczenia, bo jeśli z tego miałoby to wynikać to każdą osobę o usposbieniu narcystycznym musielibyśmy uznać za tą, która doszła do wyższego ,,ja". Ach, jakież to banalne...
- sugestia, że istnieje pewne prawo, które mówi, że im więcej wiemy (tzn. uświadomieni jesteśmy) to istnieje mniejsze prawdopodbieńtswo zadawania cierpienia innym ,,ja" - całkowicie nie pokrywa się z empirią. Jest to teza ideologiczna.
Empiria mówi, że to kultura i biologiczne przywary naszych genów decydują o tym czy będziemy względem innych ,,ja" mniej lub bardziej egoistyczni. Ba, czasem wystarczy uszkodzić układ limbiczny w naszym mózgu żeby z super-empatycznego człowieka uczynić tyrana z napompowanym ego.

Im więcej słucham w róznych mediach (internetoych i nieinternetowych) tzw.,,oświeconych", ,,uświaodmionych" itd. - tym bardziej utwierdzam się na stanowisku totalnego sceptycyzmu poznawczego. Każdą tezę można zbić włącznie z powyższą, bo cóż mamy do zaoferowania poza ideologią. Jedynie nauki szczegółowe pozwalają w jakimś stopniu wyzwolić się z tyranii rozmaitych ideologii i poddać się intersubiektywnej wiedzy.
Rejestracja: 2010
  • 99 / 2 / 0


"Pojawiają się pytania:
- skąd ,,ja" niby wie, że poznało same siebie?"
Ja nigdy się nie dowie, że poznało samego siebie :) Wygląda to na straszliwe nieporozumienie i paradoks okrutny. Na ziemi nie można żyć, kiedy ciało pozbawione jest ego, czyli JA. Gdy straci się JA, przestaje się być człowiekiem, w ten sposób, jak się wie, że nie jest się kotem albo psem. Są przeżycia poza ciałem OBE - wtedy przekonuje się ktoś taki, że nie jest ciałem....istnieje niezależnie od ciała. Dalszy stopień to przeżycie poza własnym JA. Póki co nie ma na to skrótu, może być OEE Out of Ego Experience. Szansę na przeżycie tego doświadczenia daje ayahuasca. Wtedy dowiadujemy się (od samych siebie) że ego jest ubrankiem jak nasze ciało w którym istniejemy jakiś czas. To "ubranie" ego, łączy w całość (stwarza czas) i wspomnienia z dzieciństwa, obecną chwilę ( choć może zabrzmieć to idiotycznie, ego nie potrafi istnieć w obecnej chwili. W chwili obecnej istnieje jedynie uwaga- uważność- stan obserwacji którym Uwaga karmi ego nowymi informacjami) Ego to nic innego jak osobowość i to jednorazowa, na jedno życie. Owszem - Jest niezbędna. Doświadczenie tego stanu (poza ego) daje zrozumienie, które przesuwa ego z dotychczasowej roli Pana i Władcy, na należne mu miejsce Sługi, którym w rzeczywistości jest. Ego jest NIEŚWIADOME. Nad ego może zapanować jedynie Świadomość. Stąd wzięło się powiedzenie "człowiek świadomy" I tylko taki człowiek panuje nad sobą czyli własnym Ja. Wówczas zaczyna się "praca nad sobą". Zaczynamy układać ego tak, aby dobrze się z nim (razem) żyło, czyli zmieniamy się sami na takich aby się nie złościć, martwić, gniewać, oczekiwać, powoli przejmujemy odpowiedzialność za siebie samego - sam-ego. Człowiek świadomy, posługuje się ego. Ego przestało być samo (sam-ego) Pojawiło się coś, Czym jesteśmy naprawdę -ŚWIADOMOŚĆ - BEZ WSPOMNIEŃ - BEZ PRZYSZŁOŚCI I PRZESZŁOŚCI, KTÓRA ŻYJE W WIECZNYM TERAZ. Stajemy się dojrzałym i odpowiedzialnym człowiekiem. Chcemy zostawić po sobie lepszy świat niż jakim go zastaliśmy. I wie się wtedy, że nie zawdzięczamy tego ani mamusi ani nikomu innemu, nawet Bogu, tylko "samemu" sobie. Nabieramy dystansu i perspektywy. Możemy zamienić reakcję gniewu w śmiech (tak wybieramy bo lubimy się śmiać.) albo smutek w spokój i zadowolenie. Odpuszczamy sobie strach (ego bardzo kocha to uczucie) bo wiemy, że strach jest wymyślony. Świadomośc można bardzo łatwo utracić przez na przykład pospolite upicie się , gdzie ego zaczyna być znowu sobą i nadrobi "stracony" czas w jeden wieczór, po którym będziemy prać brudy przez następne kilka miesięcy :-) Niestety, nie można nikomu przekazać tego zrozumienia, gdyż zrozumienie jest nieprzekazywalne. Dlatego mamy dwa słowa: Wiedza i Zrozumienie, które mają inne znaczenia i dlatego są oddzielne. Tak jak wiedza o jeździe na nartach a umiejętność zjeżdżania na nartach, czyli zrozumienie. Polecam film do obejrzenia w całości. Tu jest clip do niego. Pozdrawiam
http://www.youtube.com/watch?v=gagR2_Yi8wE
Rejestracja: 2011
Użytkownik nieaktywny
  • 165 / / 0


Czytając recenzje książek dotyczących rozwoju duchowego, zastanawiałam się którą wybrać i wtedy przypomniało mi się moje doświadczenie z ayahuasca. Zdziwiłam się, bo to może mieć wpływ nawet duży odstęp czasu po doświadczeniu z duchem aya.

Pojawiły się nowe przemyślenia. Ayahusca podważa system wartości. Stawia trudne pytania. To co widzę teraz to mogę powiedzieć, że to jest dobre, bo ustawia w pozycji kreatora. To tak na prawdę ty jesteś bogiem, tylko o tym zapomniałeś. Nie zadałam jej jeszcze tego pytania dlaczego godzimy się aby nie pamiętać i dlaczego jedni mają więcej energii a inni mniej. Teraz czuję, że tak na prawdę ja jestem częścią Boga. Ten każdy nasz uczynek, każda myśl tu i teraz się liczy. Ważna jest Energia. Każdy z nas nią emanuje i każdy z nas jest częścią tej wielkiej kreacji. To o czym myślisz tym się stajesz. Tym kreujesz rzeczywistość. Nie ma przyszłości i przeszłości. Jest tylko tu i teraz. Tu i teraz jest moc i niemoc. Tu i teraz jest siła albo jej brak. Siła, energia i koncentracja na tu i teraz. To był przekaz dla mnie.

Z drugiej strony aya stawia mnie jako osobę w 100% odpowiedzialna za to co dzieje się tu i nie mogę modlić się do Boga i prosić o pomoc. Nie mogę prosić o pomoc siłę wyższą bo ja jestem jej częścią. Mam wolny wybór, mogę ponownie się narodzić albo nie, jestem wiecznością. Dusza i umysł jest kreatorem rzeczywistości. Czuję trochę, ze strony aya, że mogę prosić o pomoc. Tylko zadaje sobie pytanie kogo ?

Zawsze pozostaje prośba do Dobrych Aniołów, ale i tak ciężko nie mieć siły wyższej która można prosić o pomoc.....a gdzie jest prawda nie znajdę ani jednej osoby na tym świecie, która odpowie na to pytanie...może sama muszę odpowiedzieć?


Pojawia się pytanie na sam koniec KIM I W OGÓLE CZYM JESTEŚMY I PO CO TU ŻYJEMY ?

Żyjemy bo ktoś nas stworzył. Żyjemy bo ktoś nas stworzył i nie ma żadnego celu w tym. Wybijcie sobie z głowy reinkarnacje i karme. To tylko schematy energetyczne i myślowe, które ludzie tworzą, a inni się podporządkowują. Dominacja nie jest dobra, jeśli kryje w sobie fałsz i nie idzie za tym dobro innych.

Wybieraj to co dobre to przesłanie aya. Nic nie musisz. Ty wybierasz. Trochę ciężko zaakceptować to, ze nie ma tego Boga do którego czasem chcielibyśmy się pomodlić, ale chyba każdy z nas stawia sobie pytanie czy Bóg istnieje wobec tego co dzieje się na świecie.

aya podważyła moje systemy myślowe. Na nowo zastanawiam się nad czyms w co kiedyś wierzyłam w 100%....to jest to co postawiła mi aya przed oczami, ale każdy z was ma zapewne inne przesłanie i inne zdanie na ten temat.

Zmiany w myśleniu po wypiciu yage mogą pojawić się po miesiącach, a nawet latach....a tak w ogóle na koniec chcę powiedzieć, że duch yage mnie lubi i ja ich lubię, więc jeszcze nie raz się spotkamy :-) ;-) Oni, czyli przyjaciele z innego wymiaru :-) Kocham Was :-) Wszystkich.
Rejestracja: 2011
  • 13 / / 0


aya wyrzuca dotychczasowe schematy myślowe, ale stwarza nowe. Co więcej sprawia, że człowiek żyje w złudzeniu całkowitego wyzwolenia i dosięgnięcia punktu szczytowego przeżycia.
Osobiscie pozostaje cały czas sceptyczny wobec przeżyć jakie oferuje aya, jeśli przełożymy to na sposób pojmowania rzeczywistości. Natomiast dopatruje się pewnych korzyści na gruncie terapii psychotranspersonalnej o której wspomina choćby Grof.
Przeżycia aya nie oferują nic uniwersalnego, bo gdy bada się schemat przeżyć poszczególnych osób to ich przeżycia znacznie się różnicują, choć na początku wydają się być zbierzne. Jedni widzą jakieś ścisle określone prawo(np. reinkarnacje) inni traktują to jako kreature naszego ego, które chce powstrzymać ego przed utratą indywidualnego samostanowienia.
Moim zdaniem doświadczenia poza-egotyczne to nic innego jak nieświadoma manifestacja sentymentu oceanicznego związanego z życiem płodowym dziecka. Jest to zapisane u każdego z nas przeżycie, które jest wyrazem poza-egotycznej błogości, gdyż struktura ,,ja" nie uzyskała pełnej możliwości manifestacji. Dlatego z taką łątwościa ją przywołać: czy to za pomocy hipnozy czy też mechanicznej stymulacji określonych rejonów naszego mózgu.

Drugą kwestią którą zauważyłem to ludzie, którzy ubóstwiają doświawdczenia trans-egotyczne zwykle manifestują sobą narcystyczną postawe samouwielbiania. Ten akcent na utrate ego jest jakby spowodowane pewnym kompleksem ego, który dyktowany jest lękiem przed wszelkimi przykrościami jakie spotyka czujące ego. Powrót do matczynej macicy jest ucieczką od cierpień i bezpiecznym schronieniem przed wyzwanianiem egotycznego życia.

Jednak istnieje wiele osob (w tym ja), którzy mieli transpersonalne doświadczenia i zachłyniecie nimi trwało tylko do pewnego momentu. Jest wiele osób, którzy stan nirwany uważają za niższą formę doświadczenia niż np. obcowanie z osobowym Bogiem w mistyce chrześcijańskiej.(vide -> o. Verlinde i jego podróż na wschód a później wielki powrót do chrzescijanstwa). Istnieją też osoby, które pomimo doświadczenia nirwany po jakimś czasie wracają do agnostycyzmu lub ateizmu, gdy indywidualne doświadczenie nie zgadza się z tym, co doświadczają w codzinnym stanie świadomości.
Trudno stwierdzić kto tak naprawdę osiągnął pełnie a komu się tylko zdaje, że takową osiągnął. Jeśli umysł sprowadzimy tylko do schemtu doświadczeń i przeżyć - to pozbawiamy go autokrytcyznego aspektu i takowy umysł nie wiele się rożni od umysłu schizofrenika dla którego jego doświadczenia są przejawem wyższej swiadomosci niż innych ludzi którzy opisują zupełnie inną formę pojmowania rzeczywitości.

Pisze to dlatego, żeby każdy psychonauta nauczył się dystansować od wszelkich doświadczeń jakie go napotykają w odmiennych stanach świadomości. Że prawdziwej wyroczni tego jak jest naprawdę - nie da się osiągnąć w tym życiu i nie wiaodmo czy w ogole się da. Każda możliwośc świata może zostać spełniona włącznie z tym, że wszyscy buddysci będą się smarzyć w piekle bądź ateistyczna wizja, że do naszego ciała dobiorą się robaki i strawią naszą cielesną powłokę włącznie z uniwersalną jaźnią, która wydawała nam się niezniczaczlna, ponad czasowa i niezmienna.
Posty: 231 Strona 22 z 24
Wróć do „Ayahuaska”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości