Izba łagodności

Morza szum, ptaków śpiew - ukojenie dla pijanych. Artykuł z "Kulis" autorstwa Anny Szulc

Anonim

Kategorie

Źródło

Kulisy nr 31/2003

Odsłony

3487
Z głośników leci Presley. Samotny mężczyzna kołysze biodrami. Rozmarzonym wzrokiem szuka partnerki. Nie znajdzie. Bo jest nie w klubie, lecz w izbie wytrzeźwień.

Presley zjawił się w Rudzie Śląskiej we wrześniu ubiegłego roku za sprawą Grzegorza Zdebelaka, absolwenta sześcioletniego ogniska muzycznego w klasie akordeonu. Klawiszowiec, wokalista-amator, jak też pedagog i dyrektor izby wytrzeźwień przypomniał sobie znaną powszechnie, choć często zapominaną prawdę, że muzyka łagodzi obyczaje.

- A obyczaje w izbie bywają skomplikowane - wyjaśnia Zdebelak. - Czasem, żeby je przywrócić i czterech chłopa nie wystarczy.

Harfy i fleciki

Muzykoterapią leczy się w izbie pacjentów najbardziej zdenerwowanych. Tych, co na wstępie zwalniają dyrektora, klną, krzyczą, kopią i boksują. A jak się im puści Elvisa albo Iglesiasa, albo choćby kukułkę z Puszczy Białowieskiej, to potrafią nawet przeprosić za swoje zachowanie.

- A Shazzy nie macie? - zapytał łagodnym głosem pan, który chwilę wcześniej zamierzał popełnić zbiorowy mord na pracownikach izby.

Shazzy akurat nie, bo mogłaby wzbudzać zbyt wiele emocji.

- Puszczamy jedynie muzykę instrumentalną. Smyczki, harfy, fleciki - mówi Lucyna Weinrauch, psycholog, specjalistka ds. profilaktyki antyalkoholowej. - Taka muzyka sprawia, że człowiek, nawet ten, co chwilę wcześniej chciał żonę zarąbać siekierą, zaczyna niespodziewanie czuć się odprężony.

Od września 2002 do 10 lipca 2003 roku w Izbie Wytrzeźwień w Rudzie Śląskiej kuracji odprężającej poddano 82 osoby. Szesnastu panów, przypiętych do łóżka pasami, odmówiło słuchania smyczków, flecików, kukułki, nawet słowika. Dało to, jak zapisano w dokumentacji ośrodka, 19,5 procenta. Sześć osób poprosiło o inną muzykę. Ale 36 pacjentów, gdy z głośniczków zaczęła snuć się melodia, uspokoiło się, a 23 kolejnych zasnęło. A jedna przetańczyła prawie całą noc.

Jacuzzi nie przejdzie

- Ponad 80 procent uczestników eksperymentu pod wpływem dźwięków zamieniło się w baranki - zapewnia Grzegorz Wojtaszek, zastępca dyrektora izby. - Do domów wrócili z uśmiechem na ustach.

Pan Kazio, stały bywalec rudzkiej izby, w tej nowej sytuacji zaproponował nawet, by w przyszłości muzykoterapię wzbogacić o pokazy amerykańskich filmów na wideo, saunę i jacuzzi.

- Jacuzzi nie przejdzie, bo bicze wodne w izbach wytrzeźwień źle się kojarzą. Na szczęście biczowanie nietrzeźwych to już przeszłość - twierdzi Grzegorz Zdebelak. - Dzisiejsze izby są humanitarne, dają swoim gościom poczucie komfortu psychicznego.

Zdebelak przyznaje, że tak jak bicze, tak i sama nazwa niezbyt dobrze się ludziom kojarzy. Twierdzi, że nazwę powinno się zmienić ustawowo. Zdecydowanie sprzeciwia się postulatowi likwidacji - jak sam określa - domów dla nietrzeźwych.

- W Lublinie zamknięto i jest katastrofa - zauważa. - Pijanych przywozi się do szpitali i kładzie na oddziały z pacjentami po wyrostkach robaczkowych. Lubelskim lekarzom grozi strajk głodowy i depresja.

Rocznie w Polsce do izb wytrzeźwień trafia 250 tysięcy osób, w samej Warszawie aż 30 tysięcy.

Izbę w Rudzie Śląskiej odwiedziło już w tym roku 1500 nietrzeźwych, w tym 83 kobiety.

- Kobiety to dramat. Na nie nawet morza szum i ptaków śpiew nie działa - przyznaje ze smutkiem Grzegorz Wojtaszek. - Potrafią ze złości rozebrać lekarza i przez całą noc używać brzydkich wyrazów. Bardzo im się też śpieszy do domu, bo zostawiły zupę na gazie, męża w łazience i dziecko w piwnicy.

Najmłodsza dama, która odwiedziła izbę, skończyła 14 lat, najstarsza 83. Miała 3,5 promila we krwi.

- Normalny człowiek, znaczy się mężczyzna, po takiej dawce nie byłby w stanie podnieść się z podłogi - mówi Zdebelak. - A starsza pani, elegancka i wytworna, sprawiała wrażenie, jakby raczyła się najwyżej herbatką owocową.

Najwięcej tych, którzy wypili za dużo "herbatki", trafia do izby w weekendy, w popularne imieniny i po meczach z udziałem Górnika-Zabrze, bo w Rudzie Śląskiej ma on wielu zagorzałych kibiców. Szalikowce również należą do gorszej kategorii.

- Piją najgorsze bełty i mózgotrzepy - zauważa Wojtaszek. - Potem mają problemy ze słuchem, węchem i wzrokiem. Skarżą się, że wpuściliśmy im do celi misia Jogi, skaczące meblościanki, węże i krokodyla oraz kibiców Ruchu-Chorzów.

Usypiają świerszcze

Kibice należą też do tych, którzy prawie nigdy nie płacą za pobyt w izbie. Przymusowe trzeźwienie kosztuje 179 złotych. Płaci jedynie co czwarty pacjent. Nic dziwnego - ponad 60 procent gości dyrektora Zdebelaka to bezrobotni, bez jakichkolwiek dochodów. Archiwum izby pęka w szwach od spraw umorzonych, czyli takich, w których szansa na odzyskanie pieniędzy jest równa zeru.

- Może muzykoterapia będzie miała też w przyszłości wpływ na sumienia pacjentów? - marzy dyrektor. - Może pod jej wpływem zmienią swoje życie, zaczną pracować i wypijać jedną lampkę wina do obiadu, a potem spłacą wszystkie długi?

Od niedawna muzykoterapii w izbie wytrzeźwień w Rudzie Śląskiej poddawana jest również pijana młodzież oraz pacjenci cierpiący na bezsenność. Z pierwszych obserwacji wynika, że najlepiej usypiają świerszcze, cykady i Louis Armstrong, a kukułka i Presley - tak sobie.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Gordon (niezweryfikowany)

hmm zajebisty pomysł <br>może dla tych najbardziej agresywnych znajdzie się porcja uspokajającego THC... <br>najlepiej w postaci wiadra <br>mój kumpel tak robił ze swoim sąsiadem żulem <br>jak darł mu ryja pod oknem najebany to on schodził, częstował wszystkich lufką, i po dwóch, trzech strzałach, wszyscy spokojnie się zachowywali, zamiast drzeć morde to grali w karty albo szli spać
ALinkA (niezweryfikowany)

trzeba byc naprawde idiota by upic sie do nieprzytomnosci, po co ludzie robia takie rzeczy??? to przeciez kompletnie bez sensu...
Armageddon (niezweryfikowany)

pieprzeni alkocholicy słuchaja sobie po przedawkowaniu muzyczki i najspokojniej w świecie sie &quot;relaksują &quot; ale zapalic sobie legalnie NIE wolno. i ktos mi powie że ten kraj nie jest posrany
velder (niezweryfikowany)

&quot;Dzisiejsze izby są humanitarne, dają swoim gościom poczucie komfortu psychicznego. &quot; <br> <br>Tiaaa - a to ciekawe. Niedawno kumpla przymknęli. Warunki określił jako hardcorowe i urągające ludziom. Smród, brud, personel traktujący swoich podopiecznych gorzej niż zwierzęta. Na porządku dziennym było spranie w banię delikwenta, który się dobijał do drzwi - bez wcześniejszej interwencji - słownej chociażby, aby się dowiedzieć o co mu chodzi. <br> <br>Spanie w takich warunkach to istna rzeź a za taki hotelik trzeba we wrocławskiej izbie wytrzeźwień (skądinąd bardzo ładna nazwa po cholerę ją zmieniać?) trzeba zapłacić nie 169 zeta tylko ok 350. C est tout. <br> <br>
dziadek misza (niezweryfikowany)

pieprzeni alkocholicy słuchaja sobie po przedawkowaniu muzyczki i najspokojniej w świecie sie &quot;relaksują &quot; ale zapalic sobie legalnie NIE wolno. i ktos mi powie że ten kraj nie jest posrany
Armageddon (niezweryfikowany)

&quot;Dzisiejsze izby są humanitarne, dają swoim gościom poczucie komfortu psychicznego. &quot; <br> <br>Tiaaa - a to ciekawe. Niedawno kumpla przymknęli. Warunki określił jako hardcorowe i urągające ludziom. Smród, brud, personel traktujący swoich podopiecznych gorzej niż zwierzęta. Na porządku dziennym było spranie w banię delikwenta, który się dobijał do drzwi - bez wcześniejszej interwencji - słownej chociażby, aby się dowiedzieć o co mu chodzi. <br> <br>Spanie w takich warunkach to istna rzeź a za taki hotelik trzeba we wrocławskiej izbie wytrzeźwień (skądinąd bardzo ładna nazwa po cholerę ją zmieniać?) trzeba zapłacić nie 169 zeta tylko ok 350. C est tout. <br> <br>
Corvus (niezweryfikowany)

Skarżą się, że wpuściliśmy im do celi misia Jogi, skaczące meblościanki, węże i krokodyla oraz kibiców Ruchu-Chorzów <br> <br>hahahah rozjebalo mnie to, fajny artykul :D
AleX (niezweryfikowany)

Skarżą się, że wpuściliśmy im do celi misia Jogi, skaczące meblościanki, węże i krokodyla oraz kibiców Ruchu-Chorzów <br> <br>hahahah rozjebalo mnie to, fajny artykul :D
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Kodeina

mój pokój. humor pozytywny. chciałam wychillować się przy muzyce jak to zawsze robię po thio :)

Piątek. Nie mogę ruszyć się z domu, bo dostałam cynk, że tego dnia ma być łapanka "niespodzianka". Wolę nie ryzykować. Siedzę z siostrą u mnie w pokoju. Nagle wpadam na pomysł, żeby coś zabakać z siostrą. Ale kiedy stwierdzam, że nie zdążę już nic zamotać (miałam na to 2h, bo mama miała wrócić niedługo do domu), postanawiam zamotać kodę. Po około godzinie pisania do znajomych, żeby ktoś zamotał mi tabsy, typiara, z którą mam na tę chwilę spinę napisała, że lajtowo mi kupi i przyniesie na chatę. Sobie myślę: może typówa nie jest taka zła jak zawsze mi się wydawało?

  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Marihuana
  • Miks

nastawienie pozytywne, oczekiwanie na chillout, totalną głupawę, a może nawet jakieś kreatywne akcje. po zażyciu: chwilowa euforia pomieszana z natłokiem problemow

Niejednokrotnie miałem doczynienia z marihuaną, nigdy natomiast nie doświadczyłem fajnej fazy. Zazwyczaj kończyło się na braku fazy lub totalnej, niemiłej zamule. Zawsze natomiast zachwycają mnie smaki i to chyba o nich bedzie w tym tripie najwiecej.

Dzień wolny, 2g które od dawna czekały na swoją kolej. Jako jedyny z 3 osobowej ekipy kiedykolwiek paliłem, dbam o to, by nowi przezyli to jak najlepiej.

  • Grzyby Psylocybinowe
  • Pozytywne przeżycie

Wypoczęci, wolne, weekend na Podlasiu. Doświadczenie w przyrodzie, z dala od cywilizacji, z dala od ludzi.

 

Śniło mi się grzybobranie.

  • Marihuana

(DOn`t drink and drive! SMOKE AND FLY!!!!!!)





Spędzałem wakacje u kuzyna na wsi. Było przyjemnie, pogoda nawet dopisywałą (znaczy się było pochmurnie, ale jak się jest najaranym, nie zwraca się na to uwagi). Chciałbym tu opisać w jaki sposób zdobywaliśmy zioło. Jako że to co przywiozłem do niego skończyło się dość szybko, postanowiliśmy kupić u kogoś na wiosce. I tu wyszła niekompetencja mojego kuzyna. Na mieście (10 km od wioski w której spędzałem wolny czas) mógł załątwić w każdym momencie, ale tu za cholerę nie mógł...