Przepadły miliony, bo los za forsę z narkotyków

Teksańczyk, który wygrał 5,5 mln dol. na loterii państwowej, będzie musiał oddać całą forsę, bo pieniądze, za które kupił szczęśliwy los pochodziły ze sprzedaży narkotyków - orzekł wydział sądu federalnego w Brownsville w Teksasie

Anonim

Kategorie

Źródło

PAP, wp.pl

Odsłony

2294
Adwokat Jose Louisa Betancourta twierdził na rozprawie, że pieniądze pochodziły z innego źródła, a jego klient zakupił los za pieniądze ze sprzedaży starych ciuchów, ale sędziowie nie przychylili się do tego argumentu i orzekli przepadek gigantycznej wygranej.

52-letni Betancourt został aresztowany 17 stycznia, zaledwie w 3 dni po odebraniu okrągłych 5,5 mln. Aresztowano go za sprzedaż 36 gram kokainy tajnemu agentowi służb antynarkotykowych. Podczas rozprawy prokurator twierdził, że podsądny trudnił się handlem narkotykami od co najmniej 2 lat.

W ubiegłym tygodniu sąd uznał go winnym handlu narkotykami, za co grozi mu dożywocie. Betancourt oczekuje teraz za kratkami na orzeczenie wysokości wyroku.

Rzeczniczka loterii teksaskiej Kristina Tirloni poinformowała, że skonfiskowaną sumę przejmą władze federalne a nie stanowe. (aka)

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

MO (niezweryfikowany)

Ja pierdole, co za idiota , wygral tyle kasy a bawil sie w dilowanie. <br> Swoja droga fajnie sobie wyobrazic jak ten gosc sie TERAZ czuje. Przed chwila wygral miliony dolcow, a teraz bedzie dozywocie mwhahahahaha! <br> Zycie na tej planecie jest doprawdy ciekawe.
xil (niezweryfikowany)

Ja pierdole, co za idiota , wygral tyle kasy a bawil sie w dilowanie. <br> Swoja droga fajnie sobie wyobrazic jak ten gosc sie TERAZ czuje. Przed chwila wygral miliony dolcow, a teraz bedzie dozywocie mwhahahahaha! <br> Zycie na tej planecie jest doprawdy ciekawe.
@postoł (niezweryfikowany)

Ja pierdole, co za idiota , wygral tyle kasy a bawil sie w dilowanie. <br> Swoja droga fajnie sobie wyobrazic jak ten gosc sie TERAZ czuje. Przed chwila wygral miliony dolcow, a teraz bedzie dozywocie mwhahahahaha! <br> Zycie na tej planecie jest doprawdy ciekawe.
aprzedstol (niezweryfikowany)

Czyli inwigilacja sięga nawet kolektur lottototto. Co za ciule, patrzą kto ile wygrał i wtedy sru na niego. <br> <br>Ja mu wspolczuje strasznie - w czasem ktos zachoruje na grypę przed maturą, idzie z temperaturą 40C na egzam, ale nic z niego nie wychodzi, po kilku dniach okazuje się że zrywa dupa i stary nie chce dać kieszonkowego. - powód do załamki <br> <br>Pomyślcie jaką chujnię zgotowali jemu - miał 5,5mln, wiadomo, że by z takimi pieniędzmi kończył dilerke i nie dość że mu podkurwili całą kasę, to jeszcze grozi mu dożywocie. To się nazywa dopiero POWÓD DO ZAŁAMKI
Anonimowy tchorz (niezweryfikowany)

No ja to widze nieco inaczej. Poprostu go okradli na 5.5mln dolarow zaslaniajac sie prawem. Moga go skazac za dilowanie, ale odebranie mu pieniedzy, ktore wygral to totalne bezprawie. Ale jak wiadomo w USa nie ma prawa - sa precedensy.
korektor (niezweryfikowany)

nie rozumiecie. gosc najpierw sprzedal 35 g niby temu agentowi. i tez niby on kupil za ta kase los. akurat wygral te 5 milionów. a jak pisze trzy dniu po odebraniu forsy (5mln) mendy wpadły.... napewno nikt niebyłby taki głupi zeby bawic sie w handel dragami i miec jednoczesnie 5 milonow w kieszeni za legal
los/przypadek (niezweryfikowany)

Czyli inwigilacja sięga nawet kolektur lottototto. Co za ciule, patrzą kto ile wygrał i wtedy sru na niego. <br> <br>Ja mu wspolczuje strasznie - w czasem ktos zachoruje na grypę przed maturą, idzie z temperaturą 40C na egzam, ale nic z niego nie wychodzi, po kilku dniach okazuje się że zrywa dupa i stary nie chce dać kieszonkowego. - powód do załamki <br> <br>Pomyślcie jaką chujnię zgotowali jemu - miał 5,5mln, wiadomo, że by z takimi pieniędzmi kończył dilerke i nie dość że mu podkurwili całą kasę, to jeszcze grozi mu dożywocie. To się nazywa dopiero POWÓD DO ZAŁAMKI
Zajawki z NeuroGroove
  • Golden Teacher
  • Grzyby halucynogenne
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Pierwszy raz

Podekscytowanie; Dom Babci; Trip z Przyjacielem i Dziewczyną; Waga: 65kg

   Spis treści:

  • aviomarin
  • Dekstrometorfan
  • Difenhydramina
  • DXM
  • Przeżycie mistyczne
  • tussidex

Druga styczność z dexem w takiej ilości. Popołudnie spędzone u mojego chłopaka w domu. Spodziewałem się trochę mocniejszego tripa, ale bez szału.

Wszystko działo się w sobotę, byłem u mojego chłopaka w domu, plan był prosty, zjeść coś, obejrzeć film a po filmie wziąć po 300 mg dxm na głowę. Tak też zrobiliśmy. To nie był u żadnego z nas pierwszy raz z dexem, za to u mnie po raz drugi miałem styczność z taką ilością, ponieważ tylko parę dni wcześniej w nocy zarzuciłem 300mg i większość tripa przespałem. Po wcześniejszym doświadczeniu byłem pewny, że nic mi nie będzie, że efekt nie będzie ekstremalnie trudny do zniesienia. Mój chłopak (nazwę go S.) nie był co do tego przekonany.

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Miasteczko na mazurach, około 20 tysięcy mieszkańców. Nudy że klękaj Stefan, brak słów. Dostęp do substancji psychoaktywnych prawie zerowy, postanowiłem więc spróbować czegoś dostępnego w najbliższej aptece. Padło na kodeinę. Trochę poczytałem o odczuciach, dawkowaniu, sposobach itd. i jako że to miał być mój pierwszy raz jeśli chodzi o kodę wybrałem najprostszą z opcji: Thiocodin do gęby, rozgryźć, zapić. Od rana byłem jakoś dziwnie na to podkręcony a że miałem wolne - postanowiłem to zrobić. Ugadałem się z ziomeczkiem, na potrzeby TR będzie nazywany DDK. Spotkaliśmy się wieczorem, po drodze zaopatrzyłem się w Thio po czym udaliśmy się na poszukiwania jakiegoś buszka. Misja wykonana, siedzimy, czekamy na miejsce żeby móc w spokoju skręcić jointa.

19:30 : wychodzę z domu, idę spotkać się z DDK, po drodze zaopatrzam się w Thiocodin. 10 tabletek, myślę że na początek wystarczy nawet mniej

 

20:15 : siedzimy i czekając na bucha wrzucam do gęby 9 tabletek, rozgryzam je i popijam wodą, smak jest niemiły ale dzięki temu woda smakuje wręcz słodko

20:40 : czekam na efekty, dla zabicia czasu kopiemy piłkę pod blokiem, spalam papierosa.

  • Grzyby halucynogenne

Ogólnie neutralne samopoczucie, nijakie. Miejsce: dzika przyroda, jezioro.

Pojechałem samotnie nad mało uczęszczane jezioro z cudownym soczkiem z wywarem z ostatnich kilku gram grzybków które mi zostały. Rozbiłem namiot nad samym brzegiem, perfekcyjnie osłonięty przed obserwacją z naprzeciwległej strony brzegu dzięki gałęziom drzew uginającym się w stronę wody i tworzącym swoisty parasol. Jest tam też spróchniała stara wędkarska kładka na którą dało się wejść. Moim sąsiadem był bóbr, około 15 metrów ode mnie, co okazało się dopiero na drugi dzień po zażyciu. Często odwiedzały mnie też różne ptaki (o których bardzo dziwną obserwację napiszę później).