Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA

Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Fakty Konopne / Paweł Kuczak

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie Fakty Konopne! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

127

Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.

Dla Irvina Rosenfelda, maklera giełdowego z Florydy, to rzeczywistość od 1982 roku. To historia o medycynie, rekordach Guinnessa i wielkiej systemowej hipokryzji.

Rekordzista z puszki – ponad 120 000 jointów

Irvin Rosenfeld to postać nietuzinkowa. W 2006 roku oficjalnie trafił do Księgi Rekordów Guinnessa. W 2014 roku potwierdził swój tytuł osoby, która spożyła największą udokumentowaną ilość marihuany w historii. Dziś licznik wskazuje już ponad 120 000 sztuk.

Skąd ta precyzja? Irvin posiada dokumenty na każdy gram. Podczas gdy inni mogą tylko zgadywać, ile spalili w życiu, Rosenfeld dysponuje rządowymi potwierdzeniami odbioru. Każdy joint, który wypalił przez ostatnie 40 lat, został wyhodowany, skręcony i zewidencjonowany przez władze USA.

Jak rząd USA został „dilerem”?

Wszystko zaczęło się od diagnozy: rzadka i bolesna odmiana raka kości (liczne wyrośla kostne). Tradycyjne leki nie pomagały. Irvin odkrył, że tylko konopie uśmierzają ból i rozluźniają mięśnie. Po długiej batalii prawnej został przyjęty do programu Compassionate IND (Investigational New Drug).

Był to eksperymentalny program rządu federalnego. Przez lata „rządową trawkę” otrzymywało kilkunastu pacjentów. Choć program zamknięto w 1992 roku pod naciskiem politycznym, osoby już w nim będące zachowały swoje prawa. Dziś żyje już tylko czwórka ocalałych (w tym brat Irvina, Pete), którzy dożywotnio otrzymują darmowe leki od państwa.

Czy wiesz, że…? Jakość „rządowego zielska”

Choć legendy krążą o mitycznej odmianie „G13” rzekomo skradzionej z tajnych szklarni, rzeczywistość Irvina była mniej kolorowa.

  • Słaba moc: Rządowa marihuana miała zazwyczaj od 3% do 8% THC – znacznie mniej niż dzisiejsze odmiany z aptek.
  • Nasiona i patyki: Irvin często narzekał na jakość suszu. Jointy były skręcane mechanicznie z roślin zawierających nasiona i łodygi.
  • Mrożone zapasy: Aby 300 jointów przetrwało miesiąc, Irvin musi przechowywać swoją puszkę w lodówce.

    Życie z rakiem i 10 jointów dziennie

    Rosenfeld wypala średnio 10-12 jointów dziennie. Co najbardziej zadziwiające – on w ogóle nie czuje „haju”.

    Dzięki konopiom Irvin prowadzi aktywne życie zawodowe jako makler. W wolnym czasie jako wolontariusz uczy niepełnosprawne dzieci żeglarstwa. Co więcej, mimo wypalenia gigantycznej ilości skrętów, jego płuca są w świetnej kondycji. Regularne badania nie wykazują rozedmy ani spadku wydolności, co jest fenomenem dla lekarzy.

    Jointy jako dowód w sądzie

    Irvin Rosenfeld to nie tylko pacjent, ale i odważny aktywista. Często pojawiał się na spotkaniach z politykami, kładąc na stole puszkę z napisem „Własność Rządu USA”.

    Używał jej jako ostatecznego argumentu przeciwko prohibicji. „Jak możecie twierdzić w ustawach, że marihuana nie ma właściwości leczniczych, skoro co miesiąc wysyłacie mi ją jako lek ratujący życie?” – pytał urzędników.

    Swoją historię opisał w książce pt. „My Medicine”. Do dziś pozostaje jednym z najważniejszych symboli walki o dostęp do medycznej marihuany, pokazując, że konopie mogą być bezpiecznym towarzyszem życia przez dziesięciolecia.

  • Oceń treść:

    Brak głosów
    Zajawki z NeuroGroove
    • Narkoza
    • Retrospekcja

    Zapalenie wyrostka.

    Wiek w momencie doświadczenia: 12+(?)lat

    Będzie to opis nie tylko efektu działania narkozy na mój małoletni wówczas mózg, ale przy okazji pewnego fenomenu zdarzającego się mi od dzieciństwa, jeszcze przed tym pierwszym zabiegiem chirurgicznym. Sam w sobie jest już niezwykły, a o tyle bardziej, że żaden ze znanych mi sposobów prócz narkozy go nie wywołał. Jeśli już się zdarza to spontanicznie nocą, o czym przy końcu, teraz skupie się na historii zabiegu, i tego czego doświadczyłem, czyli opisie samego fenomenu.

    • Metamfetamina
    • Retrospekcja

    Na dywaniku, pod nagą ścianą od której jak to zwykliśmy wtedy mówić dawało zimno, wczesną nocą próbowałem zasnąć. Świece oświetlały powietrze, w oknach stały deski, z ulicy posłyszałem głos, który ucichł, później szelest liści i łamanych patyków i hałas przerzucanej deski. Zobaczyłem parę cieni wdrapujących się przez okno. W nikłym świetle świecy w miarę przesówania się cieni poznawałem twarz K. i zanim zdąrzyłem pomyśleć kim może być drogi, staliśmy już twarzą w twarz. To Andrej z Ukrainy podchwycił K. podkładając mi pod nos paczke. Chcesz?

    • Amfetamina


    Witam potencjalnych czytelników.



    Jeżeli chodzi o doświadczenie - bo od tego zdaje się większość zaczyna tu swoje wywody - to wspomne tylko, że jest spore i obejmuje większość dostępnych przed kilku laty środków (od mocnej kawy po brown sugar i inhalanty w tym np. eter i to nie wdychany a pity czego swoją drogą nikomu nie polecam). Obecnie jestem generalnie trzeźwy choć zdaża się, że czasem wypiję parę piwek a jeżeli ściągnę do tego jeszcze chmurkę trawki to jest już duże święto.