Wszystko co napisalem, jest wylacznie fikcja literacka. Ofkoz. ;)
Uzależnienie jest ciężką, śmiertelną chorobą. W wielu przypadkach można powiedzieć, że do pewnego momentu występuje ona "na własne życzenie". Jest jednak mnóstwo osób leczonych opioidami, które najpierw brały je na ból, a potem... już z przymusu. Walka z uzależnieniem jest tym trudniejsza, że poza dolegliwościami fizycznymi - jak w przypadku opioidów - produkuje również te psychiczne.
Uzależnienie jest ciężką, śmiertelną chorobą. W wielu przypadkach można powiedzieć, że do pewnego momentu występuje ona "na własne życzenie". Jest jednak mnóstwo osób leczonych opioidami, które najpierw brały je na ból, a potem... już z przymusu. Walka z uzależnieniem jest tym trudniejsza, że poza dolegliwościami fizycznymi - jak w przypadku opioidów - produkuje również te psychiczne.
A przecież nic nie boli tak bardzo, jak psychika. Opioidy przemodelowują układ nagrody i doprowadzają do tego, że do grona naszych podstawowych instynktów takich jak poszukiwanie pożywienia, wchodzi również zdobywanie i używanie określonych substancji. Walczący z uzależnieniami poza ostrym zespołem odstawiennym, muszą liczyć się także z objawami somatycznymi i psychicznymi utrzymującymi się przez długi czas od odstawienia. To oczywiście prowadzi do tego, że wiele osób zwyczajnie nie wytrzymuje i wraca do nałogu, co automatycznie niweluje wszelkie przykre doznania, ale wpędza w kolejne ciągi i oddala od celu, jakim jest uwolnienie się od nałogu.
Opracowana przez zespół pod kierownictwem Uniwersytetu w Houston szczepionka zawiera hapten podobny do fentanylu. Hapteny to tzw. antygeny cząstkowe, po połączeniu z większym białkiem nośnikowym wywołuje produkcję przeciwciał, które się z nim wiążą. Tutaj zastosowano genetycznie dezaktywowaną toksyną błoniczą znaną jako CRM197: po tym jak już pojawią się we krwi przeciwciała, wiążą się one nie tylko z haptenami przypominającymi fentanyl, ale także z rzeczywistymi cząsteczkami fentanylu obecnymi w krwiobiegu. Doprowadza to do sytuacji, w której fentanyl nie jest w stanie dostać się do mózgu: nie ma więc euforii, a wszystko wydostaje się z organizmu poprzez nerki i mocz. W szczepionce znajduje się również cząsteczka wzmacniająca odpowiedź immunologiczną organizmu o nazwie dmLT - dzięki temu skuteczność jest wyższa w przypadku walki z fentanylem.
Badania na szczurach udowodniły, że szczepionka skutecznie powstrzymuje fentanyl przed dotarciem do mózgu, nie wywołując przy tym żadnych istotnych skutków ubocznych. Jednym z nich mogłaby być niewrażliwość na inne leki z tej grupy: inne rodzaje opioidów, takie jak morfina, są nadal skuteczne w uśmierzaniu bólu. Z jednej strony daje to pewność, że w uzasadnionym przypadku, możliwe będzie podanie cierpiącemu substancji ograniczającej cierpienie. Ale z drugiej - może być "zaproszeniem" dla uzależnionych do stosowania innych opioidów w zastępstwie fentanylu.
To ogromna szansa dla wielu chorych
Odkrycie naukowców z Houston, w którym brali również ludzie z Tulane University, Baylor College of Medicine oraz Veteran's Affairs Medical Center w Houston jest nowością w leczeniu uzależnień. W USA panuje prawdziwa plaga fentanylowa: to bardzo mocny opioid, który w już bardzo małych dawkach tworzy ogromne efekty psychoaktywne. Jest przyczyną degradacji socjoekonomicznej jednostki, a także łatwo go przedawkować. Wychodzenie z uzależnienia jest ekstremalnie bolesne: zespół abstynencyjny obejmuje potworne bóle, biegunki, wymioty, bezsenność. Nawet po tym, cierpienie psychiczne jest ogromne i może utrzymywać się miesiącami.
Szczepionka na fentanyl zamyka "kołowrotek", w którym kręci się wielu uzależnionych, a także ogranicza możliwość przedawkowania po dłuższej przerwie. Wiele osób, utrzymując abstynencję przez konkretny czas, wraca do stosowania tych samych dawek. W międzyczasie tolerancja farmakologiczna spada, a tym samym obniża się również osobnicza dawka śmiertelna - co prowadzi do fatalnych w skutkach nawrotów.
Wszystko co napisalem, jest wylacznie fikcja literacka. Ofkoz. ;)
Całkiem dobre nastawienie, jedynym niesprzyjającym czynnikiem była niska temperatura i brak miejsc do siedzenia.
POCZĄTEK ZACNEJ OPOWIEŚCI
Wyczekiwany dzień, urodziny jednego z nas, przepozytywne nastawienie, jezioro w centrum miasta, plaża, las, za rogiem cywilizacja.
Obudził mnie wyśmienity humor. To dziś jest ten długo planowany dzień debiutu, słońce świeci, niebieskie niebo, idealnie! Około godziny 17 dotarliśmy całą 6 osobową ekipą (S- solenizant, P- moja debiutująca na psychodelikach przyjaciółka, T- przyjaciel solenizanta, M- drugi przyjaciel solenizanta, K- trzeci przyjaciel solenizanta i ja) na wybrane przez nas wcześniej miejsce. Rozłożyliśmy koce pod drzewem na jednej z małych plaż, prawie przy samej drodze głównej prowadzącej dookoła jeziora.
Więc ogólnie dzień był słoneczny, moje nastawienie do świata zewnętrznego też było dobre. Zaczynając, przyszedłem do kolegi nazwijmy go G. (był tam jeszcze jeden - tego nazwiemy D.) Usiadłem w jego salonie, zarzuciłem spongeboba (dla mocniejszego efektu pogryzłem go [ jako iż smak był nie zbyt zachęcający zapiłem to piwem]) po odczekaniu 30 minut zażyłem kolejną pigułe ( w ten sam sposób jak poprzednią, z tym że ta to był własnie owy "smile")
T-15 minut (+ 30 minut od zarzycia poprzedniego Tabsa)
[Na wstępie pragne dodać że koleszcy z którymi wtedy byłem (chodzi o G,D.) Byli na tym samym co ja]