Marihuana w szafce
Gazeta Wrocławska Piątek, 5 października 2001
(WROCŁAW) - Policjanci zatrzymali salowego, który handlował narkotykami - mówi Beata Tobiasz z zespołu prasowego komendy wojewódzkiej. - Mężczyzna umawiał się z klientami w szpitalu na Krzykach, w którym pracował.
Funkcjonariusze wpadli na trop szpitalnego dilera, kiedy zatrzymali jedną z osób, która kupowała od niego narkotyki. Mężczyzna zaledwie kilka sekund przed zatrzymaniem zaopatrzył się w 10 porcji marihuany. - Policjanci przeszukali szafkę socjalną dilera - mówi Beata Tobiasz. - Znaleźli w niej 110 porcji narkotyku. W kurtce handlarza znaleziono 500 złotych. Mężczyzna przyznał, że pieniądze pochodzą ze sprzedaży środków odurzających. Powiedział też, że rozprowadza narkotyki od kilku miesięcy.
Tymczasem dwaj inni dilerzy zostali zatrzymani przez policjantów na stacji benzynowej na Psim Polu. Funkcjonariuszy wezwał jeden z pracowników stacji. W zaparkowanym polonezie zauważył on dwóch podejrzanie zachowujących się mężczyzn. Pomyślał, że młodzieńcy zamierzają napaść na stację paliw, więc od razu zadzwonił na policję.
W samochodzie, w którym siedzieli mężczyźni znaleziono prawie 800 porcji amfetaminy, wagę z odważnikami i woreczki do których pakuje się poporcjowane środki odurzające - opowiada Beata Tobiasz.
Funkcjonariusze zabezpieczyli też pistolet straszak. Jeden z mężczyzn przyznał, że narkotyki należą do niego i zamierzał je sprzedać. Dilerom narkotyków grozi kara do pięciu lat więzienia.
Salowy sprzedawał narkotyki
Gazeta Wyborcza Wrocław 2001-10-06
Dodatkowe źródło dochodów znalazł 25-letni mężczyzna pracujący jako salowy w jednym z wrocławskich szpitali. W środę wieczorem policyjni wywiadowcy zatrzymali przed szpitalem 19-letniego narkomana, przy którym znaleźli 10 porcji marihuany.
- Przyznał, że kupił ją od pracownika szpitala. Policjanci poszli więc i skontrolowali go. W jego socjalnej szafce odkryli 110 porcji narkotyku i siedem pustych woreczków przygotowanych na narkotyki, w kurtce pieniądze, z których część pochodzi ze sprzedaży - relacjonuje Beata Tobiasz, rzecznik wrocławskiej policji.
Salowy był już notowany przez policję. Od dawna handluje marihuaną, ale nie w szpitalu. Jak się dowiedzieliśmy, ze swoimi klientami zawsze umawiał się przez telefon.
Komentarze