Ten raporcik miałem napisać od razu po sylwku, ale nie chciało mi się. Nie ważne, teraz się zmobilizowałem, więc zaczynajmy.
...i czy w aptece trzeba dzielić susz na porcje przed wydaniem? [Q&A]
Jak pacjenci powinni dawkować susz konopny? Czy wydając go pacjentowi, muszę go wcześniej rozsypać na porcje?
Susz wydawany jest najczęściej w pojemnikach oryginalnych po 5 lub 10 g. Pacjent samodzielne dawkuje medyczną marihuanę zgodnie z zasadą: „start low, go slow, and stay low”.
Mimo że marihuana medyczna jest surowcem recepturowym, wydaje się ją najczęściej w pojemnikach oryginalnych zawierających 5 lub 10 g suszu. Farmaceuta może ją podzielić na porcje, jednak należy pamiętać, że ze względu na empiryczny dobór dawki przez pacjenta, ciężko lekarzowi wypisującemu receptę określić, jakiej by miały być one gramatury. Do przechowywania podzielonych porcji suszu potrzebne są specjalne zakręcane pojemniki z aluminiową folią (Ryc.1).
Pacjenci dozują medyczną marihuanę zgodnie z zasadą: „start low, go slow, and stay low”. Oznacza to, że leczenie rozpoczyna się od małych dawek, które przy braku efektu terapeutycznego są stopniowo zwiększane. Dzięki temu, że pacjent sam kontroluje ilość suszu potrzebnego do waporyzacji, zmniejsza się ryzyko wystąpienia działań niepożądanych wynikających ze zbyt szybkiego zwiększania dawki.
W praktyce wygląda to w ten sposób, że pacjent wkłada porcję suszu do waporyzatora, czeka, aż się on podgrzeje do 226-230°C, przyjmuje jeden wdech i odczekuje około 15 minut, żeby ocenić czy pojawiła się pożądana kontrola objawów. Jeśli nie, może przyjmować kolejny wdech co 15-30 minut aż do osiągnięcia oczekiwanego efektu.
Ten raporcik miałem napisać od razu po sylwku, ale nie chciało mi się. Nie ważne, teraz się zmobilizowałem, więc zaczynajmy.
Set: z początku pozytywne. Setting: miasto, pub, pizzeria, las.
Piszę to teraz, dzień po wydarzeniach z 22.12.2012r., póki pamięć z tamtej feralnej nocy jest świeża. Tak, był to mój osobisty, spóźniony koniec świata.
14:00 - "Nieoczekiwany zwrot akcji."
Spontan. Nastawienie: mieszanka wielkiego przerażenia z jeszcze większą ciekawością. Start: piwnica w bloku Z, przejście długą drogą, dom T. Nastój: dobry, lekko przestraszona. Otoczenie: najlepszy przyjaciel (T) i jego kumpel (Z).
Lato, upał, oczekiwanie na ukochanego (był w Irandii). Nagle dzwoni telefon. T, ogarnia mnie, że ma coś dobrego i że chce pokazać mi coś czego nigdy pewnie nie będę miała okazji przeżyć. Jeśli chodzi o jakie kowiek doświadczenie na tamten czas to mogę powiedzieć, że często piłam alko i popalałam papierosy, więc ciężko było mi od razu zgodzić się na to by spróbować lub nie. Ciekawość jak zawsze zwyciężyła, było koło 20.30 więc poszłam szybko z domu by nikt mnie nie zatrzymał.
dobry nastrój spowodowany zimowym wyjazdem na działkę ze znajomymi.
Amfetamina po 5 latach...
Dzień przed sobotą 23.03.2013 kręcąc pakiecik ziółka, dowiedziałem się że dawny znajomy wrócił do interesu i ma to coś czego jak ognia przez ostatnie kilka lat nie dotykałem. Zainteresowałem się i nabyłem 2 torebki do 3 gietów zielonego.
Sobota: