Korzystałem z tego, że będę miał dzień wolny – zaplanowałem go pod względem przebiegu.
6:00 – obudziłem się z przyzwyczajenia, a ponieważ już i tak nie zasnę, dla dobrego apetytu czas na coś lekkiego na start.
Po mniej więcej 15–20 minutach, kiedy poczułem się głodny, zjadłem i poszedłem do sklepu.

