03.04.2008
Interpol wydał ostrzeżenie w sprawie dealerów, którzy aby nadal docierać do swoich klientów mimo sytuacji związanej z koronawirusem wprowadzili nowy sposób działania.
Interpol wydał ostrzeżenie w sprawie dealerów, którzy aby nadal docierać do swoich klientów mimo sytuacji związanej z koronawirusem wprowadzili nowy sposób działania.
Służby w Malezji, Irlandii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii spotkały się z sytuacjami, kiedy dealerzy aby nie wzbudzać podejrzeń podszyli się pod znane firmy zatrudniające dostawców jedzenia.
Przestępcy poruszają się autami, na motocyklach oraz rowerach. Wykorzystują oni między innymi specjalnie przygotowane torby termoizolacyjne, w których stworzono podwójne dna do ukrycia narkotyków.
W Irlandii aresztowano również mężczyznę, który dwa pistolety i 8 kilogramów kokainy schował w kartonach od pizzy.
Dealerzy mogą wykorzystywać także prawdziwych dostawców, którzy nie wiedzą co znajduje się w ich torbach. Tak było w przypadku mężczyzny z Malezji. Kierowca zgłosił się na policję, kiedy okazało się, ze zamówienie placka indyjskiego ważyło blisko 11 kilogramów.
Miejsce: własny bezpieczny dom. Nastawienie: trochę obaw przed tak dużą dawką, ale starałem się nie panikować.
03.04.2008
Mój pokój, letni wieczór, sama w mieszkaniu, przygaszone żółte światło lampki, dwa piwa do towarzystwa
Z racji niedużej masy ciała (<50kg), braku jakiejkolwiek tolerancji na substancję i lekkiego napięcia związanego z jej zażyciem (pierwszy raz), oraz ogólnej podatności na działanie środków psychoaktywnych - chcąc delikatnie zapoznać się z 4-HO-METem, dzielę 50g na 4 ścieżki (~12.5mg) i wciągam jedną. Następnie czekam...
...i tak, niby wiem, że tryptaminy potrzebują chwilę na załadowanie, ale gdy po kwadransie jeszcze nic nie czuję, na wszelki wypadek dorzucam odrobinę, też donosowo. Tak na oko, całościowo porcja mogła dojść do 20mg. Jeszcze chwila... i zaczęło się.
Kopenhaga, piękny dzień, pozytywne nastawienie.
Liczymy spadających Duńczyków
Leżymy na dachu kopenhaskiej gliptoteki, spoglądając na ludzi drących się obok, w Tivoli. Kiedy kolejka górska irracjonalnie zwalnia, kiedy spadający swobodnie wagonik zdaje się toczyć powoli w dół, kiedy kręcący się obok ludzie zaczynają ruszać się jak muchy w smole, decydujemy, że pora iść dalej.
* * *
Kiedy zeszłego poranka zaproponowałem żonie, żebyśmy poszli do Tivoli, spojrzała na mnie krzywo i zapytała:
— I będziesz chciał jeździć na karuzelach?