Error 404
Siostry z Warrington Hospital, zostały poczęstowane tortem w ramach podziękowania od starszego pacjenta...
Siostry z Warrington Hospital, zostały poczęstowane tortem w ramach podziękowania od starszego pacjenta. Po zjedzeniu ciasta kobiety zaczęły dziwnie się zachowywać, pracownicy szpitala mówią krótko - „one odleciały”. Tort zawierał narkotyk.
Jeden członków szpitalnego personelu powiedział Evening Standard: „Wszyscy wiedzieli, że coś jest nie tak, więc wezwano policję”. Oficerowie z Cheshire przetestowała ciasto i potwierdzili, że zawiera konopie indyjskie.
Lek klasy B został rzekomo dodany do smakołyku, by uczcić urodziny wnuka pacjenta,w trakcie rodzinnych odwiedzin dziadek postanowił zabrać nieco tortu i zanieść siostrom, by podziękować za opiekę. Dochodzenie policji wykazało, że staruszek nie miał pojęcia, co było w wypieku i był zszokowany, gdy dowiedział się o tajemniczym składniku.
Główna pielęgniarka szpitala, Kimberley Salmon-Jamieson, zaprzecza, że ktokolwiek z personelu szpitala był pod wpływem narkotyku: „Przeprowadzono wewnętrzne dochodzenie i możemy potwierdzić, że jeden członek personelu próbował ciasta, ale nie doświadczył żadnych efektów ubocznych i nie miało to wpływu na naszych pacjentów”.
Policja poinformowała, że rodzinie staruszka udzielono ostrej reprymendy a ciasto zniszczono. Dochodzenie zostało zamknięte.
Nastawienie pozytywne, wycieczka szkolna do teatru. Spokój, harmonia i melancholia.
Error 404
Dozowanie rano co 4 dni wraz ze śniadaniem
Chciałabym się podzielić z wami moją osobistą rewolucją, nowym życiem.
Z natury nostalgiczny ze mnie człowiek, wycofany i może trochę za ostrożny w stosunku do ludzi.
Nastawienie: Bardzo wyluzowane, pełen chill, do tego dodakowe endorfiny wynikające z przyjazdu do nowego kraju oraz tzw. zakochania. Okoliczności: Spotkanie z kilkoma znajomymi J., mała impreza z okazji przyjazdu do Holandii, oraz planowania nowej drogi życia. Otoczenie podczas głównego tripu: Mały pokoik, łóżko, obok J. stojący na straży mojej bani, pilnujący aby nic się nie stało, Las Vegas Parano lecące w tle, dodam, że J. nie jadł ze mną grzybów.
Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Długo zastanawiałam się, czy to co miałam w głowie nadaje się wgl do opisania, i przede wszystkim czy będę potrafiła to opisać w sposób należyty. Obiecuję, że będę się bardzo starać :)
Popołudniowy, czwartkowy chillout. Jutro tylko dwie informatyki w szkole więc postanowiłem zaszaleć. Miejsce: Miasto (apteka), mieszkanie przyjaciela 'H', mój pokój.
Tak więc szperając od paru dni na neuro o kodeinie postanowiłem w końcu się przełamać i zajrzeć do "aptekowej oferty".
18:30 wkraczam do apteki, rzucam krótkie acz stanowcze "Poproszę Antidol 15, 2 paczki". Kobieta nic nie mówiąc położyła na ladę dwie zgrabne paczuszki szczęścia. Zapłaciłem 14zł, włożyłem paczki do prawej kieszeni dresu oraz opuściłem to kliniczne miejsce.