„Nie ma granic między mózgiem, a kosmosem”
Zawsze miałam tego świadomość, ale dopiero po ostatniej podróży w pełni tego doświadczyłam.
Amerykański koncern Google ogranicza w swoim sklepie z oprogramowaniem działanie aplikacji służących do dystrybucji marihuany i produktów pochodnych. To część zmian w regulaminie platformy Google Play - podała agencja Reutera.
Amerykański koncern Google ogranicza w swoim sklepie z oprogramowaniem działanie aplikacji służących do dystrybucji marihuany i produktów pochodnych. To część zmian w regulaminie platformy Google Play - podała agencja Reutera.
Uzyskiwana z konopii indyjskich marihuana i jej przetwory są legalnie dostępne (do celów medycznych lub rekreacyjnych) w niektórych państwach świata, w tym w części stanów USA - m.in. w Kalifornii, gdzie mieści się siedziba Google'a. W prowadzonym przez koncern sklepie z oprogramowaniem można znaleźć aplikacje pozwalające użytkownikom na składanie zamówień na susz i inne produkty, jednak firma wprowadza ograniczenia w ich działaniu pod groźbą usunięcia z platformy.
Rzecznik Google'a zaznaczył, że twórcy objętego ograniczeniami oprogramowania w sklepie mogą dostosować się do nowych zasad, jeżeli tylko koszyk z zakupami znajdzie się poza aplikacją, np. na zewnętrznej stronie. Zmiany mają zostać wprowadzone w przeciągu 30 dni. Google zapewnia, że współpracuje z twórcami oprogramowania w kwestiach technicznych.
lekka desperacja i tęsknota za przeżyciami po ketaminie, niepewność co do miejsca w jakim przyjdzie mi ostatecznie tripować.
„Nie ma granic między mózgiem, a kosmosem”
Zawsze miałam tego świadomość, ale dopiero po ostatniej podróży w pełni tego doświadczyłam.
Setting: Mój pokój, wiosenny słoneczny dzień. Ale przy szałwii nie ma to znaczenia. Set: Nastrój podekscytowany i nieco niepewny.
Czytałem kiedyś opis działania szałwii, zaczynał się słowami „it was not long after my first time with acid, and I felt like I did LSD, so I can do everything”. Byłem w podobnej sytuacji, co autor tripraportu; to, że szałwia go zaskoczyła mocą, ostatecznie przekonało mnie do spróbowania boskiej rośliny.
Trochę poddenerwowany, podekscytowany, w mieszkaniu z dziewczyną. Z głośników płynie muzyka (ambient / soundtrack). Ostatni posiłek jadłem 3 godziny przed zażyciem DXM. Oczekuję czegoś pozytywnego, innego, chwili innej niż szary świat za oknem.
Tak, jest to kolejny TR z DXM w roli głównej. Chciałbym jednak zwrócić w nim uwagę na to jak wiele dało mi pierwsze "spojrzenie" na dekstrometorfan oraz podzielić się moim zdaniem na temat rzeczonej substancji i jej popularnego zastosowania.
W poniższym raporcie nie znajdziecie opisu CEVów, zaburzeń świadomości, beki z kolegami, ogólnej niezłej jazdy. Znajdziecie wspomnienie osoby dla której DXM okazało się być czymś więcej niż aptekowym mózgojebem.
Piękny dzień, nastrój doskonały, nic dodać, nic ująć.
Ok. 17 wyjrzałem za okno, widząc piękny dzień postanowiłem zjeść wszystkie pozostałe w mojej szufladzie kartony, dokładnie pięć papierków z blotterka z klasycznym nadrukiem z hoffmanem rowerzystą, Słońcem i Księżycem po dwóch stronach. O 18:30 będąc w drodze na miejsce zjadam wszystkie papierki. Mam mało czasu, chcę zrobić ognisko, potrzebuje dużo drewna a wkrótce zmierzcha, pedałuje więc szybko. Moim celem jest podmiejski las w którym krążąc przez chwile znajduje miejsce i gorączkowo zaczynam zbierać drewno. Niepokój który czasami pojawia się przy wejściu jest tym razem silniejszy.