W moim trip raporcie postaram się streścić to co podarowało mi MXE. Same dysocjanty uważam za niebezpieczną grupę psychodelików (oczywiście zależy to od człeka, itp. , itd. ale tak czy siak wg.
To największe w historii przejęcie narkotyków na amerykańskiej ziemi - podaje CNN. 1,7 tony metamfetaminy, oraz mniejsze ilości heroiny i kokainy, które miały trafić statkiem do Australii, zostały ukryte w sprzęcie elektronicznym.
Amerykańskie władze skonfiskowały wartą prawie miliard dolarów metamfetaminę, która miała trafić do Australii. To największe w historii przejęcie narkotyków na amerykańskiej ziemi - podaje CNN. 1,7 tony metamfetaminy, oraz mniejsze ilości heroiny i kokainy, które miały trafić statkiem do Australii, zostały ukryte w sprzęcie elektronicznym. Ich łączna wartość została wyceniona przez śledczych na 911 milionów dolarów. To nie tylko największe przejęcie narkotyków w Stanach Zjednoczonych. Gdyby doszedł do skutku, byłby to też największy w historii przemyt środków odurzających do Australii. Zdjęcia przechwyconych narkotyków udostępniła australijska policja.
Sześciu podejrzanych Narkotyki skonfiskowano 9 stycznia w Kalifornii. W czwartek australijska policja aresztowała w stanach Wiktoria i Nowa Południowa Walia sześć osób, podejrzanych o udział w organizowaniu tego rekordowego przemytu. Trzech z zatrzymanych jeszcze w piątek stanie przed sądem w Melbourne.
- Powstrzymując (przemyt - red.) zagwarantowaliśmy, że przestępcy nie uzyskają korzyści z ogromnego cierpienia, jakie te narkotyki mogły wywołać w naszym społeczeństwie - powiedział rzecznik australijskiej policji. Oświadczenie w tej sprawie wydał także pełniący obowiązki amerykańskiego ambasadora w Australii James Carouso. "To historyczne przejęcie narkotyków ukazuje, jak ważne jest amerykańsko-australijskie partnerstwo w zapewnianiu bezpieczeństwa Amerykanom i Australijczykom. Każdego dnia amerykańskie i australijskie służby współpracują, byśmy wszyscy byli bezpieczni" - napisał Carouso.
To była bodajże środa, kolejny z jesiennych deszczowych dni, ja i 3 kumpli około godziny 22, po popołudniowej stymulacji pentedronkiem postanowiliśmy wszamać 0,5g MXE. W cudownym nastroju, z dyso znając tylko DXM na miejscówce znajdującej się u kumpla (P.) na strychu oczekiwałem aż zapadnę się w dysocjacji.
W moim trip raporcie postaram się streścić to co podarowało mi MXE. Same dysocjanty uważam za niebezpieczną grupę psychodelików (oczywiście zależy to od człeka, itp. , itd. ale tak czy siak wg.
Chujowy, zły nastrój, pokłóciłem się z matką, nie wiedząc o co jej chodziło (nieracjonalna kłótnia) strasznie muliłem i spałem cały dzień. Stwierdziłem, że grzyby wyciągną to ze mnie, że ten stan minie.
No witam :D na wstępie zaznaczę, że trip miał miejsce po 4 dniach od zażywania mixu 250ug LSD + 2g grzybów, w dniu zażycia najarany od rana (standardzik). Mam ostatnio złe relacje z mamą, kłótnia zryła mi psychę, dziewczyna była u mnie na weekend (dalej wymieniana jako D) - nie chcąc być wrakiem człowieka postanowiłem poszukać ukojenia psychicznego w grzybach.
Start: 20:00, 04.01.25
Set & settings – mój pokój, 12 sierpień 2008; godz. 21; chęć odpłynięcia…
Dokładne dawkowanie – 450mg (30 tabletek Acodinu), po 5 sztuk co mniej więcej 5-7 minut, 6.25 kg/mg czyli mocne II Plateau.
Wiek i doświadczenie – 18 lat (wtedy 17); MJ (naprawdę dużo) ,Alkohol, DXM, kocimiętka :D
/ nazwa substancji: marihuana / poziom doświadczenia: raz na jakiś czas;) ostatnio kilka razy na dzień przez 6 dób / dawka: pół gieta na 4 osoby / metoda: lufka / set&setting: plaża, noc, dopita reszta wódeczki, nuda, las nieopodal, czyt. nadzieja na fajne wkręty /