Medyczna marihuana vs. morfina. Co jest bardziej niebezpieczne?

Czyli o tym, że żyjemy w dziwnym świecie...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

medycznamarihuana.com

Komentarz [H]yperreala: 
Teks ttanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

1604

Żyjemy w dziwnym świecie. Spójrzmy na przykład na politykę. Ludzie rutynowo głosują przeciwko swoim dobrym interesom. Być może jest to bardziej podświadome pragnienie przynależności do konkretnej grupy niż chęć zaangażowania się w działalność tej, która faktycznie przyniesie jakieś korzyści? Podobnie jest medyczną marihuaną i morfiną. Gdyby skupić się wyłącznie na tym, jak postrzegane są przez polityków to założyć można, że medyczna marihuana jest śmiertelna, a morfina skuteczna i stosunkowo nieszkodliwa. Tymczasem…jest zupełnie odwrotnie!

Podstawowe różnice i zasady działania

Morfina i medyczna marihuana mają ze sobą trochę wspólnego. Jedna i druga stosowana jest jako środek przeciwbólowy.

Medyczna marihuana zawiera kannabinoidy, takie jak THC i CBD, które oddziałują na układ endokannabinoidowy. Stymulując receptory CB1 i CB2 (znajdujące się w całym ciele i mózgu) kontrolują szereg funkcji utrzymując stan równowagi organizmu, czyli tzw. homeostazę. Opioidy działają z kolei na receptory opioidowe w mózgu, aby utrzymać motywację i energię. Jednak użytkownicy marihuany deklarują, że również uzyskują taki efekt. Na czym zatem polega główna różnica? Zażywanie leków opioidowych wiąże się z potencjalnym ryzykiem uzależnienia i przedawkowania.

Regularne stosowanie morfiny zmniejsza liczbę receptorów opioidowych, a nasz mózg przestaje produkować własne opioidy. W konsekwencji pacjent ma coraz mniej energii, a jego samopoczucie się pogarsza. Osoby zażywające opioidy są przez to dwukrotnie bardziej narażone na depresję niż te, które po nie nie sięgają. Ostatecznie życie takiej osoby zaczyna obracać się tylko wokół leków.

Obecnie wizyta lekarska i rozmowa z pacjentem z reguły nie trwa dłużej niż 10 minut. Lekarz wystawia receptę na opioid, ale nie ma czasu wyjaśnić powodów, dla których lepiej nie zaczynać go stosować.

W Stanach Zjednoczonych otwarcie zaczyna się mówić o ogromnej skali problemu. Każdego dnia 115 Amerykanów umiera w wyniku przedawkowania opiatów. Liczba ta stanowi 66% wszystkich przypadków przedawkowania narkotyków. 40% zgonów spowodowanych opiatami dotyczyło tych przepisanych na receptę. W przeciwieństwie do tych statystyk, jeśli chodzi o medyczną marihuanę – jak do tej pory nie odnotowano przypadku śmiertelnego spowodowanego przedawkowaniem. Nadmierne jej spożycie może powodować halucynacje, paranoje i lęki, które czasem mogą doprowadzić do irracjonalnego i niebezpiecznego zachowania. Jednak tego typu zdarzenia są stosunkowo nieliczne.

Uzależnienie od opioidów

Jednym z głównych problemów wiążących się z zażywaniem leków takich jak morfina jest to, że w rzeczywistości nie do końca wpływają one na przyczynę objawów. Ich działanie jest niesamowicie uspokajające, co skuteczne okazuje się w przypadku leczenia np. Zespołu stresu pourazowego, ponieważ pomaga pacjentowi radzić sobie z traumatycznymi wspomnieniami. Niestety efekt jest krótkotrwały, a odczuwana ulga i spokój szybko mijają. Co więcej, pacjenci szybko rozwijają tolerancję na lek, co powoduje sięganie po coraz większe dawki. Podczas jednego z badań przeprowadzonych w Australii wykazano, że 38% osób, które samodzielnie wstrzykiwały sobie morfinę popadło w uzależnienie.

U osoby uzależnionej pojawia się bezdech senny, problemy z krążeniem, swędzenie skóry i trudności z oddychaniem. Pomimo tego pacjent sięga po kolejne dawki leku. Zaczyna symulować chorobę tylko po to żeby zdobyć lek. Izoluje się od przyjaciół i rodziny, przestaje o siebie dbać. Dochodzi do momentu, w którym ilość przyjmowanej morfiny może być śmiertelna. Jeśli przedawkuje się opioid zostaje ograniczony oddech, a sygnały wysyłane do mózgu by ten oddech zwiększyć są coraz słabsze. Wokół nosa i ust pojawia się pienisty płyn, który gromadzi się także w płucach. Odruch przełykania zostaje zaburzony i może dojść do przypadku zadławienia własnymi wymiocinami.

Marihuana potencjalnie może być uzależniająca, ale statystyki mówią, że dzieje się tak jedynie w przypadku 9% osób ją użytkujących. To mniej niż jedna czwarta wskaźnika uzależnienia od morfiny. W przypadku przyjęcia zbyt dużej dawki medycznej marihuany pojawić się może przyspieszone bicie serca, panika, paranoja lub nudności. Niektórzy pacjenci mogą wykazywać zwiększającą się tolerancję na jej działanie, ale proces ten można powstrzymać łatwiej niż w przypadku opioidów po prostu rezygnując z jej użytkowania na pewien okres czasu. Oczywiście mogą pojawić się efekty odstawienia, ale nie będą one tak poważne jak te w przypadku opioidów.

Podsumowując…

Byłoby wysoce niesprawiedliwe stwierdzić, że medyczna marihuana jest całkowicie bezpieczna w przypadku każdego pacjenta, gdyż każdy organizm odmiennie zareaguje na jej działanie. U niektórych osób mogą pojawić się pewne negatywne skutki takie jak lęk, czy depresja, ale szansa na uzależnienie jest niewielka. Nie ma natomiast możliwości przedawkowania medycznej marihuany w sposób, w którym wysoka ilość kannabinoidów dostarczonych do organizmu doprowadzi do śmierci.

W przypadku morfiny efekt działania szybko mija, a ryzyko uzależnienia jest bardzo wysokie. Po niedługim czasie by poczuć się lepiej potrzeba jej więcej…i więcej. W końcu śmierć z powodu przedawkowania zacznie czaić się tuż za rogiem. Nawet jeśli pacjent przeżyje jeszcze długie lata to jego życie legnie w gruzach i kręcić się będzie wokół pogoni za zdobyciem nowych dawek leku.

Zdumiewające zatem jest to, że medyczna marihuana nadal pozostaje substancją kontrolowaną i w większości państw niedostępną dla pacjentów, podczas gdy morfina jest w zasadzie na wyciągnięcie ręki.

Oceń treść:

Average: 9.9 (7 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

pokój

Zaczęło się od spotkania z M. w jednym z pubów w miejscowości X pewnego chłodnego, grudniowego wieczoru. Szłam na to spotkanie targana sprzecznymi uczuciami- w końcu nie widzieliśmy się już jakiś czas, a nasza relacja była dziwna i pełna niedomówień. No i miałam nadzieję, że skończę to spotkanie mimo wszystko o w miarę przyzwoitej porze, a nie jak zazwyczaj wieczorem- następnego dnia, z olbrzymim kacem.

  • Dimenhydrynat
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie pozytywne. Dobra atmosfera.

Jest piątek po południu. Odebrałam swojego przyjaciela z dworca PKP, gdzie wyruszyliśmy w podróż do pobliskiej apteki w centrum miasta. Kumpel zrobił już zakupy we własnym mieście, tak więc pozostało nam kupno 750mg dimenhydrynatu dla mnie. Z łatwością dostaliśmy dużą i małą paczkę Aviomarinu- razem 15 tabletek. <idziemy w stronę parku>. Zapalamy papierosy. Czas nakarmić demona. Piętnaście tabsów na raz do buzi <zapijamy colą>.

- 'Nareszcie nam się udało! Czuję ulgę, kiedy mam świadomość, że teraz tylko czekamy na działanie substancji.'

  • 5-MeO-DMT
  • Przeżycie mistyczne
  • Szałwia Wieszcza

Godziny wieczorne, dom, towarzystwo partnerki, komfort psychiczny, nastawienie ceremonialne.

Przed opisem samego doświadczenia, chciałbym zaznaczyć iż z samą SD łączy mnie pięcio letni transwymiarowy romans, także receptory na salvinorin mam bardzo wyczulone. Miałem również za sobą wiele innych synergicznych doświadczeń.  

Tuż przed wiadomym, przygotowałem dokładnie przestrzeń. W pokoju unosił się wyrazisty zapach palonej białej szałwii, zaś ze strony przygotowanego ołtarza emanowała zielona poświata lampy woskowej. Z głośników wydobywały się eksperymentalne dźwięki COH. 

O—o-o--<Me-dyTac-ja>-->o-o-M

  • Grzyby Psylocybinowe
  • Marihuana
  • Tripraport

Dom, więc przyjazne miejsce na psychodeliczną jazdę. Chciałem osiągnąć śmierć ego, było to już co najmniej 4 podejście. Zrelaksowany, podekscytowany, dobry nastrój.

Pierwszy raport, napisany na kolejny dzień po doświadczeniu około godziny 17, starałem się jak najlepiej opisać przeżycia oraz napisać to tak, żeby oczy nie bolały od czytania ;)

 

Start: około 21:00

 

Zarzuciłem pierwszą dawkę (+-4g suchych grzybów APE) przepalając ich podły smak pysznym spliffem. Siedziałem ze znajomym (dalej - pan G), spaliliśmy tego wąsa i sobie siedzieliśmy jak to nowocześni, poważni ludzie - z mordami w telefonach pokazując sobie co chwila śmieszne memy.