Paul McCartney: Po DMT ujrzałem Boga

Cóż, jedni po spożyciu widują Lucy z diamentami na niebie, a inni pukają do nieba drzwi. Sir Paul opowiedział o największym odlocie, jakiego doświadczył w życiu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

AntyRadio.pl
Maciej Koprowicz

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi (skrócony) przedruk z podanego źróła.

Odsłony

764

Cóż, jedni po spożyciu widują Lucy z diamentami na niebie, a inni pukają do nieba drzwi. Sir Paul opowiedział o największym odlocie, jakiego doświadczył w życiu.

The Beatles nigdy nie należeli do grzecznych chłopców, choć ich wczesny wizerunek mógłby sugerować coś innego. Kiedy akurat nie tworzyli najlepszej muzyki na świecie, znajdowali czas na najrozmaitsze używki.

W połowie lat 60. Beatlesi wkroczyli w świat muzycznej psychodelii, a inspirację dla swoich brzmieniowych wędrówek znajdowali między innymi w halucynogennych narkotykach, zwłaszcza LSD. Przodował w tym John Lennon, autor „Lucy In The Sky With Diamonds” i „I Am The Walrus”, ale i Paul McCartney nie gardził odlotowymi substancjami.

W wywiadzie dla „Sunday Times” sir Paul opowiedział o swoim największym odlocie. Doświadczył go po zażyciu dimetylotryptaminy (DMT), substancji psychoaktywnej pochodzenia roślinnego. Podczas narkotycznego seansu muzykowi towarzyszył jego przyjaciel, sprzedawca dzieł sztuki Robert Fraser. „Macca” pod wpływem DMT miał zobaczyć… samego Boga.

Wokalista szczerze relacjonował:

Natychmiast zostaliśmy przygwożdżeni do sofy. Zobaczyłem Boga, niesamowitą, piętrzącą się istotę i poczułem pokorę. Ten moment nie odmienił mojego życia, ale to był dla mnie trop.

To było wielkie. Ogromny mur, którego szczytu nie mogłem dojrzeć, a ja byłem na samym dole.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko narkotyk, halucynacja, ale obaj, ja i Robert, pytaliśmy się nawzajem: „Widziałeś to?”. Obaj czuliśmy, że ujrzeliśmy wyższy byt.

Oceń treść:

Average: 9.4 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza


-Salvia Divinorum + D-RIBOSE

-Doświatczenie - szerokie spektrum srodków zmieniających stany swiadomośći





Moje pierwsze spotkanie z świętą rośliną :



Po zapoznaniu się z wszystkimi informacjami na temat SD postanowiłem przetestować na własnej skrze działanie tego „halucynogenu”

Mój najlepszy kumpel wreszcie przyjeżdża z Wiednia i ma dla mnie trochę suchych liści

Mój towarzysz miał już doświadczenia z SD ale mówił że nić się nie działo , taka bardzo słaba trawka


  • Grzyby halucynogenne
  • Miks

Jego: mieszkanie, muzyka Estas Tonne, zasłonięte okna, trip 'leżący na kanapie'. Mój: nad wodą pod namiotem.

Na pomysł zażycia grzybków wpadłam niejako z desperacji. Byłam wtedy 25 - letnią alkoholiczką, i to na naprawdę strasznym poziomie (ok. 0,7 wódki dziennie). Ewidentnie zapijałam pewne traumatyczne wydarzenie z przeszłości. Próbowałam odstawić alkohol wielokrotnie, bezskutecznie. Gdy trafiłam na informacje, że psylocybina może mi pomóc chwyciłam się tej myśli jak tonący brzytwy. <SPOJLER - nie udało mi się rzucić picia dzięki psylocybinie. Za to niewyobrażalnie pomogło mikrodawkowanie Amanity Muscarii, na ten moment nie piję od ośmiu miesięcy.

  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Pozytywne przeżycie

4 osoby brały to, co ja, dwie tylko jarały. Pokój w małym mieszkanku, muzyka z laptopa, na początku Carbon Based Lifeforms, później nie ogarniałam i puszczałam swoją na słuchawkach. Wczesny, jasny wieczór. Na początku nie byłam przekonana, ale jak zajarałam, to się wyluzowałam. Nawet nie byłam jakoś specjalnie podekscytowana. Po prostu wciągnęłam i dałam się ponieść. Świeciło ciepłe, wieczorne światło, bardzo ciepło było. Czasem wręcz zbyt duszno, zwłaszcza jak towarzysze zaczęli jarać fajki.

08.06.2011

Jak wciągaliśmy, to już byliśmy nieźle zbakani, nie byłam pewna czy brać, bo nie wiedziałam jak to zadziała. Ale jeden z współćpaczy już tego próbował i polecał, więc lusterko poszło w ruch.

Godz ok. 19, jasno jeszcze było. Może 18:30.

  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Dobre nastawianie, spokój w domu.

Marihuana to zadziwiająca roślina... nie mogę wyjść z zachwytu do niej. Paliłem 4 razy i za każdym razem zupełnie inny stan. Dzisiaj opiszę wam jeden z ciekawszych przypadków. Zrobię to starannie, ponieważ mam świeże wspomnienia i liczne nagrania wideo, czy też głosowe, których celem było, jak zwykle, jak najlepsze uchwycenie skutków przygody narkotykowej i zapamiętanie szczegółów. Można więc stwierdzić, że będzie to bogaty w filozoficzne pytania, zabawne cytaty zjaranego, ekspresyjne opisy i niecodzienne sytuacje opis.