Dzielnicowi wytropili narkotyki ukryte na drzewie

25-latek ukrył torbę z podejrzanymi środkami w konarze drzewa. Wpadł, gdy w chwilę po wyjęciu używek, próbował je przekazać innym osobom.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

KMP w Łodzi

Odsłony

323

Dzielnicowi z III Komisariatu Policji KMP w Łodzi zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o posiadanie znacznej ilości środków odurzających. 35-latek ukrył torbę z podejrzanymi środkami w konarze drzewa. Wpadł, gdy w chwilę po wyjęciu używek, próbował je przekazać innym osobom.

9 lutego 2018 roku około godziny 12:00, dzielnicowi z osiedla Rekinia sprawdzając lokalizacje naniesione przez mieszkańców na Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa, dotarli do miejsca, gdzie dochodzić może do sprzedaży środków psychoaktywnych. Sprawdzając tereny zielone w okolicach ulicy Obywatelskiej, w Łodzi stróże prawa odnaleźli niedozwolone substancje, które ukryte były w reklamówce umieszczonej w konarze jednego z drzew. Kierując się przeczuciem, że po używki może wrócić ich właściciel, postanowili urządzić zasadzkę. Schowali się w pobliskich zaroślach i oczekiwali na dalszy rozwój wypadków. Po kilku minutach do obserwowanego drzewa zbliżyła się grupa osób, które znane były funkcjonariuszom z zażywania niedozwolonych substancji. Jedna z nich wyjęła ze skrytki torbę, a następnie zaczęła biec w kierunku swoich towarzyszy. Policjanci zareagowali bardzo szybko i po krótkim pościgu zatrzymali 35 – latka. Jak się okazało w odnalezionej reklamówce, znajdowały się blisko 243 gramy suszu roślinnego, najprawdopodobniej marihuany oraz około 11 gramów białego proszku, najprawdopodobniej amfetaminy. Jeśli badania potwierdzą, że zabezpieczone substancje stanowią narkotyki, mężczyźnie grozić może nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Postępowanie w tej sprawie prowadzi III Komisariat Policji KMP w Łodzi, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź- Polesie.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Pozytywne przeżycie

Od pleneru w stolicy, przez jazdę pociągiem aż po tripowanie w domu :)

Część pierwsza

  • Pozytywne przeżycie
  • Silene Capensis

Mocne zmęczenie, oczekiwania neutralne

Korzeń snów nie jest jakąś torpedą ani używką dla ludzi głodnych ekstremalnych wrażeń, aczkolwiek jest dość ciekawy w swoim działaniu, dlatego postanowiłem opisać moje doświadczenia z nim. Można podobno się nieźle ujebać, gdy zje się 3 gramy, lecz wolałem go dawkować powoli. Codziennie jadłem mniej więcej 0,7-1 gram, czyli niecałe pół łyżeczki korzenia. Przez sześć dni obserwowałem swoje reakcje. Szału, szczerze mówiąc, nie było, ale już wiem, gdzie popełniłem błąd. No i właśnie to chcę wam najbardziej przekazać- naukę na swoim błędzie, żebyście go potem wy nie musieli popełniać.

  • 4-ACO-DMT
  • Pierwszy raz

Domowe zacisze, gdzie czuję się najbezpieczniej. Chęć odkrycia nowej substancji, radosne podniecenie z możliwości tripowania, samotność, chęć tworzenia sztuki, chęć głębszych przemyśleń, ale też staranie się by nie nastawiać się na nic konkretnego - tak doradził mi przyjaciel.

Do psychodelicznych substancji już od dawna czułam wielkie pożądanie, ale nie było mi dane spróbować ich wcześniej. Gałka i marihuana chyba się nie liczą, prawda? Psychodelia fascynuje mnie już od dłuższego czasu, nie tylko ze względów czysto-narkotycznych, ale także ze względów kulturowych, historycznych, filozoficznych. Obecnie piszę pracę licencjacką dotyczącą sztuki psychodelicznej - więc aż grzechem by było nie spróbować jakiegokolwiek psychodelika. ;) Tak naprawdę to marzyły mi się od dwóch lat grzybki, ale niestety nie mam ani dostępu do nich, ani też nie jestem dobrą grzybiarką.

  • Lophophora williamsii (meskalina)

Substancja i dawka: około 15 g suszonej skóry kaktusa San Pedro ( zawiera on meskalinę )





Około godziny 3 po południu zacząłem przygotowywać wywar. Zmieliłem w młynku do kawy 30 gramów suszonej skóry San Pedro ( w niej jet największe stężenie alkaloidów podobno ). Wrzucułem to do około 2 l gorącej wody, do całości wycisnąłem 3 cytryny. Wywar gotował się 6 godzin, straszliwie przy tym śmierdząc. Ciecz przefiltrowałem najsampierwej przez sitko, późnej przez watę. Odstawiłem do wystygnięcia.