W rolach głównych:
Kuba, Piotr, Ja (imiona zmienione). Wszyscy trzej mieliśmy doświadczenia z grzybami (Kuba maks. 40, Piotr maks. 50, Ja maks. 80), a Ja dodatkowo z kwasem (maks. ok 300 mikrogramów).
Ayahuasca (proporcje na 3 osoby):
Skarb Państwa traci na czarnym rynku mocnego alkoholu w Polsce ok. 2 mld zł rocznie. Ma on obejmować ok. 24 mln litrów stuprocentowego spirytusu.
Skarb Państwa traci na czarnym rynku mocnego alkoholu w Polsce ok. 2 mld zł rocznie. Ma on obejmować ok. 24 mln litrów stuprocentowego spirytusu.
Takie dane w swoim raporcie "Nielegalny rynek napojów spirytusowych" opublikowała Fundacja Republikańska. Właśnie zostały przedstawione wnioski płynące z dokumentu. Co ciekawe, ze względu na wrażliwe dane, sam raport jest tajny.
Szacunki mówią, że rynek napojów alkoholowych w Polsce wart jest ok. 57 mld zł. Z tego prawie 40 proc. stanowią wyroby spirytusowe. Jeżeli chodzi o wpływy podatkowe, to branża mocnych alkoholi odpowiada za około 12,5 mld zł.
Same napoje spirytusowe stanowią ok. 80 proc. nielegalnych alkoholi.
Zgodnie z raportem, czarny rynek mocnych alkoholi w Polsce to ok. 24 mln litrów stuprocentowego spirytusu. Z tego:
W raporcie wskazano, że w 2011 r. Najwyższa Izba Kontroli ujawniła fakt, że tylko przez jedno przejście graniczne w latach 2004-2007 do Polski wjechało 52 mln litrów spirytusu z Ukrainy. Nie zapłacono od niego akcyzy, a spirytus nie został wykorzystany do celów przemysłowych.
Zdaniem Fundacji, z tego alkoholu możliwe byłoby wyprodukowanie 130 mln litrów wódki. Kolejne kontrole potwierdzały natomiast wwóz ogromnych ilości alkoholu skażonego, który na pewnym etapie ginął z ewidencji.
Andrzej Szumowski, przewodniczący rady głównej Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy powiedział, że szara strefa w obrocie alkoholem to problem zarówno ekonomiczny, jak i społeczny. Z jednej strony Skarb Państwa traci dochody, a producenci rynek. Natomiast z drugiej strony konsumenci tracą zdrowie lub nawet życie. Ministerstwo Finansów ma niższe szacunki
Zastępca dyrektora departamentu zwalczania przestępczości ekonomicznej w Ministerstwie Finansów Edward Komorowski poinformował, że zdaniem jego resortu czarny rynek mocnego alkoholu wynosi 14-15 mln litrów, a nie 24 mln litrów, jak wskazano w raporcie.
Dodał jednocześnie, że w żadnym przypadku z ponad tysiąca kontroli, przeprowadzonych w sklepach w 2016 r. nie wykryto sprzedaży odkażanego alkoholu.
W rolach głównych:
Kuba, Piotr, Ja (imiona zmienione). Wszyscy trzej mieliśmy doświadczenia z grzybami (Kuba maks. 40, Piotr maks. 50, Ja maks. 80), a Ja dodatkowo z kwasem (maks. ok 300 mikrogramów).
Ayahuasca (proporcje na 3 osoby):
Całkowity spontan, Nastawienie w miarę pospolite gdyż byłem świadomy jak ów narkotyk działa
Witam już po raz drugi zacnych forumowiczów, dzisiaj chciałbym wam opowiedzieć o swoim doświadczeniu z dopalaczami
(w tym konkretnym przypadku chodzi mi o syntetyki czytaj: Mocarz etc.)
Jak wspomniałem w poprzednim TR mieszkam w uk. Jeszcze jak mieszkałem w PL miałem sporadyczne doświadczenia z tym syfem ale co dopiero w uk popadłem w to troszke mocniej.
Sam w domu, TR pisany z pierwszego użycia. Wrzucane na średnio zapełniony żołądek, nie najedzony i nie pusty. Chęć przetestowania tej rzeczy. Wrzucane na niewyspaną głowę po nocce w pracy.
Timetable
[10:44 => T=0min] Start. Szykuje sobie ~100mg dziambe, dziele na dwie części i wciągam ~50mg.
[T=04min] Zauważalne znieczulenie nosa.
[T=05min] Tłumienie apetytu, lekka mentalna stymulacja, poprawa nastroju.
[T=07min] Dorzutka pozostałych ~50mg tą samą drogą podania.
[T=09min] Mocniejsze znieczulenie razem z górną szczęką, lekkie znieczulenie w gardle, widoczna mentalna stymulacja i wkręta w muzykę.
[T=10min] Chęć słuchania muzyki, cisza mnie nudzi.
[T=11min] Lekki dyskomfort w brzuchu.
Noc, wystylizowany do podróży pokój, odpowiedni strój, podniecenie i duży niepokój związany z dawką.
No i w końcu do tego doszło, lata czytania neurogroove oraz serwisów pokrewnych wreszcie doprowadziły mnie do mojego własnego trip raportu.
Miał to być mój 4 raz z tryptaminami, a drugi raz z 4-ho-met i stwierdziłem, że dalsze bawienie się w próbowanie dawek traci już sens, jeśli rzeczywiście chcę zacząć DOŚWIADCZAĆ, a nie ślizgać się po powierzchni doświadczenia. Można powiedzieć, że byłem gotów na wszystko, od totalnej euforii, do najgłębszego badtripa (którego oczywiście prorok mi nie poskąpił, hehe).