Prolog
Ruch Kukiz'15 przygotował projekt ustawy, która ma ułatwić spożywanie alkoholu w miejscach publicznych. Partia liczy na poparcie PiS.
Ruch Kukiz'15 przygotował projekt ustawy, która ma ułatwić spożywanie alkoholu w miejscach publicznych. Partia liczy na poparcie PiS.
Jakub Kulesza z Ruchu Kukiz'15 zapowiada, że projekt ustawy dotyczącej spożywania alkoholu w miejscach publicznych jest już gotowy, ma jeszcze trafić do konsultacji w klubie. Do Sejmu miałby trafić na pierwszym posiedzeniu po wakacjach.
Poseł wyjaśnia, że nowy projekt ustawy porządkuje kwestię przeniesienia decyzyjności odnośnie tego, gdzie i jaki alkohol można spożywać. - Obecnie decydują o tym odgórne regulacje - mówi Jakub Kulesza w rozmowie z wp.pl. Dodaje, że w projekcie chodzi o to, by decyzyjność przenieść na gminy, samorządy i właścicieli obiektów.
- Liczymy na to, że PiS poprze nasz projekt - mówi Kulesza. Prawo i Sprawiedliwość do pomysłu odnosi się z dystansem. - Diabeł tkwi w szczegółach. Gdy je poznamy i zobaczymy projekt, to będziemy mogli się do niego ustosunkować - mówi poseł PiS Krzysztof Łapiński.
Niedzielne mroźne popołudnie, końcówka lutego. Nastawienie bardzo pozytywne, miejsce około kilometra od domu, w pobliżu zagajnika. Byłem wtedy razem z kumplem.
Prolog
Aco braliśmy w 3 osoby, ja z bratem 30 tabletek, kumpel 20; zażyliśmy w aucie - jedziemy w 4 osoby samochodem do kumpla(on tylko mj, tak że bez strachu o wypadek), zapijając piwkiem, nie jestem w stanie wskazać godziny(gdyż trip miał miejsce dość dawno), będę natomiast doliczał minuty do czasu zapodania. Po 20 min. jesteśmy na miejscu, chillout, muzyka(głównie minimal).
40 minut od wzięcia zaczyna się swędzenie głowy - znak, iż faza jest coraz bliżej. W tym momencie kumpel podaje mi nabite bongo - na moje (nie)szczęście aco chwyta dokładnie w momencie, gdy dym znajduje się w płucach. Faza bardzo intensywna, powiedziałbym porównywalna z 600-675 mg dxm w szczytowym momencie. Bratu zaczęła się parę minut później, od tego momentu było jakby inaczej niż zwykle...
2012-08-03, Osiemnasty Przystanek Woodstock
Zacznę od tego, że mieszkam w dość małym mieście, jakieś 12 tysięcy mieszkańców. Oprócz trawy, alkoholu, amfetaminy, acodinu i mefedronu nie ma dostępu do żadnych innych narkotyków. Historia którą opiszę zdarzyła się na ostatnim Przystanku Woodstock w 2012 roku. Jako łepek niesamowicie zainteresowany nowymi doświadczeniami z substancjami zmieniającymi świadomość, jechałem na Woodstock w nastawieniu, że uda mi się tam spróbować jakiś mocniejszych dragów.
Smutek, zamartwianie się na zapas. Własny pokój pozbawiony światła.
Pojechałem do prawie centrum miasta, żeby zrobić znienawidzoną przeze mnie podróż między aptekami. Kiedyś, jak dobrze pamiętam była w tym szczypta jakieś adrenaliny, nie rozumiem, skąd ona się brała, lecz teraz miałem zupełnie inny problem. W mojej głowie od czasu do czasu gra muzyka, której wcześniej nie słyszałem i jest to ciekawe na swój sposób. Czasem natomiast wciąż i naokoło słyszę niezrozumiałe głosy dwóch ludzi, którzy tak jakby, kłócą się ze sobą. Nie rozumiem ani słowa, ale mętlik w głowie nie pomaga w farmaceutycznych zakupach.