
Mężczyzna miał w mieszkaniu ponad 320 gramów marihuany oraz małą wagę elektroniczną. Stróże prawa skorzystali z pomocy „Kory” - policyjnego psa.
Kryminalni z bytomskiej komendy zatrzymali 23-latka z narkotykami. Mężczyzna miał w mieszkaniu ponad 320 gramów marihuany oraz małą wagę elektroniczną. Stróże prawa skorzystali z pomocy „Kory” - policyjnego psa. Prokurator objął zatrzymanego policyjnym dozorem. Teraz grozi mu do 10 lat więzienia.
Dzięki działaniu policjantów 320 gramów marihuany nie trafi na bytomskie ulice. Kryminalni wykorzystali do działania specjalnego policyjnego psa do wykrywania narkotyków. Czworonożny stróż prawa, wabiący się „Kora” wraz ze swoim policyjnym przewodnikiem na co dzień służbę pełnią w Komendzie Miejskiej Policji w Katowicach. Wynikiem wspólnych działań było zatrzymanie mieszkańca Bytomia. 23-latek w swoim mieszkaniu przy ul. Armii Krajowej miał 320 gramów marihuany. Policjanci zabezpieczyli od niego również 1000 zł gotówki oraz małą elektroniczną wagę. Czarnorynkowa wartość przejętych narkotyków, to ponad 11 tysięcy złotych. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Bytomianin usłyszał już zarzut. Prokurator objął go policyjnym dozorem. Grozi mu do 3 lat więzienia.
Set: zmęczony umysł jaki ciało po długim spacerze przez rynek, dobry humor Setting: Rynek główny Wrocław; muszę mówić coś więcej ?
Na początku dodam, że był to mój pierwszy raz z psychodelikami. Spodziewałem się czegoś bardziej energicznego, czegoś co będzie przyjemne i odmulające, ale wyszło jak wyszło. A i godziny będą podawane na pamięć; nie będę dodawał przy każdej godzinie "ok.".
18:00 - Godzina przyjęcia. Pogryzłem i połknąłem nasiona (w ilości ok. 3,5g) w hotelu razem z 2 kolegami. Smak nie był tak zły jak opisywali go inni testerzy. Co prawda był gorzki ale wystarczyła zwykła woda żeby przełamać gorycz i ją zneutralizować.
Nastawienie psychiczne dobre, aczkolwiek lekki strach przed spożyciem potężnej substancji. Otoczenie: podkrakowskie bezdroża, łąki i wzgórza.
<Trip-raport pochodzi z okolic roku 2000>
Prolog:
Wszystko, co poniżej napisane, to jedynie maleńka cząstka tego, co udało mi się zapamiętać, a także ledwie muśnięcie tego, co zdołałem określić słowami, by sprostać wymogom komunikowalności.
Wywar AYAHUASCA, jaki przyrządziłem dla 3 osób ja, stary postindustrialny curandero, kilkanaście dni temu, składał się z 18 gramów ruty stepowej wymieszanej z 45 gramami mimosy. Składniki zostały zakupione w znanymi sprawdzonym sklepie szwajcarskim.
Latanie po lesie w ciepły, choć grudniowy dzień z dwoma ziomkami. Byłem przygotowany na jedzenie 25I-NBOME, a że miałem miłe wspomnienia z 25B-NBOME, to byłem bardzo pozytywnie nastawiony.
Na ten dzień czekałem bardzo długo. Od mojej ostatniej psychodelicznej podróży minęło grubo ponad pół roku, więc zdążyłem zatęsknić za kolorami, fraktalami, wyginaniem wszystkiego wokół i abstrakcyjnym myśleniem. Niebawem pojawiła się okazja - mój kumpel P. miał przywieźć kilka kartonów z odległych krain i zaproponował wrzucenie tego razem. Do zabawy zwerbowaliśmy M., który po moich licznych opowieściach również poczuł chęć przeżycia kwasowej przygody, a także drugiego ziomka, który z pewnych przyczyn nie mógł się zjawić, więc ostatecznie fazowaliśmy we trzech.
Komentarze