Sklepik „Kadafiego” z tanią amfetaminą w Bydgoszczy?

Śledczy twierdzą, że ludzie z gangu Tomasza B. „Kadafiego” prowadzili sklepik z narkotykami w centrum Bydgoszczy. Zeznawał klient.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Pomorska

Komentarz [H]yperreala: 
Wyrafinowany system konspiracji z "kiełbą" i "ojcem", bezcenni klienci "wchodzący kolejno do kilku budyków" i stamtąd przeganiani - jak to się mogło nie udać?

Odsłony

1471

Śledczy twierdzą, że ludzie z gangu Tomasza B. „Kadafiego” prowadzili sklepik z narkotykami w centrum Bydgoszczy. Zeznawał klient.

Byłem w domu przy ulicy Pomorskiej kilka razy - swoje wyjaśnienia zaczął Piotr B., świadek w procesie narkotykowej grupy, który toczy się w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy od kwietnia tego roku.

B. twierdzi, że o sklepie działającym w centrum miasta dowiedział się od znajomego z podbydgoskich Białych Błot. - Za pierwszym razem szukałem czerwonego domu przy Pomorskiej, o którym słyszałem, że można tam kupić narkotyki. Wchodziłem kolejno do kilku budynków, zostałem przegoniony.

Następnym razem transakcja doszła już do skutku. Piotr B. od tego czasu (od 2009 roku) raz, dwa razy w miesiącu kupował na bydgoskim „Londynku” amfetaminę - po 20 zł za porcję.- Był taki zwyczaj, że jeśli chciało się kupić amfetaminę, trzeba było pytać o „kiełbę”, a marihuana to „ojciec” - swoje poprzednie wyjaśnienia złożone przed policjantami, B. potwierdził wczoraj.

Jednocześnie B. utrzymywał, że nic mu nie mówią nazwiska z ławy oskarżonych w procesie, w którym zeznaje.

Tomasz B. (mający zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą), Maciej B. pseudonim „Maciula” oraz „Jurgen”, „Pawełek”, „Stachu”, „Pluto” i ponad 120 innych osób zostali oskarżeni w 2011 roku o obrót narkotykami w Bydgoszczy i okolicach. Gang w ciągu dziesięciu lat „działalności” miał na tym procederze zarobić ponad 21 mln zł. To - jak przekonują śledczy z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy - zysk ze sprzedaży ponad tony amfetaminy, marihuany i tabletek ekstazy w klubach, dyskotekach i obrocie „detalicznym”.

Najpoważniejszy zarzut ma Maciej B., którego prokuratura oskarża o zabójstwo w 2009 roku 24-letniego Kamila Ch., dilera narkotykowego. Ciało tego mężczyzny ze śladami strzałów z broni palnej odnaleziono w lesie pod Bydgoszczą.

Oceń treść:

Average: 8 (5 votes)

Komentarze

Whitedead (niezweryfikowany)

Sklepik zajebista sprawa był od 10 do 22 zawsze ktoś stał nigdy nie było że czegoś nie było ;)
Devox (niezweryfikowany)

Przeczuwam, że Piotr B. długo nie pociągnie
Zajawki z NeuroGroove
  • Pozytywne przeżycie
  • Silene Capensis

Nastawiony na senne podróże.

17.11

  • Marihuana

Był letni wieczór, ostatni dzień wakacji. Od dawna

czekałam żeby się zbuhać i zapomnieć o nękających mnie

problemach, a zresztą następnego dnia trzeba było iść

do szkoły, więc musiałam to jakoś wykorzystać. Kolega

zaproponował mi jaranie, zgodziłam się bez wahania,

tym bardziej, że było za darmo. Było z nami jeszcze

parę osób, ale nie znałam ich zbyt dobrze... Wzięłam

pierwszego bucha... może trochę za mocno się

zaciągnęłam, bo zaczęłam się ksztusić. Trwało to może

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Tripraport

A różne bywały...

Wdech.... Wydech.... Wdech.... No dobra. Jestem już gotowy. Stoimy z Kleofasem jak zwykle oparci o drzewa. Pogoda jest w sam raz. Miejscówka wolna od niemalże wszelkich człowieczych dzieł (prócz telefonów, lufki... no i całej reszty...). Więc można nabijać. Mix bliżej nieznanych składników (choć producent przekonuje, że są to ekstrakty roślinne, wyłącznie naturalny bajer) twardo osiada we wnętrzu przyjemnie chłodnego szkiełka... Zakrywam wylot dłonią przed wiatrem, trochę się męczę z odpaleniem... Pierwszy buch.... O jaaaaa. Dochodzę do ciekawych wniosków.... Jakich?

  • 6-APB
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Przed kwasem trochę strachu (jak za pierwszym razem), przed 6-abp wielka chęć spróbowania. Ludzie bardzo w porządku, milutko, prawie cieplutko w domu ;)

Tamtej nocy braliśmy nie to, co wpisałam jako substancję wiodącą. Ale ona jest ważniejsza (choć to może wydawać się nieco dziwne).
Ogólnie tamta noc miała być kwasowym tripem, ale niestety mnie się nie udało. I nie, nie dlatego, że nie wzięłam… tylko to nie było to. Ale o tym zaraz.
               

Godzina 18, zarzucamy LSD. Ja z kolegą na pół – reszta po całym kartonie. Chłopaki mówią, że trzeba czekać na pierwsze akcje jakieś 40 minut, więc siedzimy i czekamy.