Zareagowaliśmy stanowczo, ale Metrowy nie został odsunięty, bo straciłaby młodzież

W pierwszej połowie września pytaliśmy (portal naszemiasto.pl) o to, czy rybnicki raper Bartosz Medyński „Metrowy”, którego Instagram pełen jest zdjęć promujących palenie marihuany, powinien prowadzić zajęcia z młodzieżą w Domu Kultury w Boguszowicach. Podczas tych zajęć powstał nawet filmik, na którym był motyw z konopiami indyjskimi…

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

rybnik.naszemiasto.pl
Aleksander Król

Odsłony

163

W pierwszej połowie września pytaliśmy o to, czy rybnicki raper Bartosz Medyński „Metrowy”, którego Instagram pełen jest zdjęć promujących palenie marihuany, powinien prowadzić zajęcia z młodzieżą w Domu Kultury w Boguszowicach. Podczas tych zajęć – jak przyznał nam pan Grzegorz Głupczyk, prezes Stowarzyszenia 17, powstał nawet filmik, na którym był motyw z konopiami indyjskimi… Tymczasem Metrowy wciąż prowadzi zajęcia z nastolatkami. Film z marihuaną nakręcony z dziećmi, nie był wystarczającym powodem, by go od tych zajęć odsunąć? Dlaczego tego nie zrobiliście?

Przyznam, że nie widziałem tego filmu, z tego co słyszałem był tam jedynie znaczek z symbolem TV Konopie, który oczywiście może budzić wśród różnych osób różne skojarzenia. Oczywiście niepotrzebnie ten znaczek się tam pojawił, wiem że został usunięty. Z jednej strony wszystko może się źle kojarzyć i tu potrzebujemy zachować umiar, z drugiej strony w internecie pojawiły się komentarze, że marihuana, konopie funkcjonują też w obszarze medycyny, tzn o medycznych właściwosciach tych substancji. Uważam, że nie możemy puszczać w ten sposób tzw. "oka" do młodzieży – to tak jakby udawać, że piwo nie jest alkoholem, a marihuana nie jest narkotykiem. Czasem od tego zaczyna się wiele uzależnień, znamy przecież badania potwierdzajace wpływ używania marihuany szczególnie w młodym wieku na zdrowie psychiczne (np zwieksza się prawdopodobieństwo stanów psychotycznych). Ponadto, konopie w leczeniu medycznym są czymś innym niż marihuana jako używka, a młodzież z czego ona ma się leczyć? W okresie dorastania młodzież sięga po marihuanę nie z przyczyn medycznych, tylko dlatego, że ma często duże trudności związane z emocjami i relacjami i próbuje coś zagłuszyć. Nie możemy do młodzieży puszczać oka, udając że znaczek z konopiami to nic złego, ale możemy ich edukować nie uciekajac od tematu, nie tworząc tabu, bo temat jest i to bardzo poważny, a przede wszystkim realny..

Dlatego, nie zakończyliśmy projektu, który prowadzi min pan Bartosz Medyński, bo uważam, że zrezygnowanie z niego byłoby czymś złym przede wszystkim dla młodzieży. Jej dobro jest najważniejsze, dla niej ten projekt powstał, był dedykowany, jedynie młodziez by ucierpiała. Powiem coś zaskakującego, to nie jest projekt Bartosza Medyńskiego, który tam jest ważną osobą, nie jest to nawet projekt Grubsona. Ten projekt jest projektem młodzieży, ich projekt przez nich realizowany, inne osoby naokoło, są osobami, które mają wspierać tę młodzież, pomagać, jej w dojrzały sposób. Dlatego uważam, że zrezygnowanie z projektu byłoby bardzo dużą szkodą dla boguszowickich nastolatków. Oni by się poczuli wystawieni, oszukani, zaproszeni do czegoś i nagle zostawieni. Projekt jest kontynuowany, ale zareagowaliśmy bardzo stanowczo, zapewniam, że młodzież została „zaopiekowana” należycie.

Stanowcza reakcja? Metrowy został wezwany na dywanik?

Tak, stanowcza i partnerska rozmowa. Przekazałem pani Izabeli Karwot, dyrektor domu kultury w Boguszowicach, że nie zgadzam się na to, by ktokolwiek puszczał oko do młodzieży, a wszyscy udawali, że nic się nie dzieje. Ta sprawa musi być wyraźnie nazwana i omówiona, bez jakichkolwiek wątpliwośći dotyczacych używek. Pani dyrektor, rozmawiała z panem Bartoszem Medyńskim i wyraziła sprzeciw, by podczas pracy z młodzieżą pojawiły się jakiekolwiek kwestie promujące marihuanę lub inne uzywki. Zakazała, by do końca projektu, Pan Bartosz Medyński publikował w social mediach jakiekolwiek treści związane z narkotykami, a także nakazała artyście usunięcie zdjęć, które publikował wcześniej. Pan Bartosz obiecał, że pousuwa z Instagrama zdjęcia z marihuaną, które publikował wcześniej, zresztą wykazał się zrozumieniem sytuacji i co najważniejsze stanął wyraźnie po stronie dobra młodzieży.

Rzeczywiście niektóre zdjęcia zniknęły, ale część została, raper musiałby usunąć chyba cały swój profil…

Artysta wykazał dobrą wolę i zrozumienie sytuacji, tego że pracuje z młodzieżą i że świadczy całym sobą, a oni się od niego uczą. Na pewno trzeba też na to spojrzeć z szerokiej perspektywy. Trudno oczekiwać, by usunął całą swoją przeszłość, rzeczy, publikował np. 5 lat temu jako osoba prywatna, niezwiązana z pracą publiczną i publicznymi srodkami. Takie miał wówczas poglądy, tak wtedy komunikował się ze światem, ale my nie jesteśmy pięc lat temu a tu i teraz. Pewnie nawet z przyczyn technicznych, usunięcie dosłownie wszystkiego tego co znalazło się w sieci na przestrzeni lat jest niemożliwe.

Najważniejsze jest jednak to, że młodzież biorąca udział w tym projekcie została „zaopiekowana”, pani dyrektor spotkała się z nią, poruszony został temat uzywek i narkotyków, zagrożeń które się z nimi wiążą. To było dobre spotkanie. Pan Bartosz też został poproszony o to, by opowiedział młodzieży o zgubnych skutkach narkotyków. Pani dyrektor zrobiła także spotkanie ze wszystkimi wykonawcami, na którym był też przedstawiciel z Narodowego Centrum Kultury, które finansuje cztery projekty – ożywiajace społecznie, w tym ten dla młodzieży. W tym miejscu warto zauważyć dla ścisłości, że środki na ten projekt pochodzą z NCK a nie z MkiDN jak wskazywał jeden z panów radnych.

Po naszym artykule o zajęciach z Metrowym w internecie, na facebooku wypowiadali się pracownicy jednostek miejskich, radni. Czy powinni bronić Metrowego a nawet marihuany?

Jeżeli pojawiły się takie komentarze osób zatrudnionych w instytucjach miasta, osób publicznych, radnych, osób, które występują nie tylko prywatnie, ale są przedstawicielami mieszkańców, a w szczególności pracowników instytucji kultury, to powinny one być przede wszystkim przemyślane, wyważone, przepełnione troską o młodzież i obejmujące szerokie spektrum, dla dobra mieszkańców, Rybnika. To, że komentujący bronili samych zajęć to jest w porządku, te zajęcia są potrzebne, zapraszanie młodzieży do wspólnego działania, do wypowiedzi w przestrzeni publicznej jest bardzo ważne i wręcz konieczne dla dobra wszystkich mieszkańców. Natomiast brakło szerszej perspektywy – należało powiedzieć o treściach jakie tam są przekazywane (a są bardzo ważne, np współpraca, lojalność, prawda...) i jakie są nieakceptowane (np używki). Oczywiście pod żadnym pozorem nie możemy puszczać tzw "oka" do młodzieży w sprawie używek, które w tym kontekście odnoszą się do sfery używek,narkotyków a nie sfery medycznej.

Najważniejsze jest jednak to, żeby zrobić krok w tył i zauważyć, że najbardziej, w całym "zamieszaniu" straciła młodzież i o niej wszyscy zapomnieli, skupiając się na sobie. Było kilka takich momentów, w których można było w ramach tego "zamieszania", zrobić coś naprawdę ważnego i sensownego. Pierwszy moment był wówczas, kiedy dziennikarz zwrócił się do pana Bartosza Medyńskiego, a on miał szansę wypowiedzieć się o niebezpieczeństwach, jakie niosą za sobą używki, a przede wszystkim o problemach młodych ludzi ich świecie, w szczególności że oni się od niego uczą. Nie dobrze stało się, że zamiast tego zareagował w strone dziennikarza przy innych osobach agresją, wyzwiskami, pogardliwymi słowami itd, które na pewno nie pomogły w tym, by spojrzeć na projekt, którym się opiekuje pozytywnie nie mówiąc juz o przybliżeniu tematu, mam nadzieję że Pan Bartosz skontaktował się z dziennikarzem i wyjaśnił to niepotrzebne zajście.

Kolejnym momentem, który nie pomógł w tej sprawie były wypowiedzi dwóch radnych w mojej ocenie bardziej podbudowane politycznie, niż uwzględniające szeroki kontekst tej sytuacji. Każda z tych wypowiedzi dotyka tylko wybiórczej cząstki. Szkoda, że jeden z panów radnych w swojej wypowiedzi nie objął tej sytuacji z szerszej perspektywy, bo przecież stowarzyszenie 17 zajmuje się pracą z młodzieżą, prowadzi świetlice środowiskowe. W efekcie tych wypowiedzi zaognił sie spór, całkiem niepotrzebnie pojawiło się pewien rodzaj podziału i niebezpieczeństwa, że po jednej stronie staną osoby przeciwko używkom, marihuanie, a po drugiej te, które powiedzą, że to nie jest nic złego, to "tylko marihuana", a ani jedna opcja ani druga nie buduje, ani nie ma nic wspólnego z tym projektem z tą młodzieżą. Taki dyskurs tylko szkodzi, już nie wspomnę o tym co pokazujemy młodzieży, bo to trochę słabe i jak później mają nam zaufać.

Kolejną kwestią, która straciła ważność, przez to, że na plan pierwszy wysunęli się panowie radni, i w jakiś sposób pan Bartosz Medyński, jest praca wykonywana przez panią dyrektor domu kultury w Boguszowicach, który w tej chwili realizuje 4 projekty adresowane nie tylko dla młodzieży, ale też dla seniorów itd , Plotkowisko, Flama, "Co dwie baby to nie jedna", wszystkie programy bardzo społeczne, integrujące, ożywiające i oparte na środkach zewnętrznych.

Ewidentnie najbardziej na całym "zamieszaniu" straciła młodzież.

Młodzież ma różne przeżycia w okresie dorastania, szuka wartości, to jest intensywny czas rozwoju, formuje się osobowość i należy wykorzystać wszelkie środki i możliwości, by dotrzeć do tej młodzieży, młodzież w tym czasie bardzo potrzebuje obecności, wsparcia i przewodnictwa, ale dojrzałego, mądrego, gdzie porusza się właśnie trudne sprawy w odpowiedzialnych ramach. Trzeba zapraszać młodzież do samodzielnego i odpowiedzialnego działania, uruchamiać ,,sprawczość. Dlatego przy tych działaniach bardzo potrzebna jest wiedza terapeutyczna. Być może, trochę takiej szerokiej perspektywy zabrakło, w momencie konstruowania programu. Na pewno będziemy na przyszłość oczekiwać takiej wiedzy po stronie realizatora programu. Trzeba zaznaczyć, że twórca takich warsztatów nie może się tylko ograniczyć do tego, że są fajne, że młodzież coś nagra, ze się uruchomi bo jest gwiazda. Jeżeli pracuje się z młodzieżą potrzeba zastanowienia w jaki sposób to robić, jakie wartości powinny być przekazywane, co chcemy nauczyć a czego nie chcemy przekazywać. Natomiast, teraz trzeba zrobić wszystko, by nie zdeprecjonować pracy młodzieży i żeby niepotrzebne treści, jednostronne widzenie sytuacji nie przesłoniły prawdziwych wartości tego programu, pracy młodzieży i osób im towarzyszących, bo wykonali bardzo wartościową pracę, a wszyscy się przecież uczymy. Dajmy szansę w tym zgiełku całego zdarzenia na wypowiedź samej młodzieży, myślę że oni mogą nas wiele nauczyć.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

Pierwsze spotkanie mialo miejsce w pierwszy liikend po moich

urodzinach. Jako, ze zawsze podchodze do testow bardzo ostroznie

zaczalem od malej dawki. Byli jeszcze za mna Bolek i Lolek [imiaona

zostaly celowo zmienione :) ] Dawka mala 7+3tabl.(150mg)/55kg . Powiem

krotko: Ja cos poczulem oni nie. Bolek mowil ze nic nie czul, Lolek

czul się zle, a Mescalito był radosny i dlatego tylko on przeszedl

do nastepnej rundy:). Trip był dziwny, pozwolil mi obadac sytuacje.

  • Damiana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • pFPP

pokój, ciemno, forum-dopalacze i mega dobry humor, muzyka,

Info o mnie - 20 lat, 72 kg, 176 cm

  • 1P-LSD
  • Amfetamina
  • Bad trip
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)

Kwadrat u ziomka. Nastawienie na pozytywny trip z przyjaciółmi. Dzień przed sylwestrem.

Na wstępie zaznaczam że to mój pierwszy TR. 
Dzień przed sylwestrem. Pakuje się, na rozruch pożądna kreska fety, wsiadam w pociąg i jadę prawie cały dzień do moich przyjaciół spędzić 3 wspaniałe dni w tym noc sylwestrową. Taka 3 dniowa psychodela. Nazwijmy ich Z i R, dodam że wtedy jeszcze byli parą. W oczekiwaniu na Z palimy blanta z R. Gdy ten przyjeżdża wpadają na pomysł że jedziemy do ziomka na noc, którego znałem wcześniej ze zlotów. 

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana

Niedospany z napięciem emocjonalnym

Witam, oto moje sporządzenie doświadczenia psychodelicznego wywołane Psylocybiną cubensis odmianą cambodian + lufa Haszyszu 

randomness