REKLAMA




Zabawa na jeden raz

Halucynogenny bieluń rośnie niemal wszędzie. Stał się modną używką nastolatków, nawet dzieci. Nie wiedzą, że połykają śmiertelną truciznę.

Anonim

Kategorie

Źródło

Przekrój

Odsłony

19361

Grzesiek i Bartek próbowali już prawie wszystkich narkotyków. Zaczynali od marihuany i haszu, później była amfetamina i czasami - gdy pozwalały fundusze - tabletki extasy. Raz przetestowali klej. Ale zrobili to (co podkreślają) jedynie ze względu na ciekawość dawnych czasów. Niedawno dowiedzieli się o bieluniu.

- Stałem pod klatką z ziomem i kombinowaliśmy, jak tu zdobyć hajs na piguły. Przyszedł kumpel i powiedział: Co, chcecie się naćpać? Przecież na działkach pełno tego rośnie. Wyjaśnił, że bieluń mocno klepie i żeby nie żreć więcej niż 20 ziaren. Przygotowaliśmy całą operację i za tydzień poszliśmy na działki po towar, chociaż za bardzo nie wierzyliśmy w jego działanie - opowiada Grzesiek.

Dalej historia jest klasyczna - jeżeli chodzi o bieluń. Silnie halucynogenna trucizna podziałała z dużą mocą na ich zmysły. - Straciliśmy kontakt z otoczeniem. Ja chodziłem po domu i zbierałem skarby takie jak telefony komórkowe, mp3 playery i inne tego typu rzeczy, a Grzesiek sprzedawał je w założonym w drzwiach domu butiku. Co jednak najdziwniejsze, obaj łatwo wkręciliśmy się w taką samą fazę, a nie w dwie zupełnie inne - przypomina sobie (z zainteresowaniem) Bartek. W tym przypadku nastolatki mieli szczęście: nie zjedli śmiertelnej dawki, jaką często bywa już nawet 10 ziaren diabelnego zielska.

Po fakcie opowiedzieli o swej fazie znajomym. Silne efekty halucynacyjne i barwne opowieści zachęciły towarzystwo do spróbowania. W efekcie dwa tygodnie temu jednego z ich kumpli zabrało pogotowie - zjadł 15 kulek, lekarze musieli zrobić płukanie żołądka.

Grzesiek i Bartek przyznają, że bieluń to zabawa na jeden raz, rzadko kto do tego wraca. Jednak raz to może być czasami o jeden raz za dużo. Szczególnie w przypadku bielunia. - Osoby, które spożyły dużą ilość tej używki, stają się niebezpieczne przede wszystkim same dla siebie. Większość silnie zatrutych zupełnie nie pamięta, co robiła, są przypadki urazów, których okoliczności pacjenci nie pamiętają - przestrzega doktor Piotr Burda z oddziału toksykologii Szpitala Praskiego w Warszawie.

CHŁYSTEK Z TORBĄ

Bieluń to roślina ogrodnicza, często sadzona na działkach dla ozdoby. Rośnie również dziko na łące lub po prostu porasta w miejskiej aglomeracji, gdzieś na pociętym chodnikami trawniku. Łatwo go rozpoznać i zarazem nie trzeba długo szukać. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z możliwości i zarazem niebezpieczeństwa tej rośliny, która jest trucizną o silnych właściwościach halucynogennych - z ust do ust przechodzą kolejne informacje o ciekawych historiach, jakie spotkały ludzi po jej spożyciu.

Bieluń stał się więc modnym, darmowym i legalnym narkotykiem - szczególnie cenią go sobie szukający wrażeń uczniowie podstawówek i gimnazjów. Jakiś czas temu głośno było o przypadku w jednej z bydgoskich podstawówek, gdzie do szpitala z objawami zatrucia trafiło trzech chłopców w wieku 13-16 lat. Uczniowie zostali cudem odratowani. Na zadane później pytanie, skąd mają nasiona rośliny, odpowiedzieli, że bieluń rósł tuż obok szkoły.

- Pamiętam, że bieluń dziędzierzawa był popularny jakieś 20-25 lat temu. Był wtedy jedną z niewielu, obok maku, dostępnych używek. Później długo była przerwa, a teraz znów zatruć jest coraz więcej. Przedział wiekowy osób próbujących spożywać tę truciznę to 14-18 lat. Później w grę wchodzą bardziej uzależniające substancje - mówi doktor Burda. Większość pedagogów nie wie o bieluniu. Policjanci rozkładają ręce, bo roślina jest legalna. Bieluń można spożywać, handlować nim, można wszystko.

Dzieci z podstawówek i gimnazjów próbują bielunia, bo jest darmowy, bo szukają mocnych wrażeń, bo nie mają pieniędzy na mocniejsze narkotyki. - Ostatnio nawet spotkałem się z tym, że jeden z gimbusów [uczeń gimnazjum - red.] wciskał moim klientom bieluń za kasę, mówiąc, że jest to jakieś opiumopodobne ścierwo z Indii - opowiada S., warszawski diler, któremu z powodu rozprzestrzeniającej się popularności darmowej używki spadły obroty. Według niego całe niebezpieczeństwo bielunia zawiera się w nieświadomości zagrożenia. - Równie dobrze gówniarze mogliby wpieprzać trujące grzyby albo wilcze jagody. To nie są narkotyki, to jest pieprzona trucizna, tylko że dorobili sobie do tego jakąś otoczkę. Poza tym wielu z nich nie wie, że bieluń rośnie u ich mamy na balkonie, i wykorzystują to takie chłystki, sprzedając gówniarzom torby po 30 złotych - dodaje S.

- Bieluń dziędzierzawa jest rzeczywiście trucizną bardzo podobną do wilczych jagód i mogę z całkowitym przekonaniem powiedzieć, że też może spowodować śmierć, szczególnie u ludzi młodych, których organizmy są mniej odporne - przyznaje doktor Burda.

ZJADŁEM ZAPAŁKI

Fama o łatwej do znalezienia i mocnej roślince zatacza coraz szersze kręgi, do rozprzestrzenienia jej przysłużył się Internet. Na bieluniowych witrynach zainteresowany nastolatek może dowiedzieć się wszystkiego: jak i gdzie go znaleźć, w jaki sposób przyrządzić i czego można oczekiwać po spożyciu rośliny. Znam dwie miejscówki na ośce, gdzie rośnie bieluń. Jedna jest na działkach. (...) Druga znajduje się... jakieś dwa metry od wejścia do Trzeciego Komisariatu Policji. Niebiescy robią szum wokół bielunia, a pod ich oknem rośnie sobie plantacja, którą mogłoby nawalić się pół osiedla - oznajmia na forum użytkownik o nazwie dlt.

W Internecie można także znaleźć dokładne instrukcje, jak sporządzić wywar z ziarenek ziela. Sieciowcy wymieniają się spostrzeżeniami, najbardziej jednak rozpisują się na temat bieluniowego tripa, czyli stanu po zażyciu narkotyku. Historie w stylu rozmawiania z osobami, których tak naprawdę nie było, lub jedzenia zapałek są na porządku dziennym. Część traktuje już roślinę jak zwykłą używkę: Wieczorem znowu przeszlem sie z kolega na bielunia (...) mi sie podobalo szkoda tylko ze wjebalem sie ze starymi ktorzy totalnie zjebali mi faze - relacjonuje użytkownik o nicku ParalQ, który wcześniej jako jedną ze swoich faz opisuje halucynacje, pod których wpływem chciał pohuśtać się na sznurku do prania wiszącym między balkonami na wysokości trzeciego piętra.

Przepisy i wspomnienia czytane są chętnie, za to bez echa przeszło oficjalne ostrzeżenie Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii: Tego typu substancje odurzające są bardzo niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia. Halucynacje, często przerażającej treści, mogą wystąpić bezpośrednio po użyciu, jak i w bliżej nieokreślonej przyszłości jako halucynacje nawracające (flash-back).

BĘDĄ UMIERAĆ

Z mitem bielunia trudno walczyć. Mało kto chce na ten temat rozmawiać, a co dopiero nagłaśniać sprawę. Na próżno można doszukiwać się w antynarkotykowych programach szkolnych chociaż wzmianki o tej niebezpiecznej truciźnie. Przeciwnicy rozgłoszenia tej sprawy argumentują, że roślina jest banalnie łatwo dostępna i po prostu darmowa. Poinformowanie o niej może równać się rozreklamowaniu, czyli zwiększeniu liczby bie- luniowych amatorów. Znamienne przy tym wydaje się to, że pierwsze, co zrobiła dyrektorka bydgoskiej podstawówki po ujawnieniu wspomnianych przypadków zatrucia, to zapowiedzenie szkolnej akcji powiadamiającej o niebezpieczeństwach związanych z bieluniem. Nikt wcześniej na to nie wpadł.

Bieluń niewątpliwe był, jest i będzie legalny. Rosnące zainteresowanie połączone z niewiedzą jest o tyle niebezpieczne, że pojawia się u ludzi bardzo młodych, dla których roślina ta może się okazać szczególnie zabójcza. Reklamowanie przez internautów bielunia jako cudownej, darmowej, halucynogennej roślinki połączone z niewiedzą, że jest to trucizna, może doprowadzić do tragicznego końca. - Gówniarze będą umierać. Tak się ta zabawa skończy. A jak zaczną umierać na poważnie, to TVN zrobi o tym program Pod napięciem (bo akurat nikt nikogo nie zgwałci) i ziom z programu zapyta policjanta, nauczyciela i nas szacownie zebranych przed telewizorami: Jak to jest, że ci biedni chłopcy nie wiedzieli, że jedzą truciznę - kwituje diler S.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Spikee_P (niezweryfikowany)
Ludzkość od zawsze poszukiwała środków odurzających. Teraz gdy przyszły czasy , kiedy narkotyki przybrały na wartości, ludzie szukają kolejnych, łatwiej dostępnych,...tańszych.
vh (niezweryfikowany)
<p>Bieluń był znany od wieków, Datura ;p</p>
BenY (niezweryfikowany)
20 ziaren klepie ?!? <br>troche przesadzili po 20 to mozna miec najwyzej zozszezone zrenice i suchość w ustach do halunów min.40 ziaren przy sredniej masie kolo 65-70kg <br>jednak z bieluniem trzeba ostroznie
Dtox (niezweryfikowany)
&quot; Druga znajduje się... jakieś dwa metry od wejścia do Trzeciego Komisariatu Policji.&quot; <br> <br>hmm jestem prawie pewien ze to txt z NG
Dr Pajchiwo (niezweryfikowany)
a den diler to chyba z redakcji
Anonim (niezweryfikowany)
hahaha no chyba ;d
xt (niezweryfikowany)
Heh ja zjadłem jednego dnia zawartość jednego kasztana na noc, faza była nawet niezbyt mocna i następnej nocy zżarłem znów jednego, trochę większego kasztana, a że te substancje krążą przez kilka dni w organiźmie to mi się skumulowało i była ostra jazda: najpierw jedynie sahara, rozszerzenie źrenic i senność. Położyłem się spać, kiedy się obudziłem, nie mam pojęcia która mogła być godzina ale może gdzieś między 1 a 3 w nocy, zacząłem robić wiele dziwnych rzeczy. Przebierałem się, rozbierałem, grzebałem po szufladach, wysypywałem ich zawartość na łóżko, oglądałem różne przedmioty, i niestety robiłem przy tym dużo hałasu. W końcu babka weszła do pokoju, dlaczego się tłukę, ja ledwo wyksztusiłem z siebie: &quot;sszukam czegoś wyjdź stąd&quot;, jeszcze się przez chwilę popatrzyła i wyszła. Rano stary jeszcze mi powiedział, że zaniosłem swoje buty pod lodówkę, a w łazience w zlewie leżała odkręcona pasta do zębów i szczoteczka oraz moje spodenki i podkoszulka, w których śpię leżały na pralce. Ja spałem ubrany jak w dzień. Zobaczyłem też w pokoju ślady swojej nocnej działalności w postaci burdelu na biurku, burdelu wśród płyt CD, i kilku zielonych plam z markera na... prześcieradle! Oczywiście źrenice rozjebane i dalekowzroczność jeszcze gdzieś z trzy dni. <br> <br>Morał: bieluń to syf, nie próbujcie tego bo nie warto!!! Jak już chcecie ćpać to lepiej weźcie sobie Acodin albo pixę a najlepiej to tylko palcie topę, bo ja to trochę za bardzo jestem zakochany w chemii... <br> <br>Pozdro i czołem tankisty!!!
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Czytałem całą noc o tym bieluńu... I co? I wszędzie ten sam tekst... Zjadł któś nie wiadomo ile było super fajne haluny totalny odlot ale nie polecają... Żal... Psy pewnie piszą, żeby nastraszyć... Ale serio to tak średnio 20 ziarenek to dawka śmiertelna dla dorosłego człowieka... Można zjeść więcej... Zależy od człowieka... Tak jak z alkocholem 3 promile to dawka śmiertelna za granicą a polak miał ponad 14... O i widzę, że wszystko przez cenzurę przechodzi... Pozdro... :P</p>
mh (niezweryfikowany)
20...?ale dupa,wkurwia mnie jak ktos coś pisze nie mając o tym pojęcia... <br>&quot;w internecie mozna znaleść dokładny opis jak przyrządzić wywar (czy tam ekstrakt) z bielunia&quot;...ale filozofia...rzeczywiście,trzeba poszperać po internecie...
Anonim (niezweryfikowany)
20 ?? NA pewno nie !! Ja zjadłem 150 i w nocy wywaliłem wszystkie mydła szampony z łazienki bo chciałem się uczesać :/ !! Kumpel zjadł z 250 to przez dwa dni latał !! Widział psy w łazience !! Gadał z powietrzem :/ i mu woda z sufitu leciała :/ !! A na następne dwa dni jesteś dalekowidzem !! W szkole kumpel za mnie czytał zadania i sms y bo nic nie widziałem z bliska :/!! Nie polecam tego gówna !! Strasznie mocne
Anonim (niezweryfikowany)
dokladnie, tez nie widzialem 2 dni... 3 bylo troche lepiej... faza strasznaaa gadalem z kolega ktorego nie bylo przy mnie, ogolnie masakra, a zjadlem tylko 100 ziarenek...
.chudy. (niezweryfikowany)
kurewski artykuł który nic nie wnosi, tylko gówniarzom daje lekkiego smaku, zero konkretnych informacji oprócz tego że po bieluniu mogą być flash-backi ]:-&gt;
Haemus (niezweryfikowany)
ja dopiero jak zjadlem 2 pełne owoce( ok.400 ziarenek) to coś sie zaczęło dziac
Sloma (niezweryfikowany)
Najlepszy w tym tekście jest &quot;Diler S.&quot; :) Występuje on w roli jednego z ekspretów (hehe, każdy dil reklamuje swój asortyment) i w sumie to śmieszne teksty zapuszcza. W sumie nie rozpowszechnianie informacju o bieluniu na uotkach jest dobrym pomysłem , ich argumentacja że mniej osób się dowie jest dobra. Jakby wydali ulotki o bieluniu to i tak każdy by to olał bo w sumie nie wypuszczają oni wiarygodnych ulotek (tyle tam jest napisane o szkodliwości konopii :). Jakby wszystkie ulotki rowniez na temat innych dragow przekazywały prawdziwe zagrożenia to wg. mnie wprowadzenie ulotek o bieluniu byłoby zalecane . O bieluniu wiem od dawna ale i tak nie spróbuję tego (i nie próbowałem) bo w sumie są bezpieczniejsze środki (grzybki , kwasy , a nawet już prędzej bym gałkę muszkatałową zjadł).Po bieluniu są ostre wkręty , a nie przepadam za takim stanem :/ Artykuł w sumie wporzo. Bieluń suxx . Diler S. Ruleee !!! LOL
lol (niezweryfikowany)
trzeba bylo caly ogrodek wpier**lic;] wraz z ziemią:) :D
nicky k (niezweryfikowany)
jak dla mnie to jest artykuł w stylu podn apieciem:) moze dlatego ze sie zbabowałem i sie wkręciłm ale brzmi to jakby jakiś praktykant w redakcji dostał polecenie na próbe od szefa i miał napisać artykuł o tym:) a o czym bo zapomniałem? .... aha o bielniu:) no albojakby to był temat maturalny na maturze ustnej z angielskiego - speaking:) ps pozdro dla zakonnic z pniew które na dziedzincu klasztornym mają syty krzak bielunia:)
Diler S. (niezweryfikowany)
Siema! To ja , Diler S. Szybko , tanio , dowóz gratis. Posiadam szeroki asortyment dragów. Mój numer telefonu to 997 , dostepny 24godziny na dobe ! Zapraszam !
JaTOjA (niezweryfikowany)
a den diler to chyba z redakcji
danielek (niezweryfikowany)
nie mogłem sie powstrzymac od przekilinania bi kuuuurrrrwwwaaaaa trzeba zjesc kilkaset tyh kulek zeby miec faze -bo moi koledzu to jedli juz dawno i to nie jest kurwa zaden odlot tylko suszniak na mase i trohe halunuw .Teraz jest przecierz sezon na grzybki .Czasem wydaje mi sie ze niekture artykuły sa po prostu wymyslone zeby ludzie mnie li co czytac
X (niezweryfikowany)
Ludzie to co ja tu czytam mnie przeraziło!!!!! 15 ziaren i do szpitala!!! To ja juz powinienem chyba umzeć z 5 razy!!! Ja zjadlem tego ok. 80 a moi koledzy ok. 150!!!
scr (niezweryfikowany)
&quot;Grzesiek i Bartek próbowali już prawie wszystkich narkotyków. Zaczynali od marihuany i haszu, później była amfetamina i czasami - gdy pozwalały fundusze - tabletki extasy. Raz przetestowali klej. Ale zrobili to (co podkreślają) jedynie ze względu na ciekawość dawnych czasów. Niedawno dowiedzieli się o bieluniu.&quot; <br> <br>zaczynali od trawy, skończyli na bieluniu! niech żyje teoria eskalacji, a za trawę kara śmierci!!! <br> <br> <br>&quot;Osoby, które spożyły dużą ilość tej używki, stają się niebezpieczne przede wszystkim same dla siebie.&quot; <br> <br>&quot;- Pamiętam, że bieluń dziędzierzawa był popularny jakieś 20-25 lat temu. Był wtedy jedną z niewielu, obok maku, dostępnych używek.&quot; <br> <br>o proszę, bieluń jest używką, a nie trucizną. nie wiedziałem. może powinienem zastąpić nim herbatę i MJ. niech żyje dezinformacja!! <br> <br>ATSD nie napisali, że po bieluniowej akcji większość ludzi ląduje u psychiatry... <br>
ziel (niezweryfikowany)
eeeeee farmazon sie tu pisze ja zjadlem na pierwszy raz 60+MJ i wtedy byla schiza taka dajaca rady, troche smiechu(do grzybow to to nie ma podskoku), na nastepny raz100 i lipa,aaa na nastepny dzien obraz jest rozmyty, rozpierdala oczy!!!
mrA (niezweryfikowany)
Ludzie to co ja tu czytam mnie przeraziło!!!!! 15 ziaren i do szpitala!!! To ja juz powinienem chyba umzeć z 5 razy!!! Ja zjadlem tego ok. 80 a moi koledzy ok. 150!!!
Chemik (niezweryfikowany)
Bielunia nie nalezy jesc, poniewaz zawiera smiertelne toksyny !! Nalezy rozgniesc na miazge i wcierac w skore, substancje halucynogenne wnikaja przez skore a toksyny nie. Nie testowałem tego, informacje uzyskałem z pewnego zrodla.
scr (niezweryfikowany)
z bieluniem nigdy nic nie wiadomo ponieważ stężenie atropiny jest bardzo różne w różnych rośliach i zależy min od wysuszsenia, nasłonecznienia, warunków dojrzewania itp <br>
Armageddon (niezweryfikowany)
Heh ja zjadłem jednego dnia zawartość jednego kasztana na noc, faza była nawet niezbyt mocna i następnej nocy zżarłem znów jednego, trochę większego kasztana, a że te substancje krążą przez kilka dni w organiźmie to mi się skumulowało i była ostra jazda: najpierw jedynie sahara, rozszerzenie źrenic i senność. Położyłem się spać, kiedy się obudziłem, nie mam pojęcia która mogła być godzina ale może gdzieś między 1 a 3 w nocy, zacząłem robić wiele dziwnych rzeczy. Przebierałem się, rozbierałem, grzebałem po szufladach, wysypywałem ich zawartość na łóżko, oglądałem różne przedmioty, i niestety robiłem przy tym dużo hałasu. W końcu babka weszła do pokoju, dlaczego się tłukę, ja ledwo wyksztusiłem z siebie: &quot;sszukam czegoś wyjdź stąd&quot;, jeszcze się przez chwilę popatrzyła i wyszła. Rano stary jeszcze mi powiedział, że zaniosłem swoje buty pod lodówkę, a w łazience w zlewie leżała odkręcona pasta do zębów i szczoteczka oraz moje spodenki i podkoszulka, w których śpię leżały na pralce. Ja spałem ubrany jak w dzień. Zobaczyłem też w pokoju ślady swojej nocnej działalności w postaci burdelu na biurku, burdelu wśród płyt CD, i kilku zielonych plam z markera na... prześcieradle! Oczywiście źrenice rozjebane i dalekowzroczność jeszcze gdzieś z trzy dni. <br> <br>Morał: bieluń to syf, nie próbujcie tego bo nie warto!!! Jak już chcecie ćpać to lepiej weźcie sobie Acodin albo pixę a najlepiej to tylko palcie topę, bo ja to trochę za bardzo jestem zakochany w chemii... <br> <br>Pozdro i czołem tankisty!!!
gordon (niezweryfikowany)
z bieluniem nigdy nic nie wiadomo ponieważ stężenie atropiny jest bardzo różne w różnych rośliach i zależy min od wysuszsenia, nasłonecznienia, warunków dojrzewania itp <br>
DXM (niezweryfikowany)
Heh ja zjadłem jednego dnia zawartość jednego kasztana na noc, faza była nawet niezbyt mocna i następnej nocy zżarłem znów jednego, trochę większego kasztana, a że te substancje krążą przez kilka dni w organiźmie to mi się skumulowało i była ostra jazda: najpierw jedynie sahara, rozszerzenie źrenic i senność. Położyłem się spać, kiedy się obudziłem, nie mam pojęcia która mogła być godzina ale może gdzieś między 1 a 3 w nocy, zacząłem robić wiele dziwnych rzeczy. Przebierałem się, rozbierałem, grzebałem po szufladach, wysypywałem ich zawartość na łóżko, oglądałem różne przedmioty, i niestety robiłem przy tym dużo hałasu. W końcu babka weszła do pokoju, dlaczego się tłukę, ja ledwo wyksztusiłem z siebie: &quot;sszukam czegoś wyjdź stąd&quot;, jeszcze się przez chwilę popatrzyła i wyszła. Rano stary jeszcze mi powiedział, że zaniosłem swoje buty pod lodówkę, a w łazience w zlewie leżała odkręcona pasta do zębów i szczoteczka oraz moje spodenki i podkoszulka, w których śpię leżały na pralce. Ja spałem ubrany jak w dzień. Zobaczyłem też w pokoju ślady swojej nocnej działalności w postaci burdelu na biurku, burdelu wśród płyt CD, i kilku zielonych plam z markera na... prześcieradle! Oczywiście źrenice rozjebane i dalekowzroczność jeszcze gdzieś z trzy dni. <br> <br>Morał: bieluń to syf, nie próbujcie tego bo nie warto!!! Jak już chcecie ćpać to lepiej weźcie sobie Acodin albo pixę a najlepiej to tylko palcie topę, bo ja to trochę za bardzo jestem zakochany w chemii... <br> <br>Pozdro i czołem tankisty!!!
C!chy (niezweryfikowany)
Heh ja zjadłem jednego dnia zawartość jednego kasztana na noc, faza była nawet niezbyt mocna i następnej nocy zżarłem znów jednego, trochę większego kasztana, a że te substancje krążą przez kilka dni w organiźmie to mi się skumulowało i była ostra jazda: najpierw jedynie sahara, rozszerzenie źrenic i senność. Położyłem się spać, kiedy się obudziłem, nie mam pojęcia która mogła być godzina ale może gdzieś między 1 a 3 w nocy, zacząłem robić wiele dziwnych rzeczy. Przebierałem się, rozbierałem, grzebałem po szufladach, wysypywałem ich zawartość na łóżko, oglądałem różne przedmioty, i niestety robiłem przy tym dużo hałasu. W końcu babka weszła do pokoju, dlaczego się tłukę, ja ledwo wyksztusiłem z siebie: &quot;sszukam czegoś wyjdź stąd&quot;, jeszcze się przez chwilę popatrzyła i wyszła. Rano stary jeszcze mi powiedział, że zaniosłem swoje buty pod lodówkę, a w łazience w zlewie leżała odkręcona pasta do zębów i szczoteczka oraz moje spodenki i podkoszulka, w których śpię leżały na pralce. Ja spałem ubrany jak w dzień. Zobaczyłem też w pokoju ślady swojej nocnej działalności w postaci burdelu na biurku, burdelu wśród płyt CD, i kilku zielonych plam z markera na... prześcieradle! Oczywiście źrenice rozjebane i dalekowzroczność jeszcze gdzieś z trzy dni. <br> <br>Morał: bieluń to syf, nie próbujcie tego bo nie warto!!! Jak już chcecie ćpać to lepiej weźcie sobie Acodin albo pixę a najlepiej to tylko palcie topę, bo ja to trochę za bardzo jestem zakochany w chemii... <br> <br>Pozdro i czołem tankisty!!!
Blister (niezweryfikowany)
Ludzie to co ja tu czytam mnie przeraziło!!!!! 15 ziaren i do szpitala!!! To ja juz powinienem chyba umzeć z 5 razy!!! Ja zjadlem tego ok. 80 a moi koledzy ok. 150!!!
Anonime (niezweryfikowany)
<p>tak sobie czytam i czytam, taka trucizna, smiertelne dawki..</p><p>a nie widze ani jednej przywolanej statystyki - w 2004 roku prosze panstwa od bielunia zmarlo 340 osob, he?</p><p>to jak to jest?</p><p>&nbsp;</p><p>no i jeszcze takie spotrzezenie sobie powole - wsyscy sie tak strasznie unosza rozwodza, przestrzegaja, scigaja i KARAJA rzeczy ktore robimy samym sobie (odurzamy sie narkotykami w skrocie). opowiadaja ze to takie straszne zagrozenie (dla samych siebie moze czasem jak ktos przesadzi), a czy nie wiekszym jest zagrozenie jakie my mozemy, i jak duza liczba ludzi moze i STANOWI dla INNYCH np po wipiciu alkoholu czy tak zupelnie bez zarzycia zadnych srodkow?? itp. ...</p><p>&nbsp;</p><p>pozdr!</p>
randomness