Z okrucieństwem i bez powodu

Sąd Okręgowy w Białymstoku orzekł w piątek dożywocie dla Dariusza Szlagi, który bez powodu (ach ten alkohol przyp. red.) ze szczególnym okrucieństwem zabił trzech bezdomnych mężczyzn.

Anonim

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita

Odsłony

6892
Sąd Okręgowy w Białymstoku orzekł w piątek dożywocie dla Dariusza Szlagi, który bez powodu ze szczególnym okrucieństwem zabił trzech bezdomnych mężczyzn.

Do tragedii doszło 25 czerwca 1999 r. Mężczyźni mieszkali w opuszczonym baraku w Białymstoku. Najczęściej przebywali na giełdzie warzywnej, gdzie za jedzenie lub drobne opłaty wykonywali różne prace. Tam spotkali skazanych również w tym procesie Teresę Hryniewicką, Andrzeja Rawskiego i Lecha Boruca, z którymi pili alkohol. Potem bezdomni poszli do swojego baraku. Pozostali oskarżeni spotkali w barze Dariusza Szlagę, którego widzieli po raz pierwszy. Gdy zabrakło im pieniędzy na alkohol, postanowili u agenta sporządzić umowę na ubezpieczenie w funduszu emerytalnym. Do funduszu zapisał się Szlaga, bo tylko on miał dowód osobisty. Dostali za to 15 zł, które przeznaczyli na alkohol. Po wypiciu kolejnej porcji wódki odwiedzili bezdomnych, którzy już spali. D. Szalga bez powodu zaczął bić leżących nogą od stołu i metalową rurką. Pozostali oskarżeni uciekli, nie udzielając bitym pomocy. Przez tydzień pili alkohol na działkach. Policja zatrzymała ich 2 lipca.

Sąd skazał troje współoskarżonych na kary po 2 lata więzienia za nieudzielenie pomocy ofiarom. Biegli twierdzili, że przynajmniej jeden z mężczyzn mógłby żyć, gdyby otrzymał pomoc.

Sąd podkreślił, że rzadko zdarza się osądzać potrójne morderstwo ze szczególnym okrucieństwem.

- Życia człowieka nie różnicuje się ze względu na jego status materialny czy wykształcenie. To byli ludzie. Oni nikomu nie przeszkadzali. Nie zajmowali się żebractwem. Wykonywali drobne prace, zarabiając na jedzenie - podkreśliła przewodnicząca składu sędziowskiego.

Sąd uznał, że Dariusz Szlaga nie zasługuje na niższy wymiar kary. Jego dotychczasowa postawa nie daje nadziei na resocjalizację. Od 1997 r. był trzykrotnie karany za pobicia i rozboje. Morderstwa dopuścił się trzy miesiące po opuszczeniu zakładu karnego. Wyrok nie jest prawomocny. E.P.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

dexter (niezweryfikowany)

&quot;Życia człowieka nie różnicuje się ze względu na jego status materialny czy wykształcenie. To byli ludzie. Oni nikomu nie przeszkadzali. Nie zajmowali się żebractwem. Wykonywali drobne prace, zarabiając na jedzenie - podkreśliła przewodnicząca składu sędziowskiego. &quot; <br> <br>Hmm, w tym cytacie sedzia (ina) przeczy sama sobie. Z jednej strony jasno podkresla ze zycia ludzkiego nie mozna wartosciować a z drugiej stara sie usprawiedliwic fakt ze byli bezdomnymi by nadac własnie wiekszą wartosci ich życiu. <br>
sasza (niezweryfikowany)

to by się nigdy nie stało, gdyby ten gość był upalony, a społeczniaki dalej łykają naftę... <br>proponuję zdelegalizować wódkę na rzecz marihuany! co wy na to?
Doman (niezweryfikowany)

Mimo że mam bardzo niskie mniemanie o polskich sądach to w tym przypadku jestem zadowolony... takie skurwysyny które bez powodu zabijają ludzi,tylko dla swej przyjemności nie powinny chodzić po świecie. <br> <br>Mam nadzieje że ten morderca trafi do cwelowni za swe uczynki!
Hajnówka (niezweryfikowany)

Siedziałem z nim pod cela, i nie trafił na cwelownie lecz jest wydoko postawionym grypsujacym w hierarchii więziennej grupy. Więc za dużo bajek oglądacie. Haha na cwelowniee to klencner Artur trafił jak mu szwke pobili
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

To była ostatnia sobota. Zwyczajny ciepły majowy dzień. Przynajmniej tak mi się wydawało. Około 17 wpadła do mnie dziewczyna. Postanowilismy spalić bata.

I tak tez miało być tym razem.

Pech chciał ze brakło nam bletek. Zmuszeni byliśmy więc polecieć ze szkła.

Osobiście nie przepadam za tą metodą ale cóż było robić.


Ubiłem duże działo zwyczajnej lufki. Dawka mniejsza przecież niz w joyu. Przysmażylismy to z myślą o następnej. Nic ztego.


  • Bad trip
  • Marihuana
  • Powój hawajski

mieszkanie, paru znajomych

 Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info. 

 

To miał być zwykły wieczór w towarzystwie czysto męskim, bez przeżyć płciowo istotnych. Piwo i kwiatostany konopii w szerszym gronie. Ta zwykłość bolala Franiela najbardziej. Głód solidnego odurzenia odzywał się w nim coraz donośniej. W końcu skrystalizował się w zamiarze konsumpcji paru nasionek rośliny z odległych wysp. Spożyte przed przybyciem przyjaciół na długo pozostawiły gorzki smak w jego ustach i  jak się później okazało, nie tylko w ustach. 

  • Dekstrometorfan

Sam w domu zlokalizowanym pół godziny od Toronto, reszta okupuje szkoły i placówki w których są zatrudnieni. Towarzystwa dotrzymuje mi stworzenie czworonożne o imieniu Abby. Toczę ożywioną merytoryczną konwersację jakby spożyć te 70 ampułek zawierających bromowodorek dekstrometorfanu. Każda z nich ma 15 mg.

06.05.2008

Zaczynamy. Znajomy polecił bym wziął to w mniejszych dawkach na przeciągu dnia, gdyż 1050 może być zbyt wszechogarniające. Kłócę się z nim, że jak będe tak dorzucał, to faza się uszkodzi i będą wypełniać mnie negatywnie nasączone wibracje. Ponoć mam mu zaufać. Ufam.

Postanawiam spożyć pierwsze 360 mg o godzinie 8 rano.