Z okrucieństwem i bez powodu

Sąd Okręgowy w Białymstoku orzekł w piątek dożywocie dla Dariusza Szlagi, który bez powodu (ach ten alkohol przyp. red.) ze szczególnym okrucieństwem zabił trzech bezdomnych mężczyzn.

Anonim

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita

Odsłony

6846
Sąd Okręgowy w Białymstoku orzekł w piątek dożywocie dla Dariusza Szlagi, który bez powodu ze szczególnym okrucieństwem zabił trzech bezdomnych mężczyzn.

Do tragedii doszło 25 czerwca 1999 r. Mężczyźni mieszkali w opuszczonym baraku w Białymstoku. Najczęściej przebywali na giełdzie warzywnej, gdzie za jedzenie lub drobne opłaty wykonywali różne prace. Tam spotkali skazanych również w tym procesie Teresę Hryniewicką, Andrzeja Rawskiego i Lecha Boruca, z którymi pili alkohol. Potem bezdomni poszli do swojego baraku. Pozostali oskarżeni spotkali w barze Dariusza Szlagę, którego widzieli po raz pierwszy. Gdy zabrakło im pieniędzy na alkohol, postanowili u agenta sporządzić umowę na ubezpieczenie w funduszu emerytalnym. Do funduszu zapisał się Szlaga, bo tylko on miał dowód osobisty. Dostali za to 15 zł, które przeznaczyli na alkohol. Po wypiciu kolejnej porcji wódki odwiedzili bezdomnych, którzy już spali. D. Szalga bez powodu zaczął bić leżących nogą od stołu i metalową rurką. Pozostali oskarżeni uciekli, nie udzielając bitym pomocy. Przez tydzień pili alkohol na działkach. Policja zatrzymała ich 2 lipca.

Sąd skazał troje współoskarżonych na kary po 2 lata więzienia za nieudzielenie pomocy ofiarom. Biegli twierdzili, że przynajmniej jeden z mężczyzn mógłby żyć, gdyby otrzymał pomoc.

Sąd podkreślił, że rzadko zdarza się osądzać potrójne morderstwo ze szczególnym okrucieństwem.

- Życia człowieka nie różnicuje się ze względu na jego status materialny czy wykształcenie. To byli ludzie. Oni nikomu nie przeszkadzali. Nie zajmowali się żebractwem. Wykonywali drobne prace, zarabiając na jedzenie - podkreśliła przewodnicząca składu sędziowskiego.

Sąd uznał, że Dariusz Szlaga nie zasługuje na niższy wymiar kary. Jego dotychczasowa postawa nie daje nadziei na resocjalizację. Od 1997 r. był trzykrotnie karany za pobicia i rozboje. Morderstwa dopuścił się trzy miesiące po opuszczeniu zakładu karnego. Wyrok nie jest prawomocny. E.P.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

dexter (niezweryfikowany)
&quot;Życia człowieka nie różnicuje się ze względu na jego status materialny czy wykształcenie. To byli ludzie. Oni nikomu nie przeszkadzali. Nie zajmowali się żebractwem. Wykonywali drobne prace, zarabiając na jedzenie - podkreśliła przewodnicząca składu sędziowskiego. &quot; <br> <br>Hmm, w tym cytacie sedzia (ina) przeczy sama sobie. Z jednej strony jasno podkresla ze zycia ludzkiego nie mozna wartosciować a z drugiej stara sie usprawiedliwic fakt ze byli bezdomnymi by nadac własnie wiekszą wartosci ich życiu. <br>
sasza (niezweryfikowany)
to by się nigdy nie stało, gdyby ten gość był upalony, a społeczniaki dalej łykają naftę... <br>proponuję zdelegalizować wódkę na rzecz marihuany! co wy na to?
Doman (niezweryfikowany)
Mimo że mam bardzo niskie mniemanie o polskich sądach to w tym przypadku jestem zadowolony... takie skurwysyny które bez powodu zabijają ludzi,tylko dla swej przyjemności nie powinny chodzić po świecie. <br> <br>Mam nadzieje że ten morderca trafi do cwelowni za swe uczynki!
Hajnówka (niezweryfikowany)
Siedziałem z nim pod cela, i nie trafił na cwelownie lecz jest wydoko postawionym grypsujacym w hierarchii więziennej grupy. Więc za dużo bajek oglądacie. Haha na cwelowniee to klencner Artur trafił jak mu szwke pobili
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

jesienny wieczór ze znajomymi, w domu i w mieście, trzeźwy przewodnik.

Jesień 1996 – to były czasy! Papierek załatwił mi Marcin, mój kumpel z liceum – po prostu wszedł do pierwszej lepszej szulerni przy Piotrkowskiej i wróciwszy po chwili, nie kryjąc się specjalnie, wręczył mi dilerkę z kartonikiem. W akademiku czekał na mnie Witek, znajomy mojej dziewczyny oraz Luke, doświadczony podróżnik, który miał nas (samemu będąc trzeźwym) prowadzić w pierwszą podróż. Podkreślam jeszcze raz – był to jeden kartonik, więc wszystko co stało się potem było efektem działania połowy dawki!

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

przyjemny wieczór w domku letniskowym pośrodku niczego, w pełni kobiece towarzystwo, trochę niezręczna atmosfera

Chcąc wykorzystać ostatnie ciepłe dni mijającego lata razem ze znajomymi wynajęliśmy domek letniskowy. Dwa piętra, duże patio, dookoła tylko las i jakieś zapomniane jeziorko - idealnie. Przyjechałam na miejsce w sumie nieprzygotowana na żadne ekscesy, zabrałam tylko jakieś mięso na grilla i sałatkę. Porzuciłam nawet chęć wzięcia wina, bo byłam w trakcie odstawiania wszystkich używek (robię sobie taki detox raz na jakiś czas). Na miejscu zebrało się łącznie pięć dziewczyn, kilka z nich miało się pojawić z chłopakami, ale finalnie nie przyjechali (i dobrze).

  • Amfetamina


Substancja: Amfetamina

Doświadczenie: Jakiś 10. raz (ostatni raz na sylwestra)

Sposób zażycia: Doustnie, rano w poniedziałek o godz. 6.30 przed pracą po alkoholowym weekend’dzie (w prezencie na koniec niedzielnego uspokajania sumienia piwem) w domu do soku

Dawka: Sporo zapełniony róg w folijce po fajkach?!

Reszta poniżej


  • Etanol (alkohol)
  • Mieszanki "ziołowe"

Doświadczenie - mieszanki ziołowe, pixy na piperazynach i ketonach, dekstrometorfan, salvia divinorum, azotyn amylu, dimenhydrynat, amanita muscaria, zioła etnobotaniczne, marihuana, bromo-DragonFLY, mefedron, haszysz, 2C-C, 2C-E, LSA, pFPP, metedron, kodeina, 4-HO-MET, bufedron

Info o mnie - 21 lat, 74 kg, 176 cm

S&S – ogród znajomego przed domem, ławeczka, grill i te sprawy, następnie szalona podróż samochodem po mieście by zakończyć cały trip nad stawem. Czas akcji 31 Lipiec/1 Sierpień