REKLAMA




Wypiłeś? Uber będzie o tym wiedział

Nie ma chyba nic gorszego niż pijany kierowca na drodze. Uber jednak zdaje się mieć problem z "wstawionymi" użytkownikami, bo chce ich identyfikować w całkiem zręczny sposób. Pytanie tylko, czy jest on całkowicie etyczny?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Antyweb
Jakub Szczęsny

Odsłony

366

Jeżeli wzywasz taksówkę po "dobrej imprezie" - to bardzo dobrze z Twojej strony. Nie ma chyba nic gorszego niż pijany kierowca na drodze. Uber jednak zdaje się mieć problem z "wstawionymi" użytkownikami, bo chce ich identyfikować w całkiem zręczny sposób. Pytanie tylko, czy jest on całkowicie etyczny?

Patent , który złożył Uber jasno wskazuje na wykorzystanie sztucznej inteligencji w dziedzinie rozpoznawania „stanu” użytkownika usługi. Jak uważają twórcy projektu, subtelne zmiany w zachowaniu w trakcie korzystania z aplikacji Ubera mogą być pomocne w identyfikowaniu klientów „pod wpływem”. Co prawda firma nie wskazuje jasno na chęć rozpoznawania pijanych / upalonych / nagrzanych / naspidowanych użytkowników, ale wszystko się do tego sprowadza. W patencie używa się takich sformułowań jak „niecharakterystyczny stan użytkownika”, oraz „identyfikowanie normalnego lub odbiegającego od normy stanu szanownego użytkownika”.

Uber składa patent – a co ze szpiegowaniem?

Zasięg działania mechanizmu jest dosyć… rozległy. Okazuje się, że oprócz danych z samej aplikacji, Uber będzie wykorzystywał również informacje dotyczące położenia. Przeanalizuje nie tylko to, czy celnie uderzasz w przyciski w programie oraz czy szybko reagujesz na komunikaty. Ważne dla niego będzie także to, w jaki sposób poruszasz się w świecie rzeczywistym: oceni Twoją prędkość, sposób chodzenia, a nawet to gdzie się znajdujesz. Jeżeli wzywasz Ubera spod baru, a Twoje ruchy wydają się być nieco „podejrzane”, ze sporą dozą prawdopodobieństwa AI stwierdzi, że „możesz być w stanie wskazującym”.

W jaki sposób taki mechanizm miałby być pomocny? Cóż, klient pijany z reguły jest bardziej awanturujący się – krawat nie ma tutaj nic do rzeczy. Aby uniknąć nieprzyjemnych konfrontacji z użytkownikami, kierowca ostrzeżony przez usługę, że ten i ten człowiek może być akurat „wstawiony” powinien rozważyć, czy nie odrzucić tego konkretnego zlecenia. Zdarzało się również i tak, że „dobrze napojony” klient nie wytrzymywał trudów podróży i postanawiał zrobić „remont” w samochodzie, który raczej nie jest niczym przyjemnym – zwłaszcza dla kierowcy.

A jak Uber odróżni pijanego od np. chorego na Parkinsona?

Dobre pytanie. Zarówno człowiek pijany, jak i chory na Parkinsona charakteryzują się spowolnionymi ruchami oraz słabą koordynacją. I jeden i drugi mogą mieć problemy z poruszaniem się w szybki i stabilny sposób. Zakładam, że jeżeli dojdzie do wdrożenia tego mechanizmu, aplikacja będzie w stanie stworzyć sobie „szablony” dotyczące każdego użytkownika i pewne odchylenia dla ogółu uznawać za normę w kontekście jednostki.

Ludzie szczególnie zainteresowani prywatnością nie są zadowoleni z planów Ubera – według nich pomysł jest zbyt intruzywny, wchodzi w intymną sferę naszego życia i z pewnością nie powinien działać w taki sposób. Pytanie, czy tego typu zarzuty nie spowodują konieczności odejścia od tego pomysłu.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Nazwa substancji: LSD

Poziom doświadczenia użytkownika: kilka razy wczesniej

Dawka, metoda zażycia: 1 i 3/4 papiera zazytego doustnie

"Set & setting": pozytywnie nastawiony, to miala byc "slaba jazda", hehe...

Efekty (duchowe jak i rekreacyjne): glebokie przemyslenia

Czy dane doświadczenie zmieniło Cię w jakiś sposob: nabralem szacunku dla LSD, hehe... :)

  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Pozytywne przeżycie

Ogólne nastawienie jak najbardziej pozytywne oraz ekscytacja przed spontanicznym tripem. Setting nie wyglądał już tak kolorowo - komplet domowników w mieszkaniu, aczkolwiek z racji względnie późnej pory jedynie siostra pozostała na posterunku.

 Główna akcja miała miejsce w nocy z 22 na 23 sierpnia. Dzień minął mi na mniej lub bardziej udanych przygotowaniach do kampanii wrześniowej. Po nauce odczułem potrzebę relaksu, więc szybka mobilizacja i ekipa na wieczorne piwko zmontowana. Po wypiciu i spaleniu blanta powoli każdy udaje się do domu. Ja nie czuję się do końca ukontentowany, więc postanawiam wprowadzić w życie plan dysocjacyjnego tripa. Podczas drogi do domu odczuwam ekscytacje i podniecenie porównywalne z tym z pierwszych lotów.

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Pozytywnie nastawiona, zmęczona po nocy. Wolne mieszkanie, 3 szalone przyjaciółki (J, M, T).

Trochę o tym skąd wziął się pomysł na zażycie tej substancji:

Jako nastolatka lubiłam eksperymentować ze wszytskim - alkohol, tytoń i leki. Lubiłam przedawkowywać leki, szukałam w internecie coraz ciekawszych efektów, aż natrafiłam na Antidol. Poczytałam dużo o kodeinie, a akurat miała przyjechać moja najlepsza przyjaciółka T. Świetna okazja jako że, obie szalone to postanowiłyśmy spróbować. 

I tu przechodzimy do zakupu preparatu:

  • LSD-25
  • Tripraport

Otoczenie stanowi stuletnia drewniana chata obok lasu w niewielkiej wsi. Drewno, dziury po kornikach i wspinające się po ścianach pająki. Za oknem noc z pełnią księżyca. Nastawienie na brak działanie substancji i zwyczajną spokojną noc...

Około 23 po przeżuciu kartoników, ułożyliśmy się do łóżek i czekaliśmy, aż zacznie się seans, lub okaże że substancja wywietrzała. Rozpoczęło się od delikatnych skurczy mięśni. Były to jakby spięcia, które zacząłem interpretować z tym że może mi być zimno, z tą różnicą że nie czułem w ogóle chłodu. Czułem tylko, jak niektóre mięśnie mojego ciała spinają się, a serce zaczyna bić szybciej. Wkrótce pojawiły się pierwsze symptomy, które sugerowały że substancji było dość daleko od wywietrzenia…