REKLAMA




Wypił odżywkę białkową, przedawkował kofeinę. Rodzina ostrzega

Lachlan Foote z Australii po noworocznej imprezie postanowił zrobić sobie odżywkę białkową. Mieszanka okazała się śmiertelną trucizną.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

zdrowie.radiozet.pl
Karolina Apiecionek
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

978

Młody mężczyzna wraca do domu ze spotkania z przyjaciółmi. Całuje mamę na dobranoc, robi sobie proteinowy koktajl i kładzie się spać. Nad ranem rodzina znajduje go nieprzytomnego w łazience.

Lachlan Foote z Australii po noworocznej imprezie postanowił zrobić sobie odżywkę białkową. Prawdopodobnie liczył na to, że suplement diety pomoże mu wyprzedzić kaca. Mieszanka okazała się śmiertelną trucizną.

Nad ranem rodzina znalazła mężczyznę nieprzytomnego w łazience. Przez chwilę po miasteczku krążyły plotki, że Lachlan Foote przedawkował narkotyki, ale patolog szybko rozwiał wątpliwości, informując, że nie znalazł żadnych nielegalnych substancji w organizmie denata. Co więcej, poziom alkoholu we krwi był niższy niż 0,05 promila. Badania toksykologiczne wykazały zatrucie kofeiną.

Okazało się, że mężczyzna do odżywki białkowej dodał sobie czystą kofeinę. Rodzina zarzeka się, że nie wiedziała o tym, że taki produkt znajduje się w ich domu. Twierdzą też, że syn nie miał świadomości, co spożywa, ponieważ suplement diety odnaleziono w spiżarce, tuż obok mąki i cukru.

- To skandal, że coś tak niebezpiecznego jest tak łatwo dostępne - powiedział ojciec zmarłego, Nigel Foote.

W 2018 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zakazała sprzedaży dużych ilości czystej kofeiny w proszku, po tym jak w 2014 roku kofeinę w proszku przedawkowało dwóch młodych mężczyzn w wieku 18 i 24 lata.

W Polsce czysta kofeina sprzedawana jest jako suplement diety dla sportowców i kierowców, poprawiający koncentrację, dodający energii, zmniejszający objawy przetrenowania.

Przyjmuje się, że jednorazowa śmiertelna dawka kofeiny wynosi 150 mg kofeiny na kilogram masy ciała. Dzienne spożycie kofeiny ze wszystkich źródeł nie powinno przekraczać 600 mg/24 h.

Zawartość kofeiny w poszczególnych produktach to:

kawa parzona 220 ml - 135 mg,
kawa rozpuszczalna 220 ml - 95 mg,
herbata czarna - 50 mg,
herbata zielona - 30 mg,
kakao 220 ml - 5 mg,
napój typu cola - 35 mg,
napój energetyczny 250 ml - 80 mg,
baton czekoladowy - 6-15 mg.

Oceń treść:

Average: 5.5 (2 votes)

Komentarze

Termos789
No i dobra, to delegalizujemy
Zajawki z NeuroGroove
  • Damiana
  • Kodeina
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Tytoń

dom, ogródek, na początku strach przed jakością ekstrakcji, potem coraz lepiej

Ekstrakcję zrobiłem z pomocą Boba oraz Psycho, którzy mi na gg sporo doradzili. Zimna woda>mokry ręcznik>szklanka i zaczynamy, skruszone tabletki wsypałem do ~80ml niemal lodowatej wody włożyłem jeszcze na 15 minut do lodówki, po czym zacząłem zabawę w młodego kodera Płyn wyszedł nawet nawet, wypity na pusty żołądek o 9:03.

  • Marihuana
  • MDMA
  • Pozytywne przeżycie

Początkowo strach, lecz ciekawość wygrała.

Wstęp  (maksymalnie skrócony)

  • Marihuana
  • Tripraport

Nastawienie na retrospekcje z całego życia wywołane depersonalizacją. Dużo czasu, wiosenny klimat pozytywne nastawienie.

11:00 

 

Siedzę na ławce na swoim osiedlu patrząc trupim wzrokiem przed siebie. Nie była niedziela ani żaden dzień wolny tylko środek tygodnia i nie powinno mnie tu być. Wcześniej zobojętniałem na przebieg tego dnia. A w zasadzie całego życia, bo to jeden dzień. Dla mnie ludzie wykonują te same zajęcia, udają się w te same miejsca, myślą tymi samymi schematami, mówią co czarne a co białe, sprowadzają wszystko do jednej praprzyczyny nosz kurwa rzygam tym wszystkim. Jak ja mogłem kiedyś chętnie żyć? To pytanie pozostało bez odpowiedzi.

11:30

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.