Zobacz artykuł Wyskoczył z czwartego piętra komendy policji (przyp. red.)
Wcześniej już siedział w bytomskim areszcie. Przez blisko trzy tygodnie współwięźniowie systematycznie torturowali i gwałcili 24-latka. Pracownicy aresztu niczego nie widzieli i o niczym nie słyszeli - donosi Dziennik Zachodni.
Po przypadku Marcina D. wypłynęła sprawa Arkadiusza S., który przez blisko miesiąc był gwałcony przez jedenastu współwięźniów. Oba przestępstwa badała prokuratura. W obu sprawach zapadły już wyroki. Czwórka oprawców Marcina D. została skazana na 4 i 5 lat więzienia. Gwałciciele Arkadiusza S. dostali kary od 6 do 11 lat - dodaje dziennik.
Obie ofiary to mężczyźni młodzi, stosunkowo słabi fizycznie. Dla każdego z nich był to pierwszy pobyt w areszcie śledczym. Marcin D. odpowiadał za oszustwa kredytowe. Arkadiusz S. do aresztu trafił po tym jak nie stawiał się na rozprawy sądowe.
Dramat Marcina D. rozegrał się w celi nr 118, w której został osadzony w grudniu 2002 roku. Więźniowie wypytywali go o znaczenie słów więziennego slangu. Szybko zorientowali się, że jest zielony. Wtedy też zaczęła się gehenna 24-latka. Marcin D. był kopany, bity mokrym ręcznikiem. Współwięźniowie zabawiali się przypalając go papierosami. Mężczyzna był gwałcony.
Ofiara nie mówiła wychowawcy o tym co dzieje się w celi - mówi gazecie szef bytomskiej prokuratury, Władysław Czekaj. Więźniowie grozili mu, że jeśli powie, to będzie jego koniec. W końcu osadzeni postanowili upozorować samobójstwo Marcina D. Kazali mu napisać pożegnalny list. Wtedy Marcin o wszystkim opowiedział wychowawcy. Władze aresztu wszczęły postępowanie wyjaśniające - dodaje Czekaj Dziennikowi Zachodniemu.
Marcin D. 20 grudnia został zatrzymany w związku z posiadaniem i sprzedażą narkotyków. Razem z nim zatrzymano cztery inne osoby. W czasie przesłuchania był poinformowany, że policja będzie wnioskowała o jego tymczasowe aresztowanie. Marcin poprosił o przerwę, bo chciał skorzystać z toalety. Nie było tam krat. Mężczyzna wyskoczył przez okno. Zmarł tego samego dnia w szpitalu. Zdążył jeszcze powiedzieć prokuratorowi, który go przesłuchiwał, że nie chce żyć, bo wie co go czeka, kiedy wróci do aresztu.
Komentarze