REKLAMA




USA: Domniemana heroina okazała się ludzkimi prochami

48 gramów domniemanej heroiny, skonfiskowanej po wypadku samochodowym, który miał miejsce w sobotę, okazało się ludzkimi szczątkami – a konkretnie pozostałościami po kremacji Roberta Clintona Curtisa Sr., który zmarł pięć lat temu w Brookville na Florydzie. Dwie dawki naloksonu kierowcy jednak nie minęły...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

centralmaine.com
Betty Adams
Komentarz [H]yperreala: 
Tłumaczenie stanowi skrót oryginalnego tekstu.

Odsłony

327

AUGUSTA: 48 gramów domniemanej heroiny, skonfiskowanej po wypadku samochodowym, który miał miejsce w sobotę rano w Manchesterze, okazało się ludzkimi szczątkami – a konkretnie pozostałościami po kremacji Roberta Clintona Curtisa Sr., który zmarł pięć lat temu w Brookville na Florydzie.

"To był pierwszy raz, kiedy mój ojciec został zamknięty, a wydostanie go trwało wieczność" - powiedział jego syn, Kevin Raymond Curtis.

W rzeczywistości musiało minąć około 48 godzin, nim biuro szeryfa powiatu Kennebec zwróciło mu szczątki po tym, jak test wykazał, że substancja nie jest heroiną.

Szeryf Ken Mason potwierdził wyniki testu we wtorek, nazywając substancję "szczątkami ludzkimi, przechowywanymi w sposób dość nietypowy, jeśli chodzi o postepowanie ze szczątkami ukochanej osoby."

Starszy Curtis prawdopodobnie byłby zadowolony z wyniku; ostatecznie w późnych latach pięćdziesiątych, pracował jako oficer pomocniczy w wydziale policji w Hallowell, a następnie w lokalnych fabrykach - jak powiedział jego syn w wywiadzie udzielonym we wtorek.

W sobotę Kevin Curtis pożyczył swój 2006 Chevrolet Impala przyjacielowi, 31-letniemu Jessowi Legendre z Livermore Falls, aby ten pojechał nim do sklepu spożywczego. Curtis powiedział, że nie wiedział, że prawo jazdy Legrendre zostało zatrzymane. Gdy Legendre jechał wzdłuż Prescott Road w Manchesterze, samochód zjechał z drogi, złamał słupek i wylądował w rowie.

Przybyli na miejsce policjanci uznali początkowo, że kierowca jest pod wpływem heroiny, toteż ratownicy podali mu ratujący przed przedawkowaniem opioidów Narcan. W otwartym schowku, w którym Legendre najwyraźniej grzebał, nim stracił przytomność, zastępcy szeryfa znaleźli małe torebki z proszkiem, który uznali za heroinę. Druga dawka Narcanu została podana już w MaineGeneral Medical Center, gdzie przyjęto Legendre w celu dalszego leczenia.

Curtis wyjaśnia, że prochy ojca miał w swojej dyspozycji od niedawna.

"Przechowywała je dotąd moja siostra i część z nich przekazała mi dopiero ostatnio" - powiedział.

Powiedział, że trzymał szczątki ojca w schowku oczekując na przybycie urny, którą zamówił. "Nie chciałem ich trzymać domu, gdzie dzieci mogłyby je rozerwać i wszędzie rozsypać " - powiedział Curtis.

57-letni Curtis ma czworo dzieci. "Dzieci były naprawdę złe, kiedy dowiedziały się, że (policja) zatrzymała dziadka, ale próbowałem to obrócić to w żart. Powiedziałem: "To pierwszy raz, kiedy go zamknęli, teraz po prostu musimy go wyciągnąć".

Powiedział też, że część szczątków ojca wysypała się podczas wypadku i prochy znalazły się na spodniach Legendre'a.

W poniedziałek Legendre został oskarżony o prowadzenie auta mimo zatrzymanych uprawnień. Nie został oskarżony o żadne przestępstwo związane z narkotykami i nie ma dowodów na to, że był pod ich wpływem, choć najwyraźniej reagował na lek odwracający działanie opioidów podany przez ratowników.

"W tamtym momencie nie mieliśmy przy sobie odpowiedniego sprzętu, aby to [prochy] przetestować. Potem wynik okazał się negatywny, a własność została zwrócona właścicielowi "- - powiedział porucznik Chris Read z biura szeryfa hrabstwa Kennebec.

Curtis i Nisby, dziewczyna Legendre, powiedzieli, że Legendre był zmęczony po skończeniu 20-godzinnej zmiany. Władze stwierdziły, że personel ratowniczy znalazł w ustach Legendre niewielką porcję brązowej substancji, uznając ją wówczas za heroinę, ale Nisby potrafi wyjaśnić również i to.

"Jedyną rzeczą, która była w jego ustach, było coś, co wysypało się z poduszki powietrznej i czym on się wtedy krztusił" - powiedziała Nisby.

"Poduszka powietrzna uderzyła go prosto w twarz" - powiedział Curtis. "Nie oddychał prawidłowo i piekły go oczy".

Podejrzewają, że właśnie dlatego podano mu Narcan.

Narcan, określany również jako nalokson, jest "lekiem zaprojektowanym do szybkiego odwracania przedawkowania opiatów", jest wg NIDA bezpieczny i wpływa jedynie na osoby z opioidami w organizmie.

Oceń treść:

Brak głosów