Puk puk!
Kto tam?
Wchodzisz. Czytasz. Jesteś tu. Ze mną. No i jak się czujesz?
Spółka zastępuje spółkę, a handel dopalaczami - pomimo policyjnych nalotów i zakazów - kwitnie.
Spółka zastępuje spółkę, a handel dopalaczami - pomimo policyjnych nalotów i zakazów - kwitnie. W Łodzi w jednym z otwartych ostatnio punktów pojawił się automat, który wygląda jak taki do kupna napojów, ale kupić w nim można woreczki w niedozwolonymi substancjami, reklamowane jako "talizmany".
Sklep w Łodzi działa dopiero od kilkunastu dni i już raz pracownice Państwowej Inspekcji Sanitarnej w asyście policji zabezpieczyły kilkadziesiąt torebeczek z dopalaczami i zakazały dalszej sprzedaży. W piątek pojawiły się tutaj ponownie, bo "Faktom" TVN udało się kupić dopalacze z nowej dostawy.
W punkcie nikomu nie przeszkadza plomba na urządzeniu. Nikt nie przyznaje się do obsługi automatu. - Ja tutaj czekam na malarza - powiedział mężczyzna przebywający w pomieszczeniu. Na komputerze na biurku pracownika spółki znajduje się za to kartka (pisownia oryginalna): "Nie ma szefa. Nie wiem kiedy będzie. Nie mam nr. telefonu!!!".
Szef spółki jest nieuchwytny, z reporterką "Faktów" TVN spotkał się za to właściciel lokalu, który miejsce na "sklep" podnajmuje. - Ja mam upoważnienie, jakby pani się zagłębiła, tamtej firmy, że w razie kontroli mam udostępniać - powiedział mężczyzna. - Jest notarialnie to wszystko spisane.
Urszula Jędraszczyk z Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego wyjaśniła, że problem w walce z dopalaczami polega na tym, że przy każdej kontroli inspektorzy mają do czynienia z inną spółką zajmującą się handlem. - To jest za każdym razem inna spółka, ale te same nazwiska - wyjaśniła.
- Wysokie grzywny mimo wszystko przy profitach, jakie czerpią osoby handlujące takimi środkami, nie są na tyle dotkliwe, żeby ich skutecznie zniechęcić - powiedziała mł. insp. Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
---
Puk puk!
Kto tam?
Wchodzisz. Czytasz. Jesteś tu. Ze mną. No i jak się czujesz?
Własne mieszkanie godzina 23.00, trzech dobrych znajomych. Pół mrok świeczki lampa w rogu pokoju. Okna pozasłaniane kotarami. Wygodne kanapy, fajki zapalniczka tabaka wszystko przy sobie. Dobrze mieć rzeczy przy sobie.
Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info.
23.00 – Dzielimy grzyby i zaczynamy konsumpcje, początkowy pomysł na robienie zapiekanek został odrzucony. Grzyby zostały bezpośrednio przeżute i połknięte. Z głośników leci seta Infected Mushroom - Open KaZantip 16.
{Świetny set. Powinien być hymnem wszelkiej maści anarchistów idealnie oddaje emocje na grzybach. Wyraża bunt, drwi ze świata i życia.}
złe samopoczucie psychiczne od kilku dni, spontaniczna decyzja w porywie
T-2h
Czułam się koszmarnie psychicznie przez ostatni tydzień. Idę na spotkanie z S, S ma duże doświadczenie z deksem, ja pierwszy raz. Ostatecznie S coś wypadło, a ja nadal czuję się okropnie psychicznie. Cieszyłam się, na to spotkanie, żeby w końcu się oderwać, a tu znowu nie wyszło.
Wieczór, własny pokój, pozytywny nastrój, cisza i spokój, chęć spróbowania czegoś nowego
Jest grudzień, drugi dzień świąt. Od kilku dni planuję swoją pierwszą przygodę z DXM. Chcę to zrobić w jakiś dzień wolny, kiedy będzie jasno, by maksymalnie doświadczyć tego przeżycia w jakimś cichym otoczeniu przyrody, jednak postanawiam zrobić to pod wpływem impulsu w tym momencie. Jest 16:15, wrzucam magiczną liczbę 6,66 mg substancji na 1 kg masy ciała, zapijając zieloną herbatą. To Dexacaps, więc obawiam się, że dodatek melisy może mnie zamulić. Chodzę po domu oddając się codziennym czynnościom i czekam na efekty.