Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę

Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

National Geographic | Jonasz Przybył

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

64

Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.

Wody wokół Eleuthery – uznawanej za jedną z najbardziej odległych wysp Bahamów – stały się obiektem badań, które wywołały poruszenie w świecie nauki. Międzynarodowy zespół badaczy przeanalizował krew drapieżników odławianych w rejonach popularnych wśród nurków oraz na trasach wielkich statków wycieczkowych.

Zaskakująca „impreza” w oceanie. Co pływa w rekinach?

Wyniki są alarmujące: na 85 przebadanych osobników u aż 28 wykryto obecność substancji psychoaktywnych lub farmakologicznych. Najczęściej pojawiała się kofeina, ale u dwóch drapieżników potwierdzono obecność kokainy. Co więcej, w krwiobiegu rekinów krążyły pozostałości leków przeciwbólowych, takich jak acetaminophen oraz diclofenac. To pierwszy raz, gdy te substancje zidentyfikowano u rekinów nie tyle na Bahamach, co gdziekolwiek na świecie.

Skąd kokaina we krwi rekinów?

Wyniki nie sugerują więc „zmiany zachowań” zwierząt – jakkolwiek informacje o rekinach na bombie nie budziłyby wyobraźni – lecz raczej to, że rekiny znalazły się na styku dzikiej przyrody i coraz silniejszego śladu pozostawianego przez człowieka.

Odpowiedź na pytanie o pochodzenie kokainy jest prosta i bolesna: to efekt niewydolności systemów oczyszczania ścieków oraz ogromnej skali turystyki. Substancje, które przyjmujemy, nie znikają magicznie po ich zażyciu. Trafiają do kanalizacji, a stamtąd – często w niemal niezmienionej formie – bezpośrednio do ekosystemów morskich.

W przypadku Bahamów kluczowym czynnikiem są statki wycieczkowe, które działają jak pływające miasta. Generują one ogromne ilości ścieków, które – mimo filtracji – wciąż niosą ze sobą chemiczny ślad ludzkiej cywilizacji. Pojawia się hipoteza, że rekiny mogły naruszyć paczki z kokainą, które trafiły do wody – w końcu drapieżniki morskie eksplorują obiekty poprzez dotyk i ugryzienie. Najbardziej prawdopodobne są jednak bezpośrednie zanieczyszczenia lub spożywanie ryb, które napiły się skażonej wody.

Czym są CEC i dlaczego powinniśmy się ich bać?

Substancje znalezione w rekinach należą do grupy CEC (Contaminants of Emerging Concern) – zanieczyszczeń wzbudzających szczególne obawy. To związki, które przez lata pozostawały poza radarem ekologów, ponieważ występują w niskich stężeniach, ciągle powstają nowe lub trudno je mierzyć.

Do tej grupy trafiają m.in. farmaceutyki i antybiotyki, substancje psychoaktywne czy środki higieny osobistej. Problem polega na tym, że są one projektowane jako biologicznie aktywne. Mają wywoływać konkretny efekt w organizmie człowieka, więc wywołują go również u zwierząt. W oceanie rekiny nie otrzymują jednej substancji, lecz toksyczny koktajl, którego skład zmienia się w zależności od sezonu turystycznego.

Czy kokaina szkodzi rekinom?

Tak, choć nie w sposób, który moglibyśmy sobie wyobrażać na podstawie filmów. Ekspozycja na narkotyki i leki wiąże się u ryb z ogromnym stresem metabolicznym. Organizm drapieżnika musi zużywać ogromne zasoby energii, aby neutralizować i usuwać obce substancje z krwiobiegu.

Może to prowadzić do zaburzeń odporności, zmian w zachowaniu i agresji czy problemów z gospodarką hormonalną. Naukowcy podkreślają, że potrzebujemy dalszych badań, aby zrozumieć, czy naszpikowany kofeiną lub kokainą rekin staje się bardziej nieprzewidywalny. Jedno jest pewne, nasza codzienna kawa i tabletki przeciwbólowe mają swój nieoczekiwany finał w oceanie, zmieniając życie zwierząt, które nigdy nie prosiły o udział w tej „imprezie”.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Heimia salicifolia

Nazwa substancji: Sinicuichi / Sun Opener / Heimia salicifolia



Poziom doświadczenia użytkownika: mj, haszysz, gałka muszkatołowa, dxm, efedryna, amfetamina, lsa, absynt (domowy, a jakże:)), salvia divinorum, mdma, mnóstwo różnych ziółek, które albo nie działały (np. kanna) albo działały za słabo by uznać je za narkotyk (np. chmiel, marihuanilla).

  • Benzydamina
  • Dekstrometorfan
  • Dimenhydrynat
  • Pozytywne przeżycie

ok. 2g benzy, 300mg dekstrometorfanu, 250mg Dimenhydrynatu

czwartek, 23/02/2023 - ok. godz. 15

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Dobry nastrój, podekscytowanie. Dom kolegi.

 Jestem po mojej pierwszej podróży. Wspomnę od razu, że na początku trip miał odbyć się w lesie, ale nie wypalił przez parę czynników. To nie ma znaczenia, natomiast wybór miejsca padł na dom kumpla.

 Słowem wstępu: tego, co doświadczyłem przez 4h podróży, tak mocno skondensowanych odczuć wręcz szaleństwa, nie dostarczyła mi żadna inna substancja. Odkryłem też, że jestem bardzo podatny na psylocynę i psylocybinę, ponieważ przy pierwszych wejściach już czułem, że będzie ostro i było. Mój trip był bardzo kontrastowy - dobra/zła strona, ale o tym zaraz.

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Cisza, ciemność, własny pokój, słuchawki z ambientem i nie tylko. Nastawienie pozytywne, ciekawość po 4 latach przerwy, chęć sięgnięcia po III plateau.

Będąc jeszcze pod wrażeniem wczorajszej podróży postanowiłem przelać swoje wypociny na elektroniczną formę papieru - w końcu żyjemy w XXI w. - mimo, że dostałem jasną i czytelną informację ubiegłego wieczoru iż nie należy, albo może inaczej: nie powinno się tego robić, zdecydowałem się na małą formę rozprawki, dywagacji, aby dać wam "zarys" tego, czego opisać się po prostu nie da.