REKLAMA




Piłkarze są rozrywkowi. „Najczęściej wykrywamy marihuanę i kokainę”

Doping w zawodowym sporcie nie jest niczym nowym, zmieniają się jednak substancje, metody ich aplikacji, czy sposoby oczyszczenia organizmu. Agencje antydopingowe na całym świecie walczą z tym procederem, a w Polsce odpowiada za to POLADA.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

2x45.info
Michał Śmierciak
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

191

Doping w zawodowym sporcie nie jest niczym nowym, zmieniają się jednak substancje, metody ich aplikacji, czy sposoby oczyszczenia organizmu. Agencje antydopingowe na całym świecie walczą z tym procederem, a w Polsce odpowiada za to POLADA.

Na jej czele stoi Michał Rynkowski, który opowiedział nam o zwalczaniu dopingu w piłce nożnej. Jakie metody oraz substancje są najczęściej stosowane? Kto i ile płaci za kontrolę? Na czym wpadają polscy piłkarze? Zapraszamy!

***

Przez kilka lat miałem okazję pracować w jednym z klubów I ligi i tym samym zauważyć, że niestety kontrole antydopingowe na tym poziomie nie są przeprowadzane zbyt często.

Michał Rynkowski: Jeśli chodzi o ligi niższe niż Ekstraklasa, tych kontroli jest mniej. Zazwyczaj badane są spotkania, które mają największe znaczenie, drużyny walczą o utrzymanie lub awans. Jeśli są ku temu konkretne wskazania, na przykład posiadamy informacje, które wskazywałyby na to, że jest stosowany doping w konkretnej drużynie, czy przez konkretnych zawodników, no to wtedy takie kontrole mogą być wykonywane również poza zawodami. Nawet na treningu, jak na przykład miało to miejsce w przypadku Pogoni Siedlce z II ligi.

Czyli rzeczywistość jest taka, że im niższa liga, tym mniej jest kontroli antydopingowych.

- Tak to wygląda nie tylko w piłce ale tak szeroko pojmowanym sporcie wyczynowym. Najczęściej kontroli poddawani są zawodnicy, którzy mają największe korzyści z tego, że uprawiają sport. Profesjonalnie się tym zajmują i od nich można wymagać, aby przestrzegali pewnych reguł. Tak jest na całym świecie.

Zarówno na zapleczu ekstraklasy, jak i w II lidze mamy profesjonalne drużyny i nieźle zarabiających piłkarzy. Co jest powodem, że tam kontroli antydopingowych jest mniej? Chodzi o regulacje organizatora rozgrywek, czy po prostu o pieniądze?

- Organizatora rozgrywek. W niektórych krajach jest tak, że za antydopingową kontrolę płacą narodowe związki sportowe lub organizatorzy rozgrywek ligowych. W Niemczech tylko na piłce nożnej jest pobieranych około 2000 próbek, a wynika to z porozumienia, które jest zawarte między narodową federacją antydopingową w Niemczech i związkiem piłkarskim. Natomiast u nas wszystkie kontrole antydopingowe realizowane są ze środków, których beneficjentem jest Polska Agencja Antydopingowa i są pieniędzmi publicznymi. Oczywiście piłka nożna to zaledwie jedna z dyscyplin, jakimi się zajmujemy, a przypominam, że podlegają nam... Wszystkie, także nieolimpijskie.

Jesteśmy w stanie oszacować, ile kosztuje kontrola na jednym meczu ligowym?

- Możemy to uśrednić, bo wszystko głównie zależy od tego, gdzie kontrola się odbywa. Czy kontrolerzy będą musieli dojeżdżać na miejsce, czy wynajmować pokoje w hotelu, bo kontrola skończy się późno i nie będą mogli wrócić tego samego dnia po wielu godzinach pracy, co mogłoby być niebezpieczne. Natomiast powiedzmy, że średni koszt pobrania jednej próbki to jest około 1300 złotych.

W przypadku jednego meczu, jaka liczba próbek jest pobierana?

- Od czterech do sześciu.

Przytoczył pan ciekawy przykład z Pogoni Siedlce. Jest on o tyle intrygujący, że piłkarze zostali tam przyłapani nie na stosowaniu niedozwolonej substancji, a metody aplikacji. Używali kroplówek, czego obecnie robić nie wolno.

- Zgadza się, sama droga podania jest niezgodna z przepisami antydopingowymi. Istnieje zasada, że infuzja dożylna podana w objętości powyżej 100 ml w ciągu 12 godzin jest zabroniona. Ta regulacja funkcjonuje od 2004 roku, więc nie mówimy o świeżym przepisie.

Dlaczego tego typu metoda jest zabroniona?

- Według stanowiska Światowej Agencji Antydopingowej przyjmowanie infuzji dożylnej w ilościach niedozwolonych może wpływać pozytywnie na dyspozycję zawodników. Ponadto może być stosowana w przypadku wypłukania organizmu z substancji zabronionych stosowanych wcześniej. Z kolei w przypadku dyscyplin wytrzymałościowych, może wpływać na zaburzenie profilu hematologicznego i w sytuacji, kiedy zawodnicy podlegają obowiązkowi podawania danych pobytowych do systemu, są monitorowani właśnie pod kątem swoich parametrów krwi. Pobierane są też od nich w miarę regularnie próbki, a infuzje dożylne mogłyby profil hematologiczny zaburzyć. Mogły być stosowane i słyszeliśmy o takich przypadkach, że po zastosowaniu transfuzji krwi infuzje wykorzystywano w celu zatuszowania tej czynności.

W przypadku Pogoni Siedlce była zapewne jakaś informacja, która do państwa dotarła, że stosuje się tam takie metody. Czy istnieje jakaś procedura, bo podczas kontroli antydopingowej pobiera się mocz, aby obejrzeć piłkarza pod kątem nakłuć?

- Tego typu rzeczy to już bardzo osobista kwestia. Kontrolerzy antydopingowi nie mają możliwości oględzin. Oczywiście jeśli zawodnik jest odkryty można się przyglądać, ale nie ma obowiązku obnażania się przed kontrolerem. Dyskutuje się w środowisku, czy uprawnień nie powinno być w kontekście chociażby afery Adrelass, gdzie zawodnicy w skali grupowej stosowali transfuzję krwi. Nie mówimy o infuzjach, ale o poważniejszym naruszeniu przepisów antydopingowych.

Piłkarze do kontroli antydopingowej są losowani. Czy istnieje możliwość uniknięcia jej w jakiś sposób? Być może zdarzały się przypadki, że piłkarz na przykład symulował uraz i konieczność niezwłocznego przewiezienia go do szpitala.

- Jeśli chodzi o zawody wybór zawodników dokonuje się przez losowanie, chociaż nie oznacza to wcale, że dany zawodnik nie może być wytypowany poza nim. Taka możliwość także istnieje. W futbolu akurat nie kojarzę takich przypadków, żeby zawodnicy symulowali kontuzję i musieli być odwiezieni do szpitala. To też oczywiście kwestia tego na ile dany uraz jest poważny i czy uniemożliwia on pobranie próbki moczu i krwi. W poważnych wypadkach zawodnik powinien być hospitalizowany, czy przynajmniej pojechać na SOR i zostać poddany badaniom. To jest sytuacja dość specyficzna i jak mówię, w piłce nożnej takie przypadki się nie zdarzały, ale na przykład występowały w rugby.

Zawodnicy po wylosowaniu kierowani są do specjalnego pomieszczenia, które również wymienione jest w kryteriach licencyjnych stadionu i są tam do czasu pobrania próbki. Jak się domyślam, nie ma górnych limitów czasowych?

- Tak. Zawodnik musi oddać próbkę co najmniej o objętości 90 mililitrów. W sytuacji, kiedy nie udaje się pobrać wymaganej objętości za pierwszym razem czeka się na możliwości oddania kolejnej próbki. Natomiast już odpowiadając wprost na pytanie, tutaj nie ma limitów czasowych. Zazwyczaj kontrola antydopingowa trwa w zależności od okoliczności, zazwyczaj od jednej godziny do trzech, ale zdarzały się i dłuższe.

Czy jest możliwość, że zawodnik przed meczem wziął jakiś szybko działający środek niedozwolony, a po spotkaniu grał na czas, aby zniknął on z jego organizmu?

- Na pewno przeciąganie oddania próbek wpływa na korzyść zawodnika. Natomiast jeśli bezpośrednio przed meczem było coś zastosowane, to zostanie wykryte w pobranej próbce. Natomiast substancje o charakterze stymulującym utrzymują się dość krótko, ale to wciąż kwestia doby lub dwóch.

Wspomniał pan, że przepisy odnośnie metod aplikacji zmieniły się w 2004 roku. Jak często one są modyfikowane, bo jak wiemy farmakologia bardzo szybko się rozwija?

- Lista substancji i metod zabronionych, która jest głównym dokumentem określającym, jakie substancje są zabronione, jest aktualizowana co roku. Zazwyczaj w listopadzie roku poprzedzającego i wchodzi w życie z dniem pierwszego stycznia roku następnego. Zmiany mają różny charakter. Jedna z rewolucji to wprowadzenie na listę meldonium w 2016 roku i przypadek Marii Szarapowej. To był preparat stosowany na szeroką skalę za naszą wschodnią granicą.

Jakie środki dopingujące są najpopularniejsze wśród sportowców, a głównie piłkarzy?

- Najczęściej chodzi o „substancje rekreacyjne”. Zalicza się do nich marihuanę oraz kokainę. Zazwyczaj te przypadki nie mają żadnego związku z rywalizacją sportową.

Czyli używki na poprawę nastroju, a nie typowy doping. Jeśli chodzi o te wspomagacze sportowe, to co jest najczęstszym?

- Poza piłką nożną najczęściej na świecie we wykrywane są steroidy anaboliczne androgenne, czyli grupa substancji bezpośrednio wpływająca na zwiększenie siły lub masy mięśniowej.

Stosuje się je przy okazji konkretnej rywalizacji, meczu czy raczej w treningu?

- Raczej w treningu w celu poprawy kondycji organizmu, natomiast głównie ma to miejsce w dyscyplinach siłowych, a mniej w sportach o charakterze mieszanym, jakim jest piłka nożna. Tutaj wchodzą w grę siła, technika, szybkość i taktyka, więc jest wiele czynników, które wpływają na ostateczny wynik rywalizacji. W sportach indywidualnych jest łatwiej, ponieważ mamy do czynienia z konkretnym zawodnikiem. Na przykład w podnoszeniu ciężarów, to siła fizyczna jest podstawowym aspektem, z kolei w kolarstwie wytrzymałość.

Jak długo trzeba wypłukiwać taki środek z organizmu? Załóżmy w cyklu treningowym jest zastosowany, a na zawodach sportowiec chce być czysty w razie kontroli.

- Niektóre substancje w organizmie utrzymują się dość krótko – do kilku tygodni, natomiast inne są wykrywalne do kilku miesięcy. To wszystko zależy od substancji i od tego, jak wiele danego produktu było stosowanego. Jak często, w jakich dawkach. Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie.

Mamy badania na Igrzyskach Olimpijskich i zawodach rangi międzynarodowej, gdzie po kilku latach okazuje się, że sprawdzana jest jakaś próbka i zawodnikowi odbierane są medale. Czym to jest spowodowane?

- Wszystkie próbki analizowane są od razu, niemniej jednak świat nauki idzie do przodu i pojawiają się nowe metody analityczne, które wcześniej nie były dostępne. Te próbki, które były pobierane np. w czasie Igrzysk Olimpijskich w Londynie, były wówczas poddane analizie i dały wynik negatywny. Następnie są one zabezpieczane i oczekują na pojawienie się nowych metod analitycznych. Po latach, w wielu przypadkach okazało się że zawodnicy grali nieczysto. Nowe metody analityczne pozwalają na wydłużenie okienka detekcji dla poszczególnych substancji.

Zdarzały się przypadki, że ktoś po badaniach został oskarżony o doping, a później to okazywało się pomyłką?

- Zdarzały się. Wydaje mi się, że laboratorium w Dosze miało taką sytuację, że wydali wynik fałszywie pozytywny. Był też taki przypadek w Paryżu, gdzie miał miejsce pewien paradoks, bo badano próbkę kulturysty mającego kilka substancji zabronionych obecnych w próbce, natomiast laboratorium zadeklarowało dodatkową substancję. Ona faktycznie w próbce nie była obecna. Błędy się zdarzają, niemniej jednak są one bardzo rzadkie. W większości tych sytuacji, z którymi my mamy do czynienia, czy w ogóle pojawiają się na świecie, nie ma wątpliwości, że substancja zabroniona jest obecna w próbce pobranej od zawodnika. W trakcie realizacji postępowania trudno jest dojść do informacji jak wykryta substancja dostała się do organizmu. Mogą się zdarzyć zanieczyszczone odżywki, były przypadki zanieczyszczonej wody wodociągowej, czy leków. Tu mówimy o nieświadomym stosowaniu substancji zabronionych, ale oczywiście wielokrotnie mamy też do czynienia z zupełnie świadomym zastosowaniem.

W ubiegłym roku mieliście dziewięć przypadków w piłce nożnej, czy to rekord?

- Owszem, nigdy tak wielu przypadków naruszenia przepisów antydopingowych w ciągu roku nie było. Nawet gdybyśmy nie liczyli Pogoni Siedlce, to mamy dwa przypadki naruszeń antydopingowych stricte analitycznych. Zazwyczaj zdarzały się pojedyncze naruszenia, ale nigdy dwa. Rok 2019 rzeczywiście pod względem złamania przepisów był wyjątkowy. Historycznie ostatni głośny przypadek w piłce nożnej, to 2014 rok i Dawid Nowak. Natomiast wcześniej w 2009 roku sprawa dopingu dotyczyła Jakuba Wawrzyniaka.

Jakie kary grożą za świadomie stosowanie niedozwolonych substancji?

- Cztery lata kary, to standardowe restrykcje za tego typu proceder. One mogą być większe, jeśli zawodnik ma udowodniony handel środkami zabronionymi, czy namawianie do ich stosowania. Sankcja zależy od kategorii substancji, czy stosowanych metod. W przypadku, „lżejszego” dopingu kary mogą wynosić 2 lata dyskwalifikacji lub mniej.

Są do tego kary finansowe?

- Przepisy Światowej Agencji Antydopingowej i Polskiej Agencji Antydopingowej nie regulują odpowiedzialności finansowej. Natomiast odpowiedzialność taka może wynikać z norm kontraktowych, czy wewnętrznych regulacji funkcjonujących w danym związku lub federacji.

Sporty siłowe, to wiadomo, chodzi o poprawę siły. Piłka nożna ma inną specyfikę, więc co zawodnicy zabronionego stosują i czy to ryzyko w ogóle im się opłaca?

- Największą pokusą może być sięganie po substancje pomagające w regeneracji organizmu po trudnych meczach, czy okresach przygotowawczych. Na przykład hormon wzrostu, czy też substancje stymulujące podczas zawodów. Chociaż jak mówię, raczej rzadko wykrywane, ale potencjalnie mogą być stosowane. Także substancje z grona steroidów androgenicznych, jak testosteron. Ryzyko istnieje, to nie ulega wątpliwości. POLADA realizuje kontrole, ale nie tylko polegające na pobieraniu próbek moczu, lecz i krwi w ramach paszportu biologicznego pod kątem ewentualnego stosowania transfuzji krwi.

Do kontroli używa się piwa zero procent, a w przeszłości było alkoholowe.

- Od dwóch lat wprowadziliśmy nową procedurę, że zakazane jest spożywanie alkoholu podczas kontroli antydopingowej. Powodowało to zbyt duże rozluźnienie zawodników, niektórzy przesadzali. Kontrola antydopingowa to poważny proces i tak powinien być traktowany. Ważny jest też aspekt naukowy, ponieważ spożywanie alkoholu bezpośrednio przed pobraniem próbki może wpłynąć na profil steroidowy. Z tego powodu spożywanie alkoholu nie jest wskazane.

Jest to możliwe, że zawodnik stosujący środki antydopingowe i chcący się ratować, między zejściem z boiska, a wejściem do pokoju badań spożyje alkohol, aby zmylić wynik?

- Zawodnicy schodzący z boiska od razu są pod nadzorem kontrolera. Nie ma takiej możliwości, aby poszli np. do szatni. To się odbywa bezpośrednio po zejściu z boiska. Uniki są niemożliwe, więc warto kilka razy zastanowić się nad konsekwencjami.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Heroina

marie claire nr 6/2002 - str 83-85 - kronika życia narkomanki





  • Benzydamina

Benzydamina należy do grupy leków zaliczanych do NLPZ i ma właściwości miejscowo przeciwbólowe i przeciwzapalne. My jednak używamy jej do osiągnięcia stanów narkotycznych.

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Pozytywne nastawienie. Chłodne zimowe południe na osiedlu.

Około trzynastej patrzę za okno. Słońce, śnieg, w połowie czyste niebo, ciekawa pogoda. Trzeba zajarać póki nie piździ. 

Po tej decyzji już mnie nie było w domu. Nikt się tutaj nie przyplątał, nie szuka mnie? Pustki. Paru przechodniów się oddaliło.

T:0 

  • Dimenhydrynat

Poniewaz nigdy wczesniej nie mialam nic wspolnego ze srodkami odurzajacymi wywolujacymi halucynacje postanowilam zobaczyc jak

to jest. Wybralam avio- dostepny w kazdej aptece halucynogen;)). Kupilam 3 opakowania (waze 60 kilo). Pare dni przed TYM

dniem sprawdzilam jeszcze czy czasami nie jestem uczulona (nie bylam) no i teraz tylko czekalam na stosowna okazje. Byl nia

wyjazd ze znajomymi na weekend do domku w lesie. Przyjechalismy w piatek wieczorem, dopiero okolo 23 zazylismy (jeden kolega

randomness