Pijemy najwięcej alkoholu w historii. Nawet w tej konkurencji socjalizm z czasów PRL przegrywa

W ubiegłym roku Polacy pobili rekord w ilości wypitego alkoholu. Pochodził jeszcze z czasów głębokiego PRLu zanim sukcesy socjalizmu doprowadziły do pojawienia się kartek na alkohol.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Najwyzszy Czas!
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła

Odsłony

616

W ubiegłym roku Polacy pobili rekord w ilości wypitego alkoholu. Pochodził jeszcze z czasów głębokiego PRLu zanim sukcesy socjalizmu doprowadziły do pojawienia się kartek na alkohol.

Odmiennie do czasów PRLu na ulicach nie widać tego rekordu. Wszystko za sprawą zmiany modelu picia alkoholu, w szczególności tych dotyczących spożycia alkoholu przez kobiety.

Krzysztof Brzózka z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wskazywał, że Polacy piją w ostatnich latach coraz więcej. – Nie jesteśmy krajem z kulturą sączenia alkoholu. Pijemy po to, żeby się upić.

Trudno ocenić skąd Pan Brzózka czerpie tego typu dane. Następne jego stwierdzenia wydają się przeczyć takiej interpretacji rekordowego spożycia.

Brzózka powiedział, że zmienił się sposób picia. Spożywamy dużo alkoholu w zaciszu czterech ścian, z rodziną albo w samotności.

Szef PARPA ocenił, że jedną z przyczyn rekordowego spożycia jest coraz większa popularność tak zwanych „małpek”, czyli małych 100 lub 200 ml buteleczek z alkoholem.

Obecnie sprzedawane jest w nich nie tylko mocny alkohol ale także wino. Małe butelki, a wino w szczególności, cieszą się największą popularnością wśród kobiet.

Brzózka powiedział, że decydują też względy praktyczne – „małpka” mieści się bez trudu w dłoni, czy damskiej torebce.

Gdyby teoria Brzóski o braku kultury „sączenia alkoholu” i „picia żeby się upić” była prawdziwa, to sprzedaż „małpek” nie odniosłaby takiego sukcesu. Trudno sądzić, iż ktoś, kto zamierza się upić, sięga po małpkę, bo osiągnięcie upojenia alkoholowego przy tak małych dawkach nie jest po prostu możliwe. Ci, którzy chcą się upić, zwłaszcza w większym gronie, wybierają zdecydowanie większe pojemności. Ma to zresztą uzasadnienie zarówno biorąc pod uwagę kwestie ekonomiczne, taka sama objętość alkoholu w dużej butelce jest tańsza niż w kilku „małpkach”, jak i logistyczne, bo nie trzeba kilka razy udawać się do sklepu.

To z czym można się z pewnością zgodzić to fakt, iż alkohol w obecnych czasach jest po prostu tani w relacji do zarobków i łatwo dostępny. Trudno jednak uznać to za problem – wyboru zawsze dokonuje kupujący i w czasach PRLu gdy go nie było, też sobie z tym radził. Traciło raczej państwo ze względu na powszechny proceder „meliniarstwa”.

Tym, którym marzy się, jak Panu Brzósce, prohibicja, polecamy zobaczyć jak wyglądało to w czasach, gdy alkohol był dostępny tylko na kartki.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 3-MMC
  • Uzależnienie

Zawsze pozytywne nastawienie i oczekiwania. Im "dalej w las", tym większy wpływ na mój stan psychiczny. Myśl przewodnia - jakoś to będzie. Brałem zarówno sam, jak i ze znajomymi. Najczęściej z dziewczyną. Plenery, kluby i mieszkania.

Przedstawiona poniżej historia, ku mojemu nieszczęściu, wydarzyła się naprawdę. Nie będzie ona nadzwyczajna, wręcz przeciwnie - często się zdarza. Tekst ten, ma na celu nakłonić przyszłych użytkowników różnych stymulantów (przede wszystkim różnego rodzaju dronów) oraz tych którzy jeszcze kontrolują uzależnienie (lub tak im się wydaje), aby jeszcze kilka razy zastanowić się nad rodzajem substancji, którą wybrali. Zatem nie będzie tu opisów działania, przeżyć pod wpływem, czy sytuacji w których przyjmowałem dane narkotyki.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

w raporcie

"Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz." I Moj. 2: 16-17

Z perspektywy lat widzę jasno: decyzja o spożyciu wynikła ze znudzenia i próżności. Dzień czy dwa wcześniej uraczyłem się srogo gałką muszkatołową, zejście było niemiłosierne. Przy końcu wzraz ze Współtowarzyszem wypiliśmy po piwie, może dwóch. W końcu wpadłem na pomysł wspólnego tripu. Sięgnęłem po zapas suszonych grzybów zbieranych w ubiegłym sezonie 2008 roku.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

17:00 różowe listeczki LSD

1. Tusz i eyeliner - wodoodporny!

2. I lecimy po kanałach. Z Tymi kilogramami szczęścia zza uszu. Śladem Ikara

3. Nie będziemy więcej chodzić do sklepu po lsd. NEVER! Ani do apteki. We will promice. 

4.Więc daj Skarbie. Co zostanie.

5. Pójdziemy do piekła.

Ludzie są kosmitami, ale są raczej mili. Dlaczego ona nie ma włosów? Ma raka? Nie stałaby na drabinie. Może jest lesbijką? Czemu ten ochroniarz tak dziwnie na nas obcina? Pewnie to jej chłopak.

Ten sklep jest taki miły i pluszowy. Wyjdźmy stąd. Ej, ale my trochę też jesteśmy - tylko w środku.

  • 25C-NBOMe
  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Powrót z Helą z Teneryfy po 8miu dniach bez kwacha musiał zakończyć się pozytywnie nim Hela pojedzie 650km do swojego domu. Wynajeliśmy na noc pokoj w hotelu i po małych zakupach oraz zakitraniu z zapasow paru kartonów 25i i 25c liczyliśmy
na odrobinę beki. Zdecydowaliśmy się ostatecznie na 25c, gdyz jest bardziej wizualny i troche mniej psychodeliczny.

0:00 zarzucamy po kartonie
Zjarani Teneryfowym słońcem jeszcze z kręćkiem w głowie po lądowaniach samolotem oczekujemy na efekty.

randomness