Pies trzeźwiejszy od właściciela

Pewien Niemiec polskiego pochodzenia stracił prawo jazdy za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Pies kierowcy z własnej inicjatywy przeszedł natomiast test, demonstrując trzeźwość i sprawność psychomotoryczną.

Anonim

Kategorie

Źródło

wiadomosci.wp.pl

Odsłony

1380

Policja w Koblencji (Nadrenia-Palatynat) poinformowała w środę, że biały terier 47-letniego kierowcy spontanicznie wykonywał wszystkie polecenia, wydawane przez policję jego panu podczas testu sprawnościowego. Chodził po linii prostej, zawracał, unosił łapę itp.

Podczas próby obrócenia się o 360 stopni nie całkiem trzeźwy kierowca stracił równowagę i upadł; pies wykonał ten manewr bez zarzutu.

Po zakończeniu testu lekarz policyjny orzekł: "Człowiek nie zdał, pies zdał".

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

scr (niezweryfikowany)

kompletnie nie czaję tego njusa...no chyba, że to miał być żart ;) to chyba mam inne poczucie humoru ;) <br>
@Blacha (niezweryfikowany)

kompletnie nie czaję tego njusa...no chyba, że to miał być żart ;) to chyba mam inne poczucie humoru ;) <br>
KaJot (niezweryfikowany)

kompletnie nie czaję tego njusa...no chyba, że to miał być żart ;) to chyba mam inne poczucie humoru ;) <br>
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Może to śmiesznie zabrzmi ale dla mnie to był prawdziwy dramat i koniec świata. Zakwasiłem z qmplem w wawie na starówce, usiedliśmy pod Zygim i odjeżdżamy.

  • Etanol (alkohol)


nazwa substancji: Tussipect - 15 tabletek

Alkohol - piątek wieczór, kto by to zsumował

Marihuana - podobnie


poziom doświadczenia: marihuana - 1.5 roku codziennego palenia (ze sporadycznymi kilkudniowymi przerwami) wcześniej okazjonalnie raz lub dwa razy w miesiącu, amfetamina - ok. 5 razy w całym moim 21-letnim życiu, extasy - trochę więcej niż amfetamina ale dużo mniej niż baka, alkohol - różne postacie i dawki (za dużo by się trzeba rozpisywać)

  • Amfetamina
  • Dekstrometorfan
  • Miks

polana obok którejś z wiosek, 4-6 osób zależnie od momentu, atmosfera dobra, tj. wszyscy nafurani, nikt przesadnie napity

Jako że miało to miejsce w tamtym roku i nie jestem w stanie opisać wydarzeń chronologicznie, skupię się na samym doświadczeniu, gdyż było unikalne, i pomimo dwóch prób odtworzenia wygląda na to, że raczej nie daje się powtórzyć eksperymentalnie. Było to w listopadzie 2012, miałem jechać w pewne miejsce, w które ostatecznie nie pojechałem, sfrustrowany i z nadmiarem gotówki w portfelu zaproponowałem kumplowi wspólne ćpanie. Nie miałem ochoty na alko (jak zawsze), ani palenie(jak nigdy), po chwili negocjacji postanowiliśmy udać się do apteki celem zakupu Acodinu. Był tylko jeden.

  • Kannabinoidy
  • Katastrofa
  • Marihuana

Grudniowy wieczór, światła lamp - pozytywne nastawienie (powracałem do haszu po dłuugim czasie bo nie można go było nigdzie dostać)

Moja przygoda z haszyszem zaczęła się już rok wcześniej przed opisywanym tripem, paliłem to w miarę często bo i było dobrze dostępne, kopało i ogólnie dostarczało masę pozytywnych wrażeń, przynajmniej wtedy gdyż od tamtego czasu zacząłem bawić się w chemole regularnie. Mieszanki ziołowe, syntetyki wszelkie oraz benzo zmieniły mój sposób postrzegania świata, odkąd dowiedziałem się o derealizacji zacząłem się o nią bać, bałem się tego że zacząłem dostrzegać u siebie objawy zaburzeń schizotypowych - to bardzo ważne w kontekście opisywanego tutaj tripa.