I.
Funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału SG udaremnili przemyt 70 kg haszyszu oraz 658 g kokainy o szacunkowej wartości prawie 4 mln zł. Narkotyki wywęszył pies służbowy Straży Granicznej Ceron.
Funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału SG udaremnili przemyt 70 kg haszyszu oraz 658 g kokainy o szacunkowej wartości prawie 4 mln zł. Narkotyki wywęszył pies służbowy Straży Granicznej Ceron.
Narkotyki należały do obywateli Rosji. 14 czerwca kobieta oraz mężczyzna próbowali wyjechać z Polski przez drogowe przejście graniczne w Terespolu. Gdy nissan, którym podróżowali cudzoziemcy, był sprawdzany pod kątem legalności pochodzenia, pies służbowy SG wywęszył ukryte w nim narkotyki. Po dokładnej kontroli samochodu, w skrytkach konstrukcyjnych, ujawniono hermetycznie zamknięte pakunki różnej wielkości z oleistą substancją oraz białym proszkiem. Tester narkotyczny wykazał, że były to haszysz oraz kokaina. Podróżni zostali zatrzymani, a w sprawie wszczęto postępowanie przygotowawcze. Decyzją sądu wobec zatrzymanych zastosowano środek zapobiegawczy w postaci 3 miesięcznego aresztu.
pozytywne nastawienie z nutą przygodowej ekscytacji. wynajęty domek letniskowy na wsi
I.
(relacja z tripu grzybowego z jesieni 97)
Wieczorkiem, zrobiliśmy z kumplem małą imprezkę u mnie na chacie, towarzystwo raczej nie dragujące, browarek te sprawy. Starzy gdzieś wyjechali na jakiś czas, także można było zaszaleć.
"Na początku należałoby się zastanowić dlaczego palę. Co sprawia, że czasem z wysiłkiem zdobywam paczkę papierosów bo akurat kiosk zamykają, albo ubieram się po uszy, aby wyjść podczas godzin pracy poza „zakazany” teren i mimo chłodu i padającego deszczu ze śniegiem jestem w stanie marznąć, aby tylko można było puścić dymka. Jest wiele sytuacji, w których niejednokrotnie z czegoś rezygnujemy, ale nie dotyczy to palenia. A może warto przypomnieć sobie kiedy był ten pierwszy raz.
Pozytywne nastawienie na nowe doświadczenie. Oszołomiony ciekawością działania grzybków. Las okalający wioskę w której spędziłem sporą część dzieciństwa. Starannie dobrane miejsce. Zagajnik otoczony mokradłami. Śpiew ptaków, szum drzew.
Godzina mniej więcej 14:50, bardziej mniej niż więcej.
Wyciągam odmierzoną porcję pieczarek. Waga wskazywała 1,5 grama. Odrzucam kilka egzemplarzy, nie wyglądają apetycznie. Finalnie wyszło pewnie z 1,2-1,3 grama. Z niechęcią rozgryzam suche kapelusze i łodygi, popijam sokiem pomarańczowym...