Waga: 70kg.
Data: 20.11.2010
Paryski zamachowiec Brahim Abdeslam utrzymując się z zasiłków palił codziennie konopie siedząc w domu i słuchając arabskiego hip hopu - twierdzi jego była żona.
Paryski zamachowiec Brahim Abdeslam utrzymując się z zasiłków palił codziennie konopie siedząc w domu i słuchając arabskiego hip hopu - twierdzi jego była żona.
31-letni Brahim wysadził się w piątek w powietrze przed Comptoir Voltaire Café raniąc trzy osoby.
Jego była żona Niama ujawniła że w ciągu dwóch lat ich małżeństwa, od 2006 do 2008 roku, jej mąż palił trzy lub cztery jointy dziennie i przesiadywał w domu oglądając DVD lub słuchając muzyki.
Powiedziała także, że nie był zainteresowany bieżącymi wydarzeniami i nigdy nie oglądał wiadomości, ponieważ nie mieli telewizora, jak również "nie krytykował Zachodu".
Wg 36-letniej Niamy "Jego ulubionymi zajęciami było palenie trawki i spanie. Często spał w ciągu dnia. Liczba jointów, które palił w ciągu dnia, był niepokojąca. Pomimo kwalifikacji elektryka nie znalazł pracy, to go rozleniwiło"
Powiedziała też, że jej były mąż nigdy nie chodził do meczetu i nie modlił się - choć zachowywał ramadan, ponieważ zmuszała go do tego rodzina.
"Żyliśmy na zasiłku dla bezrobotnych, który wynosił tylko 1000 € miesięcznie, często więc martwiliśmy się o pieniądze. Nie mieliśmy dzieci, bo nie było nas na nie stać.
Mąż nie śledził bieżących wydarzeń i nie krytykował Zachodu. Nie oglądaliśmy wiadomości - nie mieliśmy nawet telewizora."
Brahim za młodu sprawiał kłopoty, przyciągając tym uwagę policji i odsiadując dwa wyroki więzienia za kradzieże, trzymiesięczny i półroczny.
Ale mimo swojej przeszłości był wg. Naimy "wyluzowany" i "miał dobry charakter".
Nigdy nie był brutalny wobec niej lub innych.
Para rozeszła się w 2008 roku, po dwóch latach małżeństwa, z powodów osobistych, choć rozwiedli się dopiero w 2013 roku.
Niama twierdzi, że od tego czasu nie miała kontaktu z Ibrahimem ani jego rodziną.
Dom po remoncie (straszny burdel, wszędzie wala się folia bąbelkowa i śmieci po zeszłonocnej libacji), las, znowu dom, sala prób.
Waga: 70kg.
Data: 20.11.2010
Nazwa specyfiku: Lorafen 2mg [sa tez 1 mg], substancja: Lorazepanum
Poziom doswiadczenia: ten lek jadlem pierwszy raz. Mialem kontakt z:
alkoholem [wiele razy], nikotyna [wiele razy], marihuana [wiele razy],
amfetamina [4x], Klonozepanum [przez tydzien], SD [raz] oraz z galka
muszkatalowa [raz].
Dawka oraz metoda zaaplikowania: jedna tabletka [2mg], doustnie.
Nastawienie pozytywne, ciemny pokój ze świecą, w mieszkaniu studenckim w Krakowie, tradycyjnie poświęcany psychodelicznym podróżom (dexojaskinia).
Pierwszy raz mieliśmy spróbować hometa. Substancja, o której długo czytałem, nareszcie zagościła w naszych skromnych progach, doniesiona przez pana listonosza.
Siedzimy wieczorem i postanawiamy spróbować co to ten 4-ho-met z głową robi. Gasimy światło, włączamy muzykę (Asura), zapalamy świecę i dzielimy dawkę. Odmierzamy z tripkompanem po ~20 mg 4-ho-meta i pod język, jak mxe.
Nie będę pisał tego raportu w tradycyjny sposób, z podziałem czasowym, T+x itd, chciałbym po prostu wylać z siebie myśli, które otaczają dzisiejszą noc z prorokiem i metoksetaminą.
Set & Setting:
Paliłem w domu rodzinnym. Byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tej roślinki. Długo przygotowywałem sie do spotkania z czymś niesamowitym, mającym większa nawet moc niż grzyby. Sporo czytałem o szałwii wieszczej. Przed seansem starałem się uspokoić oddech i myśli. Byłem również wierny poprzednim naukom szałwii, bowiem nie był to mój pierwszy raz. nauki szałwii było podobne, jak u innych osób próbujących ekstraktów z niej. Ich treść sprowadzała sie do zachowania swoistej tajemnicy i nierozpowiadania o niej osobom nieprzygotowanym.
Komentarze