Ośrodek dla młodych narkomanów nie ma pieniędzy

Prawie 20 ćpunów w Domu Nadziei dwa razy dziennie modli się, żeby ich ośrodek mógł funkcjonować. Mówią, że jeżeli zostanie zamknięty, pójdą kraść i ćpać.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta.pl
Sławomir Starzyński

Odsłony

2535

Ośrodek dla młodych narkomanów Dom Nadziei w Bobrku działa od 1995 r. Jego podopieczni pochodzą głównie ze Śląska. Zaczynali ćpać, gdy mieli 12-13 lat. Kradli, rzucili szkoły, byli wycieńczeni, zanim dali się przekonać i zaczęli leczenie. Przez rok (tyle trwa kuracja) w bytomskim ośrodku zdobywają nadzieję, że mogą żyć inaczej. Od 1 stycznia boją się, że znów zaczną ćpać. Ośrodek nie podpisał na ten rok kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.

- W innych regionach podobne placówki dostały kontrakty na dotychczasowym poziomie. Nam zmieniono zasady, zaproponowano pieniądze dla niespełna 10 pacjentów, czyli ok. 5 tys. zł miesięcznie. Żebyśmy mogli się utrzymać, musimy mieć kontrakt dla ok. 20-24 osób. Nie ma mowy o żadnych negocjacjach. To dyktat funduszu - mówi z żalem ks. Bogdan Peć, dyrektor ośrodka.

- Ponieważ jesteśmy ośrodkiem katolickim, dwa razy dziennie modlimy się. Od ponad tygodnia modlimy się także o to, żeby ośrodek ocalał - mówi Ewa Tkocz, jedna z dziewięciu terapeutów w domu. Narkomani kilka razy dziennie słyszą tu, że tylko od nich zależy, czy zerwą z nałogiem i znajdą w życiu miejsce dla siebie. - Teraz okazuje się, że nie od nich, tylko od urzędników - mówi Tkocz. Terapeuci tłumaczą pacjentom, że zamknięcie ośrodka to nie koniec szansy dla nich. Podopieczni nie bardzo w to wierzą.

- Jeżeli nam zamkną ośrodek, spakuję torbę, pojadę do domu, zacznę kraść i ćpać. Przez kilka lat tak robiłem i nie będzie siły, która mnie przed tym powstrzyma - mówi Darek. Ma 16 lat, ćpa od 13. roku życia, w Domu Nadziei jest od trzech miesięcy.

Jego rówieśnik Mateusz zaczął leczenie trzy tygodnie temu. - Kiedy dowiedziałem się, że mogą zamknąć ośrodek, od razu pomyślałem o ćpaniu. Nic innego mi nie zostało - mówi.

Moi rozmówcy mają za sobą tzw. przepustki konfrontacyjne. Po kilku miesiącach izolacji na parę dni wracają do rodzinnych domów. - Spotykamy kumpli, z którymi ćpaliśmy. Nie jest łatwo wytrzymać. Jeżeli nagle znajdziemy się poza ośrodkiem, nie damy sobie rady - mówi Maciek.

- Zdaję sobie sprawę, co grozi tym dzieciom. Wierzę, że pieniądze się znajdą - mówi jeden z urzędników NFZ w Katowicach, który podejmował decyzje o losach ośrodka (prosi, by nie podawać jego nazwiska).

- Wie Pan, że oni zaraz po wyjściu zaczną kraść i ćpać? - pytam.

- To trudna sprawa - odpowiada wymijająco urzędnik.

Od 1 stycznia ośrodek funkcjonuje dzięki darczyńcom, ale pieniędzy wystarczy tylko na kilka tygodni. - Fundusz musi znaleźć jakieś rozwiązanie. Nie można tych dzieci skazać na ćpanie - mówi ks. Peć.

Aleksandra Szatkowska, rzeczniczka NFZ w Katowicach, obiecała nam, że w ciągu najbliższych dni urzędnicy spotkają się z kierownictwem ośrodka. - Mam nadzieję, że znajdziemy wspólne rozwiązanie - dodała Szatkowska.

Komentarz Maćka, pacjenta ośrodka

Twoja kieszeń pełna floty i kredytowych kart.

A ja, że jestem ćpunem, jestem mniej od Ciebie wart.

Ty myślisz tylko o swoich zarobkach,

a nie o ośrodkach,

gdzie młodzież chce się leczyć.

Zmienić swoje stare życie.

Czy wy mi wierzycie?

Czy macie to w swych zapasionych dupach.

Jak tak chcecie, to dążcie do celu i po młodych trupach.

To przez was, polityków, wszyscy wrócimy do narkotyków.

Się zastanówcie i coś z tym, kurwa, zróbcie.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

KillaBeeZ (niezweryfikowany)
wielki murzynski 30 cm chuj w dupe wszystkim jebanym polskim urzednikom!!!
molty (niezweryfikowany)
wielki murzynski 30 cm chuj w dupe wszystkim jebanym polskim urzednikom!!!
Zajawki z NeuroGroove
  • Metoksetamina
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

Późny wieczór, środek tygodnia szkolnego, dochodzi północ, wolny dom, dwóch kumpli, lekkie podniecenie nowym doświadczeniem.

Na wstępie powiem, że jest to moje pierwsze doświadczenie z dysocjantami. I z jakimikolwiek RC ogólnie. Moja wiedza na ich temat opierała się głównie na neurogroovie i hyperrealu oraz rozmowach z ludźmi bardziej "doświadczonymi".

24:00 - Dom wreszcie pusty, zaczeliśmy przygotowywać syntetyczny hasz. Poszło gładko, bez większych problemów. Zaczynam zwijać skręta. Wkrótce czas na spożycie.

  • Pozytywne przeżycie
  • Pseudoefedryna

Luźny dzień. Nic specjalnego.

Naszła mnie niespodziewanie ochota na coś innego. Mieszkam w małym miasteczku i towar tutaj jest bardzo słaby. Mefedron nawet nie leżał obok mefedronu. To samo z amfą, że o MJ nie wspomnę...

Dzień 1.

  • Klonazepam
  • Miks

Miks został wykonany w trakcie niekontrolowanego ciągu na benzodiazepinach, więc nastawienia na konkretne doświadczenie nie było, a wszystko brane było w mieście i samochodzie.

Był to kolejny dzień na ciągu na benzodiazepinach.

Wszystkie przeżycia związane z ciągiem opiszę w kolejnym tripraporcie. W skrócie nie pamiętam praktycznie niczego, co najwyżej jakieś przebłyski i chwilowe ujęcia z tego jakże pięknego "jednego razu z benzo". Większość wiem z opowieści oraz zdjęć. To zaczynamy.

 

T - ok. 17:00

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Mieszkanie znajomego, spokojna muzyka ambient, bardzo pozytywne nastawienie

Przez ostatni rok wielokrotnie próbowałem lsd, jednak jak dotąd nie miałem okazji spróbować dawki większej niż 200µg. Tym razem wraz z trójką znajomych stwierdziliśmy że spróbujemy trochę podnieść poprzeczkę. Około 21:00 pod mój język trafiły blottery  o łącznej sumie niemal 300µg.